Korzystam z chwili odpoczynku i przesyłam kilka fotek z zeszłego tygodnia, z doliny Stubai, gdzie uparcie staram się zdobyć 7 szczytów zaliczanych do najciekawszych w tej okolicy. Chwilowo mam cztery w kajeciku. Piąty strząsnął mnie ulewą ale będę jeszcze raz próbować. Tym razem towarzyszyła mi rodzinka, której również udało sią zdobyć dwa z Stubai seven summit .
Na razie przerwałam bo muszę przeprać rzeczy i jadę na Słowację ale jak wrócę, spróbuję wejść na pozostałe trzy. Jak mi się uda, napiszę, jak mi się nie uda, to...też napiszę. Pozdrawiam.uszba

To napisałam ponad trzy tygodnie temu. Na ten szczyt, który mnie strząsnął, Habicht; spróbowałam jeszcze raz wejść. Tu kilka fotek z wycieczki.
Habicht 3277m
Po koszmarnej nocy na zbiorowej sali wychodzimy jako pierwsze ze schroniska, na szczyt dochodzimy jednak jako drugie tego dnia. Jakiś dzidzio w koszulce, bez plecaka i adidasach nas przegonił, tak teraz się chodzi w góry, proszą szanownych państwa






Na tym zdjęciu widać już kolejny z seven summit, a mianowicie Zuckerhütl, czyli w wolnym tłumaczeniu - cukrowy kapelusik. To ten cycek pośrodku, między dwoma innymi szczytami.

a tu Habicht widziany kilka dni później, z Cukrowego Kapelusika

Zuckerhütl 3507 m
Kilka tygodni wcześniej siedziałam sobie z mążem i córką na górce o nazwie Hoher Trögler i tak sobie myślałam że fajnie byłoby być po drugiej stronie, na Cukrowym Kapelusiku

W drodze na ów kapelusik...


Za jednym zamachem wchodzimy jeszcze tego samego dnia na Wilder Pfaff, który choć wysoki, 3456 m, nie zalicza sią do stubai seven summit.

Z niego schodzimy granią na zasłużony odpoczynek do przytulnego, malutkiego schroniska, które z każdej strony otoczone jest lodem.
Na tym zdjęciu oprócz wschodniej grani i schroniska widać nasz kolejny, ostatni bo siódmy cel - Wilder Freiger

Wilder Freiger 3418m
cdn




















































