Wąsacz na autostradzie

Rozmowy na dowolny temat, niekoniecznie górski... :)
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

gb pisze:Litości - tekstu literackiego - nie czyta się literalnie odbierając to co zostało w nim napisane...

Litości, litości - i jeszcze raz litości...
No , litości ... dla autora chyba.

A teraz poproszę o definicję "tekstu literackiego" i udowodnienie, że te wypociny definicję tę spełniają.

Bo z mojego punktu widzenia facet po prostu opisał swoją nieudaną (ale nie wirtualną) wycieczkę do "wielkiego świata".

Skąd więc waćpan wnosisz że to "tekst literacki", czyli w domyśle fikcja ? Z rozmowy z autorem ?
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

gb pisze:Litości - tekstu literackiego - nie czyta się literalnie odbierając to co zostało w nim napisane...
Grzegorzu - nie neguję, że pan Grocholski miał jakiś zamiar - np. napisać coś w rodzaju maralitetu - np. na temat "bezradności inteligenta/humanisty wobec otaczającego go świata". Ale niestety użył do tego realiów z czasów wyjazdów na Zachód gdy się zarabiało 3000 zł a dolar na czarnym rynku kosztował stuwaka. A w dodatku końcowa teza (mająca wzbudzić dyskusję lub chociażby refleksję, jest na domiar złego sformułowana tak nieporadnie, że można by sądzić, że Grocholski nie skończył tekstu i ktoś w redakcji na kolanie ją dopisał aby jakoś uwiarygodnić tekst, który bez tego można skwitować powiedzonkiem - "jak się masz głupi?" Albo, w wykonaniu wiadoej frakcji publicystów - "wina Tuska".

Ja oczywiście wiem, że wychodzi ze mnie "zakuty inżynier" ale co ja na to poradzę - fakty są jakie są. A tak na marginesie - mogę się zgodzić, że akumulator na ostatnim dechu potrafi utruć życie ale dlaczego silnik chleje olej jak szalony? Auto niemieckie może być przerdzewiałe do cna ale oleju i to w takim tempie raczej nie bierze. Moje jest francuskie (czyli w obiegowej opinii gorsze, ma dziesięć lat czyli staruszek a nie bierze grama oleju - nie wiem co to "dolewka" i wbrew starym podręcznikom tak zbeszczelniałem, że nie sprawdzam stanu oleju przy każdym wyjeździe z garażu. W dodatku jeszcze jedno - autostrada, nawet w górskim terenie ma nie niewielkie kąty spadku/wzniesienia - jeśli pan Grocholski mieszka w Zakopanem to wszystko co mu się przydarzyło powinno się tam właśnie trafić.
Słowem - pomieszanie z poplątaniem.

PS.
Natomiast przyznaję rację Ci w jednym - lektura niektórych wpisów w blogu poraża -popis głupawej buty i arogancji (ale czy w latach młodości też się nam to nie zdarzało?). Mogę stwierdzić, że Grocholski to techniczna dupa do sześcianu, ale to nie znaczy, że jest dla mnie śmieciem - a tak to odczytuje z niektórych wpisów.Ale to chyba dzięcięca choroba wczesnego kapitalizmu.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

gb pisze:Litości ponownie...
Ale skoro nalegasz...
Grzegorz, wybacz, ale muszę zrobić uwagę - chyba bierzesz krytykę zbyt osobiście i się obrażasz. A ten tekst to niestety kit. Największym mistrzom się to zdarzało. Sienkiewicz po Trylogii napisał "Bez dogmatu", którego nie da się czytać i to nie tylko kwestia zestarzenia (tak jak się zestarzała większość książek Żeromskiego a przy tekstach Przybyszewskiego można pęc ze śmiechu a taki był sławny).

Jeżeli chodziło o postawienie problemu - "humanista w współczesnym świecie" to gorzej tego zrobić nie było można.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

gb pisze:Litości - tekstu literackiego - nie czyta się literalnie odbierając to co zostało w nim napisane...
"Po co o tym wszystkim piszę? Zachciało mi się czegoś, na co nie było mnie stać. Mój prywatny problem. Owszem, ale nie tylko mój - problem całych narodów i grup społecznych. Spróbujcie posadzić przy jednym stoliku ludzi z pieniędzmi i tych z pustymi portfelami. I żeby wszyscy byli głodni, i niech kelner przyniesie smakowite, pachnące dania. A potem powiedzcie tym bez pieniędzy, że mogą tylko wąchać i patrzeć, jak tamci jedzą.
Szanowni panowie ekonomiści, bankierzy, ministrowie, prezesi i prezydenci - ten eksperyment nigdy się nie powiedzie (chyba żeby tych bez pieniędzy zakuć w kajdanki). Ja też, jak naprawię auto, znowu nieodpowiedzialnie ruszę w świat."


toż właśnie dlatego pieniądz ma jakąkolwiek wartość, jeśli mielibyśmy go wszyscy pod dostatkiem byłby bezwartościowy

popatrzmy na odwrót, jest na tyle majętny by pozwolić sobie na wycieczkę bez celu za 4 tysiące złotych, mając w planach następną
dla przeciętnego mieszkańca np. Bangladeszu jest rozrzutny jak "dzieci rosyjskiego miliardera" dla nas (większości z nas) :-)

punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
Ostatnio zmieniony śr 25 lip, 2012 przez ketivv, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Alan pisze:Pamiętam tę historię od razu sobie o niej przypomniałem czytając ten artykuł.
Herbatniki? Także i moje to było pierwsze skojarzenie.

A serio pisząc - zgadzam się z Andym, że tytuł jest obraźliwy. Facet zrobił głupio, wybrał się w długa trasę bez przygotowania, bez sprawdzenia wozu, bez takich rzeczy jak karta kredytowa, słowem - bez głowy. Nie zgadzam się z Orlińskim, ze mógł lecieć samolotem, bo podróż autem sama w sobie jest przygodą, ale może wtedy lepiej pojechać bokami? Autostrada daje wycisk każdemu autu (o widze, że WO tez o tym napisał).

Znam gościa co wybrał się 18letnią Astrą do Gruzji i wrócił, więc to wszystko to kwestia głowy i pomyślunku a nie bankierów i rządzących.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: rura wydechowa się urwała - miałem 100 metrów do garażu, dojechałem, wyszukałem drut, podwiązałem i "ryczącym" autem pojechałem do naprawy. No i tu zaczynają się niuanse - pojechałem nie do serwisu Citroena ale takiego, o którym wiedziałem, że ma krajowe zamienniki (niczym nie odbiegające od fabrycznych) ale trzy razy tańsze - zapłacim 450 zł a nie ok
miałem to w toyocie (tyle, że ja urwałem - za wysoki krawęznik i walnąłem tłumikiem) - najgorsze, że jak się w końcu urwało na dobre to wypadła mi sonda lambda i musiałem kupić nową (na allegro 240 PLN, w ASO pewnie 3x więcej)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Cytuję zakończenie, bo chyba zostało zapomniane:
Po co o tym wszystkim piszę? Zachciało mi się czegoś, na co nie było mnie stać. Mój prywatny problem. Owszem, ale nie tylko mój - problem całych narodów i grup społecznych. Spróbujcie posadzić przy jednym stoliku ludzi z pieniędzmi i tych z pustymi portfelami. I żeby wszyscy byli głodni, i niech kelner przyniesie smakowite, pachnące dania. A potem powiedzcie tym bez pieniędzy, że mogą tylko wąchać i patrzeć, jak tamci jedzą.

Szanowni panowie ekonomiści, bankierzy, ministrowie, prezesi i prezydenci - ten eksperyment nigdy się nie powiedzie (chyba żeby tych bez pieniędzy zakuć w kajdanki). Ja też, jak naprawię auto, znowu nieodpowiedzialnie ruszę w świat.

Szanowny Panie Grocholski - to, że kapitalizm nie jest ustrojem równościowym to wiadomo już od dawna. Niejaki Karol Marks - pewnie pan słyszał. Niestety próba korekty się skończyła fatalnie. W dodatku, nie tylko w Polsce zresztą, doszło do szalonego rozwarstwienia z płacami w byznesie, szczególnie w bankach a płacami nawet na najwyższym szczeblu administarcji rządowej, co albo prowadzi do korupcji, albo też pozwala snuć rozważania o niej. No bo skoro premier zarabia coś koło 20 patoli a jego przyjaciel, pan Kilian właśnie dostał angaż na 110 patyków, to coś musi być na rzeczy. Zresztą po co tu pisać - wystarczy otworzyć radio lub telewizor czy sięgnąć do prasy - afera "serafinowo - śmietankowa" w pełnym rozkwicie.

Dlatego, panie Grocholski, kreowanie nowej "walki klas" uważam za trochę pocieszne.
Natomiast zgadzam się, że ludzie ciekawi świata, nawet a szczególnie gorzej sytuowani będą w ten świat ruszać, ale na Boga, nie tak idiotycznie!

PS.
Tak nawiasem - człowiek niewątpliwie bogaty, George Bush junior, nim został prezydentem USA to z obcych krajów odwiedził zaledwie Meksyk, w przekonaniu wielu Amerykanów takie "przedmieście" USA. Widać nie był ciekawy świata - czego skutki po dwóch kadencjach nadal widać
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:więc to wszystko to kwestia głowy i pomyślunku a nie bankierów i rządzących.
Pełna zgoda. Nie negując ich przywar, ale co ma piernik do wiatraka?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
ketivv

-#5
Posty: 951
Rejestracja: pn 28 wrz, 2009
Lokalizacja: mama, tato, romantyczny nastroj, wino :-)

Post autor: ketivv »

mefistofeles pisze:więc to wszystko to kwestia głowy i pomyślunku a nie bankierów i rządzących.
"Życie może być proste
Nawet gdy jesteś nikim i gdy śpisz pod mostem
Zniesiesz każdy ciężar
Jeśli tylko określisz komu go zawdzięczasz

Jeśli tylko kogoś obwinisz
Będziesz głośno krzyczał: „To są sukinsyny”
Będzie łatwiej kolego
Tylko miej swego wroga i to jak najgorszego! "


Grupa operacyjna - "Tumor cerebri"
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

gb pisze: ależ ta walka już trwa :) Przeczytaj uważnie "dyskusję" pod blogiem Pana O. Tyle, że w tym przypadku - nastąpiła nieoczekiwana zamiana miejsc :)
Ano właśnie i ta "nieoczekiwana zmiana miejsc" jest dla mnie ciekawa.

Orliński się deklaruje jako "socjalista", zresztą sporo jego innych wypowiedzi na blogu świadczy o jego światopoglądzie (przeczytałam, ciekawe).

Co do samego opowiadania, czy "moralitetu" - chyba nikt z nas, w tym i ja nie zrozumiał "przesłania".
Zrozumiałam to dosłownie - jako perypetie humanisty z podróży źle przygotowanym samochodem i pod każdym względem źle przygotowanym logistycznie wyjazdem (po co np. ta woda i tyle jedzenia ?)

Gdybym osobiście się wybierała do tej Marsylii zabrałabym się do tego zupełnie ale to zupełnie inaczej. Chyba prędzej pojechałabym tam rowerem niż tak przygotowanym samochodem.

Podobne wypady można zrealizować trzykrotnie taniej.

Jak już pisałam parę razy mój Młody zwiedził w dwa tygodnie Włochy i Maroko, był też m.in. na Dżabal Tubkal i kosztowało go to łącznie 1200 zł.
Był też 5 dni z dziewczyną w Paryżu za 200 zł 2 tygodnie na Sycylii za 600 zł, w tym roku tydzień na Malcie i inne takie.

Ale nie tylko młodzi tak podróżują, znam co najmniej kilka relacji z 2-3 tygodniowego przejścia Camino, na które wybrali się emeryci. Razem z przelotem tanimi liniami do Madrytu i z powrotem, przejazdem do punktu startu, powrotem z Santiago de Compostella i z noclegami w noclegowniach na trasie (są dotowane, więc tanie - po ok. 3-4 euro) nie kosztowało to więcej niż jakieś 1200 zł od osoby. A więc nawet emeryta stać.
Tylko kluczem jest dobre przygotowanie logistyczne.

A już dorabianie ideologii do źle przygotowanej wyprawy jest dziwne.

Nie znaczy to jednak ze kogoś kto ma takie poglądy należy od razu mieszać z błotem i to mnie szczególnie zniesmacza.
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

gb pisze: Nikogo nie bulwersuje, fakt, że jacyś rodzice - Polacy - zostawili dziecko w przechowalni bagażu tylko "na chwilę" oczywiście.
Nikogo nie zastanawia - czego - tak naprawdę przejawem jest ów fakt.
Mnie to bardzo bulwersuje, zresztą ostatnio w ogóle jakiś wysyp całkowicie nieodpowiedzialnych zachowań wobec własnych dzieci (poczynając od słynnej "mamy Madzi").

Ten i inne podobne fakty są przejawem całkowitego braku odpowiedzialności.

gb pisze: Natomiast sprawa publikacji w GW - mniej lub bardziej udanego - tekstu wsadzającego szpilę (w moim odczuciu) - we współcześnie lansowany styl życia - owszem...
Tylko że akurat ten temat mnie poruszył, bo dotyczył osoby nie tyle znanej ale jak pisałam bardzo przeze mnie szanowanej i o bliskich mi poglądach.

Z całkiem innej beczki i nie tak drastycznie:

Prowadziłam 9-dniowy obóz szkoleniowy w Bieszczadach, było na nim od 17 do 22 osób, przed wyjazdem każdy się dokładnie określił kiedy w jakich dniach może być, kiedy może dojechać i kiedy musi wracać, wiadomo każdy może mieć różne ważne sprawy.

Bardzo precyzyjnie przygotowałam program, na ostatni dzień przewidziałam w godz. 9.00-12.00 mini-mikrobusówkę na trasie Lutowiska - Lesko połączoną ze zwiedzaniem cerkwi w Smolniku i w Równi, a potem zwiedzanie Leska. Miało być tego dnia obecnych 17 osób, nikt się nie deklarował, że wcześniej wyjeżdża, ani też że musi wyjechać do domu bardzo wcześnie rano. Powrót przewidywałam z Leska około 14.00, na godz. 22 w Katowicach.
Nikt nie napisał żadnego słowa, zę mu to nie pasuje.
Wobec tego, ze miało być 17 osób zamówiłam busa na 19 osób na niedzielę na godz. 9.00 pod schronisko PTSM w którym spaliśmy.
Przejazd busem miał być dla kursantów dofinansowany z pieniędzy przeznaczonych na kurs przez rektora Politechniki, tak więc kursanci mieli za tą wycieczkę zapłacić mniej niż za bilet do Leska - to jest 10 zł (bilet kosztuje 11 zł).

Już w czasie trwania obozu się okazało że 5 osób musi nagle i w nie cierpiących zwłoki sprawach wyjechać do domu już w sobotę (jedna z tych osób rzeczywiście dość poważnie się rozchorowała, z chorym chłopakiem pojechała jego dziewczyna, pozostałe osoby miały sprawy rodzinne). Kolejne trzy osoby okazało się muszą wyjechać jak najszybciej w niedzielę wczesnym rankiem (jeden kolega jechał do Poznania, więc duży kawał drogi).
W efekcie z 17 zostało nas 9 osób (w tym tylko pięcioro kursantów, którym powinno najbardziej zależeć na własnym szkoleniu), nie było sensu organizować "mikrobusówki", w sobotę wieczorem zadzwoniłam do busiarza i odwołałam wyjazd.
Busiarz mnie opierniczył, ze nie dotrzymuję zobowiązań i rzucił słuchawkę.

W sumie nie wiedziałam czy przyjedzie czy nie przyjedzie.
Żadnej zaliczki nie wpłacałam, wiec finansowo nie była stratna ale czułam się okropnie.

5 osób wyjechało w sobotę, w niedzielę bardzo wczesnym rankiem zwinęły się kolejne trzy osoby.
Reszta wracała w różny sposób, część stopem, część autobusem. Nie koniecznie ci co wyszli pierwsi wrócili do domu pierwsi.

Po powrocie na forum kursantów (jeszcze mocno wkurzona tym co mnie spotkało w niedzielę rano) wygarnęłam że uważam że ludzie nie dotrzymali zobowiązań.
Bez żadnego chamstwa.

Napisałam tak:
Mała łyżka dziegciu w beczce miodu:
Chodzi o planowaną a nie doszłą do skutku "mini-autokarówkę".

Po to robiłam te wszystkie zestawienia aby dokładnie policzyć ile osób będzie zainteresowanych zwiedzaniem cerkwi w ostatni dzień i na tej podstawie zarezerwować busa.
Policzyłam, że będzie nas 17 i na tej podstawie zamówiłam busa. Koszt 324 zł był do podziału dla tych 17 osób do przyjęcia. Skoro odpada mi w sposób nie zapowiedziany 5 osób to koszt wynosiłby dla tych pozostałych 12 osób po około 30 zł od osoby, nie mówiąc już o tym, że kursantów byłoby tylko 6 więc szkoda w tym momencie dofinansowania rektora, które obiecał Staszek.

W tej sytuacji zadzwoniłam aby odwołać rezerwację.

Skończyło się tym, że obcy facet (busiarz) zwyzywał mnie przez telefon, że nie dotrzymuję zobowiązań (czyli rezerwacji) i rzucił słuchawką.
Miał rację, bo nie dotrzymałam zobowiązania. Prawdopodobnie jestem "spalona" na terenie Bieszczadów.

Na przyszłość bardzo proszę aby jeżeli ktoś jak np. ..., ..., ... czy inne osoby muszą wyjechać do domu bardzo wcześnie rano lub dzień wcześniej - po prostu napisać przed obozem "przepraszam, ale z ważnych powodów muszę wyjechać w sobotę (lub w niedzielę) o 7 rano, proszę na mnie nie liczyć, nie wezmę udziału w autokarówce" - i tyle wystarczy. Nie rozkręcałabym tych wszystkich rezerwacji, nie przygotowywała tematów do opracowania na niedzielę itd. tylko od razu założyła że wszyscy wracamy w niedzielę od razu do domu, bez zwiedzania czegokolwiek.
Albo też od razu zamówiła busa tylko na 12 osób i o odpowiednio wcześniejszej godzinie.

Sorry, ale wcześniejszym i nie zapowiedzianym wyjazdem kursantów jestem bardzo mocno rozczarowana.
Nie dotyczy oczywiście tych co wcześniej to zapowiadali (jak np. ... ...), lub czynników losowych,jak w przypadku chorego ... .

Plan obozu, wraz z godzinami powrotu wisiał na Internecie 2 tygodnie przed jego rozpoczęciem, naprawdę można się było wtedy zadeklarować.
Ludzie się prawie wszyscy na mnie obrazili. "przecież oni chcieli zwrócić pieniądze za niewykorzystany przejazd busem" - faktycznie tak było, ale to nic nie dawało.
Jeżeli organizuję wyjazd dla 12 kursantów, a w ostatecznym rozrachunku pozostaje ich sześcioro.

I tak się zastanawiam - czy ja mam rację wymagając minimum zgodności postępowania z deklaracjami, czy oni - którym jest wszystko jedno.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Grzegorzu, zapewne wiesz jak to jest z kawałem (dowcipem) - jeśli słuczhaczowi trzeba tłumaczyć w którym miejscu ma się śmiać, to znaczy, że był do bani,

Jeśli to miał być moralitet lub manifest, że biedny humanista nie da się odciągnąć od zwiedzania świata, to też był do bani bo wzbudza raczej dyskusje o braku elementarnej wiedzy "samochodowej" i nie tylko samochodowej, czyli skutek jest wręcz odwrotny od zamierzonego.

Znam teksty redaktora Grocholskiego z TATR a także Tygodnika Podhalańskiego i innych - większość ich ceniłem a po żadnym nie stukałem się w czoło. Tym razem po raz pierwszy. Powiedzmy dobrotliwie, że "wypadek przy pracy"

Natomiast co do dyskusji pod blogiem - nie mam zamiaru udawać "czyścioszka intelektualnego" - telewizor mam od lat i czasami jak akurat nie mam lepszego zajęcia to mi się zdarza oglądać niektóre seriale, nawet te, które nie wypada bo to "opery mydlane" - czym innym była Trylogia? To nie tyle "M jak miłość" lecz "W jak wojna", choć i miłości tam nie zabrakło, w dodatku w ckliwym tonie. To samo z "Lalką" Prusa. Nie przypadkiem chyba prawie całą polską klasykę literatury dało się zaadaptować filmowo lub serialowo i to z całkiem niezłym skutkiem - ani jednej kompromitacji, czego nie można niestety powiedzieć o adaptacjach współczesnych "dzieł".

Natomiast co do walki klas. Pozostaję przy ujęciu marksistowskim - walczą uciśnieni z możnymi. Możni nie mają potrzeby walczyć, oni po prostu trzymają plebs krótko przy ryju. Na forum TG swoistą stylistykę uprawiał user Markiz, co to odnosząc się do niektórych karygodnych górskich numerów stwierdzał "Mój prapraprapra...dziadek markiz de [...] za takie numery kazałby delikwenta swoim pachołkom powiesić, a jakby miał akurat dobry humor to tylko wychłostać i pognać gołego z miasta. Tak czasami myślę, że to miało swoje dobre strony - takiego Serafina to stary markiz na pewno kazałby powiesić i byłoby po sprawie. O kolenych kandydatach do postronka się nie wypowiadam aby nie wzbudzić niepokoju.

To co wypisują niektórzy panowie a i panie yeż w blogu Orlińskiego to popis butnej arogancji i skrajnej głupoty - niestety zawartość portfela nie jest proporcjonalna do pojemności mózgu. Tępe, zarozumiałe, butne tłuki i tyle. Ale Grocholski nie jest bez winy - swoim nieszczęsnym tekstem dał po temu możliwość - praprapra... dziadek Markiza by go pewnie nie kazał pachołkom powiesić ale kilku pasów na tyłek by pewnie nie pożałował - dla jego dobra oczywiście, bo oczywiście można jeździć samochodem bez oleju i zatrzeć silnik ale po co od razu o tym pisać i to w gazecie wielkonakładowej
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:I tak się zastanawiam - czy ja mam rację wymagając minimum zgodności postępowania z deklaracjami, czy oni - którym jest wszystko jedno
Jak się czyta o podobnych sprawach to człowiek się zaczyna zastanawiać czy ci "bankierzy" nie mają trochę racji. Obóz był szkoleniowy, czyli uczestnicy przyjechali się na niego czegoś nauczyć. Pewnie, jak znam obyczaje, to był skalkulowany tak aby było najtaniej. A to rozzuchwala. Gdyby był drogi to by każdy swoje pieniądze szanował - chyba nie wartyo być "dobrym".
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze:
Basia Z. pisze:I tak się zastanawiam - czy ja mam rację wymagając minimum zgodności postępowania z deklaracjami, czy oni - którym jest wszystko jedno
Jak się czyta o podobnych sprawach to człowiek się zaczyna zastanawiać czy ci "bankierzy" nie mają trochę racji. Obóz był szkoleniowy, czyli uczestnicy przyjechali się na niego czegoś nauczyć. Pewnie, jak znam obyczaje, to był skalkulowany tak aby było najtaniej.
Dokładnie tak było, całość (9 dni) - to jest dojazd + przejazdy na miejscu + noclegi kosztowała 300 zł + około 100 zł na wspólne jedzenie.

Myślę że następnym razem po prostu zbiorę pieniądze wcześniej i nie będzie zwrotów za niewykorzystane przejazdy czy noclegi. Jednak trudno to było zrobić, ze względu na to, że niektóre osoby dojeżdżały później lub wyjeżdżały wcześniej w sposób zapowiedziany.

Nie chodzi mi o sam fakt wcześniejszego wyjazdu tylko o niezgodność z deklaracją.
Wtedy (zakładając wcześniejszą wpłatę) po wcześniejszym wyjeździe też zapewne odwołalibyśmy busa, ale facet dostałby przynajmniej zaliczkę.
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

gb pisze:
andy67 pisze:Skąd więc waćpan wnosisz że to "tekst literacki", czyli w domyśle fikcja ? Z rozmowy z autorem ?
Litości ponownie...
Ale skoro nalegasz...

Uczono mnie - że są różne formy literackie...
Uczono mnie - że czytając - należy myśleć
Uczono mnie - że nawet w bajkach jest jakieś "ziarnko prawdy"
---
poza tym -
regularnie czytuję teksty Marka Grocholskiego (nie tylko te, które publikuje w "Tatrach"
- znam Jego styl pisania :)
dosyć często z Markiem rozmawiam - na wiele tematów.
sam - choć mając na myśli inne cele (najczęściej dydaktyczne z zakresu geologii) - używam podobnego "zagrania" (przypowieść, najczęściej dotycząca autora - przekazująca jakieś szersze myśli) - ale faktycznie, coraz częściej odbierane są - prawidłowo - jedynie proste, małoskomplikowane przekazy...

pozdrawiam
gb 8)
definicji "tekstu literackiego" znajdziesz zapewne kilka - nawet w samym internecie. Jesteś święcie przekonany, że jak już znajdziesz te definicje - to będziesz wiedział?
Ilu procentowe odstępstwo dopuszczasz po porównaniu definicji i tego tekstu?
No tak, skoro ty "znasz jego styl pisania", "często z nim rozmawiasz" itp. itd. to ja nie mam więcej pytań :D

Bronisz straconej sprawy 8) Tekst został napisany i odebrany przez niegłupich w końcu ludzi tak właśnie, a nie inaczej.

A te belferskie zapędy daruj sobie ;-) mamy wakacje.
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Powiem tak - mi zabrakło w tym tekście odrobinydystansudo siebie. Gdyby przesłaniem tgo tekstu było "nie popełniajcie naszych błędów" albo "jak nie jechać na wakacje" byłoby OK. Ale przesłanie tego tekstu jest inne "mieliśmy marzenie, ale poległo w zetknięciu z rzeczywistością". I to przesłanie jest fałszywe.

Odnosze też wrażenie, że i sam autor nie wyciągnął należytych wniosków i jeśli sie kiedyś raz jeszcze porwie na wakacje - to wyda jeszcze więcej z równie mizernym skutkiem.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Mnie osobiście się wydaje, że to wszystko jest w sporym procencie zmyślone. Bo szczegóły nie grają. Zgoda, akumulator może paść nagle, szczególnie te nowoczesne, bezobsługowe. Miałem takie zdarzenie trzy lata temu - zatrzymałem się na parkingu w mieście aby odebrać telefon i już nie ruszyłem; miał pięć lat, nauczka z tego, że za jakiś rok trzeba wymienić nie czekając na awarię bo może się zdarzyć w mniej korzystnym miejscu. A przed tym nie było najmniejszych objawów złego stanu - silnik zapalał za jednym przekręceniem.

Pan Grocholski pisze, że silnik kilka razy spalił cały olej. Oj, to nie kwestia dostania w tyłek na autostradzie, on musiał zużywać nadmiernie olej już poprzednio, to się tak nagle nie dzieje.

"Konstrukcja myślowa" - "panowie ministrowie, dyrektorzy, prezesi, bankierzy, nie myślcie, że tylko wy możecie jeździć po świecie, biedak może też mieć takie marzenia" brzmi pociągająco ale została przedstawiona z gruntu fałszywie i wręcz komicznie. Bo ci "biedacy", może nie ci skrajni, to jeżdża, to większość tych co Marszałek województwa z konsulatem ściągali z Hurghady - powiedzny sobie prawdę - bogacze do Hurghady nie jeżdżą, za wielki tam prymityw. Moje wyjazdy do Syrii i Jordanni oraz Egiptu to trochę wyższy sort, bo objazdówka turystyczna a nie "plażówka"lub "basenówka" - jednak wśród moich towarzyszy podróży z świeczką by trzeba poszukiwać bogaczy. Typowa średnia klasa, raczej dolna granica a także i nauczycielki lub pielęgniarki, co cały rok oszczędzały co miesiąc jakąś kwotę aby módz tp sobie zafundować.

Słowem, pan Grocholski sam sobie strzelił w stopę i zamiast wyjść na rewolucjonistę wyszedł na niechluja samochodowego i technicznego idiotę co w kraju, w którym na jedno auto przypada bodajże trzy osoby jest dość niezwykłe. Literacko tekst jest też do bani - czytając go zamiast współczuć autorowi w jego niedoli coraz bardziej chciało mi się śmiać. No cóż - zdarza się nawet najlepszym - Sienkiewicz oprócz świetnej Trylogii i Quo Vadis napisał też i "Bez dogmatu" oraz "Rodzinę Połanieckich" które nie idzie czytać bo człowiek albo zasypia albo odczuwa nieprzepartą potrzebę wychylenia czegó mocniejszego lub chociażby piwko.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Słowem, pan Grocholski sam sobie strzelił w stopę i zamiast wyjść na rewolucjonistę wyszedł na niechluja samochodowego i technicznego idiotę
Ja ten artykuł odebrałem zupełnie inaczej. Zgadzam się z "gb" :-)

Szczególnie zasługuje na uwagę ten cytat :
Spróbujcie posadzić przy jednym stoliku ludzi z pieniędzmi i tych z pustymi portfelami. I żeby wszyscy byli głodni, i niech kelner przyniesie smakowite, pachnące dania. A potem powiedzcie tym bez pieniędzy, że mogą tylko wąchać i patrzeć, jak tamci jedzą.
Ostatnio zmieniony czw 26 lip, 2012 przez krzymul, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: Pan Grocholski pisze, że silnik kilka razy spalił cały olej. Oj, to nie kwestia dostania w tyłek na autostradzie, on musiał zużywać nadmiernie olej już poprzednio, to się tak nagle nie dzieje.
To Opel, one biorą olej (brat np zaleca mi bym bezwzględnie woził w aucie litr oleju, bo taka Astra jak moja nawet młoda potrafi go zużywac ostro). Tyle, że jak koleś jeździł autem mało i wolno to mógł nie zauważyć tego, a przynajmniej zbagatelizować - ot, raz czy dwa razy między wymianami dolał pół litra. A tu nagle przez kilka godzinjechał ciągle na 4000 obrotów i efekt widać.
Janek pisze: aby módz to sobie zafundować.
Uwielbiam tę przedwojenna ortografię :) Ktoś kto wymyśłił odmiane mogę - móc powinien się w piekle smażyć :)
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Uwielbiam tę przedwojenna ortografię Ktoś kto wymyśłił odmiane mogę - móc powinien się w piekle smażyć
Oj, to mój stary i chyba podświadomy błąd. Zresztą to "móc" wprowadzono już w trakcie dwudziestolecia.

Co do oleju w Oplach - mój zięć je eksploatuje od 15 lat, właśnie Astry - zadzwoniłem - nie potwierdza.

Co do innych ubytków - mnie w Dubrowniku "wyskoczyło" sporo płynu z chłodnicy po przejechaniu odcinka z Murteru do Dubrownika (Murter to koło Szibenika) i wcale nie autostradą tylko przez Makatską. Ale był tropikalny upał a córeczka (ona prowadziła) ma "ciężka nogę".
Autostradą to przejechaliśmy (w większości) odcinek z Dubrownika przez Węgrydo Pszczyny- ok. 1400 km w jeden dzień - było gorąco ale bez żadnych "atrakcji" ze strony auta (a ma już 10 lat).
Jestem gorszego sortu...
ODPOWIEDZ