Napisał człowiek o nicku Filanc. Nie mam więcej pytań.Filanc pisze:co najwyżej kontrolerem biletów w Inowrocławskim autobusie
Ech, współczuję mieszkańcom Łodzi... To miasto straszne rzeczy musi robić z ludźmi...


Niezupełnie. Putin był kimś więcej niż premierem, on jest od 12 lat jedynym włądcą Rosji. Więc gadka, że premier premiera, prezydent prezydneta nie ma tu zastosowania (np nie przeszkadza to Sarkozyemu spotykać się z Merkel, choć Frnacja ma premiera a RFN prezydenta, choć ich nazwiska wypływają tylko gdy trafi się jakaś afera). DO tego pamiętam doskonale jak nasz MSZ grał w ruską grę pt. "nic nie iwemy o wizycie Kaczyńskiego" (co było wierutnym kłamstwem, bo ta wizyta była przygotowywana dużo wczesniej niż wizyta Tuska). Tusk zrobił wtedy rzecz niedopuszczalną - zaangażował do węwnetrznej rozgrywki obce mocarstwo, w dodatku nieprzyjazne. To tak jakby w konflikcie z włąsną teściową zaangażować pruszkowską mafię. Coś takiego jest na granicy zdrady stanu.Janek pisze: zaproszenie przez Putina dla prezydenta Kaczyńskiego byłoby nietaktem

Dobrze, że porzusyłes kwestię odszkodowań. Bo ona mimo podlizania sie Ruskim leży i kwiczy.Janek pisze:Oczywiście odsuwałoby to również w bliżej nieokreśloną przyszłość sprawę formalnej rehabilitacji ofiar przez rząd rosyjski, kwestię odszkodowań
Rozdzielenie wizyt nie. Ale umniejszanie statusu dyplomatycznego, brak należytego zabezpieczenia już tak. W tym sensie - gdyby prezydent i premier lecieli razem - prawdopodobnie do katastrofy by nie doszło, bo wizyta Tuska była przygotowana nieco lepiej (choć też źle).Janek pisze: Która formuła była korzystniejsza dla interesów państwa polskiego nie mnie rozstrzygać, jednakowoż stałe podnoszenie, że przyczyną katastrofy było rozdzielenie wizyt jest jest równie sensowne jak dociekanie dlaczego w czwartek świeciło słońce a w niedzielę pada deszcz.
Umniejszenie statusu dyplomatycznego było pochodną przyjętej koncepcji. Alternatywa była tylko jedna - rezygnacja z wizyty lub jej całkowicie prywatny charakter, równający się pełnej absencji władz rosyjskich z wszystkimi tego skutkamimefistofeles pisze:Ale umniejszanie statusu dyplomatycznego
Czy posiadasz jakiekolwiek dowody, że wizyta w dniu 7 kwietnia była lepiej przygotowana niż ta z 10 kwietnia - NIK się ich nie dopatrzyłmefistofeles pisze:brak należytego zabezpieczenia już tak.

Karty podejscia 7 kwietnia były inne, te z10 były swistkami krotnie kserowanymi, w dodatku z błedami.Janek pisze:Czy posiadasz jakiekolwiek dowody, że wizyta w dniu 7 kwietnia była lepiej przygotowana niż ta z 10 kwietnia - NIK się ich nie dopatrzył
Nie wiem o co chodzi. Czy to jakiś dokument, który polscy piloci dostali na Okęciu przy wylocie?mefistofeles pisze:Karty podejscia 7 kwietnia były inne, te z10 były swistkami krotnie kserowanymi, w dodatku z błedami.

Rosjanie też?mefistofeles pisze:nikt nie traktuje jej inaczej.

A to zależy, niektórzy wierzą tej prasie tak jak wierzono "Prawdzie" czy naszej "Trybunie ludu", choć coraz bardziej Rosjanom otwierają się oczy.Janek pisze:Rosjanie też?
Po ptokach jest od stycznia 2011, gdy Anodina ogłosiła raport MAK a nasz rząd nie zareagował w ciągu pierwszych dni. Od tego czasu temat dla świata jest zamknięty.Janek pisze: tak rzeczywiście napędza plusy na rosyjskie konto.
Dyżurna legenda PiS-owska. Swiat to nie obchodziło grubo wcześniej. Czy Polaków interesuje coś dłużej jeśli np. Hinduski samolot rozbije się np. w Australii i zginie 200 osób? News na dwa dni, nawet wtedy gdy okoliczności niejasne. Powiesz teraz, że prezydent, generałowie i iluś tak parlamentarzystów. A co to interesuje pana Smitha z stanu Colorado lub pana Leroux z Marsylii? Zrób eksperyment i zapytaj 100 Francuzów lub Amerykanów na ulicy. Zadaj takie pytania:mefistofeles pisze:Po ptokach jest od stycznia 2011, gdy Anodina ogłosiła raport MAK a nasz rząd nie zareagował w ciągu pierwszych dni. Od tego czasu temat dla świata jest zamknięty.

Mimo wszystko ingormacje o wnioskach Anodiny obiegły światową prasę, szczególnie główny wniosek "pijany generał naciskął na pilotów". Niektóre gazety na tym poprzestały, inne chciały mieć jakiś komentarz zPolski, ale nasz rząd zaszył się głęboko, trochę pobłyszczał wówczas w zachodniej prasie Jarosław. Ale główny wniosek Anodiny poszedłw świat bez żadnej reakcji oficjalnych czynników polskich. Tylko natychmiastowa reakcja rzadu mogła coś tu zmienić i nagłówki byłyby treści "Pijany generał winny katastrofy, poslki rząd protestuje" . A tak - dupa wołowa.Janek pisze:Dyżurna legenda PiS-owska. Swiat to nie obchodziło grubo wcześniej.
A w czasie apogeum "Małyszomanii" czyli wtedy gdy Adam wygrywał gdzie chciał i jak chcia, toł znakomita większość Amerykanów nic o nim nie słyszała. Podobnie zresztą jak o Morgewnsternie, Amannie, Schlierenzauerze i innych.krzymul pisze:Albo zapytaj, czy Polska leży w Europie ? i czy Europa to kontynent ?Janek pisze: Amerykanów na ulicy
I w sumie słusznie - rząd nie miał wiele wspólnego z nominacją pana generała B., zaś bracia K. i owszemmefistofeles pisze:Mimo wszystko ingormacje o wnioskach Anodiny obiegły światową prasę, szczególnie główny wniosek "pijany generał naciskął na pilotów". Niektóre gazety na tym poprzestały, inne chciały mieć jakiś komentarz zPolski, ale nasz rząd zaszył się głęboko, trochę pobłyszczał wówczas w zachodniej prasie Jarosław.Janek pisze:Dyżurna legenda PiS-owska. Swiat to nie obchodziło grubo wcześniej.

Aha - czyli fakt, że gen Błasik został dowódcą sił powietrznych za Kaczorów jest wystarczającycm usprawiedliwieniem do kolportowania obrzydliwych kłamstw godzących w honor nie tylko jego, ale całej armii i państwa polskiego. Ciekawa logika.andy67 pisze:I w sumie słusznie - rząd nie miał wiele wspólnego z nominacją pana generała B., zaś bracia K. i owszem