Lepiej późno niż wcale.marti pisze:szczerze to pierwsze słysze aby przy Zawracie jakieś problemy były.Hubert pisze:Więc musze potwierdzić > drobne kobiety i kurduple mają przejeb...
Kozi Wierch- co sądzicie?
piotr35 pisze:Na Kozim była moja znajoma (ostatnio)może coś powie...jakieś fotki....
Owszem..dreptałam sobie z Gąsienicowej przez Kozią Przełęcz..w ostatnią niedziele.Zero sniegu, suchutko w Koziej..Mysle jednak ze ta trasa to najtrudniejsza częsc Orlej..Na Kozi jest na prawde duzo podciągania na łancuchach...Powiem tak, Zawrat i Swinica to w miare łatwe wyjcia przy Kozim(moim zdaniem).Na Kozi polecam b.łatwe wyjscie z doliny 5-ciu,tylko wtedy tracisz cały smaczek
Jesli nie boisz sie przepasci,masz sprawne i silne ręce,poradzisz sobie ale dobrze sie zastanów,bo tam trudno juz zawrócic..Najlepiej by było gdybys miał zrobioną Czerwoną Ławke w Słowackich.
Fotki robiłam tylko na szczycie,nie mam cyfrówki,wiec ograniczały mnie zdjęcia ilosciowo.Poza tym w takich super ekstremalnych miejscach nie było czasu na robienie zdjęc..ktos tam zawsze czekał za mną a poza tym,wolałam nie puszczac łancucha:)czekam na płytke,moze cos umieszcze
piotr35 pisze:no nie dręcz nas coś musisz...........pokazac happy
Piotrek,ja mam tak blisko w Tatry ,ze dla mnie wyprawa na Kozi czy gdziekolwiek nie jest na tyle wzniosła by od razu robic z tego relacje.Poza tym mam ten luksus ze moge jechac chocby na 1 dzien.Jestem praktycznie co tydzien w górach,wiec musiałabym tylko siedziec na kompie i pisac:) nie mam wielu zdjęc z Tatr w te wakacje,bo przeciez zawsze moge tam wrócic i nadrobic straty
Powiem tak... Chodziłam po Orlej zawsze w tej samej ekipie 3-os. i każda z nas bała się w innym miejscu. Niekiedy nie widać gdzie można postawić nogę i to może być przyczyną jakiegoś lęku. Później można znowu przechodzić tę samą trasę i nawet nie zauważyć gdzie był trudny, dla nas, moment.
Co do Koziego... Podejście jak i zejście Kozią Przeł. od Zmarzłego Stawu jest okropne. Sypią się kamienie, jak trochę popada, to trzeba przechodzić przez strumyczki w dość trudnych miejscach.
Żleb Kulczyńskiego prowadzi tylko po spadających kamieniach.
Żółty szlak jest za to bardzo przyjemny. (moje odczucia)
Mati89 jeśli kochasz góry, to i tak zapewne z biegiem lat będziesz chciał przejść wszystkie szlaki. Jeżeli jesteś rozważny i nie próbujesz szpanować np. bieganiem po grani, czy zbieganiem, to idź tym szlakiem, który Ci najbardziej pasuje.
Co do Koziego... Podejście jak i zejście Kozią Przeł. od Zmarzłego Stawu jest okropne. Sypią się kamienie, jak trochę popada, to trzeba przechodzić przez strumyczki w dość trudnych miejscach.
Żleb Kulczyńskiego prowadzi tylko po spadających kamieniach.
Żółty szlak jest za to bardzo przyjemny. (moje odczucia)
Mati89 jeśli kochasz góry, to i tak zapewne z biegiem lat będziesz chciał przejść wszystkie szlaki. Jeżeli jesteś rozważny i nie próbujesz szpanować np. bieganiem po grani, czy zbieganiem, to idź tym szlakiem, który Ci najbardziej pasuje.
Ludzie Ko
chani
ależ Wy mieszacie z tym Kozim Wierchem -no przeca pokazałem ,że mały robaczek sobie poradził i na blok szczytowy Koziego wylazł !!!
ale najważniejsze jest z Góry zejść - a z Koziego to dopiero problem i trza kawałek solidnej liny i jakoweś szelki mieć i ..... dużo rozsądku też :

a tak wogóle to za parę minut słońce wstanie więć w góry ruszać czas....
albo na rower i nad morze na wschód słońca

ależ Wy mieszacie z tym Kozim Wierchem -no przeca pokazałem ,że mały robaczek sobie poradził i na blok szczytowy Koziego wylazł !!!
ale najważniejsze jest z Góry zejść - a z Koziego to dopiero problem i trza kawałek solidnej liny i jakoweś szelki mieć i ..... dużo rozsądku też :

a tak wogóle to za parę minut słońce wstanie więć w góry ruszać czas....
albo na rower i nad morze na wschód słońca
Witam, bo po raz pierwszy na forum, ale nie w górach. Zainteresował mnie zwrot jak bardzo muszą napracować sie "kurduple" typu 1,54, a ja własnie chyba tyle mam, no moze centymetr w górę. Kilka lat temu pokonywałam Orlą i dało radę, ale rzeczywiście trzeba niekiedy niźle machnąć zadkiem, żeby wskoczyc półke wyżej. I chyba też miałam wtedy 17 lat. To dobry wiek do pokonywania trudnych tras, człowiek jest juz odważny(ale nie mylić z brawurą), w górach rozsadny, bo w zyciu niekoniecznie, i przede wszystkim sprytny. Teraz minęło pare lat, chodzę często po Tatrach, ale mam juz inne podejście do Orlej i tego typu grzbietów, np. nie weszłabym tam w czerwcowym sniegu.
Drobne kobiety (to o kobietach) i kurduple (to o facetach tego wzrostu), nie mam nic do drobnych kobiet a powiem więcej, bardzo je lubię
Bez obrażania się.
Dasz radę kolego, leć na ten Kozi!
ps. co do Zawratu, w mojej prywatnej opinii wejście na niego to najtrudniejszy szlak znakowany w Tatrach. (co nie oznacza oczywiście że trudny) Każdemu trudności sprawia co innego.
Dasz radę kolego, leć na ten Kozi!
ps. co do Zawratu, w mojej prywatnej opinii wejście na niego to najtrudniejszy szlak znakowany w Tatrach. (co nie oznacza oczywiście że trudny) Każdemu trudności sprawia co innego.
Czołemagorra pisze:Witam, bo po raz pierwszy na forum (...)
W wieku 17 lat jest już odważny, rozsądny i sprytny? Bardzo ciekawe. Mogłabyś, moja droga, wskazać mi źródła naukowe tej, jakże interesującej, teorii?agorra pisze: (...) I chyba też miałam wtedy 17 lat. To dobry wiek do pokonywania trudnych tras, człowiek jest juz odważny(ale nie mylić z brawurą), w górach rozsadny, bo w zyciu niekoniecznie, i przede wszystkim sprytny. (...)
Ostatnio zmieniony śr 23 sie, 2006 przez Hannibal, łącznie zmieniany 1 raz.
Ja też za takimi przepadam.Hubert pisze: (...) nie mam nic do drobnych kobiet a powiem więcej, bardzo je lubię(...).
"Dziennik" stwierdził, że najtruniejsza częśc szlaku to zejście z Jaskini Mylnej.Hubert pisze: ps. co do Zawratu, w mojej prywatnej opinii wejście na niego to najtrudniejszy szlak znakowany w Tatrach. (co nie oznacza oczywiście że trudny) Każdemu trudności sprawia co innego.
Wprost o Kozim? Jest to szlak na pewno niełatwy, wymagający pewnej sprawności fizycznej. Cóż więcej można napisać?Agaar pisze:Gdyby przejrzeć cały ten temat, to nie wypowiedziałeś się w ogóle co sądzisz o Kozim, a takie było pytanie...
Natomiast nie wprost jest w wielu miejscach. Łapiesz, o co chodzi?
Moje ogólne zdanie o trudności szlaków jest w poprzednim poście.
Drogi Hannibalu, niestety nie przytocze Ci naukowych źródeł, życiowej skąd inąd teorii, ponieważ nie potrzebuje naukowych źródeł, by stwierdzic, ze młody człowiek, w wieku lat 17 jest odważny i sprytny. Nie znam tchórzliwych 17-latków i nie znałam. Sprytni sa, bo maja młode ciało, maja dryg, są wysportowani, a nie zasiedziali za biurkiem. Z rozsądkiem u 17-latka można sie spierac, ale w tych kategoriach on jest. Chodziłam jako 17-latka po Tatrach z grupa rówieśników, mądrze, odpowiedzialnie, solidarnie. Dlatego wystarczy mi to wszystko, by teraz powiedzieć, że facet moze iść na Kozią, że da rade.
Dear angorra,
Bardzo mi miło, że tak ładnie odpowiedziałaś mi na mój post. To cenię.
Natomiast wracając do meritum - jesteś w błędzie. W wieku 17 lat jeden może być odważny, a drugi tchórzliwy, jeden sprytny, a drugi gapa, jeden rozsądny, drugi nie. Wiek tu akurat nie ma nic do rzeczy.
To, że twoja grupa rówieśnicza taka była, choć i to wydaje się lekko naciągane, to absolutnie nie oznacza, że tysiące innych 17-latków taka jest. A tak po prostu nie jest. Koniec kropka.
Bardzo mi miło, że tak ładnie odpowiedziałaś mi na mój post. To cenię.
Natomiast wracając do meritum - jesteś w błędzie. W wieku 17 lat jeden może być odważny, a drugi tchórzliwy, jeden sprytny, a drugi gapa, jeden rozsądny, drugi nie. Wiek tu akurat nie ma nic do rzeczy.
To, że twoja grupa rówieśnicza taka była, choć i to wydaje się lekko naciągane, to absolutnie nie oznacza, że tysiące innych 17-latków taka jest. A tak po prostu nie jest. Koniec kropka.





