Lewizna

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

janek754 pisze: Główny wierzchołek Świnicy, to jak dobrze pamiętam pierwszy szczyt na jaki wszedłem samotnie w zimie i żeby było ciekawiej bez żadnego sprzętu, który po prostu został w aucie

ladny z Ciebie hardkor :O
bez sprzetu? :think:
nie odwazylbym sie
jak bylem na glownej Swinicy w zimie, mialem 18 lat i siano w glowie
ale czekan, raki i kask zabralem ze soba ;)
janek754 pisze: W końcu na jakimś trawersie poleciałem ... Jakimś cudem po kilku metrach jadąc w dół i ryjąc rękami w śniegu trafiłem na łańcuch ... O mało się nie zesrałem ze strachu.
Taka była moja nauczka za głupotę i lekkomyślność ...
no to sporo szczescia miales
tez sie troszke obsunalem na grani od wierzcholka taternickiego, ale tylko moze z pol metra
powazniejsze obsuniecie zaliczylem w zimie pod Kozia Przelecza w 1998r, jakies 20m, szczesliwie wyhamowalem czekanem
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

świster pisze:Kiedyś sobie wyrysowałem teoretyczne drogi (choć jak widać po śladach, niektóre są używane) w masywie Świnicy, którę mogą być alternatywą dla szlaku w zimowych warunkach.

http://img560.imageshack.us/img560/3051/masywwnicy.jpg
ten zielony wariant wyglada obiecujaco, ale oczywiscie tylko przy pewnych warunkach
ja jakos od Piatki sie na Swinice w zimie nie wybieram, te trawersy mi pachna lawinami
ciekawy wariant zejscia z glownego szczytu do taternickiego, ktory raz przechodzilem w zejsciu -
ze szczytu grania tylko bardzo krotko na polnoc, i pierwszym zlebem w lewo bardzo stromo w dol (w WHP jest to opisane jako II UIAA, ale w zimie jest oczywiscie latwiejsze), w dogodnym miejscu obejscie skal grani po stronie slowackiej na przelaczke pod wierzcholkiem taternickim i stad na nizsza Swinice 2291m
wariant do przejscia przy wiekszej pokrywie snieznej i malym zagrozeniu lawinowym
w zejsciu przechodzilem go w styczniu
w kwietniu przy kolejnej probie wyjscia wycof spod samego szczytu (bardzo duze oblodzenie)
świster pisze:
Chariot pisze:i na glownej Swinicy grania Sieczki od wierzcholka taternickiego
Byłem tam w maju i to coście tak zrobili to jest masakra. W życiu nie widziałem tak porysowanej grani rakami jak ta.
no niestety, bez rakow na tej grani bylby MROK...
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

Krzymul, zajebisty nowy avatar 8)
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

dagomar pisze:jakby ktoś z Was tak jak ja zszedł nieco w bok od tego miejsca, gdzie powinien ( z Wrót do Moka) i trafił w taaakie kosówy, w jakie ja trafiłem, to już by wolał chyba napierać na Chłopka przy piątce :)
znamy te przyjemnosci
kiedys w gorach Pirin w Bulgarii wpadlem na smialy pomysl, zeby napierac nieznakowana sciezka w pewnej dzikiej dolinie, ktora byla zaznaczona na mapie
mapa chyba byla robiona w latach piecdziesiatych, bo trafilismy w takie morze kosowki, ze wyjscie z niej zajelo nam dobra godzine
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Chariot pisze:Krzymul, zajebisty nowy avatar
Nareszcie taki jaki powinien być ... :)
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

dagomar pisze:Może i to nie był On, ale jak się Onego nigdy nie słyszało, to skąd mieliśmy wiedzieć, co to było ?
Kiedyś z kolegami zrobiliśmy sobie w Tatrach "nocleg pod chmurką". Plany były ambitne, zmęczenie poprzednim dniem spore, więc trzeba było "skrócić podejście". Było fajnie, mniej więcej do momentu w którym po mniej-więcej godzinie spania, jeden z kolegów "usłyszał" niedźwiedzia. Choć do dziś mam poważne wątpliwości że to był "on" to wtedy, jednogłośnie i w iście olimpijskim tempie zwinęliśmy klamoty i pół-śpiący poczłapaliśmy do schroniska :)
Chariot pisze:ladny z Ciebie hardkor
bez sprzetu?
nie odwazylbym sie
Odważył byś się, śnieg był idealny, szło się jak po schodach, grzech było nie pójść. Durnotą było dopiero zejście do piątki, zwłaszcza że doskonale zdawałem sobie sprawę, że na "nasłonecznionej stronie" już nie będzie tak fajnie.
Chariot pisze:no to sporo szczescia miales
Z pewnością więcej niż rozumu. Ale jak to mówią, człowiek uczy się na błędach :) Od tamtego czasu do tej pory, ani razu w górach nie poleciałem (nie licząc kontaktu twarzy z glebą podczas powrotu z Gąsienicowej do Brzezin na nartach, co zresztą było do przewidzenia jak się zjeżdża nocą przez las bez czołówki, a na szlaku wystają kamienie :) oraz niezliczonej ilości upadków gdy wracałem piękną bezksiężycową nocą z Ostrego Szczytu, oczywiście także bez czołówki) i mam nadzieję nie polecę :)
Chariot pisze:no niestety, bez rakow na tej grani bylby MROK...
To zależy. Czasem grań, choć krótka jest "mocno męcząca" a czasem przewiana, a nawet zdarza się że jest zwyczajnie wydeptana ścieżka, taka że "Stolarczyk to by rowerem przejechał" i wtedy można sobie bez problemu poradzić bez raków.

Pzd
Jan
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Chariot pisze:jak dla mnie to najpiekniejszy szczyt w Tatrach...
Wiadomo są gusta i guściki. Ciekawie ten temat podsumowaół w ostatnim tomie WC.

Krywań - to raczej sprawy narodowe, niż ścieśle górska uroda: zbyt połogie i łatwe południowe zbocza. Wysoka też za łatwa od SW i może nazbyt geometryczne kształty. Łomnica - zeszpecona nieodwracalnie przez homo sapiens. Czy na pewno sapiens? Czy na pewno nieodwracalnie - może doczekamy się tatrzańskich antyinwestycji? Młynarz - dla wielu tatrofilów nazbyt botaniczny. Ganek odpiera każdy z tych zarzutów i gromi konkurentów!
:)
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

janek754 pisze: Ale jak to mówią, człowiek uczy się na błędach :)
zdecydowanie. na szczescie tylko dla bardzo nielicznych pierwsze bledy sa zarazem ostatnimi, w innym wypadku polowa tego forum mieszkalaby juz na cmentarzu ;-)
janek754 pisze:
Chariot pisze:no niestety, bez rakow na tej grani bylby MROK...
To zależy. Czasem grań, choć krótka jest "mocno męcząca" a czasem przewiana, a nawet zdarza się że jest zwyczajnie wydeptana ścieżka, taka że "Stolarczyk to by rowerem przejechał" i wtedy można sobie bez problemu poradzić bez raków.
no niby mozna, ale poziom stresu na takiej trasie bez sprzetu jest na pewno kosmiczny
mi sie kiedys zdarzylo wyjsc bez rakow i czekana (tylko z kijkami) na Kiezmarski Szczyt przy miejscami 50cm sniegu, w partiach szczytowych dosc twardego
co prawda bylo to na poczatku wrzesnia, ale warunki w okolicach szczytu 'prawie' zimowe
co sie wtedy umordowalem, to moje
raz tez sie obsunalem dosc niebezpiecznie okolo metra, zatrzymujac sie na stopniach ponizej
i powiedzialem sobie potem-nigdy wiecej takiej glupoty jak wtedy juz nie zrobie
tutaj pare fotek z tej wycieczki-
https://picasaweb.google.com/1145091317 ... ski4092010#
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

świster pisze:
Chariot pisze:jak dla mnie to najpiekniejszy szczyt w Tatrach...
Wiadomo są gusta i guściki. Ciekawie ten temat podsumowaół w ostatnim tomie WC.

Krywań - to raczej sprawy narodowe, niż ścieśle górska uroda: zbyt połogie i łatwe południowe zbocza. Wysoka też za łatwa od SW i może nazbyt geometryczne kształty. Łomnica - zeszpecona nieodwracalnie przez homo sapiens. Czy na pewno sapiens? Czy na pewno nieodwracalnie - może doczekamy się tatrzańskich antyinwestycji? Młynarz - dla wielu tatrofilów nazbyt botaniczny. Ganek odpiera każdy z tych zarzutów i gromi konkurentów!
:)
to prawda, Ganek tez jest piekny
i wejscie ta eksponowana najlatwiejsza droga pozostawia super wspomnienia
z mojej strony bym dorzucil jeszcze kilka szczytow, ktore moglyby startowac w zawodach pieknosci tatrzanskiej-
Ostry, Durny, Posrednia Gran, Wielki Szczyt Widel, Zlobisty, Batyzowiecki 8)
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Chariot pisze:wyjsc bez rakow i czekana (tylko z kijkami) na Kiezmarski Szczyt przy miejscami 50cm sniegu
kiedyś z analogicznym wyposażeniem w czerwcu trawersowaliśmy z żoną żleb pod Bulą pod Rysami - za pomocą kamienia dłubałem stopnie w zlodziałym śniegu ;-).
Innym razem w czasie oblodzenia nie potrafiłem zejść z Rohatki na wschód, w pewnym momencie dosłownie się zatkałem, anie w te, ani we wte i musiałem jak niepyszny drałować z powrotem Białą Wodą, boć przynajmniej łańcucha można się było złapać. Chyba poziom stresu w Tatrach przychodzi jak złodziej - znienacka i po cichu.
janek754

-#6
Posty: 1216
Rejestracja: sob 21 lis, 2009
Lokalizacja: Lublin

Post autor: janek754 »

dagomar pisze:za pomocą kamienia dłubałem stopnie w zlodziałym śniegu
Jeden z moich kolegów, górołaz o sporym doświadczeniu, uważa że po za pełnią zimy, czekan to zbędne obciążenie. Po co dźwigać żelastwo, jak w razie czego można go zastąpić kamieniem :)

Pzd
Jan
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

dagomar pisze:
Chariot pisze:wyjsc bez rakow i czekana (tylko z kijkami) na Kiezmarski Szczyt przy miejscami 50cm sniegu
kiedyś z analogicznym wyposażeniem w czerwcu trawersowaliśmy z żoną żleb pod Bulą pod Rysami - za pomocą kamienia dłubałem stopnie w zlodziałym śniegu ;-).
Innym razem w czasie oblodzenia nie potrafiłem zejść z Rohatki na wschód, w pewnym momencie dosłownie się zatkałem, anie w te, ani we wte i musiałem jak niepyszny drałować z powrotem Białą Wodą, boć przynajmniej łańcucha można się było złapać. Chyba poziom stresu w Tatrach przychodzi jak złodziej - znienacka i po cichu.
tak, te przejsciowe okresy (czerwiec, pazdziernik) sa ni przypial ni przylatal
kiedys w polowie czerwca schodzilem bez zadnego sprzetu z Lodowej Kopy przez Lodowa Przelecz do Terinki.
od przeleczy cale zejscie bylo zawalone bardzo twardym sniegiem
na szczescie patrzac na lewo od przeleczy na dol schodzi stroma skalista grzeda-tamtedy tez schodzilem, dopiero jak sie skonczyla, musialem jeszcze zejsc twardym sniegiem do Lodowego Stawu-tam tez posilkowalem sie kamieniem ;-)
z przygod oblodzeniowych pamietam wejscie na Koscielec 26 pazdziernika (bylo mroczno) i wejscie ferratka na Prisank w Slowenii pod koniec wrzesnia
na Prisanku trzeba bylo przejsc oblodzona poleczka (bez rakow oczywiscie..) nad ekspozycja polnocnej sciany (okolo 600 m luftu) i potem mokrym pionowym kominkiem bez zadnych ubezpieczen z powrotem na gran
przede mna szla para Slowencow, kobieta po tej oblodzonej poleczce szla na kolanach, bala sie isc normalnie
Chariot

-#3
Posty: 108
Rejestracja: ndz 24 lip, 2011

Post autor: Chariot »

janek754 pisze:
dagomar pisze:za pomocą kamienia dłubałem stopnie w zlodziałym śniegu
Jeden z moich kolegów, górołaz o sporym doświadczeniu, uważa że po za pełnią zimy, czekan to zbędne obciążenie. Po co dźwigać żelastwo, jak w razie czego można go zastąpić kamieniem :)

Pzd
Jan
czyli ten kolega reprezentuje szkole light and fast
slyszalem o takich osobnikach
podobno nawet ucinaja uchwyt szczoteczki do zebow, zeby zaoszczedzic na wadze :D
ODPOWIEDZ