na Giewont już raczej nie wrócę, uważam go za jedną z tych atrakcji gdzie trzeba być bo wypada, ale tylko raz. (tak samo mam np. z wieżą Eiffel'a
Byłem(-łam) na Giewoncie :)
Byłam, widziałam, pójdę jeszcze raz (albo i więcej), ale tak, by uniknąć tłumów.
Miałam 9 lat, a pamiętam jak dziś. Tłumy, a wśród nich cały ogrom zakonnic. Było niemiłosiernie gorąco, szło się w kolejce, szlak się dłużył. Na szczycie nie było gdzie stanąć, a przy zejściu jakaś pani wpadła w paniczny strach i nie chciała iść w żadną stronę. Aha podczas "szczytowania" przyszła burza... ale na szczęście tak szybko jak przyszła-tak szybko poszła.

Miałam 9 lat, a pamiętam jak dziś. Tłumy, a wśród nich cały ogrom zakonnic. Było niemiłosiernie gorąco, szło się w kolejce, szlak się dłużył. Na szczycie nie było gdzie stanąć, a przy zejściu jakaś pani wpadła w paniczny strach i nie chciała iść w żadną stronę. Aha podczas "szczytowania" przyszła burza... ale na szczęście tak szybko jak przyszła-tak szybko poszła.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Kto pała - to pała.Rafał pisze:Dlaczego pałacie taką niechęcią do Giewontu?
Ja odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu "nie bycie" na Giewoncie jest cool i trendy wśród niektórych tatrzańskich elyt. Podobnie jak nie korzystanie z kolejki linowej na Kasprowy Wierch i nie korzystanie z fasiągu do lub z Morskiego Oka.
Widzę, że jeszcze niektórzy mają zdrowe podejście do GiewontuAgaar pisze:Byłam, widziałam, pójdę jeszcze raz (albo i więcej).
nie łączyłbym nie bycia na Giewoncie z nie korzystaniem z kolejki czy fasiągu. To są dwie całkowicie różne sprawy.igła pisze:Ja odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu "nie bycie" na Giewoncie jest cool i trendy wśród niektórych tatrzańskich elyt. Podobnie jak nie korzystanie z kolejki linowej na Kasprowy Wierch i nie korzystanie z fasiągu do lub z Morskiego Oka
pozdr
gb pisze:Burza w czasie szczytowania... no no. Szkoda zapewne, że szybko sobie "poszła"
Tak, chcę tam wejść bez tłumów i przy sprzyjającej pogodzie.świster pisze:Widzę, że jeszcze niektórzy mają zdrowe podejście do GiewontuNa szczęscie
![]()
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
To szkoła gwałci prawa człowieka. Ja muszę wstawać między 6:15 (na zerówkę) przez 6:35 (normalnie) do 7:15 (jak mam na 2. lekcję). Co prawda do szkoły dojeżdżam pociągiem 30km i sam sobie taki los załatwiłem, bo mogłem wybrać szkołe mniej niż 5 min od domu. Mimo to nie żałujęToż to jest gwałt na jedno z podstawowych praw człowieka - spać do minimum siódmej rano.
Don't shit, where you eat
I Ty, biedne dziecko, chciałaś nadal przebywać w tak okropnych miejscach? Przecież podobnie jest w całych Tatrach Polskich! Nie wiem czy Rzecznik Praw Dziecka (jak tylko tą aktualną paniusię zmienią) nie powinien wkroczyć tu z całą surowością prawa.Agaar pisze:Miałam 9 lat, a pamiętam jak dziś. Tłumy, a wśród nich cały ogrom zakonnic. Było niemiłosiernie gorąco, szło się w kolejce, szlak się dłużył. Na szczycie nie było gdzie stanąć, a przy zejściu jakaś pani wpadła w paniczny strach i nie chciała iść w żadną stronę.
Jestem gorszego sortu...
Podobnie jak na drodze do MOka i w niskich partiach Tatr, wyżej jest luźniej nawet w Polskich Tatrach. Widać chciałam...Janek pisze:I Ty, biedne dziecko, chciałaś nadal przebywać w tak okropnych miejscach? Przecież podobnie jest w całych Tatrach Polskich!
Co jeszcze powiem... Takie wejście na Giewont pamiętam całkiem dobrze. Z kolei na Szpiglasową Przełęcz (w tym samym roku), to kompletna amnezja. Nawet nie pamiętałam, że tam są łańcuchy. Widać nie zwracałam uwagi na widoki, a na ludzi.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Janek pisze: I Ty, biedne dziecko, chciałaś nadal przebywać w tak okropnych miejscach? Przecież podobnie jest w całych Tatrach Polskich!
Widać, że dziewczyna jest twarda, zdała egzamin, wiec teraz ma prawo (i to robi) poznania Tatr z jak najlepszych stron.Janek pisze:Należy pokazać wszystkie możliwie najgorsze strony - jak przetrzyma i będzie chciał więcej to znaczy, że się nadaje i można go męczyć dalej a nawet może będzie się sam chciał męczyć ale już nie w tak idiotyczny sposób jaki mu zaaplikowaliśmy.
Tak trzymać
pozdr
Ostatnio zmieniony pt 11 kwie, 2008 przez świster, łącznie zmieniany 1 raz.
Nigdy nie byłem na Giewoncie ,poza fragmentem Drogi Pod Reglami w okolicach Chochołowskiej to jedyne znakowane miejsce Tatr Polskich ,gdzie nie byłem. Zresztą to jedno z nielicznych znakowanych miejsc Tatr w ogóle ,gdzie nie postała moja noga ,jakoś nie było okazji ,bo były ciekawsze wyzwania ,a kiedy można by wejść ,to tłum odstraszał
luknij na moje panoramy i galerie
Ano, dziękuję za wstawienie się za mną.świster pisze:Widać, że dziewczyna jest twarda, zdała egzamin, wiec teraz ma prawo (i to robi) poznania Tatr z jak najlepszych stron.
Tak trzymać
Tiaaa, pasjonujące. Zwłaszcza niańczenie dzieci i wielbienie męża.Janek pisze:Jest tyle pięknych hobby właściwych Twej płci - szycie, haftowanie, gotowanie, niańczenie dzieci, wielbienie męża czy narzeczonego itd
Gotować lubię, więc nie mam nic przeciwko.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Agnieszko ,gotować lubi prawie każdy inteligentny człowiek ,tu nie ma niczego dziwnego ,natomiast co do dzieci ,to zmienia się radykalnie orientację ,jak sie je już ma ,a niańczenie męża też może być pasjonujące (dla męża oczywiście)
luknij na moje panoramy i galerie
Czytam to z satysfakcją. Widać posłuchałaś dobrych rad Dagomara i moich a nie tego szałaputa, Świstera (już sam nick wskazuje co to za ananas). Na złą drogę (szczególnie w Tatrach) zejść łatwo, gorzej z powrotem na drogę cnoty, tymbardziej, że TPN zaniechał znakowania szlaku, wszetecznicy okropni.Agaar pisze:Pasjonujące. Zwłaszcza niańczenie dzieci i wielbienie męża.
A ten link Ci się przyda
http://www.bookmaster.pl/szukaj.xhtml?c_id=840
Jestem gorszego sortu...
Pewnie się zgodzę... za kilka lat.dagomar pisze:natomiast co do dzieci ,to zmienia się radykalnie orientację ,jak sie je już ma ,a niańczenie męża też może być pasjonujące (dla męża oczywiście)
Janek, dziękuję, jesteś dla mnie taki dobry i pomocny. Po co mam chodzić w góry i się tak męczyć? Do tego tak się narażać... Lepiej posiedzę sobie w ciepłym domku i zrobię Ci jakiś szalik.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
a nie myślałeś jeszcze chociaż przynajmniej o Kasprowym ??lars pisze:Giewont to mój pierwszy i ostatni szczyt Tatr
luknij na moje panoramy i galerie
Ja nie byłam na Giewoncie i nie zamierzam póki co na niego wchodzić, ale ... nigdy nie mów nigdy
Wystarczy mi, że w trakcie swojej pierwszej wyprawy w Tatry weszłam na Gubałówkę, a na drugi dzień poszliśmy nad Morskie Oko.
Kompletna porażka, ale mieliśmy taki przewodnik nie-górski i było w nim napisane, że koniecznie te miejsca trzeba odwiedzić
Teraz wystrzegam się tego typu miejsc i o wiele lepiej u mnie z topografią Tatr 
Wystarczy mi, że w trakcie swojej pierwszej wyprawy w Tatry weszłam na Gubałówkę, a na drugi dzień poszliśmy nad Morskie Oko.




