"Apetyt w górach"

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Robert I.

-#1
Posty: 31
Rejestracja: pn 11 paź, 2004

Post autor: Robert I. »

Zdarza mi się, że często jestem tak zaabsorbowany szlakiem, że o jedzeniu przypominam sobie po skończeniu trasy :P Ale rzeczywiście śniadanie rano to podstawa :D Poza tym warto mieć przy sobie czekoladę. W chwilach, kiedy maleje ilość naszej energii, może się ona okazać wręcz niezbędna.
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

Iwona pisze:Najlepsza na Słowacji jest zupa kapustowa
Nie zgadzam się - najlepsza jest ćesnakova - zresztą po modyfikacji na stałe weszła do mego domowego jadłospisu. W Zbójnickim podają też dla ludzi o mocnych żołądkach smaczną .polewkę z soczewicy
Tasior

-#1
Posty: 28
Rejestracja: wt 28 wrz, 2004

Post autor: Tasior »

Zawsze na trasę jednodniową wystarczało mi 1,5l wody. W tym roku zauważyłem, że to dla mnie za mało i chyba podwoję zasoby. Najwyżej będę miał o 1,5 kg więcej do dźwigania. Pół tabliczki czekolady dla mnie robi wielką różnicę. Przekonałem się o tym w te wakacje, przy wchodzeniu na Rysy.
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

woda w górach jest najważniejsza obok tabliczki gorzkiej czekolady. Przed wyjściem w góry śniadanko jest bardzo wskazane ale żebym miał apetyt na szlaku? nic z tych rzeczy(kanapki jednak w plecaku są). Dwa litry wody i to może być wszystko, natomiast po przyjściu do kwatery sprawa wygląda zgoła inaczej :) Jestem żarłoczny jak wilk

pozdr :)
Piotr

-#4
Posty: 289
Rejestracja: ndz 29 lut, 2004
Lokalizacja: Krasnystaw

Post autor: Piotr »

Ja wpylam przed trasą, na trasie (nie raz) i po trasie. Nie ma na to siły, muszę jeść i koniec.
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Piotr pisze:Ja wpylam przed trasą, na trasie (nie raz) i po trasie. Nie ma na to siły, muszę jeść i koniec.
To podobnie, jak ja. Takie już nasze metabolizmy (ale to chyba zaleta :) ).
Ja na codzień jem ok. 7 razy dziennie, a w górach to optymalną ilością byłoby 10. No, ale cóż, całego sklepu przecież ze sobą nie wezmę. :)
Najlepszym remedium na głód na szlaku jest pożądna kanapka z domowym smalczykiem. Z reguły 3 wystarczają, żeby na jakiś czas mieć głód z głowy. Czekaladę też jadam, ale nie dostarcza ona jednak tyle energii, co tłuszcze.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Hannibal pisze:Ja na codzień jem ok. 7 razy dziennie, a w górach to optymalną ilością byłoby 10.
:O średnio co godzinę :think: ...nieźle ;)
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Ja zawsze i wszędzie jem dużo :-) Zwłaszcza w górach. Porządne śniadanie, na trase ok. 3 bułek (jak nie więcej :P ), czekolade, wafelki, cukierki, 0,5 l wody, gdyż piję w każdym schronisku po 0,5 l. herbaty na raz ;) Oczywiście po powrocie kolacja. W ostatni dzień kusimy się na obiad :):):)
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

Agaar pisze:Ja zawsze i wszędzie jem dużo :-)
:O Patrząc na Twą "posturę" człowiek zadaje sobie pytanie - gdzie Ty to wszystko mieścisz? ;)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Tomek K pisze:
Agaar pisze:Ja zawsze i wszędzie jem dużo :-)
:O Patrząc na Twą "posturę" człowiek zadaje sobie pytanie - gdzie Ty to wszystko mieścisz? ;)
Część zostaje przetransportowana po przez krew to wszystkich komórek, część wydalona po przez mocz, a niestrawione resztki jako kał na zawsze wypieprz..... z naszego organizmu. Dzieje się to zresztą bardzo podobnie u każdego z nas. Tylko nie u każdego jest sprawny metabolizm. ;)
ekedz

-#3
Posty: 108
Rejestracja: czw 21 kwie, 2005

Post autor: ekedz »

Agaar pisze:Ja zawsze i wszędzie jem dużo smile
coś o tym wiem :D robię tak samo!
śniadanko to podstawa, w plecaczku uwielbiam mieć termosik z ciepłą herbatką - niestety czasem ze względu na wagę pozostałych drobiazgów, które ze sobą zabieram, rezygnuję z gorącego napoju (potem zazwyczaj tego żałuję).
Poza tym słodycze obowiązkowo - batony, czekoladka musi być, niekoniecznie gorzka :)
Woda - zawsze, zazwyczaj 1,5 litra na spółę z towarzyszem, szybko się kończy, ale dopełniamy w wyżej położonych strumykach - ostatnio nawet po stronie polskiej. :) Póki co nie zatruliśmy się, i dopóki tak się nie stanie, będziemy kontynuować tę praktykę ;)
Kanapeczki i kiełbaska - gdzieś tak w połowie trasy, zazwyczaj w porze obiadowej są niezastąpione :)
Kiedyś na Kasprowym zamówiłam z moim chłopakiem pizzę dominium i zjedliśmy ją sobie na ... Świnicy :) Nawet była jeszcze ciepła, bardzo smacznie wspominam ten epizod :D
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

Hannibal pisze: Część zostaje przetransportowana..... ;)
Gdy napiszę:
"Widzę, że znaczna część pochłonietego przez Ciebie jedzenia zostaje przetransportowana przez krew do wszystkich Twoich komórek, część wydalona przez mocz, a niestrawione resztki jako kał na zawsze wypieprz..... z Twojego organizmu. Dzieje się to zresztą bardzo podobnie u każdego z nas. Tylko nie każdy ma tak sprawny metabolizm jak Ty."

to Agaar zapewne nie odbierze tego jako komplement :)) a taki był mój zamiar ;)
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

Tomek K pisze: (...)
... to Agaar zapewne nie odbierze tego jako komplement :)) a taki był mój zamiar ;)
Mój zamiar był taki, żeby w sposób w miarę kompetentny wyjaśnić, gdzie to całe żarcie nam się mieści. Niektórym mieści się w brzuchu, niektórym bo bokach, a innym w mięśniach. A za wszystko odpowiedzialna jest nasza przemiana materii. Wiem, że może dla większości z nas są to rzeczy oczywiste, ale słysząc tyle razy jakieś bzdury w TV, mam czasem wątpliwości, czy wszyscy posiadają taką elementarną wiedzę.
Awatar użytkownika
Tomek K

-#4
Posty: 379
Rejestracja: wt 08 mar, 2005
Lokalizacja: Rzeszów

Post autor: Tomek K »

Hannibal pisze:ale słysząc tyle razy jakieś bzdury w TV, mam czasem wątpliwości, czy wszyscy posiadają taką elementarną wiedzę.
Na szczęście nie wszyscy mają czas na TV ale przypomnieć warto szczególnie, że Święta tuż tuż ;) .
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Hannibal pisze: Czekaladę też jadam, ale nie dostarcza ona jednak tyle energii, co tłuszcze.
Za to energię z węglowodanów organizm jest w stanie szybciej wykorzystać, bo są łatwiejsze do rozłożenia w procesie trawienia (co jest szczególnie ważne przy utracie sił czy tzw. kryzysie).
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

MiG pisze:
Hannibal pisze: Czekaladę też jadam, ale nie dostarcza ona jednak tyle energii, co tłuszcze.
Za to energię z węglowodanów organizm jest w stanie szybciej wykorzystać, bo są łatwiejsze do rozłożenia w procesie trawienia (co jest szczególnie ważne przy utracie sił czy tzw. kryzysie).
I dlatego czekoladę też jem. Natomiast chodzi mi o "strukturalne" uzupełnienie sił. I to należy robić trochę wcześniej, za nim jesteś już padnięty.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

Tomek K pisze: Patrząc na Twą "posturę" człowiek zadaje sobie pytanie - gdzie Ty to wszystko mieścisz?
Hmm... każdy się zawsze dziwi :P. Tak jakoś już mam od małego ;)
Tomek K pisze:to Agaar zapewne nie odbierze tego jako komplement a taki był mój zamiar
Eeee tam :)) Niech będzie, że to komplement :)) :)) :))
Awatar użytkownika
Hannibal

-#7
Posty: 3264
Rejestracja: sob 03 gru, 2005
Lokalizacja: Warszawa/ Grodzisk Maz.

Post autor: Hannibal »

MiG pisze:
Hannibal pisze: Czekaladę też jadam, ale nie dostarcza ona jednak tyle energii, co tłuszcze.
Za to energię z węglowodanów organizm jest w stanie szybciej wykorzystać, bo są łatwiejsze do rozłożenia w procesie trawienia (co jest szczególnie ważne przy utracie sił czy tzw. kryzysie).
Cytat ze strony: http://www.ceper.com.pl/przyroda/higiena.html -
" Zwiększona ilość pokarmu łatwo może spowodować przeciążenie przewodu pokarmowego i tak już w tych warunkach działającego mniej sprawnie. Korzystniejszym więc w tym wypadku będzie zwiększenie ilości tłuszczu, który spożyty w odpowiedniej formie trawi się łatwo, nie obciąża zbytnio przewodu pokarmowego swą objętością, a w ilościach wagowo równych białku i węglowodanom dostarcza 2,5 raza więcej energii."
Ten "ceper" daje całkiem spore możliwości do skutecznej argumentacji na tym forum, choć nie brak tam idealogicznych stwierdzeń odnoszących się chociażby do piwa. :D
ODPOWIEDZ