Od paru lat zabieram laptop - ale tylko jako magazyn do zdjęć.
W górach zero netu, zero TV (każę wystawiać z pokoju), z prasy ino TP raz w tygodniu, moje ulubione Radio Gdańsk i tak tam tam nie dociera, komórka generalnie wyłączona. I spokój.
Za to zawsze wożę w góry sporo książek - w tym roku nawet dokupić musiałem parę sztuk na miejscu, taka była piękna, czytelnicza pogoda.
