Z wiadomych przyczyn postanowiłam dokończyć tę niedokończoną relację.
Następnym moim "wyczynem" był wyjazd z grupą DAV w Rosengarten. W planie były dwie ferraty, Rotwand i Santnerpass.
Na tej pierwszej byłam już kiedyś ale tej drugiej nie miałam jakoś okazji.
Generalnie nie lubię zbiorowego chodzenia, mam swoje tempo, zarówno w górach jak i w przygotowaniu do wyjścia. Najczęściej jeżdżę z Baśką bo rozumiemy się bez słów i mamy podobne możliwości.
Postanowiłam jednak pojechać z tą grupą ponieważ szefem był mój znajomy, Josef, z którym w 2007 roku przeżyłam najbardziej pasjonujące 5 dni w moim górskim życiu. Było to wejście na Presanellę i Adamello. Relacja z tej wyprawy znajduje się na Forum, jednak bez zdjęć.
Od tamtego czasu polubiłam wycieczki z Josefem i wybrałam się z jego grupą w Rosengarten.
Na horyzoncie Latemar, który też już mam w nogach.
W nocy troszkę przyprószyło.
Droga prowadzi w tej szczelinie między turniczkami.
To chyba nawet to miejsce.
Ukazują się Wieże Vajoletu
Wszyscy zadzierają główki i podziwiają imponujące szpice i nikt nie wie że na tej z lewej to już kiedyś byłam.
Tak to wygląda z drugiej strony, z drogi na wieżę.
Kilka lat temu na szczycie Vajoletowej Wieży.
I do schroniska
Na drugi dzień przenosimy się do takiego miłego schroniku.
cdn