Brak wyobraźni w górach...musieliście komuś zwracać uwagę ?

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

Syrenko...chyba źle , albo nieuważnie przeczytałaś mojego posta.
wręcz przeciwnie- przeczytalam go bardzo uważnie
Nie wiem co Cię tak zdenerwowało - to że bardziej doświadczony człowiek próbuje wytłumaczyc coś mniej doświadczonemu ??
To mnie zdennerwowalo:
po czym wnioskujesz kto jest bardziej doświadczony? po wyglądzie? tzn po ubraniu? osprzęceniu itd. czy po minie?
Po pierwsze - nie krzyczałem na niego , tylko mu tłumaczyłem , tym bardziej chciałem go uświadomić że gość nie miał ani mapy, ani nie wiedział jak to się długo idzie

więc skoro byleś taki spokojny i racjonalny, to dlaczego taki tytul posta?

"czy musieliście komuś zwracać uwagę"
to "musieliście" mnie irytuje. Od razu ustalasz hierarchię między soba i tymi ludźmi.
i sformułowanie"brak wyobraźni"
Ty mylisz brak wyobraźni ze zwyklą niewiedzą, do któerj każdy ma prawo. MOże wtedy kogos spytać o drogę, jeśli chce, (ale nie musi) i może z ta informacja zrobić co mu się podoba

zdzwił mnie gośc no bo przecież ma już trochę lat na karku a jednak niektórzy robią wrazenie jakby nie do końca wiedzieli gdzie trzeba być odpowiedzialnym i co to znaczy odpowiedzialność...

i znowu : tak na czuja - mi się wydaje że masz nos wyżej przedzialka na głowie.
Co ma wiek do odpowiedzialności? nic nie ma
6letnie dzieci potrafią być samodzielne i odpowiedzialne nie tylko za siebie ale i za trójkę mlodszego rodzeństwa.

To czy sie ma 25 czy 40 lat - sam ten fakt nie narzuca czlowiekowi żadnych konieczności bycia takim to a takim. To stereotyp.
Czy gdyby koles mial 16 a nie 40 lat to byś go jakoś tlumaczyl? pewnie że mlody a glupi..
ja się z takim światopoglądem zwyczajnie - nie zgadzam.
Tak samo jak nie zgadzam się na przytakiwanie starszym tylko dla tego że są starsi, tak samo nie wymagam od nich większej odpowiedzialności ani doświadczenia niż mam ja. Jesteśmy kwita.Polecam.
O wieku w górach nie mówmy.
Ja też lubiłem tak robić i nie zważać na to jak miałem lat 16 czy 17 ale mam ich 25 i trochę inaczej patrzę na życie i świat.
Tez mi :)) - a ile to jest 25?
Robisz się stary powiadasz?
Ja też sobie wprawdzie niedawno kupilam pierwszy krem przeciwzmarszczowy, ale inaczej na życie nie patrzę:) i nie zamierzam.
Mimo iż kocham to pieprzone życie to jednak czasami trzeba być poważniejszym a nie podchodzić do wszystkiego "hulaj dusza"...zresztą pewnei jeszcze nie raz się o tym przekonasz.
Kiedy się przekonam? To smutne. Ja się na to na pewno nie zgodzę. To jak śmierc duchowa. Tylko strarzy i smutni ludzie tak piszą właśnie, tacy, którym życie już nie przynosi frajdy
a i owszem , lubię sobie pohulać, bo kiedy mam hulac jak nie teraz? w grobie nie pohulam.

[/quote]
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

cała orla perć z małymi dzieciakami)
pisze oddzielnego posta, bo to szersza kwestia.
Rozkwitla po wypadku 3 lata temu na Rysach z MIroslawem Szumnym.

1. nalezy oddzielić:
chodzenie w góry z cudzymi dziećmi, które rodzic nam powierzyl pod opiekę
chodzenie w góry z wlasnymi dziećmi

2. ważne ile jest tych dzieci.
jednym czy dwoma można się jeszcze dobrze zaopiekowac , jeśli sa silne i sprawne. Takie dzieciaki są często silniejsze i zwinniejsze od doroslego. Czasem nim trzeba tylko wlasciwie pokierować i nalezy mieć oczy w dupie i dookola jak się z takim idzie.
Zagrożenia calkowicie nie da się wyeliminować - jednak - nie warto trzymac dzieciaka pod kloszem, żeby sie nie udusil.
( iść zimą na rysy z 11licealistów to skarjny przypadek tego co niemożliwe)
(ten wypadek to temat-rzeka)

Ważne jest znalezienie zlotego środka. Żeby dziecko sobie nie zrobilo krzywdy i żeby nie wyrósl z niego trzórz co siedzi u mamy pod spódnicą. To jest trudne - ale za to odpowiada rodzic - który najlepiej zna swoje dziecko. a przypadkowym przechodniom od tego WARA


pS. mój znajomy jest instruktorem PZA. Jego 9letni syn (pod opieka ojca)prowadzi w Tatrach drogi wspinaczkowe, o których nie śnilo się starym wymiataczom
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

Cholus. A najbardziej w tytule Twojego posta wkurza mnie ten trzykropek.
!!!!!!!!!!!!!
Gość

Post autor: Gość »

Rugają, to trzeba wrócić do tatrzańskich realiów. A więc:
cholus pisze:Raz jak szedłem Orlą Percią , to pojawił się za mną jeszcze na początku drogi(siedzieliśmy z kumplem na kilku kamlotach)
Na początku drogi to znaczy gdzie? Na Małym Kozim? No i dlaczego siedzicie na kilku kamlotach (kamieniach chyba?) jak jest was tylko dwóch. Mniejsza z tym.
cholus pisze:facet z małymi dziećmi, podszedł i spytał czy się długo idzie tą trasą do Krzyżne..
Rozumiem, że ten facet przyszedł od Zawratu chyba, tak? No i ile lat miały te dzieci i ile ich było?
cholus pisze:Ja na niego spojrzałem z kumplem i się pytam
Ty tak wszystko z tym kumplem. No i czy mógłbyś biedną dziewczynę nauczyć jak to się patrzy razem z kumplem, też chciałabym tak umieć
cholus pisze:A on na to, ze to jego dzieci i chce im pokazać piekno naszych gór i tego jakie moga być starszne a ta droga podobna do tego się najlepiej nadaje.
Cosik mi się widzi, żeś sobie to, kolo, wymyślił. Mój Tata nigdy mi nie mówił jakie góry potrafią być straszne. Owszem, powiedział, że mogą być groźne i trzeba być wobec nich pokornym. To chyba co innego.
cholus pisze:No więc kurde nie wytrzymałem i go lekko opieprzyłem
Byłbyś uprzejmy trochę rozjaśnić jak to się lekko opieprza tatę przy dzieciach
cholus pisze:a drogę się będzie pytał wiary po drodze
Tak powiedział? Wiary się będzie pytał. To znaczy, że drugiego Poznonioka, żeś opieprzył, nie ma co bratobójcze starcie. :D
cholus pisze:że przecież to jeden z najtrudniejszych turystycznych szlaków w Tatarch no itd itp.
Cholernie lubisz wykładać, belfer? :D
cholus pisze:Próbowałem go odwieść od tej decyzji no i proponowałem żeby chociaz szedł przez zawrat
To znaczy mu sugerowałeś, aby zawrócił i na Zawracie podjął decyzję kędy chce iść - przez Pięć Stawów czy też Gąsienicową, tak?
cholus pisze:no ale mów do ściany - polazł głupi człowiek i nic sie zrobic nie dało...
To znaczy, że poszedł w kierunku na te Krzyżne i Ty też. No i co, nie wyprzedziłeś go pod drodze? Skoro tak to znaczy, że on i te dzieciaki były dobre skoro taki horolezec jak Ty i Twój kumpel nie umieliście go wyprzedzić.
Tak było, bo to wiesz, ja jestem tylko takie głupie dziewczę i się w topografii niezbyt kapuję?
No a teraz, cholus - czy Ty tej całej historii sobie nie wymyśliłeś, bo nawet mnie, głupiutkiej dziewczynie co w krótkich portkach po OP biega nic tu nie pasuje. :))
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

No a teraz, cholus - czy Ty tej całej historii sobie nie wymyśliłeś, bo nawet mnie, głupiutkiej dziewczynie co w krótkich portkach po OP biega nic tu nie pasuje.
nieświadome poczucie winy za bezczelność, spowiedź na forum wraz z analizą sytuacji i autozlinczowanie ;)
ech, Po co żeś to Cholus pisal, po co?
Awatar użytkownika
ruda

-#7
Posty: 4898
Rejestracja: śr 23 lis, 2005
Lokalizacja: Kielce/Wawa

Post autor: ruda »

mała syrenka pisze:Po co żeś to Cholus pisal, po co?
i w tym momencie mala sarenka podsumowala iz tak naprawde nic na tym świecie nie ma sensu...:P
Gość

Post autor: Gość »

ruda pisze:i w tym momencie mala sarenka podsumowala iz tak naprawde nic na tym świecie nie ma sensu...
No nie, tylko, że już imć Mikołaj Rej pisał - "w kożdej rzeczy końca patrzaj". Cholus nie patrzył i tak mu się wymksnął taki fajny tekścik jak to on (oczywiście z kumplem) kazanie na kamlotach powiedzieli. Ciekawe czy też odpowie czy uzna, że takiemu taternikowi jak jemu nie wypada głupiej dziewusze odpowiadać. :P
cholus

-#2
Posty: 75
Rejestracja: ndz 22 sty, 2006
Lokalizacja: Poznań

Post autor: cholus »

Klarisso historia nie jest wymyślona, nie należę do takich ludzi którzy coś wymyślają i mają z tego radochę.
Czy facet w końcu poszedł na Krzyzne ? Tego nie wiem..myślę że pewnie po drodze ktos im poradził żeby zeszli wczesniej.
Dzieci na oko mogły mieć 10 lat i były przestraszone choć mogę się mylić.
Jak się opieprza dzieci przy ojcu ? Nie wiem bo tłumaczyłem a nie opieprzałem( to że tak napisałem wcześniej w poście nie znaczy że go zmieszałem z błotem jak zapewne myślisz ).
Nie jestem belfrem ale wielu ludziom już pomoglem, być może dlatego czasami daję jakies rady na wyrost czy przed czymś ostrzegam chcąc uprzedzić przyszłość...
A moje 25 lat ? hmmm no faktycznie jest to mało i byłbym strasznym bufonem gdybym próbował narzucić temu ojcu że ma zrobić tak a nie inaczej, więc tłumaczyłem i dawałem radę - co z tym zrobił ? jego sprawa.
I chyba zapomniałaś o jednej rzeczy - że czasami przez 25 lat można przeżyć więcej i dostać mocniej w tyłek w życiu niż przez lat 50.
Pozdrawiam.
cholus

-#2
Posty: 75
Rejestracja: ndz 22 sty, 2006
Lokalizacja: Poznań

Post autor: cholus »

A to że mówicie dziewczyny(Klarissa i mała Syrenka), że przecież niektórzy zaczynają w wieku już 9 lat, czy jakoś tak - no ok spoko - wiadomo że w sumie w każdym sporcie im szybciej tym lepiej. Tyle że każdy sport niesie ze sobą inną skalę ryzyka i może być tak że dziecko będzie miało poprostu uraz po jakimś np przeżyciu w górach - i mimo iz chcielismy dobrze i że chcielismy mu zaszczepić miłość do gór to jednak wyszło przez to zupełnie inaczej, przez to że chcieliśmy mu "wmusić" jakoby miłosc do gór. Także przy niektórych hobby czy sportach lepiej troszkę poczekać, aczkolwiek nie jest to regułą oczywiście.
Aczkolwiek niby tak tu gadam a kurde sam jak byłem pierwszy raz w górach to miałem 11 lat :)..tyle że miłość do gór została mi przez tatę zaszczepiona na Sarnich Skałkach a nie na Orlej Perci, bo miał świadomość niebezpieczeństwa.
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

Iwona pisze:co innego rodzic,który trasę zna,wie co go czeka i na co stać jego pociechy
Iwonko,
wiem z doświadczenia, że tak nie jest... Nie pamiętam już odbioru trudności na tatrzańskich szlakach, kiedy aziłem po nich w wieku lat kilku. Pamiętam za to zdenerwowanego Tatę, kiedy lezliśmy przez Zawrat (miałem lat 8 ), a ja byłem bardzo zdziwiony, co Go tam tak denerwuje?.
Dziś ja łażę po górach z dzieciakami, po ścieżkach, którymi szedłem kilka lub nawet kilkadziesiąt razy! I co? Czy mógłbym powiedzieć, że znam trudności? Nie, a to dlatego, że pamiętam te szlaki z czasów kiedy byłem już nieco wyższy... A jak idę z maluchami, to raz po raz się przekonuję, że są czasem trudności w miejscach, których ja, jako trudnie nie zapamiętałem. Bo nogi dziecka nie są wystarczająco długie, żeby dosięgnąć od stopnia do stopnia. Bo dziecko nie potrafi być długo skoncentrowane i w najmniej odpowiednim momencie może zacząć się gapić na coś, czy pokazywać coś i przestać uważać (o popats tatusiu, biedlonka)...

A statystycznie więcej wypadków (o poważnych skutkach) zdarza się dzieciom pewnie na placach zabaw i innych drabinkach niż w górach...

pozdrawiam
Marcys
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Czyli co...zabrałbyś Marsyś dzieci ( załóżmy 3-5 letnie) w wysokie góry,których kompletnie byś nie znał? Zakładam,że jesteś przeciętnym turystą,a nie instruktorem PZA.

Pisząc o tym,że rodzic zna swoje pociechy miałam na myśli, iż wie czego mniej więcej spodziewać się po dziecku(jego możliwości,umiejętności,zachowanie,predyspozycje).Mniej więcej,bo na 100% określić to się i dorosłego nie da.

Mam brata-obecnie 9lat.Zaczął przygodę z górami w wieku 4 lat.Dopiero teraz jednak odważyłabym się go zabrać na łańcuchowe trasy.Wcześniej był zbyt....ruchliwy.Bałam się,że go nie upilnuję. Teraz widzę i czuję,że nadchodzą lepsze czasy dla nas :)
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

Tyle że każdy sport niesie ze sobą inną skalę ryzyka i może być tak że dziecko będzie miało poprostu uraz po jakimś np przeżyciu w górach
o tym decyduje rodzic. on lepiej zna swoje dziecko niż ty znasz jego dzieci.
Weź się lepiej za robienie i wychowywanie wlasnych, a cudze zostaw w spokoju


to dziecko może mieć równie robrze uraz do rodzica który urośnie w jego oczach do rozmiaru megatchórza, albo za to, że mu calkiem nie pozwala robić tego, co ono najbardziej lubi

temat rzeka

nie odwracaj kota ogonem
marcys

-#4
Posty: 314
Rejestracja: wt 20 sty, 2004
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: marcys »

Iwona pisze:Czyli co... itd.
Iwono,
znasz mnie na tyle, że wiesz, że tego bym nie zrobił; jedyne co miałem na myśli, to fakt, że rodzice obeznani z Tatrami, którzy patrzyli na te Tatry okiem dorosłego mogą nie dostrzec wielu istotnych dla małych dzieci problemów. To trochę tak, jak dziewczyna na innym forum, która pisała kiedyś, że robi drogi o trudności x+1, ale jednej drogi trudności x nie może zrobić, bo nie sięga w jednym miejscu chwytu; bo akurat jest bardzo niska... A u dzieci do kwestii wzrostu dochodzi kwestia wyobraźni...

pozdrawiam
Marcys
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

marcys pisze:znasz mnie na tyle, że wiesz, że tego bym nie zrobił
:) to prawda,dlatego lekko zdziwił mnie Twój post,ale najwyraźniej nie do końca dobrze go odebrałam.
marcys pisze:rodzice obeznani z Tatrami, którzy patrzyli na te Tatry okiem dorosłego mogą nie dostrzec wielu istotnych dla małych dzieci problemów.
zgadzam się,jednak zakładam,że rozsądny rodzic,znający trasę będzie w stanie pomóc swemu dziecku (z wycofem włącznie-jeśli uzna,że trudności przerastają możliwości pociechy) Osoba,która sama ledwie orientuje się,gdzie jest i nie ma pojęcia na co się porywa,ryzykuje sporo zabierając dzieci.
Oczywiście nie popieram zwracania uwagi komuś na siłę, myślę też,że ciężko tu dyskutować,bo trzeba danej sytuacji doświadczyć,by wiedzieć(domyślać się-mieć wrażenie),że rodzic źle robił zabierając dzieci na OP.
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

wymyslilam optymalne rozwiązanie

:)


prowadzić dzieci w uprzęzy:) i przywiązac do swojej uprzęży i wpinac się we wszystko co metalowe:)
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

mała syrenka pisze:prowadzić dzieci w uprzęzy:) i przywiązac do swojej uprzęży i wpinac się we wszystko co metalowe:)
po co się w koszta wpędzać :P ... zdrowy rozsądek jest za darmo...dla niektórych ;)
Awatar użytkownika
Salek

-#5
Posty: 896
Rejestracja: śr 20 lip, 2005
Lokalizacja: Górki

Post autor: Salek »

mała syrenka pisze:i wpinac się we wszystko co metalowe
W krzyż na Giewoncie :D
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

po co się w koszta wpędzać ... zdrowy rozsądek jest za darmo...dla niektórych
ale na samym rozsądku za daleko się nie da zajechać

zdrowy rozsądek mówi mi, że uprząż dla dziecka - na łańcuchowe drogi to dobra inwestycja
lepiej niż piłka czy gry komputerowe jeśli dziecko lubi góry
aska

-#4
Posty: 408
Rejestracja: ndz 21 wrz, 2003
Lokalizacja: Otwock

Post autor: aska »

mała syrenka pisze:i wpinac się we wszystko co metalowe:)
W latarnie na Krupówkach też? ;)
laura palmer

-#4
Posty: 307
Rejestracja: wt 08 lis, 2005
Lokalizacja: z małej syrenki

Post autor: laura palmer »

bejbe, dla mnie możesz się wpinac nawet w spłuczkę klozetową dla utrzymania równowagi na desce ;)
ODPOWIEDZ