Tatry Zachodnie 17-20.01.2008

Wspomnienia z pobytu w górach, relacje, plany wyjazdów.
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

gb pisze:Nawoływanie i propagowanie zachowań - niezgodnych - z zasadami (nie napiszę "niegodnych" - bo zapewne kilka osób poczułoby się urażone) - według mnie jest nie fair. (żeby nie napisać ostrzej).
Całe szczęście, że przyznałeś się do tego, iż cierplisz na alergię. Twoja alergia jak widzę osiągnęła stan mocno zaawansowany i wkrótce zaczniesz krzyczeć, że ktoś nie postawił przecinka, a "winien był powinien".
Prawda jest taka, że się zwyczajnie w świecie nudzisz. Nie było żadnego nawoływania, a wręcz przeciwnie - było ostrzeżenie. "Niezgodne z zasadami"? A ty kolego zdaje się masz niemałą wiedzę na temat WK i jak się wydaje nie jest to wiedza książkowa skoro wiesz co tam się sypie a co nie i jak to przejście zimą wygląda.
Zatem moi drodzy! GB Propaguje przejście przez Wąwóz Kraków, podając detale "za barierką"!
gb pisze:Co dla Was było "końcem" Wąwozu, do którego - dzielni tatrzańscy turyści - dotarliście? Można wiedzieć???
W związku z oburzeniem GB, które stawia pod znakiem zapytania jego dalszą kondycję psychiczną oświadczam:
Po przejściu barierki zakładaliśmy dalszy ślad celem dotarcia do końca wąwozu rozumianego jako formacji, którą każdy zna z turystycznego szlaku. Naszym celem było zwiedzenie tego nieznanego nam zakątka dol. kościeliskiej, a przede wszystkim obejrzenie sobie Żlebu 13 Progów, którym według mojej wiedzy prowadzi znana droga wspinaczkowa, co mnie osobiście jako amatora taternictwa interesowało, zwłaszcza po przeczytaniu pewnego wywiadu z J. Muskatem. Ujrzeliśmy Żleb, zobaczyliśmy Kamienne Tomanowe, które również zrobiło na nas wrażenie i zawróciliśmy.
Zatem należy stwierdzić, iż w istocie dopuściliśmy się ciężkiej nieprecyzji w opisaniu naszej trasy, gdyż napisałem "do końca", a przecież tam gdzie doszliśmy końca nie ma.
Tak swoją drogą - trzeba być kretynem, żeby w takich warunkach jakie tam były pchać się dalej w Kamienne Tom. Wtedy dopiero miałby GB pole do popisu.
gb pisze:stwierdzeniem "za słynną barierką nie jest bardziej urokliwy" - czysto subiektywnie nie mogę się zgodz
A to się nie zgadzaj. Czy ja napisałem - "jest obiektywnie mniej urokliwy". Ty naprawde nie masz co robić w prywatnie??? No bo skoro Ty musisz pisać, że określenie "mniej urokliwy" ma charakter subiektywny? Nie wiesz, że to "oczywista oczywistość"?
gb pisze:Wszedł za barierkę??? Eksploracja po byku...
CZego wszystkim życzę.
Pozdrawiam!

Łukasz
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

@horolezec

Ty też się chyba nudzisz.
Po jaką cholerę rozkręcasz tu kolejną wojenkę?
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

wietnie sobie zdajesz sprawę, że poruszanie się poza szlakami w TPN jest dopuszczalne wtedy, gdy chce się dojść i wrócić z drogi wspinaczkowej - dlatego też w ostatnich wyjaśnieniach z ogromną dozą hipokryzji twierdzisz - że szedłeś tam się wspinać na 13 progach, ale oceniwszy sytuację wróciłeś... cool Gratluję hipokryzji - ale na mnie takie "bajduły" wrażenia nie robią. Zgłosiłeś chęć wspinaczki gdziekolwiek? Miałeś ze sobą niezbędne wyposażenie (aaaa przepraszam - jesteście wraz z Towarzyszką tak wspaniałymi wspinaczami, że na "żywca" łojnęlibyście 13 progów w zimie - z marszu).
Faktycznie jesteś dość poważnie chory. Po pierwsze skoro sam tam byłeś, a wiesz, że nie wolno to powinieneś się zamknąć w kwestii pouczania i parkowych wykroczeniach.
Z resztą Twoja wiedza na temat przepisów regulujących wspinanie w Tatrach jest porażająco mała. W Żlebie 13 progów, jak również niemal w całych Tatrach Zachodnich nie wolno się wspinać, gdyż jest to rejon wyłączony z tego typu działalności! Do Wąwozu Kraków wolno wchodzić grotołazom.
Poza tym czytaj ze zrozumieniem. Napisałem wyraźnie - poszliśmy obejrzeć sobie Żleb 13 progów! Gdzie tu zamiary wspinaczkowe?!
Jaka hipokryzja? Jakie wspinanie? Jakie bajduły?
Masz zły dzień? Cierpisz na jakąś chorobę psychiczną? Współczuję, ale nie denerwuj innych.

Rusz lepiej zasiedziałą dupę, jedź w Tatry, napisz jakąś relację to możemy dyskutować i zasadności wchodzenia w dane miejsca a w inne nie.

Swoją drogą ciekawi mnie, jakim cudem TY zdobyłeś swoją wiedzę o Wąwozie Kraków LEGALNIE??????? No słucham.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Przyznam się, że trochę nie rozumiem całego sporu. Jak sądzę, GB, w końcu blisko związanemu z TPN trochę wkurzyło to zdjęcie z przekraczaniem barierki. To jest trochę kwestia "zasad" ale nie tylko. To tak trochę jak zamieścić zdjęcie na którym będzie widać, że się jedzie autem "pod włos". Przechodząc do meritum sprawy. Na wstępie by należało powiedzieć, że jakiekolwiek chodzenie w Tatry (inne góry też) nie jest zajęciem "rozsądnym", takim jak np. wylegiwanie się na plaży. Choć, uwaga, na tej plaży można się nabawić udaru słonecznego a w dalszej perspektywie umrzeć na raka skóry - nie ma lekko.
Ale jak już się ktoś w to "bawi" to trzeba to i owo umieć, choćby dlatego aby sprostać ew. nieoczekiwanemu załamaniu pogody co jest możliwe nawet w najbardziej optymalnych warunkach letnich, nie mówiąc już o zimowych. A niestety tego się można nauczyć tylko przez "praktykę" - przebijać się przez zaspy na drodze albo jechać nawierzchnią bardziej przypominającą lodowisko niż drogę nikt się jeszcze z książki lub internetu nie nauczył. Ale rozróżnijmy "umieć" od "lubić". Może aby nie zadrażniać (prawda, Andy) przejdę na chwilę do porównań samochodowych. Jeżeli czyjś np. charakter pracy wymaga długich jazd i to przez cały rok, to trudno, trzeba to umieć. Nie chcę się chwalić, ale umiem. Co nie znaczy jednak, że lubię. Nie lubię. I trzeba umieć dać spokój, nawet wtedy jak się nam bardzo śpieszy. Trzy lata temu spotkało nas takie coś dość już blisko Berlina. I choć teoretycznie powrót do domu był czasowo w zasięgu ręki daliśmy za wygraną i zjechaliśmy do hotelu, niestety całkiem nie taniego. Następnego ranka było już ślicznie, droga jak w lecie. Tyle, że po drodze minęliśmy mnóstwo pojazdów na "lorach" i dźwigi oraz ciągniki wyciągające pojazdy z rowów czy pól. Czy ich kierowcy nie umieli czy też "lubili" - trudno zgadnąć!
Moja osobista autotolerancja na "lubienie" ma dość niski pułap. Teraz to kwestia wieku ale poszukując w pamięci z dawnych lat dochodzę do wniosku, że jeśli Horolezec nie przesadził w opisie (zdjęcia mówią, że nie) to jedyna rzecz, która by mnie interesowała w schronisku to znalezienie czwartego do brydża. Nie znaczy to oczywiście, że zamierzam tu rzucać gromy na Horolezca. To jest kwestia tego osobistego pułapu "lubienia" - ma wyraźnie wyższy. Dochodzi tylko kwestia ideologii. Może na przykładzie jaskiń. Owszem, bardzo mi się podobają, ale te udostępnione i z oświetleniem. Te zwykłe nie - owszem, spróbowałem, nie gustuję. To tak jak z flakami - jeden lubi, drugi nie. Znałem kilku wybitnych taterników, którzy też nie lubili. Ale nie krzyczeli, że to idiotyzm. A także speleologów, którzy nie lubili wspinaczki tej "zewnętrznej" ale nie próbowali nikomu udowadniać, że jak się nigdy nie przebił przez syfon to jest ciapciak i mięczak.

Poruszona tu kwestia "ostrożna" kobieta i "waleczny" mężczyzna. Nie wiem, miałem okazję poznać sporo "nieostrożnych" dziewczyn i bardzo "statecznych" facetów. Trzeba by przeprowadzić jakieś bardziej szerokie badania aby próbować odpowiedzieć na pytanie czy postawiona na wstępie teza jest słuszna. Tylko jedno - to do panów - sprawa jest nieco zawiła. Może wspomnienie osobiste. Wprowadziłem kiedyś w góry i na wspinaczkę (od razu mówię, nietrudną, żadne tam ausery) jedną dziewczynę, wtedy tzw. sympatię. Bardzo szybko zauważyłem, że jej próg górskiej "zawziętości" jest znacznie wyższy niż mój. Niestety nieadekwatny do możliwości fizycznych. Kiedyś poszliśmy na jedną drogę i już po niedługim czasie uznałem, że za trudną i zarządziłem "wycof". Awantura, wielka awantura, zostałem nazwany tchórzem a nawet śmierdzącym tchórzem. A ja się PO PROSTU O NIĄ BAŁEM, takie atawistyczny lęk mężczyzny o swoją kobietę. Znajomość się skończyła ale postawiłem na swoim. Później, już z innym towarzyszem o mało co by się zabili i potem nikt nigdy jej już w Tatrach nie widział. Takie zakończenie wcale nie jest czymś odosobnionym.

Jedna z moich ulubionych książek z lat młodości to "Wyga" Jacka Londona (znana też jako "Bellew zawierucha". W największym skrócie - to historia paniczyka z San Francisco, którego stryj namówił do "skosztowania niedźwiedziego mięsa" podczas gorączki złota na Alasce. Początki fatalne ale potem polubił, nawet bardzo. Mężczyzna chyba musi popróbować tego "niedźwiedziego mięsa", to chyba taka atawistyczna pozostałość z jaskiniowych czasów, choćby dlatego aby umiał w trudnych sytuacjach i to wcale niekoniecznie górskich umieć ochronić swoich bliskich (choć bywają kobiety niezwykle do tego uzdolnione, szczególnie w sytuacjach ekstremalnych, w których czasami "rozklejają" się cholerni "twardziele".

Na koniec przykład z zupełnie "innej bajki". Krzywa Wieża w Pizie - Kilkaset cholernie wyślizganych stopni, +35 C, cholernie długa kolejka do kasy biletowej i druga do wejścia na wieże. W dodatku 18 euro od twarzy. Co najmniej cztery do pięciu godzin. Powiedział takie słowo na "p". W końcu nie pojechałem tam za karę. Może tych Japończyków co głównie sterczeli w kolejce tak ukarano. Zamiast na wieżę pojechaliśmy do Lukki (nie była w programie) - urokliwe miasto a w dodatku fantastyczny dojazd przez kawałek Alp Apuańskich. Natomiast następnego dnia po przejściu przez labirynt sal Galerii Uffizi w Flerencji byłem pół żywy (mimo klimatyzacji) i odczuwałem zakwasy. Ale nie żałuję, bo to mnie akurat fascynowało - większość tylko biegnie do kilku da Vinci i sali z płótnami Botticellego i do domu.
Podobnie też mi się nie chciało wchodzić na taras widokowy kopuły bazyliki św. Piotra w Rzymie. Ileś tam stopni i w dodatku też +35. Może gdybym był młodszy! Miejsce święte ale "schodzić" tam z tego świata jakoś nie miałem ochoty. Podobno piękny widok, ale prawie identyczny z tym z tarasu Monumentu Wiktora Emanuela (tzw. maszyna do pisania, zresztą koszmarnie brzydka). A tam można wjechać windą za 3 euro.

Słowem - wszystko jest względne!

PS.
W czasie pisania tego tekstu pojawiły się nowe posty, których nie znałem. Niestety trochę... Horolezec, tym razem przeginasz. No ale masz prawo nie wiedzieć, że GB z powodów tzw. zawodowych ma prawo legalnie być w wielu miejscach, w których innym nie wolno.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

gb pisze:ógłbyś mnie w nią ewentualnie pocałować - ale nie jest to moim największm pragnieniem
gb pisze:s - być może nie piszę zbyt wielu relacji - bo właśnie nie chcę zachęcać? Dopuszczasz taką możliwość?
Są to kolejne słowa na tym forum pod moim adresem, które jednoznacznie wskazują, że czas skończyć z pewnymi formami aktywności tutaj. Myśle, że forum nie ucierpi, a niektórzy wręcz się ucieszą.
Awatar użytkownika
Agaar

-#8
Posty: 5593
Rejestracja: ndz 07 sie, 2005
Lokalizacja: wielkopolska
Kontakt:

Post autor: Agaar »

horolezec pisze:Są to kolejne słowa na tym forum pod moim adresem, które jednoznacznie wskazują, że czas skończyć z pewnymi formami aktywności tutaj. Myśle, że forum nie ucierpi, a niektórzy wręcz się ucieszą.
Przesadziłeś.
To ja Ci powiem, że najłatwiej jest właśnie uciec. ;)
"pamiętaj jak Ci praca lub jakieś studia przeszkadzają w chodzeniu po górach to rzuć to w diabły" Fenek
[galeria zdjęć] http://picasaweb.google.com/103556764021884049151
Awatar użytkownika
diablak1223

-#5
Posty: 615
Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
Lokalizacja: wawa

Post autor: diablak1223 »

Horolezec, wiecej dystansu do siebie i otoczenia ;)
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

horolezec pisze:Są to kolejne słowa na tym forum pod moim adresem, które jednoznacznie wskazują, że czas skończyć z pewnymi formami aktywności tutaj. Myśle, że forum nie ucierpi, a niektórzy wręcz się ucieszą.
Kolego - przede wszystkim się nie obrażać. Lepiej się zastanowić przez chwilę nim się kliknie w kwadracik z napisem "wyślij". I to akurat nie dotyczy relacji (w której jest tylko o jedno zdjęcie za dużo).
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
horolezec

-#6
Posty: 1608
Rejestracja: wt 06 gru, 2005
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: horolezec »

horolezec pisze:pewnymi formami aktywności
Pisałem tu kilka relacji, również w okresach, kiedy było z tym bardzo cienko. W moim odczuciu relacje bardzo ubogacają forum i wiele osób na nie właśnie czeka, bo zwyczajnie lubi oglądać fotki i czytać o wyjazdach w Tatry i inne góry.
Niestety zamieszczanie tych relacji wiąże się z niesprawiedliwymi ocenami pewnej grupy osób, która posługuje się dialektem znanym z brytana czy 321.
Zawsze ktoś się do czegoś przyczepi, bo on po prostu musi... Zwyczajnie mnie to nie bawi i dlatego relacji, w które przecież wkłada się jednak troche pracy i własnego czasu umieszczać nie zamierzam.
Jak ktoś będzie chciał sobie pooglądać zdjęcia z moich wyjazdów to umieszcze link do albumu i już.
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

horolezec pisze:dialektem znanym z brytana
??????????????????????????????????????
Jestem gorszego sortu...
tomek.l

-#6
Posty: 2968
Rejestracja: pt 14 sty, 2005
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: tomek.l »

horolezec pisze:Myśle, że forum nie ucierpi, a niektórzy wręcz się ucieszą.
Nie rób scen :D
Pisz swoje a jak ktoś coś skrytykuje to nie wpadaj w histerie i nie rób z tego obrony Częstochowy tylko normalnie rozmawiaj. :)
Fakatem jest, że wlazłeś poza szlak i to w teren nieudostępniony wspinaczkowo i się tym publicznie pochwaliłeś. I zdziwiony, że to się komuś nie spodobało.
Do niczego innego gb się nie przyczepił.
Awatar użytkownika
Zakochani w Tatrach

-#7
Posty: 3234
Rejestracja: pn 22 paź, 2007
Lokalizacja: Zawiercie

Post autor: Zakochani w Tatrach »

Szkoda, że po tej fajnej i ciekawej relacji taka nieprzyjemna dyskusja się wywiązała....... :( .

Uważam, że niektórych - żadna relacja nie zachęci, a innych - nie zniechęci, do robienia rzeczy, których się robić nie powinno. Ech.. dobrze by było na świecie, żeby wszyscy byli akuratni, respektowali przepisy, nakazy, zakazy... a tu niestety...życie sobie....

Łukasz - z Twojej relacji wynika, że NIE JESTEŚ mięczakiem. Nie obrażaj się... Wyluzuj :) .
horolezec pisze:Myśle, że forum nie ucierpi, a niektórzy wręcz się ucieszą.
Jedni się ucieszą, drudzy się zasmucą - jak to w życiu bywa....
Ja mam nadzieję, że przeczytam na forum Twoją relację z następnego wyjazdu. Pozdrawiam serdecznie. Ala :) .
Zakochani w Tatrach
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Re: Tatry Zachodnie 17-20.01.2008

Post autor: MiG »

No, niezła relacja, to fakt - rzeczowa i precyzyjna, dobrze oddaje warunki na szlaku :)
horolezec pisze: Nasz wyjazd w założeniach miał być efektownym rozpoczęciem sezonu zimowego. (...) Nigdy bym się jednak nie spodziewał, iż nastąpi porażka z gatunku totalnych. (..) Ja osobiście podczas trwającej kilkanaście godzin podróży powrotnej dręczyłem się myślami o klęsce, jaką poniosłem na górze, walczyłem ze swoimi wielkimi ambicjami
Właśnie zamiar "efektownego rozpoczęcia" Cię zgubił :) Bo o jakiej porażce tu mowa? Czy wycof jest porażką? A może jest nią już każda zmiana planów? Sorry, ale takie myślenie spowoduje, że "porażek" może być sporo, bo rzadko kiedy wszystko się w życiu udaje.
o drodze na Tomanową horolezec pisze: Niby znam tą drogę z lata, ale w tej mgle zupełnie się pogubiłem i wszedłem w zły żleb. Niestety dla nas zbyt późno się zorientowałem o błędzie, byliśmy zbyt wysoko by zrobić korektę i wrócić przed zmrokiem.
Wbrew pozorom bez mgły też tam można trochę kręcić, a na pewno nie należy szukać szlaku, bo to marny trud :) A żlebem "na wprost" wychodzi się powyżej przełęczy.
horolezec pisze: Z żalem, ale jednak rezygnujemy (kolejny raz!!!) choćby z Kamienistej
A co takiego jest na tej Kamienistej, że taki żal wywołałą rezygnacja z tego planu?
horolezec pisze: Dorota chce wracać, widzę jak bardzo jest zmęczona, że ma dość tej mordęgi. Głupio mi z tego powodu. Doskonale wiem, że ona tu jeszcze jest tylko ze względu na mnie.
No cóż, w tej sytuacji kontynuacja wycieczki jedynie w imię realizacji własnych ambicji może budzić pewne zdziwienie...
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Wbrew pozorom bez mgły też tam można trochę kręcić, a na pewno nie należy szukać szlaku, bo to marny trud A żlebem "na wprost" wychodzi się powyżej przełęczy.
wyjść wyjdziesz.
Przy takiej pogodzie w sumie nie ma po co :D

A co takiego jest na tej Kamienistej, że taki żal wywołałą rezygnacja z tego planu?
eee kamienie,śnieg ot góry :))
W sumie to igły z widły :think:
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
andy67

-#8
Posty: 9509
Rejestracja: sob 20 maja, 2006
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: andy67 »

Ale się fajna "dyskusja" wywiązała :D

@horolezec,gb
Więcej luzu panowie - w górach też tacy nerwowi jesteście?
Każdemu jego Everest...
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

oprócz śrub,kostek itp,mam jeszcze pare granatów :))
Bo jak mawiał Pawlak "sąd sądem,ale sprawiedliwość musi być po mojej stronie" :D
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
MiG

-#7
Posty: 3126
Rejestracja: śr 03 mar, 2004
Lokalizacja: Wawa

Post autor: MiG »

SMOLIK pisze: oprócz śrub,kostek itp,mam jeszcze pare granatów :))
Uuuu, niehonorowo ;)
Górski savoir-vivre przewiduje jedynie pojedynek na czekany :)
Awatar użytkownika
Smolik

-#6
Posty: 1619
Rejestracja: pn 30 lip, 2007
Lokalizacja: Podhale

Post autor: Smolik »

Tutaj w samo południe(mało świadków :)) )
Obrazek

Nagroda czeka :) (uwaga mogę mieć karabinek :)) )

Obrazek
"Góry są środkiem, celem jest człowiek.
Nie chodzi o to aby wejść na szczyt, robi się to,
aby stać się kimś lepszym."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

SMOLIK pisze:Nagroda czeka
Nie najmłodsza i w dodatku przy kości. No i ta mina - można się przerazić. Malarzowi, człowiekowi z gminu, księżna imponowała ale zachwycać się nie ma czym. Ale to oczywiście rzecz gustu. Może zwycięzcy się też będzie podobać. Ciekawe tylko czy dobrze zabalsamowana.
;)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Po latach spędzonych na forum stwierdzam, że:
1. relacje to fajna sprawa, o ile piszący potrafi zachwać umiar(w ilości słów, zdjęć i szczerości)
2. relacje pod którymi są tylko "ochy i achy" są raczej nudnawe więc osobiście bardzo sobie cenię pytania pod tekstem, świadczące o zainteresowaniu odbiorcy.
3. każda forma przedobrzenia mająca na celu wywołanie owych "ochów i achów" prowadzi do skutku zgoła odmiennego
4. wstawiając relację trzeba mieć tardą d.... bo jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził.

:)

SMOLIK pisze:Nagroda czeka
protestuję! Panie z tego forum żądają nagrody dla dam :P W innym przypadku konfiskujemy karabinek :D
Ostatnio zmieniony ndz 27 sty, 2008 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ