Programowa rewolucja w liceach (projekt)
Powiem krótko - program szkolny jest przeładowany. Np. matematyka - ja nie miałem w szkole rachunku różniczkowego i całkowego, dopiero na Politechnice. Koledzy na Politechnice kończący uprzednio tzw.Technika Mechaniczne mieli to w technikum. I o dziwo - w wymiarze przeciętnym, my, ci z liceów ogólnokształcących mieliśmy z matematyką na uczelni mniej kłopotów, niż ci po technikach. Dlaczego? Oni w technikach mieli po 6 godzin z matematyki na tydzień, my też. Przy znacznie mniejszym programie rzeczowym. To owocowało tym, że mieliśmy znacznie lepiej opanowane "rzemiosło" matematyczne czyli znanie wzorów na pamięć i umiejętność rozwiązywania zadań.
Czyli wniosek - mniejszy zakres rzeczowy w poszczególnych przedmiotach ale za to bardziej dogłębne opanowanie.
Takie zapytanie - jest teraz przedmiot o nazwie propedeutyka filozofii albo logika?
Pani Hall zaczyna mi wyglądać na większego szkodnika niż Giertych. Mundurki to był bzdet, sprowadzony zresztą do absurdu - np. t-shirt w gimnazjum mojego wnuka, lista lektur zawsze będzie dyskusyjna, natomiast to co się kroi to jawny skandal.
Czyli wniosek - mniejszy zakres rzeczowy w poszczególnych przedmiotach ale za to bardziej dogłębne opanowanie.
Takie zapytanie - jest teraz przedmiot o nazwie propedeutyka filozofii albo logika?
Pani Hall zaczyna mi wyglądać na większego szkodnika niż Giertych. Mundurki to był bzdet, sprowadzony zresztą do absurdu - np. t-shirt w gimnazjum mojego wnuka, lista lektur zawsze będzie dyskusyjna, natomiast to co się kroi to jawny skandal.
Jestem gorszego sortu...
Faktycznie, zwykłego związku przyczynowego nie widzę. Można jednak zadać pytanie czy większy zasób wiedzy ogólnej, który przekłada się wprost na miano człowieka kulturalnego nie ma wpływu na jakość informatyka jako człowieka, zresztą nie tylko informatyka, prawnika, historyka, lekarza, inżyniera itd też.lars pisze:Jeżeli znajomość tych dwóch panów czyni lepszym informatykiem
Przyznam, że nie rozumiem.lars pisze:Janek, a mnie wizja informatyka po LO absolutnie nie entuzjazmuje.
A tak w ogóle - przeczytaj swoje posty - brutalnie powiem, że można zauważyć, że się do języka polskiego nie przykładałeś.
A tu masz, Larsie, specjalny prezent, parę myśli jednego z tych "dwóch panów" - Sokratesa:
Wiem, że nic nie wiem.
Jeżeli język nie jest poprawny, to co powiedziano nie jest tym, co zamierzano powiedzieć. Jeżeli to, co powiedziano nie jest tym, co zamierzano powiedzieć, nie zostanie zrobione to, co być powinno.
Najmądrzejszy jest, który wie czego nie wie.
Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.
Znajdujesz to, czego szukasz, umyka ci to, co zaniedbujesz.
Nie warto żyć życiem przez nas nie poznanym.
Nikogo i niczego nie umiem słuchać jak tylko argumentu, który mi się po rozwadze wyda najstosowniejszy.
Strzeż się ludzi, którzy są pewni tego, że mają rację.
Tak czy inaczej żeń się: jeśli znajdziesz dobrą żonę, będziesz szczęśliwy, jeśli złą – zostaniesz filozofem.
Błąd jest przywilejem filozofów, tylko głupcy nie mylą się nigdy.
Tak jeszcze gwoli informacji - Sokrates był filozofem z Aten, nie mylić z Socratesem, znakomitym piłkarzem brazylijskim z przed kilkunastu lat.
Jestem gorszego sortu...
No to o tym już pisałem, myśle ze 9 lat szkoły 'nieśredniej' starcza żeby tą wiedze ogólną posiąść. Oczywiście nie u wszystkich.Janek pisze: Faktycznie, zwykłego związku przyczynowego nie widzę. Można jednak zadać pytanie czy większy zasób wiedzy ogólnej, który przekłada się wprost na miano człowieka kulturalnego nie ma wpływu na jakość informatyka jako człowieka, zresztą nie tylko informatyka, prawnika, historyka, lekarza, inżyniera itd też.
No tak się dziwnie składa, przynajmniej u mnie na roku, że ci po ogólu delikatnie mówiąc nie wymiatają. Ci naprawde dobrzy pokończyli szkoły techniczne. Oczywiscie są wyjątki, jak wszędzie.Janek pisze:Przyznam, że nie rozumiem.
Z polskiego zawsze byłem ofermą. Dzięki temu od razu wiedziałem gdzie nie ide na studia.Janek pisze:A tak w ogóle - przeczytaj swoje posty - brutalnie powiem, że można zauważyć, że się do języka polskiego nie przykładałeś.
A potem efekt jest taki, że taka "oferma z polskiego" pisze lub tłumaczy z angielskiego instrukcję do programu i nie informatyk nijak z tego nic nie może zrozumieć. Nie ma się czym chwalić, trzeba się wstydzić. Zresztą co znaczy być "ofermą z polskiego" - gdybyś pobierał nauki u mojego polonisty to albo byś powtarzał klasę po trzy razy albo... zmienił szkołę. Ale nie miałbyś tej satysfakcji co ja gdy mi po obronie pracy dyplomowej, technicznej jak najbardziej, pogratulowano nie tylko jej zawartości ale i języka, którym została napisana.lars pisze:Z polskiego zawsze byłem ofermą. Dzięki temu od razu wiedziałem gdzie nie ide na studia.
Sokrates powiedział, że wie, że nic nie wie. Ty, Larsie, natomiast wydajesz się mówić, że wiesz wszystko, oczywiście z informatyki. To zresztą drobiazg, Twoja działka, ale w problematyce tatrzańskiej też wygłaszasz takie herezje, że brzuch czasami boli, między innymi ze śmiechu.
Jestem gorszego sortu...
Mogłeś sobie darować ten post, ale widocznie chyba ci się nudzi. Nigdzie nie powiedziałem ze wiem wszystko z informatyki, nie nawidze jak mi ktoś coś wmawia!!! Z mojej strony to tyle, przedstawiłem swój pogląd na temat i koniec. Niech dyskusja idzie dalej, ja nie mam zamiaru się tu wykłucac o pierdoły. W końcu Ty i tak zawsze masz racje. Bez odbioru.
A może raczej "mogę", poza tym po co to "normalnie" a jeżeli już to z przecinkiem przed. A co do pomysłu - ja na Twoim miejscu zgłosiłbym się do Pani Minister - jeśli byłeś taki przewidujący, to Cię może przyjmie do roboty jako doradcę.lars pisze:Nie moge w to uwierzyć normalnie, ten pomysł chodził mi po głowie każdego dnia w liceum,
Chyba "wiedząc", gdzie przecinek przed "że" i chyba na "informatykę"lars pisze:szczególnie podczas otwierania książki od historii więdzac że idę na informatyke.
A nie "cholernie"lars pisze:Tylko wdrożenie tej reformy bedzie holernie trudną sprawą,
A nie "okrojone"lars pisze:ale już właśnie okrajane z konkretnych przedmiotów.
A nie przypadkiem "kląłem". To "jakoś" mnie rozczuliło, co za szczerość!lars pisze:a ogólnie klnełem tylko na historie reszta mnie nawet jakoś ciekawiła ale wiem jak było z innymi.
No i po co to "właśnie", pewnie także i "głowę" a również i "uciąć", gdzie przecinek przed "że", chyba też powinno być "pamiętają". Za to masz rację, z "chemi" pewnie nic nie pamiętają ale co to jest to "chemi"lars pisze:U mnie właśnie pół klasy poszło na humanistyczne kierunki i daje sobie głowe uciąc że oni nic już nie pamietają z takiej chemi czy fizyki.
Czy nie raczej "tracić", "który", "studiach".lars pisze:Ale żeby zaliczać te przedmioty musieli tracic wiele czasu, ktory mogliby poświęcić na coś co im sie przyda na strudiach i w konsekwencji w dalszym życiu.
Co do dalszego życia - może się zdarzyć, że np. Twój syn będzie chciał zostać dziennikarzem - nie będzie Ci wstyd przed nim, że nie masz zielonego pojęcia o ortografii i interpunkcji?
Jeśli już to "da vincich"lars pisze:A skoro upada może warto jednak coś zmienic, bo samą ideą 'davincich' nie wytworzymy.
.lars pisze:Z resztą na co komu dziś człowiek wszechstronnie wykształcony?
A nie "zresztą"? A odpowiadając na pytanie - abym się nie musiał wstydzić słuchając występów sporej części posłów. Zarówno od strony gramatycznej jak i zawartości merytorycznej i myślowej".
No, Kolego, teraz to mi zaimponowałeś. Ty się marnujesz na tej informatyce! Tusk będzie reformował rząd, zgłoś się - ministrem może od razu nie zostaniesz ale podsekretarzem stanu z całą pewnością.lars pisze:Przyszłość to specjalizacja. I niestety takie LO na start NIC nie daje. Może warto jednak by tą idee zmienić i ostatecznie...zlikwidować?
Znudziło mi się już to wymienianie błędów ortograficznych więc ogłaszam amnestię. Natomiast co do meritum. Gimnazjum to przedział wieku 14 do 16 lat a planuje się aby było 13 do 15. W tych latach można wiele się nauczyć, ale tak na zasadzie zapisywania informacji do bazy danych. Jednakowoż uporządkowania tych informacji, przemyślenia a także wyrobienia sobie własnego zdania - w takiej historii np., trudno oczekiwać w tym wieku. Zresztą i bardzo dobrze - to jest piękny wiek na granie w piłkę i uprawianie innych sportów. Tacy Anglicy przykładają do tego wielką wagę - klasa szkolna dość kiepsko kształtuje zespół, szczególnie gdy koedukacyjna, drużyna koszykówki prawie zawsze. A chyba przyznasz mi rację, że w świecie dorosłych oprócz specjalizacji bardzo ważna jest umiejętność działania w zespole.lars pisze:A jeżeli chodzi o wiedze która czyni 'lepszym człowiekiem', to myślę że te 6 lat podstawówki i 3 lata gimnazjum w zupełności starczają żeby nabyć tej wiedzy ogólnej o wszystkim. W LO i tak to jest wszystko potem powtarzane.
Czy to "ogólu" to jakaś analogia do "bidulu". No i czy ładniej nie byłoby napisać zamiast "nie wymiatają" - "nie błyszczą".lars pisze:No tak się dziwnie składa, przynajmniej u mnie na roku, że ci po ogólu delikatnie mówiąc nie wymiatają.
Jak widzę, to Pan Kolega się obraził, zabrał wiaderko i łopatkę i opuścił piaskownicę. A szkoda, wielka szkoda, może w piaskownicy było kilku trochę mądrzejszych kolegów.lars pisze:Niech dyskusja idzie dalej, ja nie mam zamiaru się tu wykłucac o pierdoły. W końcu Ty i tak zawsze masz racje. Bez odbioru.
Lars, ja nie chę Ci dokuczyć. Wręcz przeciwnie. Nie wiem na którym roku jesteś, nieważne, te dwa do trzech czy nawet czterech lat strasznie szybko przelecą. A grzeszysz nie tylko wręcz przeraźliwą nieumiejętnością języka ojczystego ale przede wszystkim straszliwym lenistwem i niechlujstwem. Przecież te wszystkie błędy (poza interpunkcyjnymi i stylistycznymi) program Ci pokazuje tymi czerwonymi kropeczkami. A Tobie się nawet nie chce poprawić - choćby z szacunku dla tych co to czytają. Dobra, nas możesz lekceważyć, to kwestia kultury albo raczej jej braku (a kultura to w dużej mierze kształtuje się na lekcjach historii). Ale za kilka lat trafisz do pracy, będziesz miał innych kolegów a także i szefa. A wszyscy razem klientów. No i wtedy takie niechlujne teksty mogą i Ciebie i firmę bardzo wiele kosztować!
Jestem gorszego sortu...
Janek pisze: Przecież te wszystkie błędy (poza interpunkcyjnymi i stylistycznymi) program Ci pokazuje tymi czerwonymi kropeczkami.
Masz na myśli jakiś korektor w przeglądarce czy sugerujesz wrzucanie wszystkiego do Worda?Janek pisze: Ale na moje wytłumaczenie - automatyczny korektor go nie wskazuje bo on tylko jest skuteczny dla pojedynczych słów.
Moja przeglądarka tak ma (Firefox). A kiedyś to dłuższe teksty wrzucałem do Worda a raczej w nim pisałem. Bo tak bezpieczniej, pisany w forum potrafi "zginąć" i w dodatku nie wiadomo dlaczego.MiG pisze:Masz na myśli jakiś korektor w przeglądarce czy sugerujesz wrzucanie wszystkiego do Worda?
Sprawdziłem przed chwilką IE - tam go, korektora, nie ma - możesz napisać "gura", "bżydki" itp i nic. Jeszcze jeden powód aby nie używać tego trefnego produktu pana Gates'a
Jestem gorszego sortu...
Pomysł jest chory z jednego prostego powodu - nigdy nie wiadomo, co się później może w życiu (czytaj: na studiach) przydać. Każda kolejna reforma systemu edukacji przynosi taki sam skutek - obniżenie poziomu. W efekcie na studiach kolejne roczniki mają coraz ciężej, bo wymagania na uczelni najczęściej pozostają podobne. Porażką było wprowadzenie gimnazjum - mnóstwo czasu zostaje przez to stracone na wyrównanie poziomu dla młodzieży, która przychodzi z bardzo róźnych szkół. Najpierw ten czas jest tracony na początku gimnazjum, następnie cała historia powtarza się w liceum. O studiach wolę nie wspominać - dopiero tam widać, jak ogromne różnice w poziomie wykształcenia są między ludźmi przychodzącymi z róźnych szkół i różnych profilów. I wtedy ci, którzy mieli pecha trafić na złego nauczyciela lub którzy z "humana" trafiają na uczelnię przyrodniczą, mają na studiach chwilami naprawdę ciężko.
Trudno oczekiwać od ludzi, aby już w 1. klasie liceum decydowali na jakie studia chcą pójść. Owszem, część osób jest już zdecydowana, ale większość nie. Jest wielu ludzi, którzy na przykład dopiero po 2 latach studiów decydują, że chcą coś innego robić w życiu - i zmieniają kierunek. Takie obcięcie programu w liceum znacznie utrudni ewentualne późniejsze zmiany.
Do Agaar: Ty nie narzekaj na siedzenie w liceum do 16, bo na studiach najprawdopodobniej będziesz miała czasami zajęcia nawet do 20.
Trudno oczekiwać od ludzi, aby już w 1. klasie liceum decydowali na jakie studia chcą pójść. Owszem, część osób jest już zdecydowana, ale większość nie. Jest wielu ludzi, którzy na przykład dopiero po 2 latach studiów decydują, że chcą coś innego robić w życiu - i zmieniają kierunek. Takie obcięcie programu w liceum znacznie utrudni ewentualne późniejsze zmiany.
Do Agaar: Ty nie narzekaj na siedzenie w liceum do 16, bo na studiach najprawdopodobniej będziesz miała czasami zajęcia nawet do 20.
Całkiem możliwe, ale to już inny system. Nie będę siedzieć codziennie bite 8/9 godzin. Pobudka o 06.00 i powrót po 16.00 nie należy do miłych, zwłaszcza, że jest czas w domu na obiad i naukę. Drugi raz bym tego nie przeżyła. Dobrze, że byłam taka nieświadoma.Rafał pisze:Do Agaar: Ty nie narzekaj na siedzenie w liceum do 16, bo na studiach najprawdopodobniej będziesz miała czasami zajęcia nawet do 20.
Już ok. Jak pisałam - teraz mam średnio po 5/6 godz. i jest super.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ale chyba nie codziennie?mefistofeles pisze:będziesz 10-12
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
No właśnie możesz mieć na przykład w jakimś dniu 4 zajęcia (półtoragodzinne) - wydaje się, że to nie tak dużo. Ale... między nimi przerwy dwugodzinne. I wtedy siedzisz na uczelni bite 12 godzin. Od 8 do 20. Bo jeśli mieszkasz niezbyt blisko uczelni, to nie ma sensu, żeby w te przerwy wracać do siebie. To niestety nie jest tak jak w liceum, gdzie "okienek" nie miałaś w ogóle albo prawie w ogóle.
PS. Oczywiście jeśli masz szczęście, to trafisz na bardziej "ludzki" podział. Czasem nawet zdarza się, że są 3-dniowe weekendy (chociaż to głównie na starszych latach chyba). Ale z dwoma czy trzema tego typu dniami w tygodniu powinnaś się liczyć.
PS. Oczywiście jeśli masz szczęście, to trafisz na bardziej "ludzki" podział. Czasem nawet zdarza się, że są 3-dniowe weekendy (chociaż to głównie na starszych latach chyba). Ale z dwoma czy trzema tego typu dniami w tygodniu powinnaś się liczyć.
Poczekamy - zobaczymy.
Teraz pozostaje się uczyć i modlić o trafienie w tematy i zadania na maturze.
Teraz pozostaje się uczyć i modlić o trafienie w tematy i zadania na maturze.
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151



