W środę - pięknej pogody ciąg dalszy.Idziemy Doliną Roztoki do 5 Stawów, a potem przez Świstówkę do Morskiego Oka. Dolina Roztoki - szlak niezły, ale już koło windy wyglądało tak;

Wszyscy wracający turyści ostrzegali, żeby nie iść szlakiem kolo Siklawy - tragicznie śliski. Może czarny będzie lepszy - no niestety taki sam. Kijki mało przydatne - nie ma ich w co wbić , sam lód. Część osób ryzykuje, część wraca. Ja po półgodzinnym wyciąganiu się przy pomocy kosodrzewiny rezygnuję. Mąż oczywiście poszedł dalej, co tam..... Mam więcej pokory wobec tych pięknych ale grożnych gór - nie wiem czy to dobrze, czy żle

...
Schodzenie w dół - to dopiero był widok

. Przyjaciółka kosodrzewina pomagała jak mogła, ale i tak niektórzy zaliczyli kilka zwisów i zjazdów na tyłku. Mnie się udało bezawaryjnie

. Z jedną z towarzyszek "niedoli" zeszłyśmy Dol.Roztoki do Wodogrzmotów i poszłam do Morskiego Oka, gdzie poczekałam na męża
Morskie Oko.....widok mnie oszołomił, choć nie pierwszy raz tam byłam.Zero wiatru, idealne odbicie gór w całym stawie , w tym samym kolorze.Niesamowicie pięknie. Choć trochę bolały mnie nogi nie usiadłam tylko patrzałam jak zahipnotyzowana.Żadne zdjęcie nie odda uroku gór - tam trzeba być i poczuć to całym sobą. To tylko namiastka i wspomnienie.

Stałe rezydentki okolic schroniska - orzechówki.Te to już prawie z ręki jedzą.

Takim powozem już niedługo pojadą turyści do Morskiego Oka. My zawsze idziemy pieszo, bez względu na porę roku i pogodę.Żal nam koni ( i forsy

).
Czwartek 18.bm. - koniec pięknej pogody. Góry zasnute chmurami, z nieba siąpi.Prognozy na najbliższe dni nie przewidują poprawy pogody.Czas wracać do domu - z żalem - jak zwykle. Rozsądek podpowiada,żeby się opanować w listopadzie i grudniu (dni krótkie!....pogoda byle jaka!....wydatki świąteczne!...). No, ale niech się tylko trafi kilka pogodnych dni, to z cała pewnością rozsądek oczywiście przegra

. Ala.