Broad Peak
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Góra zaprosiła ich do wieczności. Kiedy ja wiodąc przezorne wręcz tchórzliwe życie w końcu umrę to zgniję w drewnianej trumnie za to oni będą trwać wiecznie stopieni z górą.
Zresztą najzwyklejszy kamień na szlaku będzie sobie tam leżał kiedy mnie już dawno nie będzie. No i co ja jestem?
Zresztą najzwyklejszy kamień na szlaku będzie sobie tam leżał kiedy mnie już dawno nie będzie. No i co ja jestem?
Spadają deski
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
Ze smreków strzelistych
Robiąc bałwana
Z zielonego turysty
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Mając na uwadze wszystkie okoliczności, zaistniałe warunki, moje doświadczenie i historię himalaizmu, jak i wiedzę z zakresu fizjologii i medycyny wysokogórskiej, po jeszcze dodatkowych konsultacjach z lekarzami i współorganizatorami wyprawy w Polsce, można uznać Macieja Berbekę i Tomasza Kowalskiego za zmarłych.
Biorąc pod uwagę czas jaki upłynął od ostatniego kontaktu, wysokość na której miało to miejsce, stan w jakim się już wtedy znajdowali, bieżące fatalne warunki pogodowe i wszystkie inne czynniki podjąłem decyzję o zakończeniu wyprawy.
Pakujemy bazę i rozpoczęliśmy zejście w dół. Marsz przez lodowiec Baltoro potrwa około 5 dni. Powrót do Polski nastąpi ok. 20 marca.
Ze względu na brak od teraz źródeł prądu nie będziemy mogli więcej kontaktować się telefonicznie ani mailowo i nie będzie żadnych wiadomości od nas aż do ok. 15 marca.
Krzysztof Wielicki
Kierownik zimowej wyprawy PZA na Broad Peak
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
- Zakochani w Tatrach
-

- Posty: 3234
- Rejestracja: pn 22 paź, 2007
- Lokalizacja: Zawiercie
Pięknie napisany komentarz pod tą smutną wiadomością.
"Pseudonim: AleX
Maćku! Tomku! Niech Wasze ciała spoczywają spokojnie w tej mroźnej krainie, która ogrzana jest Waszą wielką miłością go gór. Niech Wasze dusze, na anielskich skrzydłach, unoszą się ponad górami. Podziwiajcie wiecznie widoki, których my, zwykli, szarzy ludzie nigdy nie zobaczymy. Mówi się, że w górach każdy jest sam. Wy to obaliliście: zostaliście tam razem, we dwoje. Teraz wszystkie szczyty są Wasze... Wędrujcie sobie po nich i torujcie drogę innym... Dziękujemy Wam nasi Bohaterowie!"
[*] [*]
"Pseudonim: AleX
Maćku! Tomku! Niech Wasze ciała spoczywają spokojnie w tej mroźnej krainie, która ogrzana jest Waszą wielką miłością go gór. Niech Wasze dusze, na anielskich skrzydłach, unoszą się ponad górami. Podziwiajcie wiecznie widoki, których my, zwykli, szarzy ludzie nigdy nie zobaczymy. Mówi się, że w górach każdy jest sam. Wy to obaliliście: zostaliście tam razem, we dwoje. Teraz wszystkie szczyty są Wasze... Wędrujcie sobie po nich i torujcie drogę innym... Dziękujemy Wam nasi Bohaterowie!"
[*] [*]
Zakochani w Tatrach
Niby obcy a w dołku ściska
śmierć choć nieunikniona ,gdy przychodzi nie w porę zaskakuje nie tylko nas samych . Żadna góra nie jest warta śmierci człowieka i nikt nie chodzi w góry by umierać , a dlaczego po nich chodzą .... odpowiedź jest w nas ludziach gór. Jedni umierają pogodzeni z losem inni z oczami pełnymi łez i nieopisanego lęku, szukającymi pomocy,która i tak nie nadejdzie ... te drugie spojrzenia śnią się po nocach .
Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie ,a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki wieków. Amen
Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie ,a światłość wiekuista niechaj im świeci na wieki wieków. Amen
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Trudno w takiej chwili wyrazić co się czuje. Sama lepiej bym nie napisała.Smolik pisze:Niby obcy a w dołku ściska śmierć choć nieunikniona ,gdy przychodzi nie w porę zaskakuje nie tylko nas samych . Żadna góra nie jest warta śmierci człowieka i nikt nie chodzi w góry by umierać , a dlaczego po nich chodzą .... odpowiedź jest w nas ludziach gór. Jedni umierają pogodzeni z losem inni z oczami pełnymi łez i nieopisanego lęku, szukającymi pomocy,która i tak nie nadejdzie
To była pierwsza wyprawa, którą śledziłam, pierwsza którą się cieszyłam, pierwsza przy której płakałam. Chociaż nie wierzę w Boga, mam nadzieję że chłopaki są po tej "lepszej stronie", gdzie nie ma bólu, zawiści... Chcę wierzyć, że są w Górskim Raju
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Padają tu wielkie słowa o lepszym górskim świecie bez zawiści itp.
Może nie wszyscy wiedzą, że Berbeka uszedł z życiem z Broad Peak podczas nieudanej próby zdobywania zimą K2 w 1989 r. w wyprawie kierowanej przez Zawadę. Gdy było jasne, że na K2 nie ma szans Aleksander Lwow z Maciejem Berbeką uprosili Zawadę by im pozwolił wejść na sąsiadujący Broad Peak. Ostatecznie i ta wyprawa okazała się porażką, Lwow się wycofał jako pierwszy, a Berbeka dotarł wyłącznie na przedwierzchołek 8030 m.n.p.m., niższy tylko o 17 metrów od szczytu, ale te 17 metrów to godzina drogi. Prawdopodobnie z uwagi na warunki nie wiedział gdzie jest. Co ciekawe wszyscy uczestnicy wyprawy o tym wiedzieli, za wyjątkiem Berbeki. Fakt ten dopiero ujawnił ten, który wycofał się jako pierwszy - Lwow. W ten sposób miała się skończyć kolejna górska przyjaźń.
Nie wiem czy Berbeka postanowił wyrównać rachunki sprzed lat czy nie i tym razem zabrakło sił, ale na ile znam historię himalaizmu jest to świat takich samych napięć jak tu na dole.
Może nie wszyscy wiedzą, że Berbeka uszedł z życiem z Broad Peak podczas nieudanej próby zdobywania zimą K2 w 1989 r. w wyprawie kierowanej przez Zawadę. Gdy było jasne, że na K2 nie ma szans Aleksander Lwow z Maciejem Berbeką uprosili Zawadę by im pozwolił wejść na sąsiadujący Broad Peak. Ostatecznie i ta wyprawa okazała się porażką, Lwow się wycofał jako pierwszy, a Berbeka dotarł wyłącznie na przedwierzchołek 8030 m.n.p.m., niższy tylko o 17 metrów od szczytu, ale te 17 metrów to godzina drogi. Prawdopodobnie z uwagi na warunki nie wiedział gdzie jest. Co ciekawe wszyscy uczestnicy wyprawy o tym wiedzieli, za wyjątkiem Berbeki. Fakt ten dopiero ujawnił ten, który wycofał się jako pierwszy - Lwow. W ten sposób miała się skończyć kolejna górska przyjaźń.
Nie wiem czy Berbeka postanowił wyrównać rachunki sprzed lat czy nie i tym razem zabrakło sił, ale na ile znam historię himalaizmu jest to świat takich samych napięć jak tu na dole.
Dawno tu nie zaglądałam...
Smutne to wszystko... wróciłam z Gdyni z Kolosów. Swój wykład miał mieć m.in. Adam Bielecki, więc tym bardziej smutno mi się zrobiło i pojechałam do domu.
Najbardziej szkoda mi Macieja Berbeki, szczególnie, że był dość mocno związany z Tatrami. Nadal nie chce mi się wierzyć w to, że oni nie wrócą. To głupie, bo przecież oczywistym jest, że nie żyją. Mam tylko nadzieję, że odeszli po części spełnieni...
Smutne to wszystko... wróciłam z Gdyni z Kolosów. Swój wykład miał mieć m.in. Adam Bielecki, więc tym bardziej smutno mi się zrobiło i pojechałam do domu.
Najbardziej szkoda mi Macieja Berbeki, szczególnie, że był dość mocno związany z Tatrami. Nadal nie chce mi się wierzyć w to, że oni nie wrócą. To głupie, bo przecież oczywistym jest, że nie żyją. Mam tylko nadzieję, że odeszli po części spełnieni...
Kłaniaj się górom, córeczko, kłaniaj się górom,
Śniegom słonecznie kipiącym, świtom tatrzańskim,
Olśniewającym lazurom, olśnionym chmurom,
Kłaniaj się córko, wysokim dniom zakopiańskim!
Śniegom słonecznie kipiącym, świtom tatrzańskim,
Olśniewającym lazurom, olśnionym chmurom,
Kłaniaj się córko, wysokim dniom zakopiańskim!
Jagiellonia w Tatrach pisze: Ostatecznie i ta wyprawa okazała się porażką, Lwow się wycofał jako pierwszy, a Berbeka dotarł wyłącznie na przedwierzchołek 8030 m.n.p.m., niższy tylko o 17 metrów od szczytu, ale te 17 metrów to godzina drogi
Wszedł na ten przedwierzchołek samotnie, ustanowił rekord wysokości zimą w Karakorum, przez wiele lat był jedynym, który tego dokonał. Porażka - to niedpowiednie słowo.
Jagiellonia w Tatrach pisze:Nie wiem czy Berbeka postanowił wyrównać rachunki sprzed lat czy nie i tym razem zabrakło sił
Ja też nie wiem i w zasadzie nie powinno się pisać o czymś o czym się nie wie ale jeśli spekulujesz to i ja sobie pozwolę. Być może sił nie zabrakło ale nie chciał zostawić Kowalskiego samego.





