"Apetyt w górach"
woda w górach jest najważniejsza obok tabliczki gorzkiej czekolady. Przed wyjściem w góry śniadanko jest bardzo wskazane ale żebym miał apetyt na szlaku? nic z tych rzeczy(kanapki jednak w plecaku są). Dwa litry wody i to może być wszystko, natomiast po przyjściu do kwatery sprawa wygląda zgoła inaczej
Jestem żarłoczny jak wilk
pozdr
pozdr
To podobnie, jak ja. Takie już nasze metabolizmy (ale to chyba zaletaPiotr pisze:Ja wpylam przed trasą, na trasie (nie raz) i po trasie. Nie ma na to siły, muszę jeść i koniec.
Ja na codzień jem ok. 7 razy dziennie, a w górach to optymalną ilością byłoby 10. No, ale cóż, całego sklepu przecież ze sobą nie wezmę.
Najlepszym remedium na głód na szlaku jest pożądna kanapka z domowym smalczykiem. Z reguły 3 wystarczają, żeby na jakiś czas mieć głód z głowy. Czekaladę też jadam, ale nie dostarcza ona jednak tyle energii, co tłuszcze.
Część zostaje przetransportowana po przez krew to wszystkich komórek, część wydalona po przez mocz, a niestrawione resztki jako kał na zawsze wypieprz..... z naszego organizmu. Dzieje się to zresztą bardzo podobnie u każdego z nas. Tylko nie u każdego jest sprawny metabolizm.Tomek K pisze:Agaar pisze:Ja zawsze i wszędzie jem dużo![]()
Patrząc na Twą "posturę" człowiek zadaje sobie pytanie - gdzie Ty to wszystko mieścisz?
coś o tym wiemAgaar pisze:Ja zawsze i wszędzie jem dużo smile
śniadanko to podstawa, w plecaczku uwielbiam mieć termosik z ciepłą herbatką - niestety czasem ze względu na wagę pozostałych drobiazgów, które ze sobą zabieram, rezygnuję z gorącego napoju (potem zazwyczaj tego żałuję).
Poza tym słodycze obowiązkowo - batony, czekoladka musi być, niekoniecznie gorzka
Woda - zawsze, zazwyczaj 1,5 litra na spółę z towarzyszem, szybko się kończy, ale dopełniamy w wyżej położonych strumykach - ostatnio nawet po stronie polskiej.
Kanapeczki i kiełbaska - gdzieś tak w połowie trasy, zazwyczaj w porze obiadowej są niezastąpione
Kiedyś na Kasprowym zamówiłam z moim chłopakiem pizzę dominium i zjedliśmy ją sobie na ... Świnicy
Gdy napiszę:Hannibal pisze: Część zostaje przetransportowana.....
"Widzę, że znaczna część pochłonietego przez Ciebie jedzenia zostaje przetransportowana przez krew do wszystkich Twoich komórek, część wydalona przez mocz, a niestrawione resztki jako kał na zawsze wypieprz..... z Twojego organizmu. Dzieje się to zresztą bardzo podobnie u każdego z nas. Tylko nie każdy ma tak sprawny metabolizm jak Ty."
to Agaar zapewne nie odbierze tego jako komplement
Mój zamiar był taki, żeby w sposób w miarę kompetentny wyjaśnić, gdzie to całe żarcie nam się mieści. Niektórym mieści się w brzuchu, niektórym bo bokach, a innym w mięśniach. A za wszystko odpowiedzialna jest nasza przemiana materii. Wiem, że może dla większości z nas są to rzeczy oczywiste, ale słysząc tyle razy jakieś bzdury w TV, mam czasem wątpliwości, czy wszyscy posiadają taką elementarną wiedzę.Tomek K pisze: (...)
... to Agaar zapewne nie odbierze tego jako komplementa taki był mój zamiar
I dlatego czekoladę też jem. Natomiast chodzi mi o "strukturalne" uzupełnienie sił. I to należy robić trochę wcześniej, za nim jesteś już padnięty.MiG pisze:Za to energię z węglowodanów organizm jest w stanie szybciej wykorzystać, bo są łatwiejsze do rozłożenia w procesie trawienia (co jest szczególnie ważne przy utracie sił czy tzw. kryzysie).Hannibal pisze: Czekaladę też jadam, ale nie dostarcza ona jednak tyle energii, co tłuszcze.
Cytat ze strony: http://www.ceper.com.pl/przyroda/higiena.html -MiG pisze:Za to energię z węglowodanów organizm jest w stanie szybciej wykorzystać, bo są łatwiejsze do rozłożenia w procesie trawienia (co jest szczególnie ważne przy utracie sił czy tzw. kryzysie).Hannibal pisze: Czekaladę też jadam, ale nie dostarcza ona jednak tyle energii, co tłuszcze.
" Zwiększona ilość pokarmu łatwo może spowodować przeciążenie przewodu pokarmowego i tak już w tych warunkach działającego mniej sprawnie. Korzystniejszym więc w tym wypadku będzie zwiększenie ilości tłuszczu, który spożyty w odpowiedniej formie trawi się łatwo, nie obciąża zbytnio przewodu pokarmowego swą objętością, a w ilościach wagowo równych białku i węglowodanom dostarcza 2,5 raza więcej energii."
Ten "ceper" daje całkiem spore możliwości do skutecznej argumentacji na tym forum, choć nie brak tam idealogicznych stwierdzeń odnoszących się chociażby do piwa.






