Wielka Korona Tatr w jeden rok
Kilerus napisał (na www.turystyka-gorska.pl)
Podaję bo się może komuś przydać.Ja pamiętam owo problematyczne miejsce i powiem szczerze, że jest to I+ niewyjete. Jest to taki kominek. Bardzo możliwe, że ominęliście je idąc na wprost zamiast skręcić w prawo. Tam własnie jest taka wcieta w inna pionową, pochyła plyta. Teraz bylo w niej troche sniegu, zatem tam nie szlismy (akurat wtedy szlismy "na bosaka"). Mozliwe, że tam się idzie ciut prosciej. Tylko dziwi mnie to, że nikt nie pisal o tym wariancie.
Jestem gorszego sortu...
A jak dokonaliscie tego nie bedac zauwazonym przez przewodnikow?Kilerus pisze: Śpimy w samochodzie na parkingu pod Tesco i na drugi dzień na pocieszenie wyłazimy na Gerlach.
oni tam pilnuja ponoc i takiego wyge pozaszlakowego jak Andrzeja Z zawrocoli z drogi i grozili sadem, bynajmniej nie ostatecznym.
Na Gerlach wchodziliśmy Batyżowiecką Próbą i tak też schodziliśmy. Gdyby nie przewodnicy, to nie bardzo wiedzielibyśmy jak tam wejść. Wtedy byłem tylko z Maćkiem i generalnie to najważniejsze żeby wyglądać profesjonalnie. Nikt się nas nie czepiał.
Gorzej było jak następnym razem wchodziliśmy Wielicką. Wtedy jeden gość się przye.ebał, a później drugi na zejściu, bo myślał, że Maciek prowadzi nas bez liny
Skończyóło się na szczęście bez żadnych sankcji ale ten pierwszy skutecznie zepsuł nam wycieczkę.
Co do drugiego pytania, to ciężko mi napisać obiektywnie, bo tak na prawdę, to zyskaliśmy ogromne doświadczenie w poruszaniu się poza szlakiem i pod koniec coś takiego jak pogubienie się właściwie nie istniało.
Sądzę jednak, że jeśli chodzi o orientacje to trudne są:
Jordanka, Lodowy od Lodowej Przełęczy, Gerlach obiema Próbami (szczegolnie Wielicka), Pośrednia Ciemniastym Żlebem, Staroleśny Kwietnicowym Żlebem.
Żleb Sthila jakos nam nie przysporzył problemow orientacyjnych.
Gorzej było jak następnym razem wchodziliśmy Wielicką. Wtedy jeden gość się przye.ebał, a później drugi na zejściu, bo myślał, że Maciek prowadzi nas bez liny
Skończyóło się na szczęście bez żadnych sankcji ale ten pierwszy skutecznie zepsuł nam wycieczkę.
Co do drugiego pytania, to ciężko mi napisać obiektywnie, bo tak na prawdę, to zyskaliśmy ogromne doświadczenie w poruszaniu się poza szlakiem i pod koniec coś takiego jak pogubienie się właściwie nie istniało.
Sądzę jednak, że jeśli chodzi o orientacje to trudne są:
Jordanka, Lodowy od Lodowej Przełęczy, Gerlach obiema Próbami (szczegolnie Wielicka), Pośrednia Ciemniastym Żlebem, Staroleśny Kwietnicowym Żlebem.
Żleb Sthila jakos nam nie przysporzył problemow orientacyjnych.
Czy istnieją jeszcze resztki starych austriackich znaków? Ja jeszcze widziałem. Trasa od Wielickiej, owszem powikłana, ale perć wyraźna - przynajmniej taka była.Kilerus pisze:Gerlach obiema Próbami (szczegolnie Wielicka)
Jak jest z łańcuchami od strony Batyżowieckiej - są czy nie ma?
Jestem gorszego sortu...
Chyba znalazłem jeden znaczek na Wielickiej i jeden na Batyżowieckiej (zielone bodajże), czyli niewiele.Janek pisze:Czy istnieją jeszcze resztki starych austriackich znaków? Ja jeszcze widziałem. Trasa od Wielickiej, owszem powikłana, ale perć wyraźna - przynajmniej taka była.
Jak jest z łańcuchami od strony Batyżowieckiej - są czy nie ma?
Łańcuchy ba Batyżowieckiej są tylko na początku (czyli na Próbie) i można je obejść, oraz kawałek pod samym szczytem (w sumie nie wiem po co). Reszta jest posciągana i zostały tylko kotwy.
No właśnie, o tym mówię. Wchodziłam drogą Stilla a schodziłam do Staroleśnej żlebem ale nie wiem jak się nazywał, wiem tylko że to jest jedyne rozsądne i w miarę łatwe zejście z Pośredniej na tę stronę. Później jeszcze spory kawałek wzdłuż potoku w kosówkach. Nie przypominam sobie żeby tam coś latało, pewnie mieliśmy szczęście. jedyne co nam tam poleciało to raki Baśki poleciały kilkanaście metrów jak robiła porządek w plecaku.Kilerus pisze:Pośrednia Ciemniastym Żlebem,
I w ten żleb trafić jest trudno.
Oby tak dalej. W związku z tymi słowami nasuwa mi się pewne wspomnienie z zeszłej zimy kiedy bądąc w towarzystwie dwóch Toprowców nie udało nam się znaleźć wejścia do kuluaru Kurtyki. Ale warunki były naprawdą podłe.Kilerus pisze: to zyskaliśmy ogromne doświadczenie w poruszaniu się poza szlakiem i pod koniec coś takiego jak pogubienie się właściwie nie istniało.
Pozdrawiam
uszba
Jest na to prosty sposób (aczkolwiek raczej dla tych, którzy drogę już dobrze znają) - wyjść w nocyuszba pisze:oni tam pilnuja ponoc i takiego wyge pozaszlakowego jak Andrzeja Z zawrocoli z drogi i grozili sadem, bynajmniej nie ostatecznym.
W tym przypadku nie mogę się wypowiedzieć, ale ogólnie takie rzeczy się zdarzają. Np. wejście na Pawłową Turnię (jeden z wierzchołków Staroleśnego Szczytu) jest oceniane na II - w rzeczywistości jest 0+. W takim monumentalnym dziele jakim są "Tatry Wysokie" po prostu musi być trochę nieścisłości.Janek pisze:wedle Paryskiego jest tam jedno miejsce "nieco trudno" (podobna informacja w przewodniku Andrasziego). Cały czas się zastanawialiśmy gdzie ono jest i tak doszliśmy na szczyt nie lokalizując jego.
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Da się wszystkie, bez problemu.
My się asekurowalismy na 5 i 9 wycieczce.
Liny uzyliśmy na Jordance ale przeciez mozna zdobyc Łomnice od ramienia (tylko po co?) i w sumie to tez nie jest to takie barrdzo konieczne (az takie kozaki z nas nie sa). Z drugiej strony poszlismy troche inaczej i przejscie kominka ponizej Komina Franza narzucalo zasuwania w pelnej asekuracji ale my walnelismy to na lotnej.
Jeśli chodzi o Durny, to lina przydała nam się do 2 zjazdow ze szczytu do Klimkowej Przełęczy i dalej na jordance, zatem samo wejscie jest bez problemow.
My się asekurowalismy na 5 i 9 wycieczce.
Liny uzyliśmy na Jordance ale przeciez mozna zdobyc Łomnice od ramienia (tylko po co?) i w sumie to tez nie jest to takie barrdzo konieczne (az takie kozaki z nas nie sa). Z drugiej strony poszlismy troche inaczej i przejscie kominka ponizej Komina Franza narzucalo zasuwania w pelnej asekuracji ale my walnelismy to na lotnej.
Jeśli chodzi o Durny, to lina przydała nam się do 2 zjazdow ze szczytu do Klimkowej Przełęczy i dalej na jordance, zatem samo wejscie jest bez problemow.
Ostatnio zmieniony śr 29 paź, 2008 przez Kilerus, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Jagiellonia w Tatrach
-

- Posty: 473
- Rejestracja: ndz 20 lis, 2005
- Lokalizacja: Białystok
Dzięki za odpowiedź. Jedyny sprzęt jakim umiem się posługiwać to Fiat, więc pozostaje pogratulować odwagi, samozaparcia, itp. gdyż to za wysokie progi. Może z przewodnikiem, po szczycie, dwóch na lato zrealizowałbym to do emerytury. Szkoda, bo pochwalić się taką 14-tką to nie to samo co willa z basenem (a i na to trzeba umieć zapracować).Kilerus pisze: Generalnie są to trasy do I. Problem może jednak powstać podczas załamania pogody, więc lepiej sprzęt mieć na wszelki wypadek.
Ja Durny robiłam dwa lata temu. Nie wiem, czy można jeśli nie, proszę wyciać.Kilerus pisze:Jeśli chodzi o Durny, to lina przydała nam się do 2 zjazdow ze szczytu do Klimkowej Przełęczy i dalej na jordance, zatem samo wejscie jest bez problemow.
http://www.321gory.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=3682
Do Pośredniej przymierzam się już dwa lata.
Po Twojej ocenie, jeśli chodzi o trudności nabieram powoli przekonania.
Jeszcze raz Wielkie Gratulacje !
Tak właśnie, wchodzilismy od Chaty Terry'ego, a o tej drugiej drodze to nawet nie słyszałem.Rafał pisze:Rozumiem, że wchodziliście zwykłą drogą? A nikt przypadkiem nie wchodził drogą Pawlikowskiego (od Miedzianej Kotliny)? Ciekawi mnie jaka ona jest w praktyce.Kilerus pisze:samo wejscie jest bez problemow
No to super.zipi pisze:Też jestem w trakcie realizacji wielkiej 14ki -
brakuje mi tylko Pośredniej Grani, którą mam w planie wkrótce
Pośrednia to piękny cel. My planujemy na zimę Ławkę Dupkiego.


