Tiaa - idealne do tego aby sobie zrobić gnój w całym plecaku.magic pisze:Niekiedy w sklepach są takie małe porcje w plastikowych opakowaniach w sam raz na 2 kromki. Ostatnio w wersji mini widziałam też nutellę. happy
Mistrz pakowania ;)
hmmm....

.....znasz się na rzeczy
Huczaj pisze:Jakie te kobiety zaradne są
Agaar pisze:Nawet szczoteczkę do zębów mam upiłowaną.
Agaar pisze:waciki bym chyba wyrzuciła. Nawet perfumy są!
Basia Z. pisze:Ja nie wożę perfum ale nie umiem się obejść bez odżywki do włosów i płynu do kąpieli
Basia Z. pisze:Mam ponadto malutką gąbkę.
Basia Z. pisze:jedna z uczestniczek obozu wędrownego do Rumunii zabrała ze sobą na wyjazd suszarkę do włosów
Huczaj masz RacjęAgaar pisze:Bez odżywki i balsamu do ciała nie wyjeżdżam w góry.
.....znasz się na rzeczy
jaka impreza ? nic o tym nie wiem
..życie jest piękne
..życie jest piękne
Może spróbuj zużyte tubki po paście napełnić miodem, dżememAgaar pisze:Ojej, ale by mi się to przydało. Do dżemu i miodu.
Może ma ktoś jakiś dobry patent żeby nie zabierać małych słoiczków?
A tak poważnie to poszukaj w sklepach czegoś takiego jak na dole strony po lewej
Jeszcze odniośnie samego pakowanie - bardzo dobry patent jest taki, aby współtowarzysz wyjazdu po spakowaniu zrobił nam "pilota" i wyrzucił wszystkie rzeczy, które wg niego są nam niepotrzebne i vice versa
Jeśli chodzi o dżemy i miód - znam lepszy patent, można kupić w opakowaniu ok 200 gramów, do wyciskania. Ale to już na dłuższy wyjazd.świster pisze:Może spróbuj zużyte tubki po paście napełnić miodem, dżememAgaar pisze:Ojej, ale by mi się to przydało. Do dżemu i miodu.
Może ma ktoś jakiś dobry patent żeby nie zabierać małych słoiczków?![]()
A tak poważnie to poszukaj w sklepach czegoś takiego jak na dole po lewej
Jest kilku producentów, w tym Łowicz:
http://www.agrosnova.pl/nasze_marki/low ... mowe1.html
(na dole)
Nie chciałabym się pakować razem z moim mężem.świster pisze: Jeszcze odniośnie samego pakowanie - bardzo dobry patent jest taki, aby współtowarzysz wyjazdu po spakowaniu zrobił nam "pilota" i wyrzucił wszystkie rzeczy, które wg niego są nam niepotrzebne i vice versa
juz i tak zawsze przy pakowaniu się kłócimy.
Przy takich zasadach jak piszesz - rozwód murowany
Pozdrowienia
Basia
Stosowana kiedyś przeze mnie metoda:
1. Zrobić listę przedmiotów absolutnie niezbędnych
2. Zgromadzić przedmioty absolutnie niezbędne wg. listy z p-tu 1.
3. Wyjąć plecak z pawlacza
4. Próba pomieszczenia przedmiotów absolutnie niezbędnych w plecaku - wynik próby - ok.30 do 40% przedmiotów absolutnie niezbędnych nie mieści się objętościowo w plecaku.
5. Odrzucenie tych 30 do 40% przedmiotów absolutnie niezbędnych czyli stworzenie kategorii przedmiotów niekoniecznie absolutnie niezbędnych.
6. Zapakowanie plecaka i próbne obciążenie urządzenia do noszenia plecaka ( UdNP-J) czyli mnie - wynik - plecak waży przynajmniej o 40% za dużo co może doprowadzić do kompletnej ruiny fizycznej i psychicznej UdNP-J.
7. Eliminacja 40% nadwyżki wagowej przedmiotów absolutnie ale to absolutnie niezbędnych.
8. Ponowne obciążenie UdNP-J. Wynik - idzie wytrzymać.
9. Przywieszenie z przodu i z tyłu UdNP-J tabliczek ostrzegawczych o treści -
"Uwaga, niosę plecak. Jestem z tego powodu wściekły i mogę gryźć oraz kopać. Nie zbliżać się bez uzasadnionej potrzeby".
W trakcie pobytu okazuje się, że przynajmniej około 30% przedmiotów absolutnie ale to absolutnie niezbędnych nie użyliśmy ani razu i były nam kompletnie niepotrzebne i o 30% więcej dostaliśmy w dupę niż to było konieczne
1. Zrobić listę przedmiotów absolutnie niezbędnych
2. Zgromadzić przedmioty absolutnie niezbędne wg. listy z p-tu 1.
3. Wyjąć plecak z pawlacza
4. Próba pomieszczenia przedmiotów absolutnie niezbędnych w plecaku - wynik próby - ok.30 do 40% przedmiotów absolutnie niezbędnych nie mieści się objętościowo w plecaku.
5. Odrzucenie tych 30 do 40% przedmiotów absolutnie niezbędnych czyli stworzenie kategorii przedmiotów niekoniecznie absolutnie niezbędnych.
6. Zapakowanie plecaka i próbne obciążenie urządzenia do noszenia plecaka ( UdNP-J) czyli mnie - wynik - plecak waży przynajmniej o 40% za dużo co może doprowadzić do kompletnej ruiny fizycznej i psychicznej UdNP-J.
7. Eliminacja 40% nadwyżki wagowej przedmiotów absolutnie ale to absolutnie niezbędnych.
8. Ponowne obciążenie UdNP-J. Wynik - idzie wytrzymać.
9. Przywieszenie z przodu i z tyłu UdNP-J tabliczek ostrzegawczych o treści -
"Uwaga, niosę plecak. Jestem z tego powodu wściekły i mogę gryźć oraz kopać. Nie zbliżać się bez uzasadnionej potrzeby".
W trakcie pobytu okazuje się, że przynajmniej około 30% przedmiotów absolutnie ale to absolutnie niezbędnych nie użyliśmy ani razu i były nam kompletnie niepotrzebne i o 30% więcej dostaliśmy w dupę niż to było konieczne
Jestem gorszego sortu...
tak czytam ten wątek i stwierdzam, że chyba w górach jakoś mało kobieca jestem, jeśli by za wyznacznik kobiecości przyjąć ilość zabieranych ze sobą kosmetyków. W mojej kosmetyczce najczęściej jest pasta do zębów oraz jakiś miniaturowy żel pod prysznic no i antyperspirant. Perfumy, balsamy, odżywki..?? Unikam tego typu rzeczy, bo silne zapachy zbyt mocno przyciągają robactwo
I tak najfajniej jest nie myć się w górach 6 dni, wrócić do Warszawy, wsiąść do autobusu lub tramwaju i straszyć ludzi 
Też nie mam najlepszego zdania o Warszawiakachruda pisze:silne zapachy zbyt mocno przyciągają robactwo I tak najfajniej jest nie myć się w górach 6 dni, wrócić do Warszawy
luknij na moje panoramy i galerie
Och, Ruda... to ja mam uwierzyć, że Ty jeszcze nie wiesz, że wysocy i przystojni chłopcy mają chopla właśnie na takie drobne i szczupłe, można by powiedzieć, że ich właściwie nie ma? A wiesz dlaczego? Bo tylko wtedy można się poczuć facetem o nadmiarze opiekuńczości - a to tygryski lubią najbardziej.ruda pisze:trochę za wysoki jak dla mnie
Jestem gorszego sortu...
Zaznaczam, że jestem subiektywna.krzysgd pisze:Przepraszam, tak z ciekawości, cóż nadprogramowego wg Ciebie pakuje mąż i vice versa?Basia Z. pisze:Nie chciałabym się pakować razem z moim mężem.
juz i tak zawsze przy pakowaniu się kłócimy.
Edit, temat u mnie na czasie, ponieważ wybieramy się z małżonką na 3 dniową pieszą majówkę.
Ja się nie czepiam tego, ze mąż zabiera nawet w Beskidy kawał liny, pętle i karabinki
On się czepia wszystkiego, a w szczególności ilości zmian bielizny.
B.




