Kolarski faworyt
Bo Ulrich w ogóle nie potrafił finiszować, zresztą nia ma się co dziwć przy jego stylu jazdy (bardzo twarde przełożenia, niska kadencja).
A jeśli chodzi o Szurkowskiego, to on sie ścigał z półamatorami z krajów socjalistycznych i na ich tle faktycznie był rewelacyjny. Jednak raz wystartował w Giro i niby miał walczyć o zwycięstwo z Merckxem, ale zebrał straszny łomot, chyba nawet wycofał się, bo miał tak dużą stratę.
A jeśli chodzi o Szurkowskiego, to on sie ścigał z półamatorami z krajów socjalistycznych i na ich tle faktycznie był rewelacyjny. Jednak raz wystartował w Giro i niby miał walczyć o zwycięstwo z Merckxem, ale zebrał straszny łomot, chyba nawet wycofał się, bo miał tak dużą stratę.
nie wiedziałem ,ale ,znając realia ,myślę ,że kiedy mu pozwolili ,to musiał już pewnie być wtedy emerytemartur pisze:Jednak raz wystartował w Giro
luknij na moje panoramy i galerie
Szczerze mówiąc, to nie wiem ile miał wtedy lat Szurkowski (trzeba by gdzies poszukać), ale niekoniecznie musiałbyć już emerytem. Wiem tylko, ze przed wyścigiem buńczucznie zapowiadał, jak to będzie walczył z Merckxem, a po wyścigu ze skulonymi uszami zaczął sie tłumaczyć, że zawodowcy jeżdżą po ok 40tys. km rocznie, a oni "amatorzy" połowę tego, więc tu byłba najważniejsza przyczyna porażki. Ale wiek być może też.
Sprawdziłem i wszystko jasne, Merkcx był rok starszy od Szurkowskiego, więc szanse pod tym względem były wyrównane
Sprawdziłem i wszystko jasne, Merkcx był rok starszy od Szurkowskiego, więc szanse pod tym względem były wyrównane
No właśnie chłopy,żeby ich uczciwie porównać to w porównywalnych warunkach/standardach życia,bazy no i treningu,może jakiś "przelicznik-współczynnik" zastosować he,trenowali głownie po płaskim,na obozach to chyba bywali tylko w Bułgarii,osobiście widziałem Szurkowskiego i innych kadrowiczów w Morskim Oku na poczatku lat 70-tych,byłem szczeniak a to mój idol faworyt wiec mi imponował kazdy ruch gest i sprzęt jego he he.Podczas jednego wyścigu Dookoła Polski byłem na mecie z tłumem kibiców ,wszyscy przyjechali a faworyta/ i jeszcze kogoś/ nie ma,przyjechali coś po 2 godzinach dopiero,nie wyszedł mu ten etap i poszła plota że był na piwie,to było we wrześniu 1974 roku etap do Kamiennej Góry,luzak znał swoją wartość w tej części Europy,co do kilometrów treningowych to faktycznie" nasi" chyba tyle nie jeżdzili co zachód,wiem że Indurain swego czasu robił 42000 rocznie ale to sie zmieniło chyba, nie ilość a..artur pisze:więc szanse pod tym względem były wyrównane
Szukałem i szukałem i jakoś nie mogę dotrzeć do archiwum eurosportu. Chyba nie jest dostępne.
Artur, to było dawno, bo 9 lat temu. Możliwe, że pomyliłem wielkie pętle. To mógł być TdF, a nie Giro. Jak znajdę więcej czasu to pogrzebię na Yahoo, bo za pośrednictwem Google marne efekty. Ale wiem, że opisany etap miał miejsce. Przypomnij sobie. Był niezwykle emocjonujący. Eurosport jeszcze w wersji angielskiej. Prowadzący mało zawału nie dostał. Biję się w pierś, że zanotowano Pantaniemu prędkość chwilową podczas zjazdu 110 km/h. To było wstrząsające. Wąska ulica, w strugach deszczu. A na łukach również potężne prędkości. I na 100% wygrał właśnie Włoch. Tylko, który to był etap, i w którym tourze? Pomóżcie mi, proszę. Sąsiad kolarz też śledził ten etap, tylko również amnezja go dopadła.artur pisze:Mylisz się, wygrał Ulrich smile
Ostatnio zmieniony wt 13 lis, 2007 przez Keczup, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie umniejszał bym aż tak Wyścigu Pokoju i kunsztu tamtejszych kolarzy w porównaniu z wielkimi pętlami na Zachodzie. Szurkowski może nie zabłysnął, bo może nie miał dobrej grupy. Ale Jaskuła wychował się właśnie na wyścigach demoludów, a mimo to w 93 roku zajął miejsce na podium w TdF.artur pisze:A jeśli chodzi o Szurkowskiego, to on sie ścigał z półamatorami z krajów socjalistycznych i na ich tle faktycznie był rewelacyjny. Jednak raz wystartował w Giro i niby miał walczyć o zwycięstwo z Merckxem, ale zebrał straszny łomot, chyba nawet wycofał się, bo miał tak dużą stratę.
Ostatnio zmieniony śr 14 lis, 2007 przez Keczup, łącznie zmieniany 1 raz.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Zamieściłem link do opisu tego etapu.
Jestem niemalże pewien, że myślimy o tym samym etapie, nie przypominam sobie innego, na któym Ulrich uciekałby razem z Pantanim. Na Giro na pewno coś takiego nie miało miejsca, bo Ulrich startował tam tylko raz i to w ramach przygotowania do TdF, więc w wysokiej formie jeszcze nie był.
Może dlatego Ci się wydaje, że wygrał Panatni, bo prawie tak się właśnie stało, ale w ostatniej chwili Włochowi wypięła się noga z pedału lub z jakiegoś innego powodu zachwiał się tuż przed kreską i o milimetry wygrał Ulrich. Czy jechali 110km/h? Może i tak, ale to prędzej za sprawą Ulricha, który prowadził niż Pantaniego
Jestem niemalże pewien, że myślimy o tym samym etapie, nie przypominam sobie innego, na któym Ulrich uciekałby razem z Pantanim. Na Giro na pewno coś takiego nie miało miejsca, bo Ulrich startował tam tylko raz i to w ramach przygotowania do TdF, więc w wysokiej formie jeszcze nie był.
Może dlatego Ci się wydaje, że wygrał Panatni, bo prawie tak się właśnie stało, ale w ostatniej chwili Włochowi wypięła się noga z pedału lub z jakiegoś innego powodu zachwiał się tuż przed kreską i o milimetry wygrał Ulrich. Czy jechali 110km/h? Może i tak, ale to prędzej za sprawą Ulricha, który prowadził niż Pantaniego
No własnie, Jaskuła się wychował, ale szlifował formę już na Zachodzie. Niestety ale kolarze z demoludów jeździli mniej, nie mieli odpowiedniej bazy przygotowawczej (nie wydaje mi się, żeby w zimie jeźdizli na Majorkę, do RPA itp. ani żeby trenowali w naprawdę wysokich górach jak Alpy czy Pireneje).
Jeżeli już mielibyśmy porównywać jakiegoś Polaka z tamtych czasów, to prędzej Halupczoka niż Szurkowskeigo. To Halupczok odniósł większy sukces na Giro, choć ile nałykał się koksu, to chyba tylko on wie. Ale to samo tyczy się większości zawodowców, więc przynajmniej szanse były wyrównane
Jeżeli już mielibyśmy porównywać jakiegoś Polaka z tamtych czasów, to prędzej Halupczoka niż Szurkowskeigo. To Halupczok odniósł większy sukces na Giro, choć ile nałykał się koksu, to chyba tylko on wie. Ale to samo tyczy się większości zawodowców, więc przynajmniej szanse były wyrównane
Możliwe, poddaję się, upłynęło zbyt dużo czasu, to i pamięć zawodziartur pisze:Zamieściłem link do opisu tego etapu.
Jestem niemalże pewien, że myślimy o tym samym etapie, nie przypominam sobie innego, na któym Ulrich uciekałby razem z Pantanim.
@Artur, popatrz na to: http://www.youtube.com/watch?v=0yCt1BSP ... re=related
To któryś z etapów z 1998, piękny atak. Pantani był wtedy harpaganem
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Trasa tego etapu:
http://www.tourdepologne.pl/6etap_trasa.asp
Dzień póżniej jadą z Rabki do Krakowa.
http://www.tourdepologne.pl/6etap_trasa.asp
Dzień póżniej jadą z Rabki do Krakowa.
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
nosz kurde. Tylko patrzec jak związek zawodowy kolarze założą. Mam nadzieję, że wywalą TdP z ProTour i znowu kolarze będą się tam ścigać a nie ciułac punkty do rankingu...
To jest żałosne po prostu. Gdzie te piękne czasy, gdy sportowcy ryzykowali nawet własne życie pędząc w deszczu 90 km/h...
Ogolili se włosy (na nogach) razem z jajami...
To jest żałosne po prostu. Gdzie te piękne czasy, gdy sportowcy ryzykowali nawet własne życie pędząc w deszczu 90 km/h...
Ogolili se włosy (na nogach) razem z jajami...
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
ale oczekiwanie takiego ryzykownego podejścia jest wg mnie mocno wygodnickiemefistofeles pisze: Gdzie te piękne czasy, gdy sportowcy ryzykowali nawet własne życie pędząc w deszczu 90 km/h...
ja rozumiem, że to wygląda bardzo efektownie; podobnie było dawniej jak gladiatorzy się zabijali - publiczność miała niezłe widowisko
czy jest to jednak uczciwe?
"Chwalić możnych tego świata za cechy, których nie posiadają, to tyle co drwić z nich bezkarnie"
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:






