MiG pisze:Te co prawda nie są robione specjalnie przeciwko niedźwiedziom, ale i nasze miśki to nie grizzly
Skuteczny zasieg: do 4 metrów.
Jeśli atakujący dorosły niedźwiedź będzie już w odległości 4 metrów, guzik ci to da. Samym impetem cię "zdmuchnie" a rozdrażniony nie omieszka "pogłaskać".
Może na takiego malucha namolnie dopominającego się żarcia było by to skuteczne.
Ostatnio zmieniony sob 27 paź, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Filanc pisze:TT-etka na niedźwiedzia to pomysł z gatunku "pobożnych życzeń".
Też tak myślę. Zresztą, sam pomysł wyposażenia strażników w broń krótką był od początku chybiony.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Zygmunt Skibicki pisze: Jeśli atakujący dorosły niedźwiedź będzie już w odległości 4 metrów, guzik ci to da. Samym impetem cię "zdmuchnie" a rozdrażniony nie omieszka "pogłaskać".
Jeśli jest atakujący to niewiele poza szczęściem może ci pomóc. Mógłbyś nawet strzelać do niego a pewno ze zdenerwowania i tak byś nie trafił.
Za to jak jest "trochę zbyt namolny" to może zadziała.
MiG pisze:Mógłbyś nawet strzelać do niego a pewno ze zdenerwowania i tak byś nie trafił.
Pewnie masz rację. Samo trzymanie broni w rękach, to jeszcze nie jest naciskanie spustu wycelowanej broni. Byłem na jednym polowaniu... Całe towarzystwo "wyarmacone", a ja jeden z teleobiektywem. Ale głupia sytuacja!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Z serwisu TVN24:
22:55, 06.11.2007 /PAP/tvn24.pl
Dlaczego zginął niedźwiadek?
SEKCJA ZWŁOK MISIA NIE WYKAZAŁA PRZYCZYN ŚMIERCI ZWIERZAKA
Nie ma obrażeń głowy, nie znaleziono też wody w płucach niedźwiadka. Teraz lekarze chcą sprawdzić, czy zwierzę nie było chore na wściekliznę.
Weterynarze z Akademii Rolniczej w Lublinie przeprowadzą badania toksykologiczne, by ostatecznie stwierdzić przyczynę śmierci misia. Zwłaszcza, że dotychczasowe wyniki sekcji są sprzeczne z opinią leśników, wg których zwierzę zostało ukamienowane.
Gdyby okazało się, że miś był chory, szóstka turystów prawdopodobnie uniknęłaby kary za złamanie przepisów o ochronie zwierząt. Czworo młodych ludzi czeka obecnie na ewentualne zarzuty z prokuratury. Są podejrzani o "spowodowanie zniszczenia w świecie zwierzęcym lub roślinnym w znacznych rozmiarach". Przepis ten przewiduje dla sprawców do dwóch lat więzienia. W roli oskarżyciela posiłkowego wystąpi również Tatrzański Park Narodowy. - Z naszych oględzin dokładnie widać, że niedźwiadek był zachęcany kanapkami. Gdy bułki się skończyły, zaczął być nachalny, a to zostało najprawdopodobniej odebrane przez ludzi jako atak - powiedział dyrektor TPN Paweł Skawiński.
Ślady na śniegu przeciw turystom
W agresję zwierzaka nie wierzy Zbigniew Krzan, wicedyrektor TPN. W rozmowie z portalem tvn24.pl stwierdził: - Ślady na śniegu i analiza wydarzeń przeprowadzona przez pracowników parku wykazała, że miś dreptał spokojnie. Nie biegał wokół turystów, nie skakał i nie gryzł, jak oni utrzymują. Ich reakcja byłaby przesadna nawet, gdyby okazało się, że niedźwiadek rzeczywiście był nadpobudliwy. On ważył niewiele ponad 40 kilogramów. Można go było odstraszyć kijem.
Każdy ma swoją wersję wydarzeń
To, co wiadomo na pewno, to to, że miś zginął 21 października w Dolinie Chochołowskiej w Tatrach. Czwórka turystów utrzymuje, że niedźwiedź zastąpił im drogę, rozszarpał rzucony mu plecak z kanapkami, a potem rzucił się na nich. Po tym, jak się przed nim obronili, utopili go w potoku. Leśnicy z Tatrzańskiego Parku Narodowego podczas wizji lokalnej stwierdzili jednak, że zwierzak został wcześniej ukamienowany.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
gosieńka pisze:ale w sumie zdjęcie ciotuli chętnie bym zobaczyła. W którym miejscu ono wisi?
Ja je widziałem ostatnio w grudniu 2006-go w "biurze", ale w tym "rogowym" - na lewo od wejścia z jadalni do kuchni. To nie jest pomieszczenie ogólnodostępne, ale myślę, że jeśli poprosisz, to pozwolą ci tam wejść.
Podobne (to samo?) zdjęcie miśka jest zamieszczone wśród innych zdjęć na końcu książki "Miejsce przy stole" A. Wilczkowskiego.
(podpisane - fot. J Słupski)
Zdjecie miska zagladajacego do kuchni morskoocznej jest dosc popularne. Oprocz wspomnianego "Miejsca przy stole", mozna je znalezc rowniez w "Blizej nieba" Worwy (kolorowe na koncu ksiazki) i w "Zwyciezyc znaczy przezyc" Lwowa.
MiG pisze:Podobne (to samo?) zdjęcie miśka jest zamieszczone wśród innych zdjęć na końcu książki "Miejsce przy stole" A. Wilczkowskiego.
(podpisane - fot. J Słupski)
To samo chyba jednak nie. Toż to zupełnie inne epoki.
Ja mam "Miejsce przy stole" wydane w 1982 roku...!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
onet.pl pisze:Wyniki sekcji zwłok niedźwiadka zabitego przed trzema tygodniami w Dolinie Chochołowskiej obciążają turystów - dowiedział się reporter RMF FM.
Zakopiańska prokuratura, po zapoznaniu się z opinią biegłego, prawdopodobnie zdecyduje się na postawienie im zarzutów wyrządzenia znacznej szkody w świecie zwierzęcym. Grozi za to do dwóch lat więzienia.
Opinia dotarła do Zakopanego w południe. Prokuratorzy czekają jeszcze na opinię innego biegłego, który miał ocenić, czy rany, których doznali turyści powstały w wyniku ataku czy raczej obrony przed niedźwiadkiem. Potem śledczy ewentualnie zdecydują o zarzutach. Wyniki sekcji zwłok nie pozostawiają jednak wątpliwości, że bezpośrednią przyczyna śmierci niedźwiadka było utonięcie. Ponadto niedźwiadek miał rany głowy. Prawdopodobnie był bity i został utopiony. Zwierzę było osłabione - znaleziono u niego pasożyty, które mogły mieć wpływ na jego zdrowie - informuje RMF FM.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
dla dociekliwych czyli misiek zagladajacy do kuchni morskoocznej:
Zdjęcie w gabinecie p. Łapińskiej (wspominane przez Zygmunta) oraz zamieszczone w ww. ksiazkach, to ta sama fotka autorstwa J. Slupskiego z 12.09.1999 r.
diablak1223 pisze:dla dociekliwych czyli misiek zagladajacy do kuchni morskoocznej:
Zdjęcie w gabinecie p. Łapińskiej (wspominane przez Zygmunta) oraz zamieszczone w ww. ksiazkach, to ta sama fotka autorstwa J. Slupskiego z 12.09.1999 r.
Upsss! Wychodzi na to, że Maria pokazała mi nie swoje zdjęcie jako zrobione własnoręcznie...?
Będę tam niedługo, to spytam o szczegóły.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
Uwaga! Nie wszystkie tatrzańskie niedźwiedzie śpią!
Podaję za "WP" - Sobota, 1 grudnia 2007
Niedźwiedź może wyglądać tak, i da nam wspaniałą okazję do zrobienia niezapomnianych zdjęć.
Uwaga na niedźwiedzie w Tatrach! Wbrew pozorom wciąż te największe tatrzańskie zwierzęta tu i ówdzie można spotkać nawet w rejonie szlaków turystycznych.
A i w czasie pełnej zimy głośne zachowanie ludzi może niedźwiedzia obudzić. Wtedy rozbudzone i złe zwierzę może być wyjątkowo niebezpieczne - przestrzega Marek Pęksa z Tatrzańskiego Parku Narodowego
Jak mówi były przypadki, że niedźwiedź po przebudzeniu przebył duży odcinek drogi. Taki spacer związany jest z wydatkiem energetycznym. Zwierzę może potem nie mieć wystarczająco dużo energii, żeby dospać do końca zimy. Również z tego powodu apeluje do turystów o ciche zachowanie. Sen niedźwiedzi tylko pozornie jest mocny - podkreśla Pęksa.
Ale może wyglądać także tak, i wtedy przestaje to być miłe...
Po polskiej stronie Tatr żyje kilkanaście niedźwiedzi. Zwierzęta zazwyczaj do połowy grudnia zapadają w swoich gawrach w zimowy sen. Mimo to zdarza się że hałas czy np. odpalane petardy w sylwestra potrafią zwierzę wybudzić z zimowej drzemki. I m.in właśnie dla ochrony zwierząt - słowackie Tatry zamknięte są powyżej schronisk aż do 15 czerwca przyszłego roku. W Polsce takich zakazów póki co nie wprowadzono. (sm)
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek www.turystyka.skibicki.pl
A może by misie zakopiańsko - tatrzańskie zastąpić misiami "krakowskimi" z jedynego chyba w Polsce sklepu, który handluje tylko misiami. Wielkość identyczna, podobieństwo wręcz nieprawdopodobne a w dodatku same zalety - nie ulega synantropizacji. Można by kilkanaście sztuk "osadzić" przy drodze do Morskiego Oka - przy każdym kasa:
- za zdjęcie koło misia - 5 zł
- za (dodatkowo) przytulenie się do misia - 5 zł
- za (dodatkowo) karmienie misia - 5 zł
- za utopienie misia - wg faktury producenta + narzut 100%
Znakomity interes - z prawdziwych natomiast same straty.