Kolejne wypadki w Tatrach
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
-
mariusz1977
-

- Posty: 31
- Rejestracja: wt 22 lip, 2008
No i się wyjaśniło
http://wiadomosci.onet.pl/2681,2203950, ... kalne.html
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Kolejna w ostatnich latach ofiara Rysów, a okoliczności wskazują na ludzką głupotę. Smutne.
Ciekawe też, co autor powyższego tekstu miał na myśli twierdząc, że mężczyzna nie miał odpowiedniego ekwipunku. Na turystyczny szlak na Rysy nie trzeba haków i lin, czy żywności i wody na kilka dni. Przyczyną był upadek z dużej wysokości a nie brak ciepłego okrycia i wyziębienie organizmu. Pózna pora spotkania turysty zmierzającego na szczyt sugeruje raczej, że turysta po ciemku zgubił drogę i poleciał. Chyba ten ekwipunek to nie latarka...
Ciekawe też, co autor powyższego tekstu miał na myśli twierdząc, że mężczyzna nie miał odpowiedniego ekwipunku. Na turystyczny szlak na Rysy nie trzeba haków i lin, czy żywności i wody na kilka dni. Przyczyną był upadek z dużej wysokości a nie brak ciepłego okrycia i wyziębienie organizmu. Pózna pora spotkania turysty zmierzającego na szczyt sugeruje raczej, że turysta po ciemku zgubił drogę i poleciał. Chyba ten ekwipunek to nie latarka...
ot taki frazes jak zwykle w prasie... jeśli chodzi o ten temat. Na drogach też zawsze przycyną wypadku jest nadmierna prędkość. Może np miał kaprawe buty itp, chociaż akurat według tego co pisali na tygodnikupodhalanskim to raczej pogoda była podła i po prostu było zostać w schronie..Jagiellonia w Tatrach pisze:Ciekawe też, co autor powyższego tekstu miał na myśli twierdząc, że mężczyzna nie miał odpowiedniego ekwipunku. Na turystyczny szlak na Rysy nie trzeba haków i lin, czy żywności i wody na kilka dni. Przyczyną był upadek z dużej wysokości a nie brak ciepłego okrycia i wyziębienie organizmu. Pózna pora spotkania turysty zmierzającego na szczyt sugeruje raczej, że turysta po ciemku zgubił drogę i poleciał. Chyba ten ekwipunek to nie latarka...
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Latem to rozumiem dobre buty, plecak, kurtka, latarka. Chyba nic więcej nie trzeba. Nie ma co rozmyślać nad tym. Nikt rozsądny nie pójdzie na Rysy o godz. 19.00 i w beznadziejną pogodę. Raz spieprzałam w takim tempie z tego szczytu (była dość ładna burka
), że nie wiem jak sobie nóg nie połamałam, nie pozaczepiałam jednego raka o drugiego, a gościu sobie spokojnie podchodził. Mówię mu, że nie ma co iść, bo przecież wali piorunami w pobliskie skały, kamole lecą na głowę, a on, że nie jest tak źle i poszedł. I nic się z takim delikwentem nie zrobi.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Parę razy już mówiłem sobie że ostatni raz zwracam w górach uwagę komuś bez sensu pchającemu się w kłopoty. Ale wciąż jednak zdarza mi się to robić w skrajnych przypadkach.Agaar pisze:Mówię mu, że nie ma co iść, bo przecież wali piorunami w pobliskie skały, kamole lecą na głowę, a on, że nie jest tak źle i poszedł. I nic się z takim delikwentem nie zrobi.
Czasem wystarczy jedna celna uwaga by taki delikwent zawrócił, innych znów trzeba przekonywać rozlicznymi argumentami. Ale zawsze na spokojnie - w końcu dorośli ludzie sami odpowiadają za siebie i zrobią co zechcą.
Może jednak dzięki temu komuś uratowałem zdrowie/życie ?
I dlatego chyba warto być czasem upierdliwym ...
Każdemu jego Everest...
-
mariusz1977
-

- Posty: 31
- Rejestracja: wt 22 lip, 2008
I kolejna śmierć: http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=&id=9770
Ciekawe jak bym zareagowała gdyby ktoś o 20 lat młodszy kazał mi zawrócić.
To tak tylko mi się nasunęło biorąc pod uwagę kogo chciałam przestraszyć złymi warunkami.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
No właśnie 2 lata temu szedłem z żoną w czerwcu na Rysy, warunki mocno snieżne, ale śnieg do przyjęcia , kasza raz miękka, momentami twardawa, żadnego wyposażenia zimowego nie mieliśmy, no ostatecznie czerwiec.
Powyżej Czarnego spotkaliśmy taką grupę w rakach, którzy twierdzili, ze jest koszmar, że iść się nie da, że oni się wycofują, bo mało się nie zabili itd. ponieważ widziałem ,ze są zieloni, że się zapchali nie znając drogi, to nie przejmując się tym specjalnie, poszliśmy. I dobrze, bo było wspaniale, no i pusto zupełnie, bo ta grupa skutecznie wystraszyła wszystkich ciągnących za nami. A zresztą może i dobrze..., nawet po mniej twardym śniegu tez trzeba umieć iść. Zresztą nawet na Otargańcach w ładny pogodny dzionek też spotkaliśmy spanikowanych ludzi, a tam juz nawet na siłę niczego skomplikowanego się nie znajdzie. Z drugiej strony parę razy posłuchaliśmy rady bez szemrania, jeżeli widzimy, że ktoś jest gramotny, nie zalewa i jak mówi, że niebezpiecznie, albo lepiej obejść to tak jest.
Wniosek - dobrze jest posłuchać rady, ale trzeba jeszcze patrzeć, kogo się słucha. Gorzej, jeśli nie potrafi się osądzić zarówno własnych , jak i cudzych umiejętności.
Powyżej Czarnego spotkaliśmy taką grupę w rakach, którzy twierdzili, ze jest koszmar, że iść się nie da, że oni się wycofują, bo mało się nie zabili itd. ponieważ widziałem ,ze są zieloni, że się zapchali nie znając drogi, to nie przejmując się tym specjalnie, poszliśmy. I dobrze, bo było wspaniale, no i pusto zupełnie, bo ta grupa skutecznie wystraszyła wszystkich ciągnących za nami. A zresztą może i dobrze..., nawet po mniej twardym śniegu tez trzeba umieć iść. Zresztą nawet na Otargańcach w ładny pogodny dzionek też spotkaliśmy spanikowanych ludzi, a tam juz nawet na siłę niczego skomplikowanego się nie znajdzie. Z drugiej strony parę razy posłuchaliśmy rady bez szemrania, jeżeli widzimy, że ktoś jest gramotny, nie zalewa i jak mówi, że niebezpiecznie, albo lepiej obejść to tak jest.
Wniosek - dobrze jest posłuchać rady, ale trzeba jeszcze patrzeć, kogo się słucha. Gorzej, jeśli nie potrafi się osądzić zarówno własnych , jak i cudzych umiejętności.
luknij na moje panoramy i galerie
Heh obawiam się, że byłam wtedy już na świecie...krzymul pisze:Powiem więcej, pewnie byś spadła z Buli zobaczywszy kobietę w ciąży z gadającym brzuchem schodzącą z Rysów.
Dag, dobrze prawi - polać mu.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Chyba tak.andy67 pisze:Coś tu chyba pokręciłaś
dagomar pisze:obiecanki-cacanki
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151



