A dokładnie od 2 listopada 2006Erynie pisze:Lars, mam do Ciebie pytanie. Jesteś od paru dni na tym forum
Zaginął małolat w Tatrach
Erynie napisał
serdecznie pozdrawiam
Izabela
- nie mam w zwyczaju z nikim kłócic się na forum. Mam nadzieję,że naszą wymianę zdań nie przyjmujesz za takową?Zresztą najlepiej będzie nie prowadzić jałowej kłótni
- czy teraz rozumiesz dlaczego "uparłam się" na larsa?Przy okazji wiadomo, co chcą przeczytać młodzi i do czego będą przywiązywac wagę.
serdecznie pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Absolutnie nie. Ani razu nie wykryłem żadnych złośliwości, a cóż to by była za kłótnia bez nich?Izabela pisze:nie mam w zwyczaju z nikim kłócic się na forum. Mam nadzieję,że naszą wymianę zdań nie przyjmujesz za takową?![]()
serdecznie pozdrawiam
Izabela
Również serdecznie pozdrawiam.
Lars, ja tu jestem od błedów, od racji są inni, oni Ci pewnie wytłumaczą.
Pozdrawiam.
Erynie - tylko się od razu nie obrażaj - Internet jest jednocześnie wspaniałym żródłem informacji i jednocześnie fatalnym. Fatalnym bo w Internecie jest mnóstwo informacji całkowicie błędnych, czasami świadomie nawet błędnych. Na forach górskich też zdarzały się informacje pokrętne i jak ma ktoś, z założenia nie tyle prymitywny co raczej niskich lotów to odróżnić. Książki natomiast są wydawane z pewnym namysłem, wydawca naogół zatrudnia recenzenta itd - jest pewna gwarancja. Ty, Erynje, piszesz, że młodzież nie chce czytać, masz w tym dużo racji, ja mam trójkę wnuków, dwóch chłopców i dziewczynkę w wieku szkolnym więc trochę wiem al powiem Ci tu otwarcie - to jest w dużym stopniu wasza wina, nauczycieli, nie mówię akurat, że Ciebie ale jako grupy zawodowej, bo to Wy tak prowadzicie lekcje, że przyjmujecie bezkrytycznie informacje z internetu. Wnuczka jest uczennicą szóstkową i ma bardzo trzeźwy pogląd na sprawy i jak ona mi opowiada, że nauczyciel spokojnie przyjmuję pracę domową dosłownie skopiowaną np. z wikipedii i potem jakieś 85% ma w zeszycie wklejoną kartkę z drukarki bo nawet im się przepisać nie chce to ja nie wiem czy się śmiać czy płakać. Szóstki się za to nie dostaje ale piątkę tak. W moim Liceum (zdaję sobie sprawę z odstępu czasu) takie numery nie miałyby najmniejszych szans - sam pamiętam jak polonista na widok pracy domowej napisanej zbyt "naukowym językiem" pytał - z czego to przepisałeś. Miał porównanie przecież - na klasówce prymityw a w pracy domowej wytrawny publicysta.
Ja lubię ostrą wymianę poglądów, nawet nie wolną od złośliwości ale to co napisałeś to było nie fair. Wybacz jak urażę Twoje sympatie polityczne, nie znam ich, ale to było "ziobrzenie". Ustawiasz się w roli męczennika - Giordano Bruno na chwilę przed zapaleniem stosu.Erynie pisze:Lars, ja tu jestem od błedów, od racji są inni, oni Ci pewnie wytłumaczą.
Janku daj sobie chociaz z tym tematem spokój. Zaręczam Ci, że co parę dni spotkam z przeróżnymi zarzutami wobec mojej grupy zawodowej, i juz dawno przestało mnie to irytować, więc celu nie osiągniesz. Czy zapewnienie Cię z moje strony, że jest to zawód powodujący cholerne zgorzknienie i przechodzenie do porządku dziennego nad wieloma gorszymi sprawami, uznasz za usprawiedliwienie? Nie. Czy będziesz chciał poznać kulisy tej pracy? Nie, i nikt tutaj, bo będzie to wszystkch nudziło i nie obchodziło. Więc nie licz, że sprowokujesz mnie do rozwinięcia tematu, bo choćbyś jak zaprzeczał, to i tak wiem, że o to Ci chodzi.Janek pisze: , że młodzież nie chce czytać al powiem Ci tu otwarcie - to jest w dużym stopniu wasza wina, nauczycieli, nie mówię akurat, że Ciebie ale jako grupy zawodowej, bo to Wy tak prowadzicie lekcje, że przyjmujecie bezkrytycznie informacje z internetu.
A ja lubię ostrą wymianę poglądów, ale bez złośliwości i nie uważam jej za potrzebną do uatrakcyjnienia czy wzbogacenia dyskusji. A tak w ogóle to czemu odniosłeś to do siebie? Po co był ten Bruno dopisany w ostatniej chwili? Znowu chcesz ,żeby się to zamieniło wymianę ciosów? Strasznie nam to nerwy psuje, a innych chyba nudzi.Janek pisze:
Ja lubię ostrą wymianę poglądów, nawet nie wolną od złośliwości ale to co napisałeś to było nie fair. Wybacz jak urażę Twoje sympatie polityczne, nie znam ich, ale to było "ziobrzenie". Ustawiasz się w roli męczennika - Giordano Bruno na chwilę przed zapaleniem stosu.
Sorry za złośliwość ale sugerujesz coś takiego?Erynie pisze:Ale jeszcze raz powtórzę, co już w tym wątku napisałem: moją intencją było nie tyle stworzenie doskonałego kompendium wiedzy, pozwalającego bez problemu przecchodzić zimą tatrzańskie szlaki, co wykazanie ew. śmiałkom ogromu trudności które mogą ich tam spotkać, a poprzez to albo skłonienie ich do poniechanie myśli
szlak x - trochę przejebane, przeczytać książkę Zygmunta, iść do SKPB
szlak y - umiarkowanie przejebane, przeczytać książkę Basi, iść do SKPB
szlak z - tam to naprawdę jest przejebane, przeczytać Góry Wolność i Przygoda, iść na kurs turystyki zimowej PZA
Jak dla mnie mało sensowne mimo, że oczywiście przeginam ale to tak dla "paddierżania razgawora". Natomiast fajnei by było, i tu się zgadzam z tym co pisałeś na początku i co pisze tomek.l że można to przekazać przy konkretnych pytaniach ale dając mniej połajanek, złośliwości czy moralizatorstwa.
Z tym, że jak się młody (albo i stary) człowiek napali to mu takie rady, wpisy forumowe, książki itp. na nic się nie zdadzą tylko będzie ciągnął. I fajnie jak mu tylko palce przytrzaśnie, a nie upieprzy rękę. Sam taki byłem i pewnie wielu innych. Co więcej to większość "młodych" po dawce przestróg se pomyśli "co te stare pierdziele znowu chcą". Myślę, że takie "straszenie" jakie się czasem tu odbywa deprecjonuje nieco wagę wypowiedzi.
Ja w tamtym wątku akurat czuję jakąś podpuchę, zwłaszcza po tym "nauczycielu geografii co jest taternikiem", ale gdyby to było szczerze zadane pytanie to nie mam nic przeciw napisaniu listy "zakupów". Tyle, że gdzieniegdzie pewnie bym wspomniał o konieczności nauki jak się tym robi i gdzie najlepiej... Jak chłop ma sponsora to czemu ma się po uszy nie obkupić?Zygmunt Skibicki pisze: Jest tu i taki wątek - viewtopic.php?t=4300
I chociaż to potwierdza spostrzeżenia Erynie, stanowczo bym się temu opierał. Nie sprzeciwiał, bo gdy ktoś chce takiemu komuś dać tę "rybkę", niech daje. To jest wolny Kraj...
Ja jednak w tym udziału swego nie przewiduję i nieśmiało poszukuję... wspólników.
i o to mniej więcej chodzi.tomek.l pisze:chłopak zadał proste pytanie i prosto je uzasadnił
i po pseudomoralizatorstwie dostał prostą odpowiedź
Pozdrawiam,
Kuba
Może to rozwiniesz? Ten nauczyciel niewątpliwie się na Tatrach znał. Powiedziałbym nawet, że znał się za dobrze a to owocuje m.in. wiarą, że jeśli ja mogę się ważyć na wiele to wszyscy inni też i zaczyna się urządzać nadmiernie kwalifikowane wycieczki. Ale to jakby inna sprawa.zushka pisze:jako mieszkanka Tychów znam jednego nauczyciela geografii co się na górach znał. Jak się znajomość skończyła każdy pamięta.
Jestem gorszego sortu...
za bardzo bym nie chciała jednak rozwijać. Cokolwiek napiszę to będzie to moje zdanie. Dla mnie hasło znam góry nie oznacza topografii, geografii. Znam góry - oznacza potrafię myśleć, ocenić, rozważyć. Słuchać nie tylko słyszeć, nie kozaczyć. Kolejny wątek o tragedii w Tatrach zawsze wyzwala te same emocje, próbę analizy i oceny. Błędy zawsze będą robione, bo im większa technika tym dostępność gór większa. Proszę spojrzeć na zdjęcia wypraw na Mont Blanc. Wyprawa siedzi na wyprawie. Dobry sprzęt-większa dostępność a co jakiś czas docierają informacje o wypadkach. Ktoś już napisał, że zabić się można i w trampkach i w Scarpach. Wracając do tematu wątku trasa zaginionego chłopaka była dla mnie co najmniej dziwna i nigdy się nie dowiemy co tak naprawdę nim kierowało.
Trochę to tutaj przejaskrawiłeś, ale już Ci pisałem - przekonałeś mnie i się wycofuję, a uznałem tylko za stosowne wyprostować parę opacznych zrozumień moich intencji i tyle. Tak samo wciąż uważam, że wymiana złośliwości przy każdym wątku, choćby czasem i w miarę subtelna, jest niepotrzebna, bo w końcu nikt się z niczym nie odezwie w obawie przed rozpętaniem wojny na docinki i riposty.KubaR pisze:
Sorry za złośliwość ale sugerujesz coś takiego?
szlak x - trochę przejebane, przeczytać książkę Zygmunta, iść do SKPB
szlak y - umiarkowanie przejebane, przeczytać książkę Basi, iść do SKPB
szlak z - tam to naprawdę jest przejebane, przeczytać Góry Wolność i Przygoda, iść na kurs turystyki zimowej PZA
Jak dla mnie mało sensowne mimo, że oczywiście przeginam ale to tak dla "paddierżania razgawora". Natomiast fajnei by było, i tu się zgadzam z tym co pisałeś na początku i co pisze tomek.l że można to przekazać przy konkretnych pytaniach ale dając mniej połajanek, złośliwości czy moralizatorstwa.
Kuba
Pozdrawiam.
Rzeknę nawet, że z premedytacjąErynie pisze: Trochę to tutaj przejaskrawiłeś,
Czy nie jesteś czasem przewrażliwiony? Akurat rzadko bywam tu na tym forum złośliwy (w przeciwieństwie do realu), a jeśli to jakoś zaznaczam. W dodatku wydaje mi się, że z intencją Twoją się zgadzam (właśnie co by nie deptać pytających) tylko nie zgadzałem się z "formą" realizacji.Tak samo wciąż uważam, że wymiana złośliwości przy każdym wątku, choćby czasem i w miarę subtelna, jest niepotrzebna, bo w końcu nikt się z niczym nie odezwie w obawie przed rozpętaniem wojny na docinki i riposty.
Zresztą akurat wojna na docinki i riposty to fajna rzecz o ile nie przeradza się w docinki do osoby a nie do stanowiska.
Pozdrawiam,
Kuba





