WC na pewnej wysokości-absolutnie serio:D
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
ta ... ale zabrakło waszej relacji z Terinki i npm zadowolił się jak za pomocą buta wykopać dołek i w niego narobić, tudzież rozważania co to się dzieje z wydaliną przy minusowej temperaturze.Dorian pisze:Powraca temat gigant
W najnowszym numerze magazynu "n.p.m." jest artykuł o ochronie przyrody
Jak najszybciej powinniście tam wrócić i dokończyć badania!!!!
(nie)codziennie fota z Tatr - www
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
latem pewnie bedzie się zastanawiać czy obecność much świadczy o tym że zimą ktoś pozostawił wydaline w dołku wykopanym w śniegu butem niekoniecznie w kolicach Terinki .Cholera...to mi przypomina jak w lutym wchodziłem na Czarny Staw pod Rysami....naszczeście byłem samKert pisze:ta ... ale zabrakło waszej relacji z Terinki i npm zadowolił się jak za pomocą buta wykopać dołek i w niego narobić, tudzież rozważania co to się dzieje z wydaliną przy minusowej temperaturze.Dorian pisze:Powraca temat gigant
W najnowszym numerze magazynu "n.p.m." jest artykuł o ochronie przyrody
Jak najszybciej powinniście tam wrócić i dokończyć badania!!!!
Nieee, no Jacek w tym tempie to Ty nam "zabrudzisz" całe TatryJacek Venom pisze:Cholera...to mi przypomina jak w lutym wchodziłem na Czarny Staw pod Rysami....naszczeście byłem sam
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Odrazu się przyznaję, że nie czytaŁem całego wątku. Problem pewnych "odpadów socjalnych" z Terinki wyjaśnił mi kiedyś, już sporo lat temu pewien fachowiec z tej branży. Jak wiadomo, leci do potoku i tam przy tej szybkości opadania w dół dzieje się z nimi coś podobnego do tego co dzieje się z ziarenkami kawy w młynku udarowym i podobno wg badań już ok. 50 do 60 metrów niżej schroniska woda w potoku wraca do swych pierwotnych właściwości. Jak jest teraz - nie wiem, jak przez mgłę pamiętam, że coś znalazłem na jakiejś słowackiej stronie ale niewiele z tego zrozumiałem bo słowacki jednak znacznie lepiej się "słucha" niż "czyta", szczególnie tekst branżowy.
Kontynuując ten g..... temat - lat temu wiele stanęliśmy dość późnym wieczorem na takim "fabrycznym" campingu w Tatrzańskiej Łomnicy (już go nie ma) gdzie łaskawie i "na lewo" pozwolono nam rozbić namiot. Ubikacje, owszem były, natomiast umywalni nie. Na zapytanie gdzie można się umyć usłyszęliśmy, że obok w lasku, w potoku. Poszliśmy, potok był a ponieważ dzień był upalny to wzięliśmy się do mycia bez wstępnych badań. Trochę przy myciu zębów coś nie pasowało, zresztą ćmok był straszny. Gdy już wracaliśmy to spotkaliśmy pana "weduczego" i zapytał w którym strumyku się myliśmy. Po wyjaśnieniach okazało się, że tam były trzy strumienie - do pierwszego, najbliższego, szły ścieki z ubikacji, do drugiego z kuchni i dopiero w trzecim można było myć...zęby. No cóż, trzeba było operację mycia ponowić!
Pozdrawiam
Janek
Kontynuując ten g..... temat - lat temu wiele stanęliśmy dość późnym wieczorem na takim "fabrycznym" campingu w Tatrzańskiej Łomnicy (już go nie ma) gdzie łaskawie i "na lewo" pozwolono nam rozbić namiot. Ubikacje, owszem były, natomiast umywalni nie. Na zapytanie gdzie można się umyć usłyszęliśmy, że obok w lasku, w potoku. Poszliśmy, potok był a ponieważ dzień był upalny to wzięliśmy się do mycia bez wstępnych badań. Trochę przy myciu zębów coś nie pasowało, zresztą ćmok był straszny. Gdy już wracaliśmy to spotkaliśmy pana "weduczego" i zapytał w którym strumyku się myliśmy. Po wyjaśnieniach okazało się, że tam były trzy strumienie - do pierwszego, najbliższego, szły ścieki z ubikacji, do drugiego z kuchni i dopiero w trzecim można było myć...zęby. No cóż, trzeba było operację mycia ponowić!
Pozdrawiam
Janek
Janek pisze:No cóż, trzeba było operację mycia ponowić!
czyli najpierw wszystko przechodzi przez biologiczne szambo(obecnie jest tam zdaje się coś takiego) , a potem "z siłą wodospadu"...Janek pisze:Jak wiadomo, leci do potoku i tam przy tej szybkości opadania w dół dzieje się z nimi coś podobnego do tego co dzieje się z ziarenkami kawy w młynku udarowym i podobno wg badań już ok. 50 do 60 metrów niżej schroniska woda w potoku wraca do swych pierwotnych właściwości.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
a może byś tak stworzył mapkę "czarnych punktów" (coś na wzór tej drogowej), zaoszczędził byś pewnie co niektórym przymusowego czyszczenia obuwia...Jacek Venom pisze:teren oznaczony
A tak na marginesie: rozumiem, że w różnych miejscach może człowieka "złapać", ale żeby wys... się na Rysach i to jeszcze na samym szczycie - to już chyba lekka przesada! A taka właśnie niespodzianka kiedyś nas spotkała. Zauważyliśmy to dopiero (czyt. poczuliśmy) jak ktoś w to wdepnął. Oj, szybko się wkoło zrobiło pusto...
...ciekawe że jest to ostatnio najbardziej rozbudowany wątek na tym forum...
Ostatnio zmieniony pt 29 kwie, 2005 przez AdiK, łącznie zmieniany 1 raz.
No cóż, niezbadane są wyroki opatrzności. Pewien alpinista z najwyższej półki (ale z dawnych lat) pierwsze objawy znanej wszystkim niemowlętom choroby zauważył w kominie Drege'a ale już raczej pod koniec. Mimo to nie zdołał go opuścić i jedynie szybkie odpięcie paska etc przyniosło mu ulgę. W tym wyciągu szedł jako drugi więc partner a ściśle mówiąc partnerka, wyjątkowo zresztą ładna dziewczyna wyszła z opresji obronną, no właśnie, czym obronną ..... powiedzmy jednak, że ręką. Skończyli tą dość krótką zresztą drogę i wrócili do Murowańca i zasiedliśmy do brydża (samotnik w górach miał w owe czasy duże szanse na "zabieranie się' jako czwarty, a ja wówczas byłem samotnie). Zbliżała się pora kolacji gdy do jadalni weszło dwóch mężów o obliczach wskazujących na wyraźne wzburzenie. Jeden z nich od progu wrzasnął - "co za k.... była w Dreżu, jedyne dwa porządne chwyty w całym kominie (przesada - J.) i całe za........ " Dziewczyna nie wytrzymała i roześmiała się demaskując owego "ściganta", swego partnera. Nawet dużo go to nie kosztowało - tylko 6 kufli piwa (dla brydżystów i owych dwóch "poszkodowanych"AdiK pisze:A tak na marginesie: rozumiem, że w różnych miejscach może człowieka "złapać", ale żeby wys... się na Rysach i to jeszcze na samym szczycie - to już chyba lekka przesada!
PS - w umywalni tradycyjnie nie było ciepłej wody.
Pozdrawiam
Janek




