Prowiant turysty

Buty, odzież, plecaki, śpiwory, akcesoria i sprzęt górski...
ODPOWIEDZ
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Mówcie sobie co chcecie ale w górach dla mnie najważniejsze jest towarzystwo z którym zjadam posiłek. Czasami rozgotowane, własnoręcznie zrobione w misce, pierogi z jagodami smakują lepiej niż bliny z kawiorem i pstrągi na imprezie integracyjnej.
Do picia polecam jednak napoje izotoniczne np. isostar, power coś tam oraz rozcięczone soki warzywne lub owocowe.
Awatar użytkownika
dawid91

-#4
Posty: 489
Rejestracja: pt 22 cze, 2007

Post autor: dawid91 »

niema to jak zmiażdżone kanapki w plecaku :)
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

lucyna pisze:Czasami rozgotowane, własnoręcznie zrobione w misce, pierogi z jagodami smakują lepiej niż bliny z kawiorem
serio?
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

lucyna pisze:Do picia polecam jednak napoje izotoniczne np. isostar, power coś tam oraz rozcięczone soki warzywne lub owocowe.
Izostar jest bardzo dobry, ale... drogi. Równie dobrze można posłużyć się pastylkami Izosport , Activ czy czymś podobnym - celowo nie podaję firm, ale bardzo łatwo to znaleźć. Ważne, by w skład wchodziło stosunkowo dużo soli mineralnych i któryś z cukrów prostych (glukoza, fruktoza). Nie polecam wszelkich multiwitamin. Nie działają tak dobrze.
Natomiast stanowczo odradzam preparaty "power-coś tam". Wszelkie "redbulowate" moim zdaniem bardziej szkodzą niż pomagają.
Jeden problem, to "bąbelki" wydzielające się po zetknięciu z wodą. Producenci wyraźnie preferują napoje gazowane. Ja ich unikam i to zdecydowanie. Izostar oczywiście nie daje napoju gazowanego.
Po wrzuceniu pastylki do bidonu odczekuję około dwudziestu minut i dopiero wtedy zakręcam. Można też dodać odrobinę cukru (lepiej cukru pudru), a bywa że spiesząc sie dosypuję szczyptę zwykłego piasku - kanciaste drobiny znacznie przyspieszają odgazowanie. Z tym piaskiem to nie żartuję, ale też i nie za bardzo polecam - w końcu to ma służyć do picia...
Rozcieńczone 1:1 albo i 1:2 soki owocowe lub warzywne stosuję, ale po zakończeniu wycieczki.
A do jedzenia oczywiście dwie, trzy kanapki i garść "pogryzki" - przepis na mojej stronie. To mi wystarcza na cały dzień od sporego śniadania do późnej i gorącej obiadokolacji.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

Zygmunt Skibicki pisze:Natomiast stanowczo odradzam preparaty "power-coś tam".
o przepraszam, powerade jest fantastycznym lekiem na kaca.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

tomtom pisze:o przepraszam, powerade jest fantastycznym lekiem na kaca.
A to jest forum dla przepitych?
Jeśli tak, to przepraszam.
Najwyraźniej pomyliłem fora...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
tomtom

-#6
Posty: 1948
Rejestracja: pn 25 kwie, 2005

Post autor: tomtom »

łaskawie wybaczam
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Czuję jak po mnie spływa...
Nie wiem tylko - powerade to czy... łaskawość wybaczająca.
Na wszelki wypadek wezmę prysznic.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

tomtom pisze:
Zygmunt Skibicki pisze:Natomiast stanowczo odradzam preparaty "power-coś tam".
o przepraszam, powerade jest fantastycznym lekiem na kaca.
Z całym szacunkiem najlepszym lekiem na kaca jest witamina C i glukoza podane dożylnie plus kawa szatan z bardzą dużą ilością cukru. Przepis pewnego felczera z pogotowia ratunkowego.
Pawer-coś tam jest niezbędny jako uzupełnienie żelaznego zapasu noszonego w plecaku tzn. sucharów bieszczadzkich z kminkiem i suszonych moreli. :D
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

lucyna pisze:Z całym szacunkiem najlepszym lekiem na kaca jest witamina C i glukoza podane dożylnie plus kawa szatan z bardzą dużą ilością cukru. Przepis pewnego felczera z pogotowia ratunkowego.
Może umówmy się, że pozostanę przy swoich metodach. Jakoś felczerskie sposoby nie trafiają mi do przekonania, a chciałbym jeszcze nieco pożyć...
Pawer-coś tam jest niezbędny jako uzupełnienie żelaznego zapasu noszonego w plecaku tzn. sucharów bieszczadzkich z kminkiem i suszonych moreli.
I w tej kwestii pozostanę przy moim "obroku"...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Piotrus

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 08 mar, 2007
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piotrus »

lucyna pisze:Z całym szacunkiem najlepszym lekiem na kaca jest witamina C i glukoza podane dożylnie plus kawa szatan z bardzą dużą ilością cukru. Przepis pewnego felczera z pogotowia ratunkowego.
Potwierdzam. Choć zamiast kawy w drugą żyłę ładuje się czasem sporą dawkę soli fizjologicznej. Przynajmniej dwóch zatraconych alkoholików zmieniało się w geniuszy skalpela wojewódzkiego szpitala w Toruniu, na te parę godzin od rana do kolejnego uwalenia dzięki powyższej terapii.
Swoją drogą Lucyna, skąd wiesz? Wydaje mi się że nie jest to sposób ani wiedza popularna, trzeba być "z branży" żeby to znać. A może się mylę?
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

Piotrus pisze:
lucyna pisze:Z całym szacunkiem najlepszym lekiem na kaca jest witamina C i glukoza podane dożylnie plus kawa szatan z bardzą dużą ilością cukru. Przepis pewnego felczera z pogotowia ratunkowego.
Swoją drogą Lucyna, skąd wiesz? Wydaje mi się że nie jest to sposób ani wiedza popularna, trzeba być "z branży" żeby to znać. A może się mylę?
Poniekąd jestem z branży. Pilot wycieczek ;)
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Piotrus pisze:Wydaje mi się że nie jest to sposób ani wiedza popularna, trzeba być "z branży" żeby to znać. A może się mylę?
Słyszałem to już kilka razy i to od osób nie "z branży" więc chyba sporo ludzi zna ten sposób :think:
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

andy67 pisze:Słyszałem to już kilka razy i to od osób nie "z branży" więc chyba sporo ludzi zna ten sposób
to już tajemnica poliszynela takie urban legend - każdy ma chyba "znajomego" którego to postawiło na nogi
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Piotrus

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 08 mar, 2007
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

Post autor: Piotrus »

A myślałem, że jestem wtajemniczony :(
No to jest jeszcze jedna legenda na ten temat. Kacze jajo, dzień, dwa przed wykluciem. Zjada się zawartość razem z dzióbkiem i piórkami, a potem można wypić choćby wodę brzozową albo inne tanie winko.
Ależ odjechaliśmy od głównego wątku, ad rem :)
Scilicet scio qiud hodiernus dies! Modo ei non possum meminisse verbum Polonicum.
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Jeśli już w ogóle na tym forum trzeba to rozważać...
Jest taka scena w filmie "Ziemia Obiecana" - grają Olbrychski i Pszoniak. Miejsce kręcenia zdjęć - przed budynkiem obecnej Akademii Muzycznej w Łodzi. Mniejsza o detale, ale Pszoniak kończy scenę stwierdzeniem: "Jestem fertig!"
I, był!
Znaczy... skuteczna metoda!
To po kiego grzyba te wszystkie witaminy, glukozy, kawy i cała reszta?
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mamut

-#3
Posty: 116
Rejestracja: pt 24 mar, 2006
Lokalizacja: 17°05'E 52°15'N

Post autor: mamut »

na wrzesien zaplanowalem przeszlo 2 tyg.pomieszkiwania w polskich schroniskach bez wychodzenia z gor :) .Co na tak dlugi okres byscie zabrali ze soba do jedzenia?na razie przyszly mi do glowy serki (te gdzie plasterki sa oddzielnie pakowane),jakies pasztety,slodycze,kuskus i ryz modyfikowany oraz zupki z nowej linii knora (te z 80% warzyw na pokladzie bo sie je gotuje tylko 3min).Co jeszcze mozna zabrac zeby nie zarwac sie od tachania tego wszystkiego i zeby nie zbankrutowac w schronach??
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

mamut pisze:na wrzesien zaplanowalem przeszlo 2 tyg.pomieszkiwania w polskich schroniskach bez wychodzenia z gor :) .Co na tak dlugi okres byscie zabrali ze soba do jedzenia?na razie przyszly mi do glowy serki (te gdzie plasterki sa oddzielnie pakowane),jakies pasztety,slodycze,kuskus i ryz modyfikowany oraz zupki z nowej linii knora (te z 80% warzyw na pokladzie bo sie je gotuje tylko 3min).Co jeszcze mozna zabrac zeby nie zarwac sie od tachania tego wszystkiego i zeby nie zbankrutowac w schronach??
Zaręczam ci, że nie zbankrutujesz stołując sie w schroniskach tatrzańskich. Powiem więcej, taniej i porządniej się najesz na ich wikcie niż na tachanym w plecaku.
W schroniskach drogie jest wszystko poza normalnym wyżywieniem. Jedyny powód tachania żarcia do schroniska, to potrzeba zrobienia sobie śniadania przed otwarciem jadalni, czyli przed ósmą rano, ale i to można rozwiązać robiąc sobie kanapki wieczorem przy kolacji + termos do herbaty lub kawy na rano i drugi na drogę. Chleb kupisz w schronisku za te same pieniądze, co na Krupówkach - nie ma sensu tego taskać w plecaku. Może tylko nieco taniej wyniesie cię coś do chleba, ale też nie zabieraj tego na całe dwa tygodnie - i tak po kilku dniach okaże się, że będziesz musiał zejść "na dół" z jakiegoś powodu.
Warto też zabrać ze sobą kawę, herbatę, cukier i ulubione słodycze.
Kwestia pogryzki (szturmżarcia) to już według uznania - przepis na mojej stronie.
Ostatnio zmieniony ndz 15 lip, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 2 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

mamut pisze:Co jeszcze mozna zabrac zeby nie zarwac sie od tachania tego wszystkiego i zeby nie zbankrutowac w schronach??
Pieczywo wasa, suszone owoce, kawę 3 w 1.
Awatar użytkownika
MIHNIK

-#2
Posty: 79
Rejestracja: czw 12 kwie, 2007

Post autor: MIHNIK »

Całkowicie zgadzan się z Zygmuntem. W schronach wbrew pozorom nie jest wcale tak drogo - trzeba tylko zamawiać z rozwagą. Kawa, herbata, cukier, cytryna - zawsze biore ze sobą (w schroniskach relatywnie bardzo drogie, a wazy mało i niewiele miejsca zajmuje). Poza tym spirytusik (czyli po prostyu najbardziej skondensowany alkohol) na wieczorną herbatkę po góralsku - za piwem nie przepadam, ale to już kwestia gustu.
p.s. Jak mieszkam w Murowańcu to nawet nie muszę schodzić do Zakopca po zapasy - goście z obsługi schronu są całkiem życzliwi, wielokrotnie przywozili mi z dołu zamówione zakupy i nigdy nie chcieli za to ani gosza, chociaż proponowałem.
ODPOWIEDZ