nauczyciela, mentora

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
caatoosee

-#6
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 29 sty, 2006

Post autor: caatoosee »

teksas doradze Tobie cos, z goralami sie nie zadawaj mam kumpla gorala wiec wiem jaka maja metalnosc hehe
"Zdobadz wszystko nie robiac nic"
teksas

-#1
Posty: 7
Rejestracja: ndz 31 sty, 2010
Lokalizacja: Kraków

Post autor: teksas »

Wiecie czego się boję? Że jak wejdę do Wierchów na Szewskiej, to wszyscy będą tacy tam jak Manfred i spalę cegłę.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Huczaj pisze:Janek litości, czy Ty masz jakieś prowizje od ilości kursantów na kursach? Jesteś monotematyczny, wszystkie rady sprowadzają się do "idż na kurs", " lepiej zacznij od kursu" "jak nie pójdziesz na kurs to jesteś niepoważny"... . Wysil się i napisz coś pożytecznego. Ile kolegów z czasów Twojego łażenia zimą było po kursach?
Jak nie wiesz jak było, to nie wypisuj głupstw. To nie były czasy, w których czekan i raki kupowało się w sklepie. To było praktycznie do kupienia tylko przez klub wysokogórski. Dopiero grubo później pojawili się rzemieślnicy co się za to wzięli. A za moich czasów to właśnie kolejność była taka - kurs skałkowy, letni kurs tatrzański, legitymacja klubowa, ze dwa lata intensywnego chodzenia w lecie, kurs zimowy kończony egzaminem i wtedy dopiero tworzyła się możliwość nabycia tego i owego poprzez klub. PO TATRACH W ZIMIE AMATORZY NIE CHODZILI!!! (oczywiście to nie dotyczy narciarzy i spacerujących po dolinkach reglowych). Żaden facet co przyjechał sobie do Zakopanego na wczasy czy na kwaterę nie pchał się wtedy do Murowańca.
A teraz znajdź sobie kroniki TOPR z lat 50-ych czy 60-ych i zobacz jakie wypadki wtedy były a raczej nie były. Praktycznie albo narciarskie albo taternickie w trudnych warunkach wysokogórskich. Nie było żżadnego szlajania się po Zawratach, Świnicach czy innych Wołowcach, przez ludzi bez legitymacji klubowych.
Kwestia oceny tego może być różna - dla mnie jedno jest pewne - na pewno było to bezpieczniejsze. A dzisiejsze szkółki turystyki zimowej to komercyjna forma tego czym kiedyś był klub wysokogórski dlatego z uporem powtarzam - idź chłopie na kurs, tam jest uprawniony instruktor z papierami PZA a nie kumploszczak, który nawet samemu może być dobry ale może nie posiadać umiejętności UCZENIA INNYCH, bo tego też trzeba się nauczyć.
Oczywiście, zawsze to trochę inaczej wyglądało w przypadku miejscowych chłopaków czy dziewczyn z Zakopanego i Podhala, ale oni to się rodzą od razu z nartami, rakami i czekanem i nawet w pieluchach się z nimi nie rozstają.

I odpieprzcie się od Teksasa, facet jest z Krakowa, sam napisał, że jeździł w Tatrach na nartach, więc z śniegiem jest obyty. Oczywiście, że rady Świstera są słuszne i pewnie z nich skorzysta, bo z wymiany PW wynika jednoznacznie, że ma w głowie uporządkowane. A dlaczego napisał tak jak napisał? Bo się pewnie naczytał na rozmaitych forach tekstów rozmaitych "świszczypajłów", że Tatry zimą to bułka z masłem, trzeba tylko chcieć realizować marzenia, wystarczy kupić co trzeba i alleluja i do przodu, czyli takie, po których mi się scyzoryk otwiera w kieszeni lub normalnie dostaję niestrawności. No i zgodnie, z naukami tych mądrali Teksas pomyślał, że to tylko tak hop siup, wystarczy starszy kolega i wio na Wolowiec czy Ciemniak.
Teraz już wie co i jak i na pewno, moim zdaniem, głupot nie narobi. To rozsądny facet o czym świadczy chociażby post powyżej o butach. Bo kto chce dostać grzybicy, to niech pożycza buty.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Janek pisze:Bo się pewnie naczytał na rozmaitych forach tekstów rozmaitych "świszczypajłów", że Tatry zimą to bułka z masłem, trzeba tylko chcieć realizować marzenia, wystarczy kupić co trzeba i alleluja i do przodu, czyli takie, po których mi się scyzoryk otwiera w kieszeni lub normalnie dostaję niestrawności. No i zgodnie, z naukami tych mądrali Teksas pomyślał, że to tylko tak hop siup, wystarczy starszy kolega i wio na Wolowiec czy Ciemniak.
Może się narażę, ale uważam, że przesadzasz - zwłaszcza, że podajesz akurat takie przykłady jak Wołowiec czy Ciemniak. Przecież na te szczyty można wejść bezpiecznymi od lawin drogami (no chyba, że jest 4/5 stopień) o trudnościach zero minus. Tyle, że warto mieć raki na wypadek ewentualnych oblodzeń.
Awatar użytkownika
Andrzej Krystoszyk

-#6
Posty: 1165
Rejestracja: pn 17 maja, 2004
Lokalizacja: Pułtusk

Post autor: Andrzej Krystoszyk »

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... egiem.html
Wklejam tutaj raczej jako Memento. Jest "tylko" trójeczka http://www.topr.pl/
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

teksas pisze:Wiecie czego się boję? Że jak wejdę do Wierchów na Szewskiej, to wszyscy będą tacy tam jak Manfred i spalę cegłę.

:x Pasuje ci bitka?
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Rafał pisze: zwłaszcza, że podajesz akurat takie przykłady jak Wołowiec
Może pogadasz sobie z Asik... ;)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Janek pisze:Może pogadasz sobie z Asik...
Ja z kolei próbowałem dwukrotnie zimą wejść na Czupel - w Beskidzie Małym, tylko 933 metry npm. Beskutecznie, dopiero za trzecim razem się udało jak była mniej śnieżna zima. Ale to już taka specyfika tej pory roku, czasami człowiek zapada się po uda i idzie się 5 lub więcej razy wolniej niż w lecie. Nadal jednak uważam, że wejście zimą na Wołowiec nie wymaga szczególnych umiejętności - oprócz wytrwałości.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Rafał pisze:Nadal jednak uważam, że wejście zimą na Wołowiec nie wymaga szczególnych umiejętności - oprócz wytrwałości.
Jasne, autobus do wylotu, potem doliną a następnie do przodu - Wołowiec, jakie to proste! Przypominam - wątek założył człowiek, który nigdu nie był w zimie w Tatrach. W innych górach chyba też... Oj, doradcy, doradcy... jesteście absolutnie bezbłędni jeśli chodzi o dobre samopoczucie... 8)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

Rafał pisze:wejście zimą na Wołowiec nie wymaga szczególnych umiejętności
chyba musze sie z tym zgodzić. nie jest to technicznie trudne wejscie. jedyne co to trzeba w razie czego umieć posługiwac sie czekanem...hmm w sumie to jakies umiejetnosci trzeba miec :D.przy 3 podejsciu,bardzo,bardzo niewiele mi brakowało ale musiałam sie wycofać bo nie miałam czekana a szklanka jak ta lala,poza tym wchodziłam sama.poprostu scykałam że będe miała problemy z zejściem.w trzech a moze czterech innych razach (bo jak Bozinke kocham nie pamietam ile razy sie z tym paskudem szarpałam :)) ) pogoda mnie zgoniła-śnieżyca i wichura. Nie ma dla mnie sensu włażenie na szczyt jesli widoczność zerowa. Ale spoko,za rok wejdę na gada...a jak nie za rok to za dwa...mam czas :D
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Asik pisze:Ale spoko,za rok wejdę na gada...a jak nie za rok to za dwa...mam czas :D
Ech młodość, młodość :)


A co do Wołowca to wszedłem na niego (i to latem 8) ) dopiero za 3 podejściem. I w chwilę po wejściu tak walnęło gradem że szybciej zszedłem niż wszedłem :D
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
manfred

-#6
Posty: 1978
Rejestracja: śr 22 sie, 2007
Lokalizacja: nie wiem

Post autor: manfred »

andy67 pisze:I w chwilę po wejściu tak walnęło gradem że szybciej zszedłem niż wszedłem
:? Rozumiem ze jak nie wali :D to szybciej wchodzisz niż schodzisz? Masakra jakaś
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Janek pisze:Jasne, autobus do wylotu, potem doliną a następnie do przodu - Wołowiec, jakie to proste!
Nie da się ukryć, że to najbardziej oczywisty sposób. Można też od wylotu od razu grzbietem, ale jest to wariant dłuższy.
Janek pisze:wątek założył człowiek, który nigdu nie był w zimie w Tatrach.
Janek pisze:facet jest z Krakowa, sam napisał, że jeździł w Tatrach na nartach, więc z śniegiem jest obyty
Widzę pewną sprzeczność.
Janek pisze:To nie były czasy, w których czekan i raki kupowało się w sklepie. To było praktycznie do kupienia tylko przez klub wysokogórski.
A co w tym złego, że teraz każdy może pójść do sklepu i kupić? Przecież sprzęt jest właśnie po to, żeby zwiększać bezpieczeństwo. A że wielu młodych ludzi od razu po kupieniu raków popędzi na Rysy to zupełnie inna historia. Sam piszesz, że z korespondencji na PW wynika, że człowiek jest rozsądny, więc chyba nie porwie się od razu na trudniejsze trasy.

Nie uważam za słuszne przedstawianie Wołowca jako K2, nawet jeśli nie zawsze okazuje się łatwym szczytem (o czym świadczą przykłady na forum). W porównaniu z wieloma innymi, trasa przez Grzesia na Wołowiec jest przecież wręcz idealną propozycją dla osób rozpoczynających przygodę z zimowymi Tatrami! A co do Zawratu, to przejście zimowe jest, co prawda tylko w aspekcie technicznym (a nie pogodowym czy związanym z uciążliwością śniegu i lawinami), ale jednak łatwiejsze od wejścia letniego.
Asik pisze:poprostu scykałam że będe miała problemy z zejściem
Gratuluję umiejętności podjęcia słusznej decyzji o odwrocie! Naprawdę, bo sporo wypadków chyba z tego wynika, że ludzie nie umieją się w odpowiedniej chwili wycofać. Mnie również często zdarza się ten błąd (jak na razie płaciłem w takich sytuacjach na szczęście tylko nerwami).
Asik pisze:Ale spoko,za rok wejdę na gada...a jak nie za rok to za dwa...mam czas
Życzę powodzenia!
Asik pisze:Nie ma dla mnie sensu włażenie na szczyt jesli widoczność zerowa.
Święte słowa, zwłaszcza w warunkach zimowych - wtedy wszędzie jest biało!
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Rafał pisze:Janek napisał(a):
wątek założył człowiek, który nigdu nie był w zimie w Tatrach.

Janek napisał(a):
facet jest z Krakowa, sam napisał, że jeździł w Tatrach na nartach, więc z śniegiem jest obyty

Widzę pewną sprzeczność.
Jeśli czepiać się słówek, to racja. Kanałem prywatnym wiem gdzie jeździł i zapewniam Cię, ż to nie ma nic wspólnego ani z Wołowcem ani z Ciemniakiem
Rafał pisze:A co w tym złego, że teraz każdy może pójść do sklepu i kupić? Przecież sprzęt jest właśnie po to, żeby zwiększać bezpieczeństwo.
Oczywiście, że nie ma w tym nic złego. Ja odpowiadałem tylko Huczajowi na jego pytanie jak to było za moich młodych lat.
Wtedy nie było też w sklepie samochodów. Teraz są. Czy to znaczy, że akceptujesz zakup samochodu i pojechanie nim natychmiast bez posiadania prawa jazdy?
Rafał pisze:W porównaniu z wieloma innymi, trasa przez Grzesia na Wołowiec jest przecież wręcz idealną propozycją dla osób rozpoczynających przygodę z zimowymi Tatrami!
Rozumiem - znaczy z czystym sumieniem powiesz Teksasowi - idź i napieraj, będzie dobrze. Prosiłbym o odpowiedź tak/nie
Rafał pisze:A co do Zawratu, to przejście zimowe jest, co prawda tylko w aspekcie technicznym (a nie pogodowym czy związanym z uciążliwością śniegu i lawinami), ale jednak łatwiejsze od wejścia letniego.
A w aspekcie psychicznym - oczywiście dla tego co po raz pierwszy jest w zimie w Tatrach?
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Abstrahując od tego co piszecie - czy obyty czy nie obyty.
Zimą nie powinno się chodzić samotnie a człowiek po prostu szuka towarzystwa.

B.
Awatar użytkownika
Asik

-#6
Posty: 1714
Rejestracja: wt 07 wrz, 2004

Post autor: Asik »

No i dobrze robi! Tylko chwalić że szuka bardziej doświadczonych.
Znowu się zrobiło OT.
skałojeb do zaspiarza - "ja rzygnę, ale na Everest wejdę, ale Ty za ch... VI.4 nie zrobisz
Awatar użytkownika
Rafał

-#6
Posty: 1111
Rejestracja: pt 05 maja, 2006
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Rafał »

Janek pisze:Prosiłbym o odpowiedź tak/nie
Nie. Nie powiedziałbym tak bez względu na cel i warunki. Zrobić sobie krzywdę można zawsze i wszędzie, np. w domu i na prostym chodniku.
Janek pisze:Czy to znaczy, że akceptujesz zakup samochodu i pojechanie nim natychmiast bez posiadania prawa jazdy?
Samochód raczej nie jest sprzętem poprawiającym bezpieczeństwo poruszania się. Do chodzenia w rakach wiadomo, że warto się przyzwyczaić, ale nie ma co porównywać tego do prowadzenia samochodu. To drugie wymaga wielu godzin ćwiczeń, a w tym pierwszym najbardziej skomplikowane jest ich zakładanie na buty. A wracając do samochodu - jeśli pojechałby ktoś kto umie prowadzić a nie ma papierka, to jest to niewątpliwie lepsze niż w przypadku odwrotnym. Ja bym na przykład się absolutnie nie odważył mimo, że prawko posiadam! A to dlatego, że jeździłem tylko na kursie - który był już 3 lata temu.
Janek pisze:A w aspekcie psychicznym - oczywiście dla tego co po raz pierwszy jest w zimie w Tatrach?
Nie znam nikogo, kto by akurat zaczynał od Zawratu... ale znam dwie takie dziewczyny, które trochę chodziły i w lecie i w zimie, i dla których letni Zawrat jest cięższy w aspekcie psychicznym (ekspozycja w miejscu z łańcuchami i żwirek - czego nie ma w zimie, bo idzie się dnem żlebu po śniegu).
Asik pisze:Tylko chwalić że szuka bardziej doświadczonych.
Chociaż jestem przeciwny demonizowaniu Tatr, to jak najbardziej się zgadzam - od kogoś bardziej doświadczonego zawsze można się wiele nauczyć. Sam bym chętnie zawsze z kimś takim chodził.

Pozdrawiam! :)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Śpieszę wszystkich uspokoić - ten młody człowiek ma bardzo dobrze uporządkowane w głowie. :) Będą z niego ludzie w Tatrach.
Jestem gorszego sortu...
kacha

-#1
Posty: 10
Rejestracja: pn 22 cze, 2009
Lokalizacja: ŁÓDŹ

Post autor: kacha »

Wiecie co jestem duchem z wami na tym forum
dobre dwa lata praktycznie codziennie tutaj do was
zaglądam i wiecie co zauważyłam że najlepiej wychodzi wam wymądrzanie się i szydzenie z innych oczywiście z tych
nowych na forum. Pewnie się z moją opinią nie zgodzicie
,ale trudno takie sobie wyrobiłam zdanie o was przez te dwa lata .
Oczywiście nie wszystkich to dotyczy są wyjątki naprzykład Basia
.Ja rozumiem że waszą pasją są góry moją też .ale to nie
oznacza że jeZeli ktoś nie wie na ten temat tyle co wy to trzeba się z niego nabijać . Ponadto jest takie przysłowie
KTO DUŻO GADA,TEN MAŁO ROBI

POZDRAWIAM
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Janek pisze:Jak nie wiesz jak było, to nie wypisuj głupstw.
Dobrze, nie wiem ale mogę podejrzewać, że po kursach było niewielu, większość uczyła się od bardziej doświadczonych kolegów. Natomiast Ty każdego odsyłasz na kurs. To taka prosta i jedyna odpowiedź. Trzeba się bardziej wysilić...

I uważam, że Tatry Zachodnie, przy dobrych warunkach są świetnym miejscem na rozpoczynanie przygody z zimowymi górami.
ODPOWIEDZ