gitara, ognisko, tu leją się po pysku...
kiedys mialem okazje na jakiejs firmowej imprezie skosztowac dobrego czerwonego wina.Zabijcie mnie a nie pamietam jak sie nazywalo, ale fakt jest taki ,ze wogole nie czulem alkoholu tylko tzw.bukiet co w polaczeniu z deska serow wprawilo mnie w zachwyt.Smakowalo mi tak ze na nastepny dzien mialem tzw.syndrom dnia nastepnego, co w polaczeniu z koniecznoscia stawienia sie na wykladach w niedziele na 8:00 skutkowalo strasznymi rzeczami
.Dopiero kolo poludnia po tym jak kolezanki wmusily we mnie kubeczek herbaty zaczalem odzyskiwac ochote do zycia 
- diablak1223
-

- Posty: 615
- Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
- Lokalizacja: wawa
Sprzeciw!Janek pisze:Wciskają po 250ml i dlatego nawet gadać nie chcą. W dodatku czego - wiśniówki!
bym dolaczyla do CLPPCwOCW, ale jakies ograniczenia wiekowe i pciowe sa
moj ulubiony kwiatek z roznych okazji to butelka dobrego chianti. ostatnio znalazlam w okolicach fabryki piwniczke z wegierskimi winami.
z bialych - b. lubie austriackie gruner vetliner
w ogole to dopiero od kilku lat "poznaje" temat i malo sie jeszcze na tym znam
może ktoś zauważy w końcu ,że marka wina to nie wszystko - jeszcze jest rocznik (bądź jego brak) ,rodzaj ,moc ,sposób konsumpcji ,użyty surowiec ,sposób standaryzacji (bądź jego brak) i.t.d.
często pod jedną marką występują najróżniejsze wina o najróżniejszych cenach - od półtora do dwustu ,a nawet więcej dolców za butelkę
często pod jedną marką występują najróżniejsze wina o najróżniejszych cenach - od półtora do dwustu ,a nawet więcej dolców za butelkę
luknij na moje panoramy i galerie



