co można znaleźć w tatrach...

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
jerry

nieaktywny
Posty: 644
Rejestracja: ndz 08 lut, 2004
Lokalizacja: Kargowa

Post autor: jerry »

Mariusz pisze:Jak dali łańcuch, to się go trzymam. Tym bardziej że to zwiększa prawdopodobieństwo bezpiecznego dotarcia do schroniska
A ja jednak wole skałę w ręce. Jakos nie mam zaufania do łańcucha, który lubi zaklinować się w skale i uwolnic w najmniej oczekiwanym momencie. I naprawdę na OP jest wiele miejsc, gdzie łańcuch jest całkowicie zbędny. Ale kwestia żelastwa i jego przydatności to już całkiem inna historia i baaaaardzo subiektywna kwestia.

pozdrawiam - czasami trzymający się łańcucha
Adamires

-#4
Posty: 370
Rejestracja: sob 21 lut, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: Adamires »

Podczas mojego ostatniego wypadu w Taterki miałem okazję dwa razy iść przez OP do koziej )(.
Pierwszym razem (podczas deszczu) łapałem się każdego łańcucha. Mokro, ślisko nie ma co wariować myślę.
Drugm razem wygrało umiłowanie do wspinaczki. Gdzieś przy zejściu ze Świnicy złapałem się mocowania łańcucha, a tak aż do drabinki bez żelastwa.
Ja wychodzę z założenia: znam siebie, znam swoje możliwości. Nie chcę wyjść na 8) . Na swoje usprawiedliwienie mam 1,5 roku wspinaczki na sztucznej ścianie.

pozdr
Adamires
_____________
"Kto idzie w góry, musi podjąć się wysiłku.
Ale z wysiłku przychodzi siła,
a z poczucia siły rodzi się przyjemność."
Awatar użytkownika
DeGie

-#3
Posty: 165
Rejestracja: pt 13 sie, 2004
Lokalizacja: Grudziądz Bydgoszcz

Rysy

Post autor: DeGie »

A co sądzicie o łańcuchach na Rysy ? Kiedyś było ich duuuuuuuuużo mniej. Po remoncie kilka lat temu, "zainstalowali" (przepraszam jestem informatykiem:P) tyle żelastwa, że jakbym teraz schodził z Rysów podczas burzy to byłbym w polu siłowym hehe. W każdym razie mi łańcuchy nie przeszkadzają, jak nie potrzebuję nie używam.

A na Rysy od kilku lat wchodzę trasą - TŁ -Strbske Pleso - Rysy - Łysa Polana - TŁ

A największe emocje to były zawsze przy przechodzeniu nielegalnie przez granicę na Rysach:P Kiedyś jak przeszliśmy to prawie nas granicznicy zabrali ze sobą (stali przy Czarnym) bo kolega chciał się napić i wyjął 1,5 litrową wodę - tyle że słowacką :P. Wypytywali nas szczegółowo zawsze skąd wracamy, skąd ruszaliśmy.

Oj mam jakąś manię pisania nie zawsze na temat :)
agattka

-#2
Posty: 73
Rejestracja: pn 16 sie, 2004
Lokalizacja: Koszalin

Post autor: agattka »

jerry pisze:A ja jednak wole skałę w ręce. Jakos nie mam zaufania do łańcucha, który lubi zaklinować się w skale i uwolnic w najmniej oczekiwanym momencie. I naprawdę na OP jest wiele miejsc, gdzie łańcuch jest całkowicie zbędny.
Pierwsze lancuchy, ktore zobaczylam (przy wejsciu na Swinice) byly wyrwane :) Stwierdzilam, ze rozsadniej ufac skala. Potem jednak zwyciezyla wysokosc i bylam zmuszona uwierzyc w ich solidnosc. Ale i tak lepiej mi sie chodzi bez lancuchow :D
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

Kilka dni temu będąc w taterkach na żółtym szlaku po zejściu z Iwanickiej do Chochołowskiej miałem taki mały przypadek z moim zegarkiem na rękę. Jeszcze przed wejściem do Doliny Chochołowskiej przy strumyczku zdjąłem plecak, okulary i ten nieszczęsny zegarek z ręki, w celu odświeżenia sobie twarzy i rąk wodą. Założyłem plecak i okulary a o zegarku zapomniałem..... :( Zszedłem ze 100 metrów poniżej i wtedy okazało się że nie mam zegarka. Był elektroniczny z dwoma wskazaniami czasu, taki bajer z targowiska od Ormian za 45 zł ale był bardzo dokładny we wskazaniach czasu. W pierwszej chwili nie chciało mi się iść spowrotem ale Kasia zdopingowała mnie do powrotu po tenże zegarek więc pognałem do strumyka po zgubę. Po drodze spotkałem dwie osoby które potwierdziły miejsce zegarka. Cztery następne osoby powiedziały mi że jedna pani niesie go właśnie ze sobą. Odzyskałem zgubę :) Potem jednak myślałem sobie: dlaczego on nie mógł sobie tam jeszcze poleżeć trochę, przecież ja wróciłem po niego po 15 minutach od stwierdzenia braku zegarka. Ta pani nie wiedziała jednak tego ile czasu on tam sobie leżał i po prostu go sobie wzięła. Wyprzedzające ją osoby jednak tego nie uczyniły.... Nie mam zdania na temat: czy należy zbierać rzeczy pozostawione. Napewno są to jakieś tam śmieci i należy je ze szlaku usuwać....

pozdrawiam-Jurek :)
Hogarth

-#4
Posty: 464
Rejestracja: ndz 18 lip, 2004
Lokalizacja: Bytom

Post autor: Hogarth »

gdyby tam długo leżał, pewnie by go szlag trafił,,,a tak ktoś miałby z niego pożytek... gdyby mnie ktoś spytał o aparat to oddałbym, w sumie niosłem go w ręce na widoku a nie chowałem do plecaka... babka Ci oddała, czyli była uczciwa...gdyby nikt sie nie zgłosił, miałaby z niego pożytek... i tyle...
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

w zeszłym roku za Zbójnickim Schr. zostawiliśmy wodę :mieliśmy wejść na Rohatkę i wrócić, tymczasem los popchnął nas Białą Wodą. Wtym roku woda dalej tam była ,choć do połowy wypita
sKoTi

-#5
Posty: 606
Rejestracja: pn 19 kwie, 2004
Lokalizacja: Zduńska Wola

Post autor: sKoTi »

Jurek - tiaaa - ale lodów PANI nie postawiłeś... :)
Jurek

-#5
Posty: 662
Rejestracja: czw 09 paź, 2003
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: Jurek »

przecież nie chciała(tak tylko powiedziała)....jakby się uparła na te lody to poświęciłbym ten zegarek w zamian pójścia na te lody.... :)

pozdrawiam
ODPOWIEDZ