Bez przesady, żeby wieszać palaczy, ja jestem tolerancyjny, z wyjątkiem jednej rzeczy, ale o tym już kiedyś było

Palacze rzeczywiście mają dużo gorszą kondycję i zazwyczaj idąc w góry dyszą jakby sobie robili dobrze

Co do kawki, to właśnie piję pyszną gotowaną kawkę. "Przepis" ten dał mi wczoraj forumowy (z innego forum) kolega. Wodę podgrzewam, gdy zaczyna się gotować wsypuję kawę, może być z dodatkiem cynamonu lub imbiru lub kardamonu. Ja narazie próboałem tylko z cynamonem i świetnie mi się ona komponuje z dzisiejszym porankiem. Do wody dodając odrobinkę soli (naprawdę odrobinkę, by absolutnie woda nie była słona) zwiększy się ponoć aromat kawy, ale tego nie wiem z praktyki. Bardzo lubię kawkę, ostatnio mam wstręt do "kawy" rozpuszczalnej i wogóle takowej nie piję. Choć gdy jestem w Tatrach i dużo chodzę po górach, kawy pijam dużo mniej, nie mam wtedy na nią ochoty.