Zacząłem od starego dobrego Therapy, po Enye z Vangelisem, dalej poleciał Jon Anderson z Kitaro, następnie Deep Purple z "dzieciakiem" na czele, bo gdzieś mi wsiąknął. Małe zróżnicowanie, co? No i folku trochę oczywiście, ostatnio zasłuchałem się w fajnej kapelce Blackmore's Night.
Kurde jak mi miło - toż to balsam dla ucha, szczególnie Vangelis z płytą "Voices". Wiem, to tylko mp3, które z natury są bee. Ale zanim pouzupełniam braki w słupku muszę zastosować ten substytut. Pozdrawiam






