...ale nie powiem.
Igrzyska czas zacząć.
Agnieszka Radwańska może i nie wypada nadzwyczajnie na konferencjach prasowych (swoją drogą nie widziałem ich aż tyle co Janek), za to w wywiadach po i przed meczowych - zupełnie normalnie. Co do Uli - nie wiem czy z natury jest milczkiem czy też nie, ale z powodu pozycji i tzw. rozwoju kariery - ma mniej (a może w ogóle nie ma) okazji do tego, by na konferencjach prasowych się pojawiać. I to - nawet średnio rozgarnięty obserwator tenisa - powinien raczej wiedzieć.
A konkretnie ? Jakiś cytat nie wyrwany z kontekstu, albo filmik ?Janek pisze:Milczenie bywa złotem. S kilka konferencji prasowej panny Agnieszki już słyszałem. Jak to mówi nasz kolega Żabi Koń - Mrok!!!!andy67 pisze: Czy młodsza wydaje ci się mądrzejsza bo się nie wypowiada ?
Każdemu jego Everest...
http://www.youtube.com/watch?v=pPUmazJ2sVQ - ja tu widzę raczej sportowca, dość konkretnie ukierunkowanego na to co robi, mającego plany i skupionego na swoich działaniach. Da się zauważyć pewne "naleciałości" językowe - jednak mimo to, AR wypowiada się dość sprawnie. Jedny słowem - mrok

Alan - do tego, że młodzi ludzie w Polsce, nie wiem czy świadomie, czy podświadomie, mówią z akcentem angielskim oraz pewnymi zapożyczeniami składniowymi z angielskiego to już zdążyłem się przyzwyczaić. Nie mam też zamiaru wojować z slangami, każde pokolenie miało swój, moje też. Jednakowoż - ktoś może tłumaczyć AR, że więcej używa angielskiego niż polskiego to te anglicyzmy nieuniknione. No cóż - tak jakoś pewnie od dziesięciu lat. Profesor Zbiugniew Brzeziński mieszka w Stanach Zjednoczonych od 1939 roku, w Polsce bywa sporadycznie a przez wiele lat w ogóle a nadal mówi pięknie po polsku. Jego córka, tam urodzona, też. Nie komentuję dalej.
Pani Agnieszka i jej tatuś podpadli mi gdy na konferencji prasowej dość napastliwie, powiedziałbym nawet, że ordynarnie napadli na prezydenta miasta Krakowa. O co dokładnie chodzi nie wiem, z tego co się indyczył tatuś AR wynikało, że prezydent chce za dużo pieniędzy za jakieś działki, na których pan Radwański zamierza pobudować jakiś tenisowy byznes a tak w ogóle to z racji wiekopomnych zasług panny AR to te działki powinny być z frico a kto wie, może miasto Kraków powinno jeszcze dopłacić.
Alan, panna AR prowadzi tenisowy byznes. Ona gra a kudzie płacą za oglądanie. Czyli są klientami. A w stosunku do klienta trzeba być miłym i śmiechniętym a co najważniejsze nie robić wrażenia, że ma się klienta w d*****. Oczywiście, można mieć, ale należy to skrupulatnie ukrywać. Byznes panny AR to dla mnie taki sam byznes jak sklepik warzywny na którym dokonuje zakupów owoców i warzyw. Właścicielka jest miała i uśmiechnięta i nigdy nie usiłowała mi wtrynić nadgniłego towaru. Jak spróbuje, to niewielkie zmartwienie - w okolicy są jeszcze dwa warzywniaki, nawet bliżej mojego domu. Lubię ten mój warzywniak ale nie zamierzam się do niego modlić.
Panna AR pojechała do Londynu na Olimpiadę za moje pieniądze, nie tylko moje, Twoje też, wszystkich Polaków, którzy płacą podatki. Na turnieje szlemowe i inne jeździ za własne, jak coś ugra to zarobi, nie ugra to straci, jak to w byznesie. Na Olimpiadę pojechała nas reprezentować, tj. nie tyle nas osobiście co kraj. Nie mam do niej pretensji, że przegrała, to się zdarza. Nawet faworytom. Mam natomiast pretensję za inne rzeczy. Wszyscy nasi reprezentanci wystąpili w "strojach firmowych" czyli z orzełkiem (przypominam jaki był raban o stylizowane orzełki prezesa Laty), panna AR nie, miała tylko napis Poland na plecach. Dlaczego? Takich przegranych w Londynie było wielu, po jednych było widać, że są załamani lub choćby wściekli, na siebie też, panna AR powiedziała, że nic się nie stało, olimpiada to pikuś, te szlemy się liczą. Wybacz Alan, ale straciłem do niej sympatię, chyba mi wolno?
Pani Agnieszka i jej tatuś podpadli mi gdy na konferencji prasowej dość napastliwie, powiedziałbym nawet, że ordynarnie napadli na prezydenta miasta Krakowa. O co dokładnie chodzi nie wiem, z tego co się indyczył tatuś AR wynikało, że prezydent chce za dużo pieniędzy za jakieś działki, na których pan Radwański zamierza pobudować jakiś tenisowy byznes a tak w ogóle to z racji wiekopomnych zasług panny AR to te działki powinny być z frico a kto wie, może miasto Kraków powinno jeszcze dopłacić.
Alan, panna AR prowadzi tenisowy byznes. Ona gra a kudzie płacą za oglądanie. Czyli są klientami. A w stosunku do klienta trzeba być miłym i śmiechniętym a co najważniejsze nie robić wrażenia, że ma się klienta w d*****. Oczywiście, można mieć, ale należy to skrupulatnie ukrywać. Byznes panny AR to dla mnie taki sam byznes jak sklepik warzywny na którym dokonuje zakupów owoców i warzyw. Właścicielka jest miała i uśmiechnięta i nigdy nie usiłowała mi wtrynić nadgniłego towaru. Jak spróbuje, to niewielkie zmartwienie - w okolicy są jeszcze dwa warzywniaki, nawet bliżej mojego domu. Lubię ten mój warzywniak ale nie zamierzam się do niego modlić.
Panna AR pojechała do Londynu na Olimpiadę za moje pieniądze, nie tylko moje, Twoje też, wszystkich Polaków, którzy płacą podatki. Na turnieje szlemowe i inne jeździ za własne, jak coś ugra to zarobi, nie ugra to straci, jak to w byznesie. Na Olimpiadę pojechała nas reprezentować, tj. nie tyle nas osobiście co kraj. Nie mam do niej pretensji, że przegrała, to się zdarza. Nawet faworytom. Mam natomiast pretensję za inne rzeczy. Wszyscy nasi reprezentanci wystąpili w "strojach firmowych" czyli z orzełkiem (przypominam jaki był raban o stylizowane orzełki prezesa Laty), panna AR nie, miała tylko napis Poland na plecach. Dlaczego? Takich przegranych w Londynie było wielu, po jednych było widać, że są załamani lub choćby wściekli, na siebie też, panna AR powiedziała, że nic się nie stało, olimpiada to pikuś, te szlemy się liczą. Wybacz Alan, ale straciłem do niej sympatię, chyba mi wolno?
Jestem gorszego sortu...
Janek, nie pojechała "za nasze pieniądze". Ona już tam była, ma dom w Londynie.
I do występu też nie przygotowywała się "za nasze pieniądze" - w przeciwieństwie np. do sztangisty, który 3 razy udał że próbuje coś podnieść, czy do judoki unikającego walki już w pierwszym pojedynku 
Orzełka miała od drugiego występu, stroje dostarczył zdaje się PZT.
Z resztą nie polemizuję, de gustibus ...
Orzełka miała od drugiego występu, stroje dostarczył zdaje się PZT.
Z resztą nie polemizuję, de gustibus ...
Każdemu jego Everest...
Jeśli uważasz, że Radwańska źle prowadzi swój "byznes", bo ma gdzieś swoich klientów, to po co sobie tym tak głowę zawracasz - pewnie zaraz ten interesik upadnie.
Ale chyba ku Twojemu rozczarowaniu - może się okazać, że to zależy tylko od jej umiejętności gry w tenisa.
A to, że ciągniesz dalej ten temat... Zainteresowanie wynika z czego innego niż tenis sam w sobie. Sam to zresztą napisałeś dość wyraźnie - i przy tym czekasz, aż AR dostanie porządne lanie na korcie
. I miotasz się przy tym okrutnie, bo raz piszesz, że... "wiszą Ci Radwańscy" a za chwilę okazuje się, że jesteś na bieżąco z wynikami turnieju, w którym grają siostry R. 
Poza tym, wydaje mi się dość sprzeczne to, co tutaj prezentujesz z tym, co napisałeś w założonym przez siebie temacie - coś o "polskim piekiełku" czy jakoś tak.
Ale chyba ku Twojemu rozczarowaniu - może się okazać, że to zależy tylko od jej umiejętności gry w tenisa.
A to, że ciągniesz dalej ten temat... Zainteresowanie wynika z czego innego niż tenis sam w sobie. Sam to zresztą napisałeś dość wyraźnie - i przy tym czekasz, aż AR dostanie porządne lanie na korcie
Poza tym, wydaje mi się dość sprzeczne to, co tutaj prezentujesz z tym, co napisałeś w założonym przez siebie temacie - coś o "polskim piekiełku" czy jakoś tak.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Janek pisze:Na Olimpiadę pojechała nas reprezentować, tj. nie tyle nas osobiście co kraj. Nie mam do niej pretensji, że przegrała, to się zdarza. Nawet faworytom. Mam natomiast pretensję za inne rzeczy. Wszyscy nasi reprezentanci wystąpili w "strojach firmowych" czyli z orzełkiem (przypominam jaki był raban o stylizowane orzełki prezesa Laty), panna AR nie, miała tylko napis Poland na plecach. Dlaczego?
Janek - tak łatwo wyrabiasz sobie opinie... eee szkoda gadać.Polskiego godła zabrakło na stroju "Isi" w czasie jej spotkania z Julią Goerges. Zgodnie z obietnicą złożoną przez dyrektora sportowego Polskiego Związku Tenisowego, Wojciecha Andrzejewskiego niedopatrzenie zostało naprawione.
Pewnie te koszty występu Radwańskiej na Olimpiadzie były prawie żadne.
Nie chcę niczego sugerować, ale dlaczego akurat tenisistom się to zdarzyło a wszystkim innym nie. A w dodatku już w Londynie Aggnieszka opowiadała mediom, że wszyscy się zdziwią jak zobaczą w czym wystąpi na korcie.mefistofeles pisze:Ze strojamibyła afera, młodsza Radwańska mówiła, że doszywały orzełki na własną rekę.
Oglądałem to, nie odniosłem takiego wrażenia, coś go wyhamowało, zdarza się. Zdasrzyło się i Monice Pyrek, Annie Radwańskiej a temu młodemu młociarzowi też - ale o niego jestem dziwnie spokojny, będą z niego ludzie.andy67 pisze:w przeciwieństwie np. do sztangisty, który 3 razy udał że próbuje coś podnieść,
Pewnie się naoglądał spotkań Andrzejka Gołoty...andy67 pisze:czy do judoki unikającego walki już w pierwszym pojedynku
I nadal się pod tym podpisuję a w dodatku nie widzę sprzeczności.Alan pisze:Poza tym, wydaje mi się dość sprzeczne to, co tutaj prezentujesz z tym, co napisałeś w założonym przez siebie temacie - coś o "polskim piekiełku" czy jakoś tak.
A Agnieszce Radwańskiej zabrakło kindersztuby i tyle. Adam Małysz, raczej nie pochodzący z rodziny tradycyjnej polskiej inteligencji ma tej kindersztuby pod dostatkiem a suma sukcesów sportowych jakby większa.
No i nie narzekajcie - przynajmniej jest o czym pogadać - a celowa prowokacja jest chwytem polemicznym starym jak świat.
Jestem gorszego sortu...
Nieważne czy dwa złote czy dwa miliony. Była w reprezentacji a nie w jednoosobowej spółce AR. I powtarzam - nie mam najmniejszej pretensji, że nie odniosła sukcesu. Ta niepełnosprawna pingpongistka też medalu nie zdobyła a jej wyczyn jest dla mnie porównywalny z złotym medalem Majewskiego lub srebnym młociarki.Alan pisze:Pewnie te koszty występu Radwańskiej na Olimpiadzie były prawie żadne.
Jestem gorszego sortu...
Z Agnieszki też będą ludzie, można spać spokojnie.Janek pisze:Oglądałem to, nie odniosłem takiego wrażenia, coś go wyhamowało, zdarza się. Zdasrzyło się i Monice Pyrek, Annie Radwańskiej a temu młodemu młociarzowi też - ale o niego jestem dziwnie spokojny, będą z niego ludzie.
No i jakby to powiedział ś.p. Kazimierz Górski - Mnie się wydai, że przegrała z Goerges, bo w tym dniu była od niej słabsza.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Widzę, że bardzo wspierasz AR. Powiedziałbym nawet dlaczego ale może się mylękrzymul pisze:Chodziło o ten zestaw kolorów, niebiesko-pomarańczowy, gdyż szlema gra się tam na biało, a nie o brak orzełka
Kazimierz Górski wielkim trenerem był ale na stare lata po głupiemu stał się jawnym wielbicielem niejakiego Andrzeja Leppera. Podobnie jak jeden wielki pilot z czasów Bitwy o Anglię. Ludziom się czasami pierdzieli to i owo.krzymul pisze:No i jakby to powiedział ś.p. Kazimierz Górski - Mnie się wydai, że przegrała z Goerges, bo w tym dniu była od niej słabsza.
No i po raz chyba dzisiąty powtarzam -nie mam najmniejszych nawet pretensji o przegraną. To się zdarza. Podobnie jak piłkarzom Estonia.
Jestem gorszego sortu...
Taa ... tyle że w sporcie który zna i uprawia się w kilku krajach na krzyżJanek pisze:
A Agnieszce Radwańskiej zabrakło kindersztuby i tyle. Adam Małysz, raczej nie pochodzący z rodziny tradycyjnej polskiej inteligencji ma tej kindersztuby pod dostatkiem a suma sukcesów sportowych jakby większa.
Pamiętasz pierwsze wypowiedzi Małysza ? To nie kindersztuba a trema po prostu.
Każdemu jego Everest...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Właśnie w Cincinnati odbywa się kolejny turniej cyklu WTA. W trzeciej rundzie Caroline Wozniacki dostaje łomot od Pavluchenkovej. Korzystając z takiego przywileju, do Karoliny podchodzi jej tatuś - trener czyli pan Woźniacki. Widać, że opierdala córke i to solidnie. W końcu odchodzi i zbliża się do miejsca, gdzie stoi mikrofon stacjonarny, ciągle będąc na celowniku kamery i nie zdając sobie sprawy, że właśnie słyszą go wszyscy widzowie Eurosportu i innych stacji, które transmitują spotkanie, rzuca na koniec do córki bezcenną trenenerską uwagę: "Wreszcie jej przypierdol"
No ale to zrozumieją tylko Polacy
Pan Lewandowski, komentujący spotkanie, chyba zaniemówił, bo trudno przypuszczać, by udał się właśnie za potrzebą
No ale to zrozumieją tylko Polacy
Pan Lewandowski, komentujący spotkanie, chyba zaniemówił, bo trudno przypuszczać, by udał się właśnie za potrzebą


