Kolejne wypadki w Tatrach
Dzięki sefer za linę
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
http://www.allegro.pl/item833597414_sza ... rakow.htmlLukas pisze:gdzie dorwałeś szable śnieżne ??
http://www.allegro.pl/item833599797_sza ... rakow.html
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Tylko że tych moich nie kupisz w sklepie i nie kosztują 90 zł ale 15... i nie mają atestów, w związku z tym do asekuracji tak się średnio będą nadawać, bo cieńsze i mniejsze, materiał ten sam.gdzie dorwałeś szable śnieżne ??
W sumie racje, ale jak napisał Smolik nie było mnie tam więc cieżko mi oceniać.świster pisze:Raczej nie miał prawa. Gdyby stanowisko było solidne, to nie dałoby się go wyrwać, bo wcześniej zerwałaby się lina.
odnośnie wypadku to "poszkodowany" dał relację na brytanie. Zresztą pisze też tutaj, ale każdy może wejść i poczytać wątpliwości się rozwieją.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
http://www.wspinanie.pl/forum/read.php?7,438584 ale bez logowania drzewko się nie rozwinie
zipi napisał
"to ja poleciałem 150 metrów,
Wspinaliśmy sie północno wschodnim żlebem Świnicy, w dolnej części drogi było kilka dobrze wylanych lodów na progach i to nas skłoniło do wybrania tej drogi. Powyżej dwóch lodowymi wyciągów, weszliśmy z Jankiem w łatwy teren, który porównałbym do górnej części Zawratowego Żlebu. Śnieg był nawiany do głębokości kolan. Ja szedłem pierwszy, a za mną Janek na długość liny. Niestety nie założyłem żadnych przelotów, nie mieliśmy też już stanowiska
Nie pomyślałem o możliwej lawinie ... Nagle 5 metrów powyżej mnie zsunął się śnieg uruchamiając lawinę. Zacząłem razem z nim jechać, następnie w wyrwało mnie w powietrze. Moja lina pociągnęła Janka który spadając złamał kostę. Janek spadając przpadkowo zahaczył dziabą o linę wspinającego sie poniżej nas zespołu. Zespół ten akurat miał 2 stanowiska bo prowadzący chwile wcześniej skończył prowadzić wyciąg. Dziabka Janka napięła linę drugiego zespołu (stanowiska wytrzymały), zatrzymując jego lot i w końcu mój. Ja wylądowałem głową w dół na pionowym progu zatrzymany łagodnie przez napiętą linę, 2 m poniżej mnie było połogie śnieżno lodowe zbocze, a 50m niżej sniegi pod ścianą. Obróciłem się i stanąłem w wygodnym miejscu. Skontaktowałem sie z drugim zespołem. Po jakimś czasie zjechał do mnie drugi zespół razem z poszkodowanym Jankiem. Potem wszyscy razem zrobiliśmy jeszcze jeden zjazd do śniegów pod ścianą, i tam wkrótce dotarła do nas ekipa z TOPRu.
Mam poobijane łokcie i nieco żebra, ale głowa kręgosłup i nogi be szwanku. Janek miał wczoraj operacje na nodze.
Mieliśmy naprawdę kupę szczęścia!
Mam też nauczkę żeby nie lekceważyć nawianego śniegu nawet przy zerowym stopniu lawinowym!
zipi "
zipi napisał
"to ja poleciałem 150 metrów,
Wspinaliśmy sie północno wschodnim żlebem Świnicy, w dolnej części drogi było kilka dobrze wylanych lodów na progach i to nas skłoniło do wybrania tej drogi. Powyżej dwóch lodowymi wyciągów, weszliśmy z Jankiem w łatwy teren, który porównałbym do górnej części Zawratowego Żlebu. Śnieg był nawiany do głębokości kolan. Ja szedłem pierwszy, a za mną Janek na długość liny. Niestety nie założyłem żadnych przelotów, nie mieliśmy też już stanowiska
Mam poobijane łokcie i nieco żebra, ale głowa kręgosłup i nogi be szwanku. Janek miał wczoraj operacje na nodze.
Mieliśmy naprawdę kupę szczęścia!
Mam też nauczkę żeby nie lekceważyć nawianego śniegu nawet przy zerowym stopniu lawinowym!
zipi "
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Wiem, szliśmy granią od Kończystego. Zchodziliśmy z Błyszcza granią w kierunku Pyszniańskiej, w kocoiłku śnieżnym siedliśmy na popas obiadowy. PIżdziło bardzo więc kumpel zebrał się wcześniej i miał czkeać na nas na Pyszniańskiej. Zaczął zjeżdżać bez czekana strromym dobrze zmrożonym śniegem. i na wypłaszczeniu hamował rakiem i wywinęło mu noge. Skręcił, ale nie był w stanie iść dalej. Wrzuciliśmy go do śpiwora owinęli filią i zadzwonili po TOPR. TOPR zadzwonił po HZS i przyszli po jakiś 3 godzinach.manfred pisze:A TY wiesz jak było?
Fart niesamowity. Tak jak napisali na brytanie - gdyby takie coś pokazać w filmie to każdy (w temacie) darłby lachaNagle 5 metrów powyżej mnie zsunął się śnieg uruchamiając lawinę. Zacząłem razem z nim jechać, następnie w wyrwało mnie w powietrze. Moja lina pociągnęła Janka który spadając złamał kostę. Janek spadając przpadkowo zahaczył dziabą o linę wspinającego sie poniżej nas zespołu. Zespół ten akurat miał 2 stanowiska bo prowadzący chwile wcześniej skończył prowadzić wyciąg. Dziabka Janka napięła linę drugiego zespołu (stanowiska wytrzymały), zatrzymując jego lot i w końcu mój. Ja wylądowałem głową w dół na pionowym progu zatrzymany łagodnie przez napiętą linę, 2 m poniżej mnie było połogie śnieżno lodowe zbocze, a 50m niżej sniegi pod ścianą.
Huczaj pisze: Skręcił, ale nie był w stanie iść dalej. Wrzuciliśmy go do śpiwora owinęli filią i zadzwonili po TOPR. TOPR zadzwonił po HZS i przyszli po jakiś 3 godzinach.
TOPR wielokrotnie informował, że w razie wypadku w strefie przygranicznej najlepiej do nich dzwonić. A tu w dwóch przypadkach TOPR "przekazuje" robote sąsiadom, mimo że to tereny działań naszych ratowników. Widocznie tego wymagało bezpieczeństwo akcjiZwłoki na Świnicy
Wczoraj w czasie poszukiwań turysty w Tatrach odnaleziono zwłoki.
Jak informuje dyżurny ratownik TOPR Bartosz Stoch Michna, zwłoki odnaleziono na południowych stokach Świnicy, po słowackiej stronie granicy. Z tego powodu transportem ciała zajmują się ratownicy Horskiej Zachrannej Służby.
Według informacji podanych przez słowackich ratowników, mężczyzna spadł z wierzchołka Świnicy i zginął na miejscu. To prawdopodobnie turysta, którego od kilku dni poszukiwał TOPR.
Należy z tego wysnuć prosty wniosek - jeśli planujesz zbliżać się do granicznych grani to się ubezpiecz.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Albo trzeba rannego o własnych siłach przenieść z 5 metrów na "naszą" stronę.świster pisze:TOPR wielokrotnie informował, że w razie wypadku w strefie przygranicznej najlepiej do nich dzwonić. A tu w dwóch przypadkach TOPR "przekazuje" robote sąsiadom, mimo że to tereny działań naszych ratowników. Widocznie tego wymagało bezpieczeństwo akcji
Należy z tego wysnuć prosty wniosek - jeśli planujesz zbliżać się do granicznych grani to się ubezpiecz.
Obejrzałem sobie tę scenę na yt teraz - nie mieli tam dziabekmefistofeles pisze:Vertical limit, pierwsza scena - był taki motyw.
Widać też, że to mocno naciągane, bo lina raczej nie powinna wyrwać stanowiska (dwa spity) skoro później większe siły wytrzymał jeden friendzik
To czemu nie zrobiliście tak? Z Pysznańskiej do schronu "Ornak" jest chyba znacznie bliżej niż w drugą stronę do drogiHuczaj pisze:Albo trzeba rannego o własnych siłach przenieść z 5 metrów na "naszą" stronę.

