STEREOTYP WARSZAWIAKA
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
wśród moich znajomych, którzy w Warszawie nie studiują panuje stereotyp warszawaka jako lansera, dla którego liczą się tylko "dizajnerskie" ciuchy i gadżety. Moja koleżanka, gdy przyjechała do stolicy nie widziała na ulicach nikogo, poza osobami, które lubią się lansować ciuchami z pierwszych stron gazet. Ten stereotyp warszawiaka jest w niej tak silnie zakorzeniony, że nie zauważała osób ubierających się skromnie.
Ty jesteś wyjątkiem od reguły ,przepraszam oczywiście wszystkich osobiście urażonych ,obraz ,który narysowałem ,dotyczy osoby statystycznej i jest nieco przerysowany ,ale prawdziwy (oczywiście nie dla wszystkich ,za to dla prawie wszystkich warszawiaków ,których znam ,i to zarówno tych autentycznych ,jak i tych ,co to do domu dwa dni koleją i jeszcze jeden kuniem ,jak mawiał Wiech)Alien pisze:bystrzacha z Ciebie dagomardagomar pisze:Warszawiacy to śmieszne ,egzaltowane snoby z kompleksami ,kompletnie niepotrafiący spuścić z siebie pary i rozbić muru sztuczności i rywalizacji ,jaki wokół siebie budują całe życie ,począwszy od prywatnego przedszkola ,a na kwaterze na Powązkach kończąc.
Pewien mój znajomy gazda mawiał tak - warsawiak ,to jak gnój ,niepiknie pachnie ,ale jak na pole psyjedzie ,to grule hrube rosnom
luknij na moje panoramy i galerie
dagomar pisze:Ty jesteś wyjątkiem od reguły
w zasadzie to jestem swiadomy, ze tak jest i dlatego nie poczulem sie urazony
ten Twoj stereotyp jest bardzo popularny
i wiesz, ja tez mam pewien obraz warszawiaka zakodowany, choc tu w Warszawie - na codzien, zupelnie o nim zapominam
przypominam sobie dopiero jak gdzies stad wyjade
wyczuwam wtedy mieszkancow stolicy niemal bezblednie
To nie stereotyp ,..niestety ,mów ,co chcesz ,ale nawet na drodze statystyczny warszawiak jeżdzi inaczej ,ja ,jak już napisałem ,sam w Warszawie mieszkałem ,mam tam do tej pory grono znajomych i rodzinę i większość z nich tak się ,niestetry zachowuje ,nawet ci ,którzy ,zanim w Warszawie zamieszkali ,byli normalniejsi . Czy chcesz wyszczególniania przykładów ??,przecież doskonale musisz zdawać sobie z tego sprawę
luknij na moje panoramy i galerie
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
tak sie wlasnie zastanawiam... lepiej czy gorzej od statystycznego Polaka?dagomar pisze:na drodze statystyczny warszawiak jeżdzi inaczej
mysle, ze jednak tak, pamietajac oczywiscie, ze sa stereotypy mniej lub bardziej trafnedagomar pisze:To nie stereotyp
mam takiego znajomego, ktorego nazywam po cichu Actimelmefistofeles pisze:tak jest zazwyczaj. Gorliwość neofity
chec bycia pogodoodpornym sprawila, ze codziennie rano (bez wyjatku) pochlania jeden maly, cudowny jogurcik
moglbym mu przypisac chyba wszystkie stereotypy dotyczace warszawiakow jakie znam
mieszka w Warszawie od kilku lat, urodzil sie i wychowal w Krakowie
inaczej , ostrzej ,ale jednocześnie bez dystansu do swojej jazdy. Mówiąc krótko ,trudno takiego wyprzedzić ,ale jak to zrobisz ,to cię otrąbi ,a może nawet będzie gonił. Ponieważ wyprzedzam wszystkich i wszędzie ,więc też mam z nimi więcej ,niż przecietnie ,do czynieniaAlien pisze:tak sie wlasnie zastanawiam... lepiej czy gorzej od statystycznego Polaka?
Co do stereotypów ,ostatnio jechaliśmy z żoną gdzieś rowerami ,przecinaliśmy jedną z turystycznych "atrakcji" w okolicach Tomaszowa - kilkukilometrową ścieżkę rowerową prowadzącą do rezerwatu żubrów. Niedaleko za miastem minęliśmy rodzinę ,kierującą się bez powodzenia na tą ścieżkę - ze 100 metrów wiedziałem ,że Warszawiacy - kaski ,mapniki ,boczne saki ,kombinezony ,jak na Tour ,a nawet GPS i pokrzykujący i komenderujący wszystkimi ojciec. Oczywiście mimo tego GPS-u i map nie wiedzieli ,gdzie są ,na propozycję pomocy i pokierowania zostałem jedynie zmierzony spojrzeniem ,jakim Jeremi Wiśniowiecki patrzył na Krzywonosa.
To nie jest wizerunek każdego mieszkańca Warszawy ,kiedyś ludzie tam mieszkający byli zupełnie inni ,ale obraz warszawskiego businesmana ,najbardziej rzucającej się w oczy grupy mieszkańców Warszawy ,takiego trochę szemranego ,trochę w politycznych układach ,nie do końca uczciwego i nie do końca wykształconego ,ale z wielkimi ambicjami i bez złudzeń w stosunku do wielkoduszności innych ludzi
luknij na moje panoramy i galerie
dagomar napisał
- takie grupy w każdym mieście rzucaja sie w oczy, tyle,że być może w mniejszej skali. A może Warszawa to, w jakimś sensie, taka soczewka stereotypu po prostu Polaka?obraz warszawskiego businesmana ,najbardziej rzucającej się w oczy grupy mieszkańców Warszawy ,takiego trochę szemranego ,trochę w politycznych układach ,nie do końca uczciwego i nie do końca wykształconego ,ale z wielkimi ambicjami i bez złudzeń w stosunku do wielkoduszności innych ludzi
przyklad tego goscia wskazuje, ze nie jest z nim jeszcze tak zledagomar pisze:ale obraz warszawskiego businesmana
przynajmniej przyszedl mu do glowy pomysl, by zabrac swoja rodzine gdzie indziej niz na spacer do centrum handlowego
warszawiacy nie specjalnie maja czas i sily na takie akcje
facet musial gdzies dorwac taki poradnik "weekend na rowerze" i to go zainspirowalo - kupil wszystkim czlonkom rodziny kolorowe rowery, kaski i "przy okazji" kilka niepotrzebnych gadzetow (typowe
sprawil zonie i dzieciom rodosc, bo to dla nich pewnie cos nowego
niestety jego nerwowy tydzien w pracy sprawil, ze nie do konca mu to wyszlo
biedak zgubil droge, pewnie nie wzial z domu instrukcji do gps
ale gdyby skorzystal z Twojej pomocy zapewne podwazyloby to jego autorytet w oczach rodziny
a tak sie staral
na koniec poklocil sie z zona, ktora wraz z zaplakanymi dziecmi zapakowal do minivana i wrocili do domu
Ostatnio zmieniony ndz 04 lis, 2007 przez Alan, łącznie zmieniany 1 raz.
Myślę ,że z powodu procentowej ilości takich ludzi w Warszawie ,wiele innych osób przejmuje taki sposób bycia. Zobacz ,ile jest tu central ,przedstawicielstw ,głównych biur ,ministerstw ,dyrektorów na Polskę i wschodnią Europę ,agend i agencji ,
Znasz może termin " człowiek korporacji" ,Warszawa ,to taka wielka korporacja ponadkoropracyjna ,w której ludzie nawet po pracy nie wypadają ze schematów
Znasz może termin " człowiek korporacji" ,Warszawa ,to taka wielka korporacja ponadkoropracyjna ,w której ludzie nawet po pracy nie wypadają ze schematów
luknij na moje panoramy i galerie
wyczuwa się też bezbłędnie krakowskich centusiów ,herod-baby z Katowic ,poznaniaków po tym ,że nie oddadzą talerza ,dopóki im się w końcu nie uda ostatniego ziarnka ryżu nabić na widelec,podlasian o śpiewnym akcencie i zawziętych choleryków z LublinaAlien pisze:wyczuwam wtedy mieszkancow stolicy niemal bezblednie
Cóż ,Polska jaka jest każdy widzi
luknij na moje panoramy i galerie
W jakimś stopniu na pewno, to nieuniknione.Iwona pisze: Doskonale uchwyciłeś (i wyjaśniłeś) o jaką skrupę mi chodziło. Pytanie, czy ta obojętność nie wkrada się cichcem w ich prywatność, w relacje z najbliżyszymi, wobec przyjaciół itp?
No, bym powiedział, że to już zależy od konkretnej osoby, a nie od ogółu społeczności.Iwona pisze: Nie jestem też pewna, czy z warszawiakami można "konie kraść"
PS. można z małej litery
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
nie znałem stereotypów ,zanim sam nie doszedłem do tych wniosków ,kiedy sam byłem warszawiakiem ,nikt tych stereotypów przy mnie nie podnosił ,powiem więcej ,w Warszawie tego nie było widać ,to było normalne ,dopiero gdy warszawiak znajdie się poza swym miastem ,zaczyna to być mocno zauważalne ,zaczynają zmieniać się ludzie ,którzy mieszkali gdzie indziej ,a przeprowadzili się do stolicy.
Tak więc najpierw były przykłądy ,a potem wnioski ,nie odwrotnie
Powtórzę :to ,co napisałem ,jest wyłącznie mego autorstwa i z mych spostrzeżeń ,nie interesowałem się dotąd stereotypami
Tak więc najpierw były przykłądy ,a potem wnioski ,nie odwrotnie
Powtórzę :to ,co napisałem ,jest wyłącznie mego autorstwa i z mych spostrzeżeń ,nie interesowałem się dotąd stereotypami
luknij na moje panoramy i galerie

