Ale spróbuj przeczytać. Naprawdę - warto...
Gdzie powinien wybrac sie poczatkujacy?
Tak, bo nie wiesz, o czym piszesz. Rysy mogą się okazać "bułką z masłem" w porównaniu z wejściem np. na Świnicę. I teraz powinienem zrobić długi wykład, dlaczego. Ale wolę Cię odesłać do dwóch-trzech przewodników, których przeczytanie/przejrzenie zajmie Ci może trochę więcej czasu, niż przeczytanie postów na tym formum.
Ale spróbuj przeczytać. Naprawdę - warto...
Ale spróbuj przeczytać. Naprawdę - warto...
Jeśli chodzi o stopień trudności - Rysy są ciut trudniejsze technicznie niż trasa Świnica - Zawrat (moim zdaniem oczywiście), a przede wszystkim dłuższa jest trasa dojściowa, która jest męcząca.Hened pisze:Czytałem ostatnio dużo i myśle ze rysy to dla mnie za dużo... Basia co myslisz o Zawracie, Swinica Starobocianski Wierch, Wrota Chałubinskiego, Szpiglasowy Wierch....o Koscielcu tez myslalem
Ale będąc na Świnicy właśnie się zorientujesz czy jeszcze stać Cię na więcej.
Reszta OK - nie mają trudności technicznych chociaż niektóre mogą być dość nużące i wymagają kondycji (ja np. nie przepadam za podejściem na Starorobociański).
B.
OK, jak to mówią, "nie róbmy z tego zagadnienia".
Ja Ci proponuję przejście Czerwonych Wierchów (choć byłeś już na Kopie Kondrackiej, podejrzewam, że przy okazji wejścia na Giewont). Cudne może nie są, ale zawsze miło wspominam, gdy po nich chodziłem. Trochę może długo, ale to dobra trasa na któryś tam z kolei dzień pobytu w górach, na "złapanie oddechu". Jeśli jedziesz na tydzień to polecam zajść w każdy rejon Tatr, a więc również w Zachodnie. Odwiedź Dolinę Chochołowską (jak dla mnie długa jak diabli i zawsze mam opory, żeby tam iść po raz kolejny...
) Jak pójdziesz do Chochołowskiej, to już przynajmniej będziesz miał ten spacer za sobą. Z Chochołowskiej pójdź na Grzesia, czy gdzieś tam w pobliżu - wszędzie nie ma zbytnich trudności. Ja z Wysokich polecam Kościelec. Co do OP - tak, jak najbardziej, ale raczej w częściach, a nie całą na raz 
Kombinuje na wszystkie sposoby
Myslalem zeby wjechac kolejka na Kasprowy z niego na Ciemniak i Kiry chociaz nie daje mi satysfakcji wjechanie kolejka ale jak wczesniej mowiles to bardzo dluga trasa, obliczylem sobie ok.7h (liczac wjazd) 10h bez wjazdu....
Pozniej chcialbym byc na Hali Gąsiennicowej i przy okazji wejsc na Kościelec... Jezeli chodzi o Chochołowską to myslalem o Starobocianskim Wierchu lub przez Trzydniowianski Wierch na Konczysty i wrocic.... A okolice Morskiego Oka to Wrota Chałubinskiego lub Szpiglasowy Wierch.... Co o tym myślisz?
Pozniej chcialbym byc na Hali Gąsiennicowej i przy okazji wejsc na Kościelec... Jezeli chodzi o Chochołowską to myslalem o Starobocianskim Wierchu lub przez Trzydniowianski Wierch na Konczysty i wrocic.... A okolice Morskiego Oka to Wrota Chałubinskiego lub Szpiglasowy Wierch.... Co o tym myślisz?
Czerwone...nie zgodzę się.....grumblers pisze:Cudne może nie są
Hened:
A może kuźnice-kondratowa hala, przełęcz (teraz mi wyleciało, czy kondracka czy pod kopą - w każdym razie nie ta od strony giewontu) - kopa kondracka - ciemniak - kościeliska - kiryHened pisze:Myslalem zeby wjechac kolejka na Kasprowy z niego na Ciemniak i Kiry chociaz nie daje mi satysfakcji wjechanie kolejka ale jak wczesniej mowiles to bardzo dluga trasa, obliczylem sobie ok.7h (liczac wjazd) 10h bez wjazdu....
Ja na swój 2-gi wyjazd w Tatry (pierwszy to była wycieczka szkolna - wybrałem sie przez gąsienicową, zawrat do dol 5 stawow...to było we wrześniu...super trasa...)
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Gdzie "tam"?Hened pisze:tam
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Nie spotkałem.....a zeby mniewziąć za misia?? Jeszcze mi trochę brakuje 
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ja uważam, że każdy początkujący i mówię to najzupełniej poważnie, powinien zaczynać swoje tatrzańskie ekskursje nie w Polskich Tatrach ale w Słowacji od odwiedzenia "Symbolicznego Cmentarza" na zboczach Osterwy koło Popradzkiego Stawu. Dojście nieskomplikowane - dziecko dojdzie.
Po co - aby sobie pochodzić i poczytać tabliczki i się zastanowić czy "gramy dalej". Ja tak zrobiłem ze swoimi wnukami i to ich doskonale ustawiło psychicznie. Ta "zabawa" jest czasami niebezpieczna i to wcale a wcale nie tylko dla wspinaczy. Warto o tym wiedzieć.
Po co - aby sobie pochodzić i poczytać tabliczki i się zastanowić czy "gramy dalej". Ja tak zrobiłem ze swoimi wnukami i to ich doskonale ustawiło psychicznie. Ta "zabawa" jest czasami niebezpieczna i to wcale a wcale nie tylko dla wspinaczy. Warto o tym wiedzieć.
Jestem gorszego sortu...
gosia d pisze:Chyba lekka przesada.andy67 pisze:Kościelec, Granaty, Zawrat, Świnica i takie tam inne
A kto tu mówi o jakiejś "trasie" ? To poszczególne luźne propozycje są.Jaśko pisze:Hmm no mi się wydaje, że jak na początkującego wędrowca to trochę ciężka trasa.andy67 pisze:Kościelec, Granaty, Zawrat, Świnica i takie tam inne (patrz Nyka). Na początek może Czarny Staw i na Karb przez Mały Kościelec wystarczy.
Czytajcież ze zrozumieniem ludzie
Każdemu jego Everest...
Janektam nie byłem, ale pamietam mój drugi w życiu wyjazd w góry - karkonosze i symboliczny cmentarz ofiar gór....conajmniej 90%tablic miała dopisek "alpinista/himalaista", lub "ratownik GOPR/TOPR" - mnie dało do myślenia.
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Czyli nie zostałeś alpinistohimalaistą ani ToprowcoGoprowcem ?Olav pisze:Janektam nie byłem, ale pamietam mój drugi w życiu wyjazd w góry - karkonosze i symboliczny cmentarz ofiar gór....conajmniej 90%tablic miała dopisek "alpinista/himalaista", lub "ratownik GOPR/TOPR" - mnie dało do myślenia.
Coś jak w "Misiu" :
"Nigdy w życiu bym do teatru nie poszedł"
Każdemu jego Everest...
Hehe.....wręcz przeciwnie....himalaista i TOPR'owiec....jakoś dziwnie pociąga mnie w tą stronę....kombinuję, może by kiedyś do egzaminu podejść...ale czeka mnie jeszcze masa pracy...no i przeprowadzka do zakopca lub w okolice 
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
No nie wiem....ale tam jest ciemno.....ale...co mi tam...muszę być jak Tommy Lee Johnes w ściganym!! poszedłbym 
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
No ba....to już taka Tradycja 
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...





