Wlasna przyjemnosc czy ochrona przyrody?
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
Jakie OK? Ja się nie zgadzam !Mariusz pisze:Jeśli ktoś się czuje z taką świadomością OK, to może sobie wędrować po całym TPNie, bo kary go raczej nie zrujnują finansowo.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Z czymże się nie zgadzasz Iwona? 
Pisałem tylko, że aby wędrować bez uprawnień i bez przewodnika po nieznakowanych ścieżkach w TPNie trzeba się dobrze czuć ze świadomością "lekceważenia prawa", bo przecież same kary - jako takie - nie są na tyle wielkie, bo odstraszyć pasjonatów.
Bardzo trudno tu uniknąć hipokryzji. Wielu z nas nie pochwala chodzenia poza szlakami, ale czy wielu jest takich, którzy nigdy ze szlaku nie zboczyli? :] Ja się przyznaję bez bicia, że nie jestem święty.
Pisałem tylko, że aby wędrować bez uprawnień i bez przewodnika po nieznakowanych ścieżkach w TPNie trzeba się dobrze czuć ze świadomością "lekceważenia prawa", bo przecież same kary - jako takie - nie są na tyle wielkie, bo odstraszyć pasjonatów.
Bardzo trudno tu uniknąć hipokryzji. Wielu z nas nie pochwala chodzenia poza szlakami, ale czy wielu jest takich, którzy nigdy ze szlaku nie zboczyli? :] Ja się przyznaję bez bicia, że nie jestem święty.
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
W rejonach Kasprowego i Beskidu widać rezultaty bytności kolejki co czyni ten rejon super popularnym .Gdyby nie kolejka nikt by sie pewnei nie zorientował ze ktokolwiek chadza tam " na lewo " .Z tego co kiedys pisał marcys wynik że kary za chodzenia poza szlakiem sa bardzo wysokie wiec mogą zrujnować finansowo .Iwona pisze:Jakie OK? Ja się nie zgadzam !Mariusz pisze:Jeśli ktoś się czuje z taką świadomością OK, to może sobie wędrować po całym TPNie, bo kary go raczej nie zrujnują finansowo.Popieram Widmo w tym,że nie powinno się biegać po Tatrach gdzie się chce i jak się chce. Skutki takiego "dowolnego"chodzenia widać w rejonach Kasprowego i Beskidu- nie podoba mi się taki widok.
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
a, bo to Twoje zdanie z tym "OK" można było odebrać jak przyzwolenie....Mariusz pisze:Z czymże się nie zgadzasz Iwona?
Wydaje mi się,że nie problem w tym,czy kogoś te kary zrujnują,czy nie.Pytam ponownie: jaka jest różnica między samotnym przejściem znakowanego szlaku dla przewodników a przejściu go z w/w za kasę? Dla mnie to nie ma żadnej różnicy,jeśli chodzi o środowisko-zakładam oczywiście,że idący nie śmieci,nie zrywa kwiatów,nie zbacza z wyznaczonego szlaku itp. Ktoś,komu zależy na przejściu danej trasy po prostu sobie przkalkuluje co mu się bardziej opłaca:przewodnik,czy kara a potem i tak zaliczy traskę.Nie widzę w tym nic złego dla środowiska,no chyba,że delikwent idzie z butami na beszczela i ma w nosie środowisko.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
A skąd...Iwona pisze:bo to Twoje zdanie z tym "OK" można było odebrać jak przyzwolenie....
W tym wypadku nie ma różnicy, to prawda. Ale powinno się myśleć o turystyce w skali, tzn. tą ścieżką przejdzie w ciągu roku kilkaset może nawet osób. Zwłaszcza jeśli powszechne będzie pobłażanie dla poza-szlakowców oraz dystans do przepisów prawa.Iwona pisze:jaka jest różnica między samotnym przejściem znakowanego szlaku dla przewodników a przejściu go z w/w za kasę? Dla mnie to nie ma żadnej różnicy,jeśli chodzi o środowisko
Oczywiscie, ze informowanie o tym gdzie dokladnie wystepuja chronione zwierzeta mija sie z celem. Ale wlasnie nalezaloby sie skupic na pilnowaniu wlasnie tych rejonow przed wscibskimi. Wiadomo ktoredy najwygodniej dojsc, gdzie sa poprowadzone sciezki - o tym wiedza straznicy. Profilaktyka! Bowiem co po tym, ze delikwent zostanie zatrzymany i to przypadkowo gdy opuszcza scisly rezerwat, czyli mogl narobic szkod. I nie wiadomo czy kara to zrekompensuje - bo niby jak? Na co pojda te pieniadze? Zamiast tego widzac, ze ktos zmierza w rejon scislej ochrony przyrody straznik powinien stanowczo delikwenta upomniec wlacznie z tym, ze gdy zlapie go pozniej dalej w terenie pomimo ostrzezenia to dostanie taaaaaaaaaaaka kare!Widmo Brockenu pisze:
Jezeli chodzi o informacje, co i gdzie jest szczególnie chronione, to sprawa jest dosyc delikatna... Jak to robic? Oglaszajac wszem i wobec, ze ten i tamten szlak jest zamkniety ze wzgledu na gniazdo orla itp. osiagnie sie bez watpienia pozytywna reakcje ekologicznie myslacych górolazów , jednoczesnie "przyciagnie" sie w ten sposób nieuczciwych "milosników" ptaków czyhajacych na dobra okazje do zrobienia fotografii, a w przypadku ekstremalnym nawet "zbieraczy" (czytaj: zlodziei) jaj, lub kryminalnie nastawionych "sokolników", którzy zapragna wybrac piskle z gniazda.
Zasada jest nie podawanie dokladnych miejsc gniazdowania, czy wystepowania rzadkich gatunków.
Jedynym rozwiazaniem byloby strzezenie gniazda i jego otoczenia 24 godziny na dobe. Znam to z autopsji bo w ten sposób doprowadzono w Niemczech do odrodzenia populacji sokola wedrownego... Wymaga to jednak albo ogromnych nakladów finansowych, albo zaangazowania duzej liczby strazników ochotników jak to ma miejsce np. w Niemczech czy Francji.
Dodane po 4 minutach:
Jest roznica pomiedzy pojsciem nieznakowanym szlakiem z przewodnikiem i bez (pomijajac kwestie nie malych pieniedzy za tego typu uslugi). Otoz idac z przewodnikiem, ktory zna trase prawie nie ma ryzyka, ze gdzies zboczymy, zbladzimy i niepotrzebnie sie placzac wyploszymy zwierzyne czy zadepczemy roslinnosc. Procz tego dobry przewodnik o zacieciu ekologa zwroci uwage na niewlasciwe nawyki typu: siadaj na kamieniu zamiast na sasankach, ktorych niezauwazyles; nie ustawiaj kopczykow bo po coz i one na przedeptanym szlaku po za tym, ze szpeca; Ooo! tam sa kozie, ale nie zblizamy sie dalej bo sa z malymi i po co ploszyc... itp. itd.
anno...oczywiscie że nie: chodziło mi o snobów w takim moim, czestym rozumieniu czyli ludzi, którzy są obojetni w stosunku do potrzeby uszanowania przyrody i dla których taka wycieczka to tylko kolejne ekscytujace przeżycie. Co do chodzenia z przewodnikami to nie mam nic przeciwko. .........Jednak ciagle uważam iż mniejszym złem jest uświadomiony, doświadczony, nie hałasujący turysta wędrojacy samotnie niekoniecznie znakowana trasą powyżej lasu niż tłumy na znakowanych "autostradach".
Venom ma rację, kary są wystarczającym straszakiem, aby wizja Mariusza się nie sprawdziła. Przypadkowe osoby nie będą ryzykowały.
Chadzam czasem poza szlakiem i jakoś tłumów tam nie spotykam, ba przeważnie jestem na całej trasie sam.
Jestem też za tym aby takich rejonów pilnować, a jak mnie złapią, no cóż trzeba płaci, ale pretensji nie mam ani do strażnika, ani do siebie, ot pech.
Trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego są tacy przestępcy którzy świadomie łamią prawo. Odpowiedź prosta, bo są maniakami Tatr, ich topografii oraz dogłębnego poznania i ciekawi ich każdy zakątek tych gór od Mięguszy po Kopy Sołtysie. Tej choroby nie da się wyleczyć. Nie ma takiej kary co by ich powstrzymała. ednak takich maniaków nie jest zbyt dużo, więc nie widzę żadnego problemu w temacie "szlaki nieznakowane".
Krytykują przeważnie ci co tam nie chodzą, tak samo jak zamknięcia zimą szlaków domagają się ci co przeważnie w życiu w zimnie w Tatrach nie byli, a ograniczenia terenów wspinaczkowych, ci co nie maja o tym sporcie zielonego pojęcia.
Sytuacja bez sensowna jest tylko wtenczas, gdy ktoś wchodzi na nieznakowany szlak, a mało co przeszedł na znakowanych.
Chadzam czasem poza szlakiem i jakoś tłumów tam nie spotykam, ba przeważnie jestem na całej trasie sam.
Jestem też za tym aby takich rejonów pilnować, a jak mnie złapią, no cóż trzeba płaci, ale pretensji nie mam ani do strażnika, ani do siebie, ot pech.
Trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego są tacy przestępcy którzy świadomie łamią prawo. Odpowiedź prosta, bo są maniakami Tatr, ich topografii oraz dogłębnego poznania i ciekawi ich każdy zakątek tych gór od Mięguszy po Kopy Sołtysie. Tej choroby nie da się wyleczyć. Nie ma takiej kary co by ich powstrzymała. ednak takich maniaków nie jest zbyt dużo, więc nie widzę żadnego problemu w temacie "szlaki nieznakowane".
Krytykują przeważnie ci co tam nie chodzą, tak samo jak zamknięcia zimą szlaków domagają się ci co przeważnie w życiu w zimnie w Tatrach nie byli, a ograniczenia terenów wspinaczkowych, ci co nie maja o tym sporcie zielonego pojęcia.
Sytuacja bez sensowna jest tylko wtenczas, gdy ktoś wchodzi na nieznakowany szlak, a mało co przeszedł na znakowanych.
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Hi Venom!Jacek Venom pisze:Otóż to! Wszyscy są silnie oburzeni bo ktoś zejdzie ze szlaku...ok..ale jak jest konkurs w skokach to wszytscy sa rozanieleni. Czy ktoś pomyśłał jakie szkody i spustoszenie robi taka impreza ??? Przeciez Krokiew to teren TPN prawda ???? No więc co jest gorsze dla Tatr ?Chodzenie poza szlakami czy infrastruktura skoczni oraz np pokaz sztucznych ogni...jak myślicie , co bardziej przeszkadza przyrodzie ???
Przeciez wiadomo ze idąc poza szlakiem i tak idziesz ścieżką tylko że zamkniętą.To nie Kambodza i nikt nie toruje sobie trasy maczetą. O zimie to już nie wspomne bo chodzenie po śniegu absolutnie nie stwarza zagrożenia dla przyrody .
wiesz dlaczego zaczalem te duskusje?
W Sylwestrowa noc w Holandii okolo pónocy doszlo do paniki 1,5 Miliona skandynawskich i syberyjskich gesi , które tam zimuja... pokazaly to zdjecia radarowe...
Fajerwerki byly wspaniale..
widzac to potworne podkrokiewne buractwo (cylinderki, trabki , glupie pyski, debilni DJ's , kretynska muzyczka puszczona na full, i te panienki... !!) zastanowilem sie czy my tzw. "prawdziwi milosnicy gór"tez czasem nie przyczyniamy sie do degradacji tego ekosystemu w miare naszych skromnych mozliwosci
Z ciekawoscia sledze teraz Wasze wypowiedzi
pozdro,
Zbyszko
-
Jacek Venom
-

- Posty: 1113
- Rejestracja: śr 05 sty, 2005
- Lokalizacja: Kutno
ja jestem ciekawy jakie jest stanowisko TPN w sprawie skoków? Czy poddaja sie lobby Zakopanego? Czy mają w tym interes ? I jak ma sie impreza na 35 tysiecy ludzi ma sie do wyłapywania pojedyńczych przypadków osobników schodzących ze szlaków i robienia z nich zagrozenia dla ekosystemu Tatr ? To mnie tak naprawde ciekawi. Przecież do cholery skocznie stoja na terenie TPN .Czy skoki "płaca jakaś kasę z tytułu degradyacji środowiska? I czy ktoś ma na wzgledzie to że taka ilośc decybeli moze miec wpływ na zagrożenie lawinowe ?





