"O skutecznym rad sposobie"

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Basia Z. pisze:jednak nie z tak dramatycznymi skutkami.
Dramatyczne to było tylko to, że zaleźli aż na Krzyżne, gdyby cofnęli się przed tym i poszukali mnie w Murowańcu (a mnie nie trudno odszukać - wtedy takich pod dwa metry wzrostu nie było zbyt wiele, w końcu po tym mnie Krzysztof B. "zlokalizował") to bym ich za wiedzą czy bez wiedzy p. Drągowskiego w "trumnie" zawaletował i cześć. Tylko wiesz - wtedy by mogło nie być dalszego ciągu - może nie tyle tych ukończonych studiów bo to inna bajka, ale tego zassania na góry. Bo chyba rację miał Tadeusz G.G (pewnie go znałaś), że ten "Edek" chciał się na mnie "odkuć", choćby za tą trochę ironiczną dedykację na okładce mapy oraz to, że wiedziałem jak on głupio wpadł.
Wyszła taka trochę socrealistyczna agitka, te studia, te góry, awans socjalny i środowiskowy, ale tak czasami bywa.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: Dramatyczne to było tylko to, że zaleźli aż na Krzyżne,
No, zgadza się.

Jak wiesz - ja szkolę na kursach przewodników beskidzkich w kole w Gliwicach.
Kuba p.pantz na przykład też - ale w swoim kole - w Lublinie.

Nie wiem jak Kuba, ale ja i również moi koledzy czasem specjalnie "wpuszczam" ludzi w trakcie szkolenia, aby się przekonali jak w górach, nawet takich "kapuścianych" łatwo jest zabłądzić i aby się przekonać jak kursanci dają sobie wtedy radę.

Wystarczy źle zorientowana mapa.

Oczywiście na kursie to jest "pod kontrolą".

Zresztą co tu dużo gadać - sama miałam kilka takich spektakularnych zabłądzeń (tyle ze bez szlaku). Na szczęście na podstawie ukształtowania terenu po kilku kilometrach się zorientowałam że idę źle i albo zawróciłam albo okrążałam górę ;-)

Ale jak człowiek trochę chodzi po górach - to jest coraz mniej pewny siebie i przed każdą decyzją zastanawia się trzy razy, tyle że grupa tego nie wie.

Na naszych kursach (Kuba pewnie u siebie też) staramy się czasem "utrzeć nosa" takim zbyt pewnym siebie kandydatom na przewodników, którzy wiedzą absolutnie wszystko i "sprowadzić ich do parteru". Niektórym to na prawdę dobrze robi.
Po prostu człowiek czuje wtedy jak mało na prawdę umie i jak nikłe są jego umiejętności wobec gór.
Wystarczy mgła, noc, czasem zamieć.

Bo taki człowiek który "wie absolutnie wszystko" to się wg mnie na przewodnika nie nadaje, po prostu jest on niebezpieczny.

U nas nie zdałby egzaminu. Były takie wypadki.
Bo tak faktycznie to każdego da się oblać, a niektórych (po wcześniejszej naradzie) egzaminatorzy oblali celowo, bo wiedzieli ze ten facet czy kobieta się po prostu nie nadaje.
Jest być może naładowany wiedzą teoretyczną, ale przy malej zmianie warunków pogodowych - dupa blada - jak to się mówi.

To samo dotyczy udzielania "dobrych rad" na forum, na którym nie wie się kto (czasem po bardzo długim czasie) te rady przeczyta.

Takie rady udzielane przez osoby całkowicie pewne swojej racji - to można sobie jak to się mówi "o kant dupy roztrzaść".

Ja niczego tak na prawdę nie jestem pewna, często wolę milczeć niż powiedzieć coś źle.

B.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
lars

-#4
Posty: 392
Rejestracja: czw 02 lis, 2006
Lokalizacja: Lubuskie

Post autor: lars »

Ciekawa historia Janek. Dla mnie ten tekst jest przede wszystkim potwierdzeniem tego, że piękno Tatr to nie tylko góry, ale też ludzie po nich chodzący. Ja mam nadzieje, że w kolejnych wyjazdach będę poznawał wielu wspaniałych ludzi, którzy w połączeniu z pięknem natury sprawią, że wyjazdy te, będą niezapomniane do końca życia.
Pewnie Janek pamiętasz ten wyjazd dzięki tej parze bardziej niż wiele innych, nawet górsko, czyż nie?

P.S Mam pytanie do Ciebie, Janek, Ty juz nigdy nie masz zamiaru pojechać w Tatry?
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:nawet takich "kapuścianych" łatwo jest zabłądzić...
W "kapuścianych" o wiele łatwiej zabłądzić - zwłaszcza w dolinach, bo są zazwyczaj pierońsko zalesione i za szerokich widoków nie ma. Jeśli jest się na grzbiecie i jest widoczność, to całkiem inna sprawa.
Basia Z. pisze:Wystarczy źle zorientowana mapa.
Do czego wystarczy ramboidalna maczeta uwieszona na szyi albo stalowa piersiówka w kieszeni napoleońskiej - kompas dostaje "klina" i... finał.
Basia Z. pisze:sama miałam kilka takich spektakularnych zabłądzeń (tyle ze bez szlaku). Na szczęście na podstawie ukształtowania terenu po kilku kilometrach się zorientowałam że idę źle i albo zawróciłam albo okrążałam górę
Skąd ja znam tę opowieść...?
Basia Z. pisze:...jak człowiek trochę chodzi po górach - to jest coraz mniej pewny siebie i przed każdą decyzją zastanawia się trzy razy, tyle że grupa tego nie wie.
A może szkoda, że nie wie...?
Ja wiem, autorytet wykładowcy, przewodnika, czy instruktora...!
Tyle, że tam w "terenie" niezmiennie jedynym i ostatecznym autorytetem jest przestrzeń i to powinno utkwić kursantom "raz na wszystkie jutro".
Basia Z. pisze:Bo taki człowiek który "wie absolutnie wszystko" to się wg mnie na przewodnika nie nadaje, po prostu jest on niebezpieczny.
Święte Słowa...!!!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zygmunt Skibicki pisze:
Basia Z. pisze:...jak człowiek trochę chodzi po górach - to jest coraz mniej pewny siebie i przed każdą decyzją zastanawia się trzy razy, tyle że grupa tego nie wie.
A może szkoda, że nie wie...?
Ja wiem, autorytet wykładowcy, przewodnika, czy instruktora...!
Tyle, że tam w "terenie" niezmiennie jedynym i ostatecznym autorytetem jest przestrzeń i to powinno utkwić kursantom "raz na wszystkie jutro".
Co innego na kursie, gdzie każdy również swój błąd się wykorzystuje i głośno o tym mówi kursantom.
Ewentualnie w malej grupce zaprzyjaźnionych osób, gdzie decyzje się uzasadnia też się o swoich wątpliwościach i rozterkach mówi.

Ale co innego grupa szkolna 40 osób + nauczyciel. Wtedy raczej nie okazuję wątpliwości (chociaż na prawdę nie raz je miewam, tyle że nie dotyczą one raczej orientacji, ale innych rzeczy np. czy w ogóle iść na daną wycieczkę w taką pogodę jaka jest). Wtedy kiedy powiem ze "wracamy" grupa ma słuchać bez gadania i już.

B.
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:co innego grupa szkolna 40 osób + nauczyciel
A to przepraszam - zupełnie inna sprawa!
Za szybko czytałem.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

To samo dotyczy udzielania "dobrych rad" na forum, na którym nie wie się kto (czasem po bardzo długim czasie) te rady przeczyta.

Takie rady udzielane przez osoby całkowicie pewne swojej racji - to można sobie jak to się mówi "o kant dupy roztrzaść".

Ja niczego tak na prawdę nie jestem pewna, często wolę milczeć niż powiedzieć coś źle.
Czapki z głów.
Pozdrawiam.
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Całkiem niedawno z tego co pamiętam był podobny wypadek (ktoś poszedł na Krzyżne zamiast do Kuźnic przez ten nieszczęsny żółty).
Niesamowite - powtórka!!! Coś niby praktycznie niemożliwe a się powtarza. Ale to potwierdza to, że najbardziej nawet nieprawdopodobne scenariusze są możliwe.

No ale się cieszę, ta dyskusja, którą chciałem wywołać się rozpoczęła.

Basiu - Ty masz napewno sporo do czynienia z wycieczkami młodzieżowymi. C uważasz - czy należy grupie, która jest pierwszy raz w Tatrach (no - większość grupy, pojedyńcze osoby, które były np. z rodzicami mogą się trafić) aplikować pełen komplet informacji - a więc poczynając od nieśmiertelnych pięter roślinnych, przez opis doliny lodowcowej, florę, faunę i nawet kto i gdzie się zabił itd Bo mi się wydaje, że taka pełna dawka może być "trudno strawna". Ja to przynajmniej obserwowałem na wnukach. Wycieczka to wycieczka, to nie powinna być kolejna lekcja.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Janek pisze:Cytat:
Całkiem niedawno z tego co pamiętam był podobny wypadek (ktoś poszedł na Krzyżne zamiast do Kuźnic przez ten nieszczęsny żółty).


Niesamowite - powtórka!!! Coś niby praktycznie niemożliwe a się powtarza. Ale to potwierdza to, że najbardziej nawet nieprawdopodobne scenariusze są możliwe.
Zaraz to znajdę, bo mam "u siebie" rejestr wypadków...
Już mam:
2007.06.03*
Toprowcy udzielali pomocy turystce, która zadzwoniła informując, że schodziła w dół żółtym szlakiem z Hali Gąsienicowej. Mówiła, iż jest cukrzykiem, badzo źle się czuje, i na moment straciła przytomność. Prosiła o szybką pomoc.

Na ratunek wystartował śmigłowiec, z którego pokładu bez rezultatu przeszukiwano żółty szlak prowadzący do Dol. Jaworzynki. Turystkę zauważono dopiero na szlaku z Hali Gąsienicowej na Krzyżne. Ratownicy desantowali się z pokładu śmigłowca w pobliżu oczekującej na pomoc turystki. Po udzieleniu pierwszej pomocy kobieta trafia na pokład śmigłowca i została przewieziona do szpitala.
Ostatnio zmieniony pn 05 maja, 2008 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Janek pisze: Bo mi się wydaje, że taka pełna dawka może być "trudno strawna". Ja to przynajmniej obserwowałem na wnukach. Wycieczka to wycieczka, to nie powinna być kolejna lekcja.
Ależ skąd - można ludzi "na śmierć" zanudzić.

Ale trzeba to umieć wyczuć, bo w trakcie wycieczki można mnóstwo przekazać - kilkanaście razy więcej niż na lekcjach w szkole.
Bardzo dużo (właściwie większość ) zależy też od nauczyciela i tego jak on przygotował grupę.
Dlatego lubię się kontaktować z nauczycielem dość znacznie wcześniej.

B.

(i dobranoc)
Najlepszy na świecie kurs przewodnicki :)
http://www.skpg.gliwice.pl/kurs/
Awatar użytkownika
tommer91

-#6
Posty: 1173
Rejestracja: ndz 09 mar, 2008
Lokalizacja: Myszków/Kraków

Post autor: tommer91 »

Byłem raz na wycieczce szkolnej w Tatry. Wtedy był to dla mnie pierwszy raz w tych górach, ale oczywiście nie pierwszy raz w górach. Trafił nam się akurat słaby przewodnik, ale nie ze względu na to, że mówił za dużo, tylko za mało. Ja po tej wycieczce nie dowiedziałem się niczego nowego, mimo że wiedziałem wtedy o Tatrach 5x mniej niż teraz. I w ten sposób przewodnik działaniem w drugą stronę zanudził mnie "na śmierć". Z tego co Basia mówi, że nauczyciel ma przygotowywać uczniów do takiej wycieczki to on (a raczej ona) też zawaliła robotę, bo po prostu nawet najprawdopodobniej nie wiedziała o niej.
Don't shit, where you eat
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

trzeba to umieć wyczuć, bo w trakcie wycieczki można mnóstwo przekazać - kilkanaście razy więcej niż na lekcjach w szkole.
Kilka w życiu takich "lekcji" w terenie miałem i potwierdzam, że są wielokrotnie lepszą formą nauki niż najlepsza nawet lekcja w klasie.
Problem w tym, że do prowadzenia takich zajęć trzeba jednocześnie:
- samemu być dobrze przygotowanym,
- mieć wyczucie co do odbiorców,
- i jeszcze, co bodaj najtrudniejsze - umieć ciekawie przedstawiać omawiany problem.
Tych trzech cech na raz nie znajdzie się u każdego.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Zygmunt Skibicki pisze: Oby się tylko tutejsi tatrzańscy "kirasjerzy" nie poobrażali, że na takie "trywializmy" to oni czasu nie mają i... rozpoczną się kolejne forumowe jatki.
Zygmunt Skibicki pisze: Bardzo tego nie lubię robić, ale w tym wypadku trzeba: A nie mówiłem...?
Bez przesady, jatki to jak idzie "na noże", choć są i od tego specjaliści...
Basia Z. pisze: Ale napisz tak ze szczerego serca - czy to wszystko prawda?
Historia znana uważnym (i długoletnim) czytaczom Forum, choć nie tak dokładnie przedstawiona.
Mariusz pisze: Mnie osobiście bardziej od części dydaktycznej podoba się ostatni akapit - choć smutny.
Tak. A poza tym (odważę się to napisać) nietypowy jak na Janka :)
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

Janek pisze: Postawiony został problem wywołany zresztą dyskusją na forum - jak informować człowieka, o którym nic nie wiemy, bo jakie skutki to może pociągnąć. Ja wielokrotnie, pamiętając tą własną wpadkę, zgrzytałem zębami widząc co się czasami wypisuje na forum.
Żeby cokolwiek móc komuś doradzić trzeba się samemu postawić w miejscu tej osoby. Oczywiście jak nic o niej nie wiemy, będzie to bardzo trudne, jak się nam choć trochę przedstawi to już może być łatwiej. Ale i tak wielu doradzającym to nie wychodzi (albo im się nie chce) i stąd problemy.
Dla porównania to trochę tak, jakby wziąć talię kart, rozdać do brydża i samemu rozgrywać za 4 graczy. Idzie bardzo ciężko, ale się da - sam tak ćwiczyłem jak się uczyłem grać w brydża.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

MiG pisze:Zygmunt Skibicki napisał(a):
Oby się tylko tutejsi tatrzańscy "kirasjerzy" nie poobrażali, że na takie "trywializmy" to oni czasu nie mają i... rozpoczną się kolejne forumowe jatki.
Zygmunt Skibicki napisał(a):
Bardzo tego nie lubię robić, ale w tym wypadku trzeba: A nie mówiłem...?
Odezwał się jeden - kazał się streszczać. Już raz mnie takie coś spotkało. Przed Sądem stał pracownik z firmy w której pracowałem. Nie ma co ukrywać - śmiertelny wypadek przy pracy. Wbrew ustaleniom z dochodzenia zakładowego po wypadku, milicja i prokuratura miała odmienne zdanie. A ten człowiek naprawdę nie był winny. Stawałem jako świadek obrony. Materia była straszliwie skomplikowana, sędzia bardzo młody i w miarę moich wyjaśnień coraz bardziej znudzony. No i przerwał mi - świadek jest proszony o streszczanie się. Byłem wtedy w lepszej sytuacji bo zerwał się od razu adwokat i stanowczo zaprotestował.
Tu sytuacja jest inna, o odsiadkę nie chodzi. Raczej o małpią złośliwość młodego człowieka, który miał przecież łatwy wybór - nie czytać. I cześć.



MiG pisze:Tak. A poza tym (odważę się to napisać) nietypowy jak na Janka
Ha, trafnie to ująłeś. Bo "typowo" to jednak jest robić dobrą minę do złej gry i trochę udawać kozaka. Ale czasami przychodzi czas na refleksje. Bo w trakcie pisania sięgnąłem do googli by sprawdzić, czy pan Drągowski żyje. Żyje, choć ledwie może chodzić, jakieś schorzenia stawów. Nawet zdjęcie było, całej postaci, widać na nim było starego schorowanego człowieka. A ja go pamiętam nie tylko jako przystojniaka za którym się wszystkie dziewczyny w Murowańcu oglądały, ale wiem także, że był to ratownik, szef Grupy Tatrzańskiej GOPR, uczestnik iluś tam wypraw. I mi się tak jakoś smutno zrobiło, że jakiś wyrostek może mu na zakopiańskiej ulicy powiedzieć - nastąp się dziadu, leź szybciej czy coś w tym rodzaju. Zamknijmy tą sprawę - kirasjerzy i tak niczego ani nie rozumieją ani się nie nauczą. Może to sprawa wieku ale chyba nie tylko - niektórzy młodzi ludzie ustąpią kobiecie miejsca w autobusie, inni rozpierają się dumnie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Janek - ja Cię proszę kolejny już raz - weź się za spisanie swoich wspomnień bo to są naprawdę bezcenne rzeczy :)

I nie marudź że nie czytają - bo czytają :)
Ja co prawda jednym okiem i z przerwami bo w TV MŚ w hokeju i akurat Kanada-USA więc sam rozumiesz.

A Manfred przecież nic takiego nie napisał więc salam panowie :)
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

andy67 pisze:Janek /-/ weź się za spisanie swoich wspomnień bo to są naprawdę bezcenne rzeczy
Do tego wniosku to i ja się dołączam.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Gabriel

-#4
Posty: 277
Rejestracja: wt 18 gru, 2007
Lokalizacja: Tarnów

Post autor: Gabriel »

Bardzo dobry tekst Janku, zyskałeś dużo w moich oczach, choć pewnie Ci to obojętne ;)

Wg mnie góra 3% populacji tego forum byłaby w stanie napisać coś takiego, z całym szacunkiem dla reszty ale nie ma się co obrażać:P

Pozdrawiam:)

ps. niestety reprezentuje tę większą zbiorowość;)
slax

-#3
Posty: 163
Rejestracja: sob 03 maja, 2008
Lokalizacja: Kraków

Post autor: slax »

Przeczytałem całe opowiadanie i aż sie wierzyć nie chce że to naprawde się wydarzyło.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

andy67 pisze:Janek - ja Cię proszę kolejny już raz - weź się za spisanie swoich wspomnień bo to są naprawdę bezcenne rzeczy :)
Ja również kolejny raz podpisuję się pod tym :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ