Piękne Tatry w sierpniu 2006r.
Agaar:
W lutym, gdy bylem w Malej Fatrze, na grani tak wiało, że nie dało sie jej przejsc mimo ze generalnie jest bardzo prosta. Narty same jechały. Oczywiscie nie tam gdzie sie chciało.
Chyba mniej wiecej w tym samym czasie tak powiewało w Tofanach, że musiałem kilkrotnie zatrzymać się w czasie wspinaczki, przylgnąć do ściany i chwycic sie czegos konkretnego, bo myslalem, ze mnie zmuchnie.Pierwszy raz tak bardzo się bałam iść Orlą Percią... Wszystko przez ten wiatr. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Na szczytach i przełęczach musiałam iść po czworakach... żeby mnie nie zwiało. Od Kasprowego do Świnicy zapierałam się kijkami.
W lutym, gdy bylem w Malej Fatrze, na grani tak wiało, że nie dało sie jej przejsc mimo ze generalnie jest bardzo prosta. Narty same jechały. Oczywiscie nie tam gdzie sie chciało.
jak tam podobało ci się w Mylnej?Agaar pisze:Postanawiamy przejść wszystkie znakowane jaskinie
hehe-fantastycznie pozaklejane paluszki...ale lakier lanserskiAgaar pisze:Pewna pani wzbudza moje zainteresowanie
Ee tam "fuj", więcej sił na OrląAgaar pisze:idziemy na Orlą Perć od Kasprowego, a dokąd zajdziemy, to wyjdzie w trakcie. Chcemy wjechać kolejką (wiem.... fuj... ale wszystko trzeba przeżyć).
i mimo to doszliście aż do Koziej Przełęczy?Agaar pisze:Na szczytach i przełęczach musiałam iść po czworakach... żeby mnie nie zwiało.
tej trasy nie zazdroszczęAgaar pisze:Masa stonki zmierza do MOka, źle się idzie slalomem...
pewnego wrześniowego dnia...w śniegu...siedziałam tam i jadłam jabłko,debatując z resztą grupy,że jest zbyt niebezpiecznie by iść wyżejAgaar pisze:Podczas schodzenia odwiedzam kolebę
Oczywiście...byłam trzeci raz i nadal się podobaIwona pisze:jak tam podobało ci się w Mylnej?![]()
Lans musi być pod każdą postaciąIwona pisze:hehe-fantastycznie pozaklejane paluszki...ale lakier lanserski
Też tak mówię... Ale raz się żyje. Taki wiatr też trzeba przeżyć. Poziom adrenaliny ciągle wzrastał....Iwona pisze:Ryzykanci...
V dzień 20.08.2006
Znów gorąco... słońce już pali ramiona...Dziś Zachodnie.
Dochodzimy do schroniska i okazuje się, że część z nas ma kryzys
Że nie wychodzimy powyżej schronu. Trzeba się podporządkować grupie.

Jednak po małym posiłku zapada decyzja, że ruszamy w stronę Grzesia, a gdzie dojdziemy, to zależy od sił i chęci.
Idziemy, idziemy i... wchodzimy na Grzesia... Jest pięknie, robimy przerwe na... opalanie
Błogie lenistwo. Nic już nam nie trzeba, zostajemy tu do końca dnia.
Rozglądamy się i dziwnym trafem natrafiamy wzrokiem na Rakoń....

Idziemy

Może na Wołowiec? Niestety jest już za późno.
Schodzimy Doliną Wyżnią Chochołowską, odwiedzamy schronisko i szybko do rowerów.

Szybko i bezpiecznie ( powiedzmy
) dojeżdżamy do parkingu.
CDN
Znów gorąco... słońce już pali ramiona...Dziś Zachodnie.
Dochodzimy do schroniska i okazuje się, że część z nas ma kryzys

Jednak po małym posiłku zapada decyzja, że ruszamy w stronę Grzesia, a gdzie dojdziemy, to zależy od sił i chęci.
Idziemy, idziemy i... wchodzimy na Grzesia... Jest pięknie, robimy przerwe na... opalanie
Rozglądamy się i dziwnym trafem natrafiamy wzrokiem na Rakoń....

Idziemy

Może na Wołowiec? Niestety jest już za późno.
Schodzimy Doliną Wyżnią Chochołowską, odwiedzamy schronisko i szybko do rowerów.

Szybko i bezpiecznie ( powiedzmy
CDN
Heh, też tam ostatnio wchodziłemAgaar pisze: Dalej Wawóz Kraków. Tu już zdecydowanie mniej ludzi. Niedaleko drabinki ładne miejsce.
Hmm, albo Zmarzła albo Zamarła - trzeba się zdecydowaćAgaar pisze: Zawrat... Mały Kozi... Zamarzła Turnia... Kozia Przełęcz i zejście do Hali Gąsienicowej.
Chyba raczej pod nią? - jakby jednak ten wiatr okazał się zbyt duży.Agaar pisze:Twarzowe no nie?Mariusz pisze:Co za gustowne żółte wdziankoTo miało zapewnić moją widoczność na skale
Zamarła. Zwykłe przejęzyczenie.MiG pisze:Hmm, albo Zmarzła albo Zamarła - trzeba się zdecydować![]()
Po prostu wdziankoMiG pisze:Agaar napisał(a):
Mariusz napisał(a):
Co za gustowne żółte wdzianko
Twarzowe no nie? To miało zapewnić moją widoczność na skale
Chyba raczej pod nią? - jakby jednak ten wiatr okazał się zbyt duży.
Qrde... końca nie było...
VI dzień 21.08.2006
Ostatni dzień - relax. Z resztą trzeba się spakować i później iść na pociąg.
Jedziemy do Orawic na baseny
Od 08.15 czekamy koło budki przy busach żeby zapisać się na busa. Z małymi przeszkodami o 9.00 (bo w pewnym momencie zabrakło miejsc) ruszamy z Zakopanego. Godzina drogi i jesteśmy na miejscu.
Wchodzimy na 3 godziny za 370 koron. Można płacić polskimi pieniędzmi.
Ludzi pełno.

Dużo pań z tłuszczykiem i przyłysawych panów (
) wylegują się tam, gdzie są masaże całego ciała. Trudno się dopchać. Jednak mi się udaje wejść na dwie serie w ciągu tych 3 godzin.

Te 3 godziny, to zbyt dużo. Niestety nie ma tam wielu atrakcji, więc po pewnym czasie człowiek się nudzi. Myślę, że 2 godz. wystarczyłyby.
W jakuzzi i wodzie z gorących źródeł leżą ludzie w podeszłym wieku, podziwiam ich. Ja długo nie wytrzymuje - za gorąco.
Wymoczone wracamy do Zakopanego i idziemy na Krupówki

Jest bardzo przyjemnie. Chodzą różne grające i śpiewające zespoły. Aż miło.
Obiad i na pociąg....
Koniec
VI dzień 21.08.2006
Ostatni dzień - relax. Z resztą trzeba się spakować i później iść na pociąg.
Jedziemy do Orawic na baseny
Wchodzimy na 3 godziny za 370 koron. Można płacić polskimi pieniędzmi.
Ludzi pełno.

Dużo pań z tłuszczykiem i przyłysawych panów (

Te 3 godziny, to zbyt dużo. Niestety nie ma tam wielu atrakcji, więc po pewnym czasie człowiek się nudzi. Myślę, że 2 godz. wystarczyłyby.
W jakuzzi i wodzie z gorących źródeł leżą ludzie w podeszłym wieku, podziwiam ich. Ja długo nie wytrzymuje - za gorąco.
Wymoczone wracamy do Zakopanego i idziemy na Krupówki

Jest bardzo przyjemnie. Chodzą różne grające i śpiewające zespoły. Aż miło.
Obiad i na pociąg....
Koniec
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:





