Zakaz spania na podłodze w schroniskach

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Janku - jak Ty sobie wyobrażasz rezerwoawnie wyjazdu w Tatry na pół roku przedtem, kiedy pogoda daje się przewidzieć najwyżej na tydzień i to tez niezbyt dokładnie.
Robiłem to przez wiele lat i jakoś było. A co do prognoz w Tatrach - dwudniowa się potrafi nie sprawdzić a tygodniowa to już wróżenie z fusow.

Realia są takie - albo jest względne bezpieczeństwo pożarowe albo to co jest. A to co jest to duża szansa na spalenie się żywcem lub stratowanie podczas panicznej ucieczki przez zawalone glebantami korytarze. Przypomnij sobie pożar w hali Stoczni Gdańskiej podczas koncertu. Zabrakło odpowiedniej ilości wyjść po część była zastawiona jakimiś gratami.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi napisał
Brak rezerwacji
- ale Mefi rozumiesz,że tym sposobem możesz nigdy nie znalezć się w szeregu "pierwszych i lepszych" ?
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izabela pisze:ale Mefi rozumiesz,że tym sposobem możesz nigdy nie znalezć się w szeregu "pierwszych i lepszych" ?
Myślę, że (ilość chętnych na nierezerwowany nocleg)/(schronisko) nie przekracza 100-150 osób. Ludzie wolą jednak bezpieczeństwo i zdecydowana większość tych co rezerwują (czyli wczasowicze) po prostu odpuści. Reszta (czyli np Ty) zaryzykuje.


Janku - ale ty jeździłeś w Tatry na co najmniej 2 tygodnie. Teraz mało kto ma taką możliwość.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
kicek

-#1
Posty: 36
Rejestracja: pn 09 kwie, 2007
Lokalizacja: Jaworzno

Post autor: kicek »

Basia Z. pisze: Przepraszam - a nie możesz sobie zarezerwować ?
W tym roku miałem jechać z kumplem w tatry, wszystko cacy dzień wyjazdu ustalony no ale kolega sie rozchorował, no to po prostu przełożyliśmy wyjazd na następny tydzień i tyle. Jakbyśmy mieli rezerwować to czekalibyśmy kolejne tygodnie.

Druga sprawa to pogoda, bo po co sie pchać jak prognozy, kamerki i znajomi w Zakopanem mówią że leje i lać będzie. A tak to widzę że pogoda ładna to sie pakuje i jadę.
Janek pisze:Benzyna też droga cholernie. Takie życie. Na Słowacji znajdziesz tańsze kwatery.
I dlatego nie mam samochodu, ale nie porównuj cen benzyny do cen noclegów... Poza tym policz sobie koszt i czas dojścia na polskie szlaki i myślę ze raczej już nocleg w tym Zakopanem byłby lepszy (pomimo cen)
Co do pożaru to muszę ci przyznać racje...
lukas_12 pisze: zakładanie a priori, że będzie się spało na glebie jest niepoważne
A gdzie ja napisałem ze chce non stop spać na podłodze? jak mam możliwość w schronisku spania na łóżku to zawsze i wszędzie skorzystam
ale jak nie ma tego wolnego łóżka to trzeba wybrać podłogę i już...

Janek pisze:Słyszałeś o tanich liniach lotniczych? .........
Toś pojechał po bandzie. Bez sensu...

mefistofeles pisze:
Jak chodzi o schroniska to jestem zwolennikiem opcji odwrotnej. Brak rezerwacji - w końcu to schronisko a nie hotel. A jesli hotel to niech zmieni nazwę.
Otóż to!


Nie jestem jakimś super zwolennikiem gleby :D bo jak jest wolne łóżko to wezmę ale po prostu chcę przyjść do schroniska bez obawy że mnie nie wyleją (jak np w murowańcu) przespać sie, posiedzieć...i tyle 8)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:zdecydowana większość tych co rezerwują (czyli wczasowicze)
No kurde, zaraz się obrażę. Nigdy do schroniska nie jeździłem aby się na trawce i słonku wylegiwać. W dodatku przeginasz, jak ktoś chce na wczasy w góry jechać to za niewiele więcej a jak dobrze poszuka to i mniej to ma kwaterę jak ta lala. Z porządnym łózkiem, coraz częściej internetem a już na pewno nie musi się przez "zwłoki" do kibla przedzierać bo go ma z wejściem z swojego pokoju a jak nawet na korytarzu to tam nikt nie leży.
Rezerwację robią ludzie, którzy z różnych powodów chcą spać w schronisku (choćby aby zaoszczędzić na dojściu lub spać trochę dłużej) ale mieć jednak trochę wyższy standard, czyli własne łóżko. Trochę to mało, tak mi się zdaję, że jak miałbym teraz 25 czy 30 lat to też nie pchałbym się w to bardag. Wolałbym wcześniej wstać.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Huczaj

-#6
Posty: 2841
Rejestracja: śr 28 lis, 2007
Lokalizacja: Kraków/Olkusz

Post autor: Huczaj »

Mam pytanie wybieram się po 10 lutym w tatry i chciałbym sie od was dowiedzieć czy konieczne jest rezerwowanie noclegu w schronisku w chochołowskiej czy można sobie na luzie przyjść i zawsze jakies miejsce się znajdzie? Myslę ze nie powinno być dużo ludzi więc nie powinno być problemów ale chce zapytać bardziej doświadczonych.

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek - nasze Tatry są małe. Przeciętny turysta jest w stanie sensownie zagospodarować pobyt w jednym schronisku na maksymalnie 5 dni. Nie mówię, że wszyscy, którzy rezerwują dłuższy pobyt to wczasowicze, ale zdecydowana większość.

W Moku mieli fajny sposób na odróżnienie wczasowicza od górołaza. Gdy rezerwowałem (a jak!) nocleg na 4 dni przed terminem (bo to był już temin tak na 80% pewny) spytali mnie czy mam śpiwór.
Huczaj pisze:Mam pytanie wybieram się po 10 lutym w tatry i chciałbym sie od was dowiedzieć czy konieczne jest rezerwowanie noclegu w schronisku w chochołowskiej czy można sobie na luzie przyjść i zawsze jakies miejsce się znajdzie?
Byłem tam w sobotę przelotem - sporo jakichś grup zorganizowanych było (kolejne przekleństwo schronisk), lepiej zadzwoń i zapytaj.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Pięknie to napisałeś, Mefi, z żarliwością prawie jak konsomolec, taki musiał być młody Lenin. Znam to doskonale, z autopsji mianowicie i to wcale nie dlatego, że wtedy konsomolec był bytem realnym, którego nawet w Tatrach można było spotkać a nie figurą stylistyczną w tekście jak to jest teraz. Albowiem, "ja sam przed wiekiem, gdym był młodym człowiekiem" też się burzyłem w schronisku na tych, których Ty nazywasz "wczasowiczami" bo to oni, kurna, miejsca nam dobrym, prawdziwym turystom zabierają. A kto to jest ten prawdziwy turysta - ano ten co to nie sieje, nie orze tylko przez te pięć dni z każdego schroniska (jak wyliczyłeś) zapieprza z plecakiem na okoliczne wertepy. (tak nawiasem - te pięć dni to może na Gąsienicowej idzie wypełnić (po legalnych ścieżkach), gdzie indziej gorzej.
A zatem jam też był jako ten konsomolec żarliwy i gniewny wielce i z oczu mi biły gromy na tą hołotę wczasowiczów. Ale do czasu, do czasu. Bo wystarczy zacząć się wspinać, wcale nie honornie jak jeden mój ulubieniec, co to twierdził, że poniżej piątki to bezsens, ale po takich dwójeczkach czy trójeczkach i z Hali Gąsienicowej masz co robić przez długie tygodnie. A zatem mamy pierwszą grupę wczasowiczów - wspinaczy.
Jak się przyjeżdża na góra dwa lub trzy dni to się zapieprza w góry (by wejść na Kościelec po raz ósmy, w czym oczywiście nie ma nic złego) ale zarazem nie ma się czasu ani ochoty aby rozejrzeć się wokół siebie. A szkoda, bo wówczas może się okazać, że ci "wczasowicze", których w przelocie widziałem w schroniskowej jadalni to np.:
- malarz, prawdopodobnie amator, sądząc z jakości dzieł, całymi dniami włóczący się z sztalugami wśród stawków gąsienicowych;
- fotograf, tym razem zawodowiec, dźwigający ciężki i wielki aparat na płyty szklane; dziennie robił po dwa, trzy zdjęcia ale zdarzało mu się godzinami przesiadywać w jednym miejscu w oczekiwaniu na odpowiednią konstelację chmur i światłocienia;
- małżeństwo z dwojgiem dzieci po ok. 15 lat okazuje się być przedwojennymi wspinaczami - teraz ucząc swoje dzieci wspinaczki;
- przypominam też sobie botanika amatora, snującego się całymi dniami po dolinie w poszukiwaniu okazów do swego zielnika (choć to pewnie nielegalne i zabronione) a także geologa czy petrografa amatora podkuwającego tu i ówdzie młoteczkiem a potem kawałek kamienia wędrował do torby;
- zdarzył się też poeta co to jedynie krążąc po Hali Gąsienicowej znajdował natchnienia (choć nie mam pojęcia czy wiersze były coś warte);
- pamiętam też żony (narzeczone, kochanki - wszystko jedno) "ostrych" taterników - oni robili jakąś auserową drogę a one siedziały na leżakach przed Murowańcem, dziergały jakieś swetry, piły kolejne kawy i wypalały dziesiątki papierosów - wszystko ze strachu o swych mężów (narzeczonych, kochanków);
- na sam koniec napiszę też, że przypominam sobie również starsze panie i starszych panów, samotnych lub w parze, całymi dniami snujących się po Hali, lornetkujących ściany - wszystko w poszukiwaniu wspomnień z młodych lat. Dla niejednych z nich już dojście nad Czarny Staw to poważna wyprawa, inni dojdą do Zmarzłego...

No i teraz, powiedz Mefisto, czy ci wszyscy wyżej wymienieni to byli ci "wczasowicze", w podtekście nie godni łóżka w schronisku, zbędni intruzi?

Wszyscy ci ludzie będą zawsze dokonywać rezerwacji, nie zaryzykują przyjścia na wariata, na ogół też nie nadają się do "podłogi". No i dla nich trud podejścia z Zakopanego jest niewątpliwie wielokrotnie większy niż dla wypasionych byczków, nagrzanych piwkiem siedzącym wokół Murowańca w oczekiwaniu godziny w których recepcja ich uzna za "spóźnionych turystów" i sprzeda kawałek podłogi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Janek napisał
Jak się przyjeżdża na góra dwa lub trzy dni to się zapieprza w góry (by wejść na Kościelec po raz ósmy, w czym oczywiście nie ma nic złego) ale zarazem nie ma się czasu ani ochoty aby rozejrzeć się wokół siebie. A szkoda, bo wówczas może się okazać, że ci "wczasowicze", których w przelocie widziałem w schroniskowej jadalni to np.:
- malarz, prawdopodobnie amator, sądząc z jakości dzieł, całymi dniami włóczący się z sztalugami wśród stawków gąsienicowych;
- fotograf, tym razem zawodowiec, dźwigający ciężki i wielki aparat na płyty szklane; dziennie robił po dwa, trzy zdjęcia ale zdarzało mu się godzinami przesiadywać w jednym miejscu w oczekiwaniu na odpowiednią konstelację chmur i światłocienia;
- małżeństwo z dwojgiem dzieci po ok. 15 lat okazuje się być przedwojennymi wspinaczami - teraz ucząc swoje dzieci wspinaczki;
- przypominam też sobie botanika amatora, snującego się całymi dniami po dolinie w poszukiwaniu okazów do swego zielnika (choć to pewnie nielegalne i zabronione) a także geologa czy petrografa amatora podkuwającego tu i ówdzie młoteczkiem a potem kawałek kamienia wędrował do torby;
- zdarzył się też poeta co to jedynie krążąc po Hali Gąsienicowej znajdował natchnienia (choć nie mam pojęcia czy wiersze były coś warte);
- pamiętam też żony (narzeczone, kochanki - wszystko jedno) "ostrych" taterników - oni robili jakąś auserową drogę a one siedziały na leżakach przed Murowańcem, dziergały jakieś swetry, piły kolejne kawy i wypalały dziesiątki papierosów - wszystko ze strachu o swych mężów (narzeczonych, kochanków);
- na sam koniec napiszę też, że przypominam sobie również starsze panie i starszych panów, samotnych lub w parze, całymi dniami snujących się po Hali, lornetkujących ściany - wszystko w poszukiwaniu wspomnień z młodych lat. Dla niejednych z nich już dojście nad Czarny Staw to poważna wyprawa, inni dojdą do Zmarzłego...
- to najbardziej wartościowy post jaki udało mi sie ostatnio przeczytać. Chylę czoła!...I poddaje pod rozwagę wszystkim zwolennikom opcji "kto pierwszy ten lepszy"
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:
No i teraz, powiedz Mefisto, czy ci wszyscy wyżej wymienieni to byli ci "wczasowicze", w podtekście nie godni łóżka w schronisku, zbędni intruzi?
Ale ilu ich jest? Tacy ludzie obecnie to margines. Ja w kazdym razie nie spotkałem.
Zdroworozsądkowo wydaje się, że obsługa schroniska byłaby w stanie kogoś takiego odróżnić od typowego wczasowiczo-imprezowicza i zrobić wyjątek od braku rezerwacji po telefonie wykonanym kilka dni przed ewentulanym przyjazdem.

To nie jest mój wymysł - podobny system działa w Morskim Oku, gdzie zasadniczo Stare Schronisko nie jest rezerwowane, ale w zasadnych przypadkach sa od tego wyjątki.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:od typowego wczasowiczo-imprezowicza
Pytam się raz jeszcze kto to taki jest wczasowicz - imprezowicz w polskim schronisku tatrzańskim anno domini 2008. Jeżeli to jest facet co to tu przylazł na wódkę, piwko czy dziewczynki, to nie jest to wczasowicz-imprezowicz tylko wczasowicz - masochista, bo takie upodobania znaczniej lepiej a pewnie nawet i taniej można zrealizować w okolicach Krupówek.

Wiem, bywają takie zorganizowane grupy, co to całymi dniami nie trzeźwieją, ale one w olbrzymim procencie są reprezentowane w recepcji przez pewną zacną ponoć instytucję. Nie wypowiadam się dalej, bo to nie moja działka tylko przodowników (PRZODO nie PRZEWO).

Czasami też na forach słychać oburzone głosy prawdziwych turystów co to byli "spóźnionymi turystami" brnącymi po nocy akurat w Sylwestra...
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze:Jeżeli to jest facet co to tu przylazł na wódkę, piwko czy dziewczynki, to nie jest to wczasowicz-imprezowicz tylko wczasowicz - masochista
Zwykle jest to kilku takich facetów. Ewentualnie rodzina z dziećmi, która zachowuje się jak w pensjonacie. Inna sprawa to grupy integracyjne (co to 'integracja' wielokrotnie pisała lucyna).
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Zwykle jest to kilku takich facetów
Pozory mylą, jesteś pewien czy przedpołudniem nie koszą ostro na zachodniej Kościelca np.

mefistofeles pisze:Ewentualnie rodzina z dziećmi, która zachowuje się jak w pensjonacie
Nic nie rozumiem, na kwaterze mieliby taniej za to niewspółmiernie wygodniej

mefistofeles pisze:Inna sprawa to grupy integracyjne (co to 'integracja' wielokrotnie pisała lucyna).
Mogę uwierzyć, że na Chochołowskiej, ale nigdy, że np. w Pięciu Stawach albo Murowańcu. No chyba, że ta integracja to tzw. szkoła przetrwania. A te grupy Lucyny to niezły hotel np. w Solinie i autokar
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Janek pisze: Pozory mylą, jesteś pewien czy przedpołudniem nie koszą ostro na zachodniej Kościelca np.
mało prawdopodobne - ci chodza wczesnie spać a nie musza być uciszani przed północa przez obsługe.
Janek pisze: Nic nie rozumiem, na kwaterze mieliby taniej za to niewspółmiernie wygodniej
Tez nie rozumiem, ale sa takie typy.
Janek pisze:Mogę uwierzyć, że na Chochołowskiej, ale nigdy, że np. w Pięciu Stawach albo Murowańcu. No chyba, że ta integracja to tzw. szkoła przetrwania.
W Murowańcu się zdarzają.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi napisał
Ale ilu ich jest? Tacy ludzie obecnie to margines. Ja w kazdym razie nie spotkałem.
- Mefi :) opowiem Ci coś. W zeszłym roku w Murowańcu w recepcji, na stoliku dostrzegłam zapisaną kartkę, taką z widokiem na Gąsienicową. Była zaadresowana, ale bez znaczka.Podeszłam do recepcji i powiedziałam - ktoś zostawił kartkę. Młody chłopak wzruszył ramionami, i odrzekł - aaa...tak, wala się tu od jakiegoś czasu po stoliku. Odeszłam na bok i przeczytałam ją. Posiadała wzruszający tekst od kogoś kto przybył z zagranicy w Tatry po kilkudziesięciu latach , i pisał do dawnego przyjaciela, który nie mógł stawić sie na umówione tu spotkanie po latach....Zapytałam pana recepcjonisty co należałoby zrobic by kartka trafiła do odbiorcy. Dziwnie na mnie popatrzył i powiedział,że kupić znaczek( chyba ze dwa razy się dopytywał czy chcę kupić ten znaczek). Kupiłam go, nakleiłam na kartke i poprosiłam o nadanie. Mam świadków tego zdarzenia, bo właśnie z towarzystwem przybyliśmy do schroniska. To tak apropo "ilu ich jest" "to margines"i " nie spotkałem"....a rozglądnąłeś się? ;)
Pozdrawiam
Izabela
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izabela pisze:a rozglądnąłeś się?
widac za mało. Ale gdyby było ich dużo bym zauważył.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi napisał
Ale gdyby było ich dużo bym zauważył.
- Skarbie, ale tu nie idzie o ilość przecie...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izabela pisze:- Skarbie, ale tu nie idzie o ilość przecie...
ależ idzie! Kilku turystów "rezerwatów" nie byłoby problemem. Problem się pojawia jesli noclegi na sierpien trzeba rezerwowac w lutym. I uważam, ze obsługa jest w stanie zrobić wstępną selekcję.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

mefistofeles pisze:Ale gdyby było ich dużo bym zauważył.
Nigdy nie było zbyt wielu. Chodziło mi o coś innego - aby nie upraszczać.

Moim zdaniem cały problem tkwi w tym, że "podłoga" pojawiła się w cennikach. Ewenement chyba na skalę światową. Co nie znaczy, że takie miejsce do spania nie istnieje. Istnieje, ale w na ogół bezobsadowych schronach naprawdę wysokogórskich. Iwona zapewne potwierdzi, że w tak dużych i solidnych budynkach jak Murowaniec w dodatku położonych niezbyt wysoko w odległości góra 1.5 godziny od miejscowości turystycznej to na same zapytanie o podłogę pokażą drzwi.

W latach 50-ych, 60-ych, 70-ych system działał bezbłędnie. Można było rezerwować drogą pocztową, dostawało się potwierdzenie, wysyłało zaliczkę. Jak komuś coś wypadło to zwracali zaliczkę, oczywiście trzeba było zawiadomić. Bez faksów, internetu i komórek.
Reszta miejsc była sprzedawana od samego rana na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. W zasadzie tylko maksymalnie na trzy noce, ale można się było dogadać. Turystów chyba było tyle samo co teraz za to taterników znacznie więcej, w takim Murowańcu potrafiło być jednorazowo i 30, 40. Uciąłem sobie kiedyś gadkę z recepcjonistką i powiedziała mi, że w sezonie to najwyżej 10% chętnych było niezaspokojonych.

A jak było z tymi "spóźnionymi" - owszem zdarzali się, może góra 5 na tydzień. W Murowańcu kładziono ich na ławie w jadalni i dawano koc, za który płacili grosze, ok. 10% ceny noclegu.

Usankcjonowana podłoga powoduje cały burdel, Dawniej nikomu do głowy nie przyszło aby wieczorkiem podejść z Kuźnic i udawać "spóźnionego". Bo wiedzał, że pokażą mu drzwi.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Mefi napisał
ależ idzie!
- pozwolę sobie nie zgodzic się z Toba. Dlaczego, bo nie uważam tak jak Ty by,
. obsługa jest w stanie zrobić wstępną selekcję.
- w wiekszości przypadków byłaby taka" selekcja "jak z tą nieszczęsną kartka , tyle,że byliby to bezpośrednio zywi ludzie - tak uwazam. Dlatego przekonuja mnie argumenty Janka
Można było rezerwować(-)
Reszta miejsc (-) sprzedawana od samego rana na zasadzie kto pierwszy ten lepszy
Pozdrawiam
Izabela
ODPOWIEDZ