Kolejne wypadki w Tatrach
No fakt, nie 100 lat ale powiedzmy 80. Zirytowała mnie bezmyślność dziennikarza co to od razu wypisuje "bardzo trudna wyprawa". Bo q*** bez helikoptera. Ja pamiętam sytuacje, że do takich wypadków jak ten to szedł dyżurny ratownik z Murowańca w towarzystwie zebranych ad hoc pomocników, z reguły wspinaczy (tylko, że oni w tych czasach w Murowańcu byli, a teraz ponoć z tym różnie bywa, a zabranie na akcję, excuses moi, takich co to OP lub Kościelec tylko, może stać się powodem kolejnego wypadku) albo przyjeżdżali ratownicy z Zakopanego. A że z samochodem różnie wtedy bywało to i zdarzało się, że na piechty lub kolejką na Kasprowy i w dół.
TOPR też ma swoje grzeszki, niedługo będą latać helikopterem jak panienka stłucze sobie kolanko w Strążyskiej. Albo to będzie "bardzo trudna wyprawa"
Tak nawiasem - nie byłbym zdziwiony gdyby dziennikarz cytował Maraska.
TOPR też ma swoje grzeszki, niedługo będą latać helikopterem jak panienka stłucze sobie kolanko w Strążyskiej. Albo to będzie "bardzo trudna wyprawa"
Tak nawiasem - nie byłbym zdziwiony gdyby dziennikarz cytował Maraska.
Jestem gorszego sortu...
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Obiecuję przypilnować, by stosowny na ten temat fragment z wypowiedzi Maraska trafił do tego wątku. Póki co, jeszcze go nie widzę.Janek pisze:nie byłbym zdziwiony gdyby dziennikarz cytował Maraska
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Tygodnik Podhalański pisze: Zwłoki na Świnicy
Wczoraj w czasie poszukiwań turysty w Tatrach odnaleziono zwłoki.
Jak informuje dyżurny ratownik TOPR Bartosz Stoch Michna, zwłoki odnaleziono na południowych stokach Świnicy, po słowackiej stronie granicy. Z tego powodu transportem ciała zajmują się ratownicy Horskiej Zachrannej Służby.
Według informacji podanych przez słowackich ratowników, mężczyzna spadł z wierzchołka Świnicy i zginął na miejscu. To prawdopodobnie turysta, którego od kilku dni poszukiwał TOPR.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
Wytłuszczenie tekstu odnośnie akcji pod Świnicą - Z.S.TOPR na swej stronie pisze: Czwartek 26.11.
O godz. 15.30 z 5-ciu Stawów poinformowano Centralę TOPR, że do schroniska doszła samotna turystka, która schodząc ze Świstówki na stronę 5-ciu Stawów poślizgnęła się na stromych zalodzonych śniegach, zjechała kilkanaście m zatrzymując się w kamieniach. W wyniku upadku doznała otarć i potłuczeń. Turystka na noc pozostała w schronisku. Gdyby jej stan się nie porawił, następnego dnia miała zostać przetransportowana do szpitala.
Piątek 27.11.
Po godz 15.30 do TOPR zadzwoniły turystki informując, że przed chwilą zgubiły się na zielonym szlaku pomiędzy Dol. Pańszczycy a Halą Gąsienicową. Polecono im by po śladach wróciły do miejsca, gdzie ostatni raz widziały szlak. O godz. 16.40 ponownie zadzwoniły turystki informując, że doszły do Polany Waksmundziej. Jest ciemno, one nie mają latarek. Proszą o pomoc w sprowadzeniu na Brzeziny. Z Centrali wyruszył patrol ratowników. Ratownicy dotarli do oczekujących na pomoc turystek, sprowadzili je Psią Trawkę i dalej samochodem zwieźli do Zakopanego. Po drodze zabrano inne dwie turystki, które schodząc z Hali Gąsienicowej osłabły tak, że z trudem kontynuowały zejście.
Sobota 28.11.
Po godz. 18-tej do TOPR zadzwonił 23-letni turysta z Jędrzejowa informując, że schodząć Doliną Roztoki poślizgnął się i skręcił nogę. Z Centrali na Wodogrzmoty wyjechał samochód TOPR. Okazało się, że mimo kontuzji turysta o własnych siłach dotarł na Wodogrzmoty. Ratownikom pozostało tylko przewiezienmie go do Szpitala.
Niedziela 29.11.
O godz. 11-tej do TOPR dotarła informacja, że w płn-wsch żlebie spadającym ze Świnicy doszło do wypadku taternickiego. Idący jako pierwszy taternik, będący od stanowiska na całą długość liny odpadł. Ponieważ po drodze nie założył tak zwanych przelotów, czyli punktów asekuracyjnych, odpadł na całą długość liny i wyrwał ze stanowiska drugiego asekurującego go kolegę. Pierwszy taternik spadł do podstawy ściany około 150 m i nie ma z nim żadnego kontaktu, drugi- asekurujący spadł około 50 m doznając złamania nogi i mocnych potłuczeń. O wszystkim poinformowali TOPR taternicy z drugiego zespołu, który wspinał się obok. Silny wiatr i mgła nie pozwoliły na użycie śmigłowca. Ratownicy samochodami udali się na Halę Gąsienicową.
W trakcie dojazdu udało się nawiązać kontakt z taternikiem, który spadł do podstawy ściany. Okazało się, że poza otarciami i potłuczeniami nie odniósł on poważniejszych kontuzji. Gdy pierwszy zespół ratowników dotarł pod ścianę, okazało się, że taternicy z drugiego zespołu opuścili już do podstawy ściany drugiego rannego taternika. Ratownicy zaopatrzyli rannego. Obu taterników zapakowano do środków transportu i wykorzystując zalegający w żlebach śnieg zaczęto ich transportować w kierunku dolnej stacji wyciągu na Gąsienicowej. Tam przepakowano ich do noszy francuskich i przeniesiono do Murowańca, skąd samochodami przewieziono ich do szpitala. W trakcie działań pod Świnicą do ratowników dotarła informacja, że podczas podejścia znad Czarnego Stawu na Karb, utknął w stromych zalodzonych skałkach turysta. Na pomoc wuryszył patrol 3 ratowników z 20 osobowej ekipy działającej pod Świnicą. Po dotarciu do oczekującego na pomoc turysty, asekurując wyprowadzono go w bezpieczne miejsce na szlak.
No więc ja tu cytowania z wypowiedzi Adama Maraska nie widzę. A ratowników TOPR o nazwisku Marasek jest dwóch: ojciec Adam i syn Andrzej - warto zatem pisać także pełne imię, co by wszystko było jasne.Janek pisze:nie byłbym zdziwiony gdyby dziennikarz cytował Maraska.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
heh Panowie cóż to dogłębna analiza tekstów Topru - ZTCP nigdy jakoś się nie rozwodzono nad nomenklaturą, przepakowano, zapakowano, odwieziono, to już norma
.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Gdyby je wszystkie wyeliminować istnienie służb górskich stanęło by pod znakiem zapytanie,ale góry to ryzyko które można starać się zminimalizowac ale nigdy nie można wykluczyćTo chyba zdecydowany błąd w sztuce
Uratowany jak i ten komu pomoc skutecznie udzielona była tym się nie przejmuje to raczej domena tych co z daleka komentują,aczkolwiek w dzisiejszych czasach trzeba zwracać uwagę na oficjalne słownictwo ,co nie zmienia istoty sprawy.Dość figlarna stylistyka... to tak na marginesie nowego cyklu o Służbie Zdrowia w GW - tam wiele się pisze o traktowaniu chorych przedmiotowo
Ostatnio zmieniony wt 01 gru, 2009 przez Smolik, łącznie zmieniany 1 raz.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Jasne, Smolik ja rozumiem, ale mimo wszystko brak przelotu choćby jednego na całym wyciągu to jednak chyba zdecydowany wielbłąd. Przecież to jedna z fundamentalnych podstaw.Smolik pisze:Gdyby je wszystkie wyeliminować istnienie służb górskich stanęło by pod znakiem zapytanie,ale góry to ryzyko które można starać się zminimalizowac ale nigdy nie można wykluczyć
a jeśli teren był łatwy... i zależało im na czasie może to prawie lotna była, nie nam oceniać.Huczaj pisze:
Jasne, Smolik ja rozumiem, ale mimo wszystko brak przelotu choćby jednego na całym wyciągu to jednak chyba zdecydowany wielbłąd. Przecież to jedna z fundamentalnych podstaw.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
W rozumowaniu bezpiecznej wspinaczki to błąd oczywisty,ale ani mnie , ani Ciebie tam w tym czasie nie było więc wiesz.
Nie mów mi ,że nie zdarzyło się Tobie ryzykować w górach wbrew wszelkiej logice,bo mnie się zdarzyło 
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Większym błędem było to, że wyleciało im stanowisko (ono musi być pewne na 100%) i stali się dwójką bez sternika. Gdyby takie coś się stało na np trawkach podszczytowych na Zerwie byliby bez szans.Huczaj pisze:Jasne, Smolik ja rozumiem, ale mimo wszystko brak przelotu choćby jednego na całym wyciągu to jednak chyba zdecydowany wielbłąd. Przecież to jedna z fundamentalnych podstaw.Smolik pisze:Gdyby je wszystkie wyeliminować istnienie służb górskich stanęło by pod znakiem zapytanie,ale góry to ryzyko które można starać się zminimalizowac ale nigdy nie można wykluczyć
sorry, ale w pewnych okolicznościach to nie ma znaczeniaWiększym błędem było to, że wyleciało im stanowisko (ono musi być pewne na 100%)
Stanowisko w trawach to tylko psychologiaGdyby takie coś się stało na np trawkach podszczytowych na Zerwie byliby bez szans.
Ostatnio zmieniony wt 01 gru, 2009 przez Smolik, łącznie zmieniany 1 raz.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Smolik pisze: Stamnowisko w trawach to tylko psychologia happy
hehe to po co kupowałem 3 "igły Kaziowe"
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Bo przeloty nie muszą być iluzją happy
hehe uratowałeś we mnie poczucie dobrze wydanych 120zł
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Jak było stanowisko to jak lotna? Może było niedbale założone, albo zlekceważone. Nie ma tu usprawiedliwienia. Nawet największy wspinacz w łatwym terenie powienien zachować rozsądek i podstawowe zasady bezpieczeństwa.Lukas pisze:a jeśli teren był łatwy... i zależało im na czasie może to prawie lotna była, nie nam oceniać.
Nie wiem jakie to stanowisko, ale mimo wszystko 50 metrowy lot miał chyba prawo je wyrwać.świster pisze:Większym błędem było to, że wyleciało im stanowisko (ono musi być pewne na 100%) i stali się dwójką bez sternika. Gdyby takie coś się stało na np trawkach podszczytowych na Zerwie byliby bez szans.
Ja kupiłem dwieLukas pisze:hehe to po co kupowałem 3 "igły Kaziowe"
gdzie dorwałeś szable śnieżne ??Huczaj pisze:i jeszcze ze 2 "szable" które bardziej się chyba na zjazd przydadzą smile
p.s sry za offtop...
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu



