...zabrakło mu paru latJanek pisze: komu jak komu, ale jemu się to należało
Pogaduchy sienkiewiczowskie.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Synkowie Kosma i Damian, ociec nie pamiętam. A jak na imię miał Rzędzian?krzymul pisze:Ładne by było imię, takie jakie miał jeden z braci Kiemliczów, zgadnij który ?
Ale kurdę - sam się łapię, że jednak moje spojrzenie na Trylogię jest dość mocno spaczone filmami. Jakos tak wyszło, że czytałem tylko 2 razy, a filmy widziałem z pińcet.
Ostatnio zmieniony sob 25 cze, 2011 przez mefistofeles, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Przede wszystkim krół Jan Kazimierz - w Trylogii postać bez skazy a w rzeczywistości? Lepiej nie mówić! Hetman Czarniecki - niby taki co to tylko dla Ojczyny a w rzeczywistości umiał jak mało kto zadbać o swoje interesy i zebrał pokaźny majątek. Hetman Gosiewski - pięknie przedstawiony a raczej mało kto wie, że został zgładzony przez własnych żołnierzy, którzy się dowiedzieli, że zaharapczył żołd dla nich przeznaczony. Swoiście przekłamał Sienkiewicz postać Jana Sobieskiego - wymieniając magnatów, którzy przeszli na stronę Karola Gustawa, jego jedynego nie wymienił z nazwiska i napisał tylko "starosta jaworowski" - pewnikiem już rozmyślał nad trzecią częścią Trylogii i nie wypadało. O wszystkim tym już wtedy dokonale wiedziano, jednak siła talentu była tak wielka, że w świadomości ogółu pozostała wersja sienkiewiczowska.krzymul pisze:Przekłamań... raczej tak, ale jaka historia nie ma przekłamań ?
Jestem gorszego sortu...
Brak informacji w tekście. Rzędzian i tyle.mefistofeles pisze:A jak na imię miał Rzędzian?
Tak jeszcze w kwestii Gosiewskiego a także i Sakowicza. Otóż po umowie kiejdańskiej, której wprawdzie pan Adam Maciej Sakowicz nie podpisał to jednak otrzymał nadania od Szwedów, które przyjął, szybko opuścił Radziwiłłów i przeszedł na stronę hetmana Gosiewskiego, w którego nadwornej chorągwi porucznikował. No i tu bomba - hetman Gosiewski miał koncepcję podporządkowania się carowi Aleksemu i w imieniu hetmana Sakowicz jeździł do Moskwy się w tej sprawie układać, ale z układów nic nie wyszło bo Aleksy kręcił. Przyznam się, że mi się cholernie śmiać chciało jak śp. Przemysław Gosiewski zorganizował zjazd rodzinny, na którym, jak donosiła prasa, pana hetmana zdrowo wyidealizowano.
Dla równowagi jednak podam, że umowę kiejdańską odczytał pan Adam Komorowski jednak herbu Dołęga a nie Korczak jak pan prezydent.
By pozostać przy Komorowskich to warto powiedzieć (aczkolwiek Sienkiewicz nazwiska nie wymienił, że owa niewiasta o którą się pożarł Chmielnicki z Czaplińskim i która była kochanką Chmielnickiego, była z domu Komorowska, jednakowoż nic nie wiadomo o herbie, ale ze względów terytorialnych raczej nie Korczak.
PS.
Co ciekawe, w powieści nie ma również imiona znaczącej postaci czyli Ketlinga.
Jestem gorszego sortu...
I tu telewizja przegapiła szansę - można było potraktować Trylogię jak scenariusz i kręcić serial rozdział po rozdziałe jak M jak miłość. Powodzenie murowane. Wbrew pozorom wcale nie byłoby to związane z dużymi kosztami bo scen batalistycznych nie jest w Trylogii znów tak wiele.mefistofeles pisze:moje spojrzenie na Trylogię jest dość mocno spaczone filmami
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
no serial byl z Pana Wolodyjowskiego - przygody Pana Michala. Potop i Ogniem i Mieczem maja wersje telewizyjne, odpowiednio 6 i 4 godzinne. Ale to mało, ciagle mało.
Zreszta Ogniem i Mieczem Hoffman polozyl, mimo swietnej obsady (bo choc Zamachowski nie jest Łomnickim to dał rade, a Kowalewski jako wczesny Zagłoba jest idealny) film jest drętwy. I pare ciekawostek - Helene miala zagrac Joanna Brodzik, ale wybrano Scorupco z racji slawy. Brodzik na pocieszenie zagrała panne młoda na tym weselu po ktorym Zagłoba wyladowal w chlewie. Szkoda, bylaby lepsza od drewnianej Scorupco.
Inna ciekawostka, tym razem z Potopu - Roch Kowalski to postac historyczna czesciowo, w istocie byl rycerz co sie na Carolusa Gustava rzucil sam jeden i polegl. Nie nazywal sie jednak Kowalski a Kowalewski, jak aktor co go w filmie zagrał.
Zreszta Ogniem i Mieczem Hoffman polozyl, mimo swietnej obsady (bo choc Zamachowski nie jest Łomnickim to dał rade, a Kowalewski jako wczesny Zagłoba jest idealny) film jest drętwy. I pare ciekawostek - Helene miala zagrac Joanna Brodzik, ale wybrano Scorupco z racji slawy. Brodzik na pocieszenie zagrała panne młoda na tym weselu po ktorym Zagłoba wyladowal w chlewie. Szkoda, bylaby lepsza od drewnianej Scorupco.
Inna ciekawostka, tym razem z Potopu - Roch Kowalski to postac historyczna czesciowo, w istocie byl rycerz co sie na Carolusa Gustava rzucil sam jeden i polegl. Nie nazywal sie jednak Kowalski a Kowalewski, jak aktor co go w filmie zagrał.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
-
tyberiusz1437
-

- Posty: 41
- Rejestracja: wt 10 sie, 2010
O widzę fajny temat, niech no tylko wrócę z tych deszczowych/śnieżnych górek, Tatrami zwanych, zaraz głos zabiorę - bo pisanie z komórki to męczarnia trochę. A póki co, jeden z moich ulubionych dialogów (z pamięci):
- noga z was nie ujdzie.
- połowa z was nie zostanie.
Ktoś poda z pamięci kto, gdzie i z kim rozmawiał ?
- noga z was nie ujdzie.
- połowa z was nie zostanie.
Ktoś poda z pamięci kto, gdzie i z kim rozmawiał ?
Każdemu jego Everest...
Kmicic i Soroka z Kiemliczami - Rozdz. 2 tom 2 Potop w zbójeckiej siedzibie Kiemliczów na Podlasiu po nieudanym porwaniu ks. Bogusława.andy67 pisze:Ktoś poda z pamięci kto, gdzie i z kim rozmawiał ?
Ten dialog jest jednak znacznie dłuższy.
Soroka, trzymając jedną dłonią muszkiet oparty o kulbakę stojącego przednim konia, drugą dłoń zwinął w kształcie trąbki koło ust i począł krzyczeć:
- A pokaż no się który z chaszczów, wnet się nogami nakryjesz!
Nastała chwila ciszy, po czym w zaroślach rozległ się groźny głos:
- Coście za jedni?
- Lepsi od tych, co po traktach grasują.
- Jakim prawem naszliście naszą siedzibę?
- Zbój o prawo pyta! Nauczy was kat prawa, idźcie do kata!
- Wykurzymy was stąd jak jaźwców!
- A chodź! Patrz jeno, byś się tym dymem sam nie zadławił!
Głos w zaroślach zamilkł, widocznie napastnicy poczęli się naradzać, tymczasem Soroka szepnął do Kmicica:
- Trzeba tu będzie którego zwabić i związać; będziem mieć i zakładnika, i przewodnika.
- Ba ! - rzekł Kmicic - jeżeli który przyjdzie, to na parol.
- Ze zbójami godzi się i na parol nie zważać.
- Lepiej nie dać! - rzekł Kmicic.
Wtem pytania nowe zabrzmiały od strony zarośli:
- Czego tu chcecie?
Tu sam Kmicic zabrał głos:
- Jakeśmy przyjechali, tak byśmy i pojechali, gdybyś politykę, kpie, znał i od garłacza nie zaczynał.
- Nie osiedzisz się tu, wieczorem przyjdzie nas sto koni!
- Przed wieczorem przyjdzie dwieście dragonów, a bagna cię nie obronią; bo są tam tacy, którzy przejadą, jako i myśmy przejechali.
- Toście wy żołnierze?
- Juści, nie zbóje.
- A spod jakiej chorągwi?
- A cóżeś to, hetman? Nie tobie się będziem sprawiali.
- Po staremu wilcy tu was ogryzą.
- A was kruki zdziobią.
- Gadajcie, czego chcecie, do stu diabłów! Po coście do naszej chaty wleźli?
- A chodź no sam! Nie będziesz z chaszczów gardła darł. Bliżej! Bliżej!
- Na parol?
- Parol dla rycerstwa, nie dla zbójów. Chcesz - wierz, nie chcesz - nie wierz!
We dwóch możnali?
- Można!
Po chwili z zarośli, odległych na sto kroków, wynurzyło się dwóch ludzi wysokich i pleczystych. Jeden, nieco pochylony, musiał być człekiem wiekowym, drugi szedł prosto, jeno szyję wyciągał ciekawie ku chacie; obaj mieli na sobie półkożuszki oszyte szarym suknem, jakie nosiła pomniejsza szlachta, wysokie jałowicze buty i kapuzy futrzane, naciśnięte na oczy.
- Kiej diabeł! - mruknął Kmicic przypatrując się pilnie dwom mężom.
- Panie pułkowniku - zawołał Soroka - cud chyba, ale to nasi ludzie!
Tamci tymczasem zbliżyli się o kilka kroków, ale nie mogli rozpoznać stojących przy chacie, bo ich zakrywały konie.
Nagle Kmicic wysunął się naprzód.
Wszelako nadchodzący nie poznali go, bo twarz miał obwiązaną, wstrzymali się jednak i poczęli mierzyć go ciekawie i niespokojnie oczyma.
- A gdzie drugi syn, panie Kiemlicz? - spytał pan Andrzej - czy aby nie poległ?
- Kto to? jak to? co? kto mówi? co? - rzekł stary dziwnym, jakby przestraszonym głosem.
I stanął nieruchomie, otworzywszy szeroko usta i oczy: wtem syn, który jako młodszy, miał wzrok bystrzejszy, zerwał nagle czapkę z głowy.
- O dla Boga! Jezu!... Ociec, to pan pułkownik! - zakrzyknął.
- Jezu ! o słodki Jezu ! - zawtórował stary - to pan Kmicic!!
I obaj stanęli w nieruchomej postawie, w jakiej podkomendni witają swych naczelników, a na twarzach ich malowały się równocześnie przestrach i zdumienie.
- Ha! tacy synowie! - rzekł uśmiechając się pan Andrzej - to z garłacza mnie witacie?
Tu stary zerwał się i począł krzyczeć:
- A bywajcie tu wszyscy! Bywajcie!
Z zarośli ukazało się jeszcze kilku ludzi, między którymi drugi syn starego i smolarz; wszyscy biegli na złamanie karku z gotowymi broniami, nie wiedzieli bowiem, co zaszło, lecz stary znów zakrzyknął:
- Do kolan, szelmy! do kolan! to pan Kmicic! Który tam kiep strzelił? Dawaj go sam!
- Sameś ociec strzelił - rzekł młody Kiemlicz.
- Łżesz! Łżesz jak pies! Panie pułkowniku, kto mógł wiedzieć, że to wasza miłość w naszej sadybie! Dla Boga, oczom jeszcze nie wierzę!
- Jam jest, we własnej osobie! - rzekł Kmicic wyciągając doń rękę.
- O Jezu! - odpowiedział stary - taki gość w boru! Oczom nie wierzę! Czym my tu waszą miłość przyjmiemy? Żeby my się spodziewali, żeby my wiedzieli!
Tu zwrócił się do synów:
- Ruszże się tam który, bałwanie, do lochu, miodu wynieść!
- Daj ociec klucz od kłódki! - rzekł jeden z synów.
Stary począł szukać w pasie, a jednocześnie spoglądał podejrzliwie na syna.
- Klucz od kłódki? Ale! Znają cię, cyganie; więcej sam wypijesz, niż tu przyniesiesz. Co? sam pójdę; klucza od kłódki mu się chce! Idźcie jeno pnie odwalić, a otworzę i wyniosę ja sam!
- To, widzę, loszek pod pniami masz ukryty, panie Kiemlicz? - rzekł Kmicic.
- Albo to można co utrzymać z takimi zbójami! - odpowiedział stary wskazując na synów. - Ojca by zjedli. Jeszczeście tu?! Idźcie pnie odwalić. Tak to słuchacie tego, który was spłodził?
Młodzi kopnęli się żywo za chatę, ku kupom naciętych pni.
- Po staremu, jak widzę, z synami w niezgodzie? - pytał Kmicic.
Ostatnio zmieniony ndz 03 lip, 2011 przez Janek, łącznie zmieniany 1 raz.
Jestem gorszego sortu...
Ogniem i mieczem też mogę oglądać w nieskończoność. Mam całą Trylogię w formie książkowej i filmowej więc jak tylko przyjdzie ochota to mogę przenieść się w inne czasy. W sumie to chyba urodziłam się o kilkaset lat za późno....
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Ja stanowczo nie.krzymul pisze:Oj, ...chyba Waćpanna, nie chciałabyś żyć w tamtych czasach...
Właśnie wróciłam z Ukrainy ...
Sporo gadaliśmy na temat Chmielnickiego "pomocy" Rosji dla powstania Chmielnickiego itd.
Kiedyś chciałam żyć 100 lat wcześniej (ze względu na Tatry i na na inne góry), ale teraz cieszę się że żyję tu i teraz.
W walce szczurów wcale nie ma przymusu brania udziału, można przecież żyć sobie po swojemu.
B.
Janek pisze:Kmicic i Soroka z Kiemliczami - Rozdz. 2 tom 2 Potop w zbójeckiej siedzibie Kiemliczów na Podlasiu po nieudanym porwaniu ks. Bogusława.andy67 pisze:Ktoś poda z pamięci kto, gdzie i z kim rozmawiał ?
Ten dialog jest jednak znacznie dłuższy.
Obaj Waszmościowie w błędzie jesteście, dobrego serca jednak będąc, drugą szansę Wam daję. A i podpowiedź małą dołożę, która na właściwy trop łacno naprowadzić powinna:krzymul pisze: Strzelam...Zagłoba, lub Podbipięta. Ale pewnie pudło.
"(...)
- Pugu! Pugu!
Cisza ...
- Pugu! Pugu!
I znowu nastało milczenie (...)"
Oczywistą jest rzeczą, iż jeśli ktokolwiek inny - nawet białogłowa - odpowiedź na moją zagadkę podać jest w stanie, może to uczynić nie zwlekając
Każdemu jego Everest...
Pewnie że zawsze będzie za małomefistofeles pisze:no serial byl z Pana Wolodyjowskiego - przygody Pana Michala. Potop i Ogniem i Mieczem maja wersje telewizyjne, odpowiednio 6 i 4 godzinne. Ale to mało, ciagle mało.
Zreszta Ogniem i Mieczem Hoffman polozyl, mimo swietnej obsady (bo choc Zamachowski nie jest Łomnickim to dał rade, a Kowalewski jako wczesny Zagłoba jest idealny) film jest drętwy.
Ale nie zgodzę się że "Ogniem i Mieczem" jest drętwe, i że Hoffman je "położył" - mogłoby być z pewnością jeszcze lepsze (np. sceny bitew) ale im więcej razy oglądam, tym bardziej mi się podoba. Choć np. widząc pierwszy raz scenę pt. "Bar wzięty" w filmowej wersji, mało nie spadłem z fotela. Ze śmiechu oczywiście
Każdemu jego Everest...
"nawet białogłowa"...zabrzmiało jak zniewagaandy67 pisze:Oczywistą jest rzeczą, iż jeśli ktokolwiek inny - nawet białogłowa - odpowiedź na moją zagadkę podać jest w stanie, może to uczynić nie zwlekając
Ogniem i mieczem tom I rozdział XIV
Szuwarowa rozmowa Krzeczowskiego z wysłannikiem Chmielnickiego
Białogłowa przyznaje się jednak do "wygooglania" odpowiedzi
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Odpowiedź nie do końca prawidłowa, choć blisko, ale ...
No właśnie - droga białogłowo - naprawdę nie przystoi w temacie traktującym o czasach tak odległych i pięknych wykorzystywanie niecnych wynalazków typu Google.
Zadawanie zagadek jakichkolwiek traci wówczas w moim mniemaniu sens. Wszyscy mam przecież w domach swoich Trylogię (ci którzy nie mają niech się nawet nie przyznają, bo biada im i w ogóle kęsim) więc na własnej pamięci oraz słowie pisanym opierajmy się. Wszyscyśmy też ludzie honorowi więc ... nie muszę kończyć chyba tego zdania
No dobrze
Przyznałaś się Waćpanna więc gardłem karać nie będziem 
A taka scenka ?
"- Rety! to mój pan!
(...)
- Mój pan kum, chciałem rzec."
Czyje to słowa i do kogo ?
No i oczywiście czekam na prawidłową w 100% odpowiedź na wcześniejszą zagadkę.
No właśnie - droga białogłowo - naprawdę nie przystoi w temacie traktującym o czasach tak odległych i pięknych wykorzystywanie niecnych wynalazków typu Google.
Zadawanie zagadek jakichkolwiek traci wówczas w moim mniemaniu sens. Wszyscy mam przecież w domach swoich Trylogię (ci którzy nie mają niech się nawet nie przyznają, bo biada im i w ogóle kęsim) więc na własnej pamięci oraz słowie pisanym opierajmy się. Wszyscyśmy też ludzie honorowi więc ... nie muszę kończyć chyba tego zdania
No dobrze
A taka scenka ?
"- Rety! to mój pan!
(...)
- Mój pan kum, chciałem rzec."
Czyje to słowa i do kogo ?
No i oczywiście czekam na prawidłową w 100% odpowiedź na wcześniejszą zagadkę.
Każdemu jego Everest...


