wschód i zachód słońca
o...na wypadek zagrodzenia drogi przez misia nie robilem nigdy specjalnych planów awaryjnych 
Moje Tatry
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Ponad 100 km/h, trzech rywali, śmiertelne wypadki, ostre starcia, wąski tor, żądza zwycięstwa i... brak hamulców! To właśnie żużel...
Przeszedłem Orlą w 4:15 od Krzyznego do Zawratu (a od Krzyżnego do Skrajnego Granatu szliśmy z maruderami). Dwa dni wcześniej widziałem pierwszy raz na oczy łancuchy i to były moje pierwsze kroki na Orlej. Taka ambcja, a brakowało nam czasu.Olav pisze:manfred Jaka nagroda? Jeśli wysoka i podwójna - jedna za czas, druga za głupotę, to zejdę na odcinku zawrat - krzyżne poniżej 4:30
Czy to jest głupie?
Pewnie dla "wachajkwiatków" tak, dla mnie nie. Już sie wypowiedziałem gdzie indziej o szybkim pokonywaniu szlaku.
Jestem masochistą i lubie takie akcje. 41km w Gorcach zimą w 10,5 godziny.
"Jedni nurkują by coś odkryć pod wodą, a inni żeby coś odkryć w sobie."
Coś z tego hasła zaczerpnąłem dla swojej filozofii do gór, chociaż teraz zainteresowanie fotografią nie do końca mi pozwala na takie traktowanie tego co robię i wcale nie żałuję.
- arturprzeklasa
-

- Posty: 217
- Rejestracja: sob 19 kwie, 2008
- Lokalizacja: Zakopane
Trasę Kuźnice - Murowaniec - Krzyżne - Kasprowy - Kuźnice pokonałem w 13 godzin, jakieś 20 ÷ 22 lata temu.
Po co ?
Bo tak chciałem.
Po co ?
Bo tak chciałem.
Milczę gdy nie mam nic do powiedzenia
http://picasaweb.google.pl/arturprzeklasa
http://arturprzeklasa.deviantart.com
http://picasaweb.google.pl/arturprzeklasa
http://arturprzeklasa.deviantart.com
Ja przeszedłem Murowaniec - Zawrat - Krzyżne - Kuźnice w niecałe 10 godzin. Jeszcze tego samego dnia byłem w Krakowie. Nie biegłem, ale chciałem zrobić tą trasę bo miałem tylko niedziele wolną w tygodniu i tylko wtedy mogłem ją przejść. pewnie że bym wolał sobie to wydłużyć ale czasem czas na to nie pozwala.
Kilerus pisze:Przeszedłem Orlą w 4:15 od Krzyznego do Zawratu (a od Krzyżnego do Skrajnego Granatu szliśmy z maruderami). Dwa dni wcześniej widziałem pierwszy raz na oczy łancuchy i to były moje pierwsze kroki na Orlej. Taka ambcja, a brakowało nam czasu.
Czy to jest głupie?
Pewnie dla "wachajkwiatków" tak, dla mnie nie. Już sie wypowiedziałem gdzie indziej o szybkim pokonywaniu szlaku.
Jestem masochistą i lubie takie akcje. 41km w Gorcach zimą w 10,5 godziny.
"Jedni nurkują by coś odkryć pod wodą, a inni żeby coś odkryć w sobie."
Coś z tego hasła zaczerpnąłem dla swojej filozofii do gór, chociaż teraz zainteresowanie fotografią nie do końca mi pozwala na takie traktowanie tego co robię i wcale nie żałuję.
Każdy wynik czemuś służy. Chyba nie rozumiem tych, którym zależy, żeby jak najszybciej przejść dany odcinek. I co? Będziesz tym się chwalił kolegom przy piwie? A ja Ci pokażę na zdjęciu jakąś górę i nie będziesz wiedział, co to jest. Pokażę Ci widok, ale Ty go nie poznasz. Ale będziesz dumny, że zrobiłeś trasę na której masz te widoki w 6, 8 czy 10 godzin? I co z tego? Jeśli trasę będziesz może znał, ale jedynie z mapy, bądź przewodnika. Gdy Ci tego zabraknie, to się zgubisz. Bo goniąc, nie miałeś nawet czasu popatrzeć, gdzie idziesz...
Nie potępiam Twojego zapału - po prostu go nie rozumiem...
Myśle, że można ten odcinek przejść poniżej 3h (rano ok 5 i używająć żelaza), tylko po co?Olav pisze: Jeśli wysoka i podwójna - jedna za czas, druga za głupotę, to zejdę na odcinku zawrat - krzyżne poniżej 4:30
Inna sprawa wygląda ze szlakami podejściowymi czy zejsciowymi. Wiadomo, ze lepiej schodzić np z Rysów w 1h15min w szarówie niż iść "normalnym tempem" i włóczyć się po nocach.
Ja uważam, że należy umieć/mieć możliwości szybkiego wchodzenia, schodzenie, zbiegania. A aktualne tempo na wycieczce powinno być dostosowane do wielu czynników m.in. pogoda, cel, warunki, pora dnia, towarzystwo etc.
Oczywiście nie ma to jak się walnąć na jakimś "pustym" szczycie przy ładnej pogodzie i (tak jak napisał Kert) brać to po co się przyszło
Pozdrawiam
Jak zwykle fajnie zrobić małą prowokację.grumblers pisze:Kilerus pisze:Przeszedłem Orlą w 4:15 od Krzyznego do Zawratu (a od Krzyżnego do Skrajnego Granatu szliśmy z maruderami). Dwa dni wcześniej widziałem pierwszy raz na oczy łancuchy i to były moje pierwsze kroki na Orlej. Taka ambcja, a brakowało nam czasu.
Czy to jest głupie?
Pewnie dla "wachajkwiatków" tak, dla mnie nie. Już sie wypowiedziałem gdzie indziej o szybkim pokonywaniu szlaku.
Jestem masochistą i lubie takie akcje. 41km w Gorcach zimą w 10,5 godziny.
"Jedni nurkują by coś odkryć pod wodą, a inni żeby coś odkryć w sobie."
Coś z tego hasła zaczerpnąłem dla swojej filozofii do gór, chociaż teraz zainteresowanie fotografią nie do końca mi pozwala na takie traktowanie tego co robię i wcale nie żałuję.
Każdy wynik czemuś służy. Chyba nie rozumiem tych, którym zależy, żeby jak najszybciej przejść dany odcinek. I co? Będziesz tym się chwalił kolegom przy piwie? A ja Ci pokażę na zdjęciu jakąś górę i nie będziesz wiedział, co to jest. Pokażę Ci widok, ale Ty go nie poznasz. Ale będziesz dumny, że zrobiłeś trasę na której masz te widoki w 6, 8 czy 10 godzin? I co z tego? Jeśli trasę będziesz może znał, ale jedynie z mapy, bądź przewodnika. Gdy Ci tego zabraknie, to się zgubisz. Bo goniąc, nie miałeś nawet czasu popatrzeć, gdzie idziesz...
Nie potępiam Twojego zapału - po prostu go nie rozumiem...
1. Czy będę się chwalił przy piwie kolegom? Hm... nie sądzę, bo ma zdecydowanie lepsze powody dotyczące gór, którymi mogę się pochwalić i prognozowuje, że sam chciałbyś mieć takie.
2. Nie wiem czemu zakładasz, że nie będę wiedział. Skąd takie stwierdzenie?
Wykładowca nie pyta się na studiach ile się uczyłeś, tylko sprawdza czy umiesz. I nie jest regułą, że jak ktoś uczył dłużej to będzie lepiej umiał. Prawda?
Poza tym jeśli ktoś by biegał po górach codziennie, to raczej by rozpoznawał szczyty.
3. Jakoś nie czytam przewodników. Czasami planuję trasy za pomocą mapy i jakiś danych internetowych ale jakoś przewodniki nie są mi bliskie.
4. Zgubić to się może każdy (chyba że jest na szlaku turystycznym, to albo szlak jest kiepski, warunki albo turysta). Ważniejsza jest umiejętność radzenia sobie w takich sytuacjach.
5. Weź pod uwagę takiego pierwszego lepszego alpinistę. To nie jest osoba, która iiiiiiiiiiiidzie sooooooooooobie spoooooooookojnie. Oni muszą zap..., bo im szybciej wyjdą, tym mają np. większe szanse na przeżycie. Jeżeli ktoś nie rozumie szybkiego chodzenia po górach, to niech się zastanowi nad tym, że taka Wanda Rutkowska ma podobne podejscie.
Wanda Rutkiewicz a nie "Rutkowska".Kilerus pisze: że taka Wanda Rutkowska ma podobne podejscie.
Znam (ewentualnie znałam) paru himalaistów i jakoś nie uważają że "zapier... " trzeba zawsze. Owszem bywają takie momenty, kiedy trzeba "zapier... " nawet kosztem dobrej asekuracji, bo nie ma innego wyjścia i trzeba być na to przygotowanym, ale normalnie w wyprawie liczy się przede wszystkim dobra logistyka i organizacja.
Zauważ ze te wyprawy, które osiągnęły największe sukcesy - to były zazwyczaj wyprawy świetnie zorganizowane logistycznie od początku do końca.
Pozdrowienia
Basia
O JezuBasia Z. pisze:Wanda Rutkiewicz a nie "Rutkowska".Kilerus pisze: że taka Wanda Rutkowska ma podobne podejscie.
Ja jednak mam bardziej masochistyczne podejscie.
Tearaz jest cos takiego jak alpinizm ekstremalny. Fajna sprawa (dla świrów).
Ja przecież nie napisalem, że zap... Raz tak, raz nie, a tak na prawdę, to żadko
Fajnie sobie popisać. Chodzi mi tylko o to, że jednak takie szybkie pokonywanie szlaku ma sens.
No właśnie, wszystko zależy od tego co kto lubi i co chce osiągnąć.Kilerus pisze: Ja jednak mam bardziej masochistyczne podejscie.
Tearaz jest cos takiego jak alpinizm ekstremalny. Fajna sprawa (dla świrów).
Ja akurat pisałam o poważnych wyprawach himalajskich nastawionych na zdobycie szczytu.
Jestem świeżo po obejrzeniu filmu Piotra Pustelnika z Jego ostatniej wyprawy na Annapurnę (niestety bez sukcesu, chociaż byli już bardzo blisko).
90 % wyprawy to mozolne noszenie ciężkich tobołów.
Pozdrowienia
Basia
To powinno być umieszczone na jakiejś kamiennej tablicy i stanowić przykazanie dla wszystkich młodych adeptów chodzenia po górach, niezależnie od rodzaju tego chodzenia - turystyka, czy taternictwo.świster pisze:Ja uważam, że należy umieć/mieć możliwości szybkiego wchodzenia, schodzenie, zbiegania. A aktualne tempo na wycieczce powinno być dostosowane do wielu czynników m.in. pogoda, cel, warunki, pora dnia, towarzystwo etc.
To pierwsze dlatego, że szybka ewakuacja może czasami oznaczać nawet i przeżycie. To drugie zaś - bo przecież po coś w góry przyszliśmy i raczej nie po to aby sobie pobiegać - stadion do tego się lepiej nadaje.
@Świster - czasami miałem na Ciebie, mówiąc po poznańsku - rachę. Za to zdanie masz u mnie - mówiąc kościelnie - odpust zupełny.
Jestem gorszego sortu...
Wiesz Janku - pamiętam jak już od paru lat z wieloma młodymi tatrołazami sprzeczałeś się na forach, tym, czy innych a tymczasem widać jak wszyscy z sezonu na sezon są mądrzejsi.Janek pisze: @Świster - czasami miałem na Ciebie, mówiąc po poznańsku - rachę. Za to zdanie masz u mnie - mówiąc kościelnie - odpust zupełny.
Nie Ty tego uczysz, a góry tego uczą
B.
Tak mi się przypomniał tak jeden stary poznański turysta górski, także wspinacz, ale preferował turystykę - np. po "otwarciu" Bieszczad pierwsza poznańska grupa jechała tam pod jego kierownictwem bo tylko on przed wojną tam był a w dodatku miał mapę. Otóż Pan Ryszard na takie szybkie chodzenie miał swoje określenie - schnell-zapierdalanka. Pamiętam, kiedyś byliśmy w Gorcach i dość nagle zebrały się takie ciemne chmury - pan Rysio spojrzał i powiedział - no chłopaki, włączamy schnell-zapierdalankę. Udało się, właściwie to nas pierwsze krople spotkały niedaleko mety.
Jestem gorszego sortu...



