tomtom pisze:Bo mnie malo interesuja jego wewnetrzne przezycia (chyba ze zechce napisac sequel do Ullissessa), bardziej spoleczne poczucie sprawiedliwosci. Dla przykladu: mlody czlowiek, niekarany, sympatyczny, trzezwy, w srodku miasta na 40 mial 110, wjechal w wiate na przystanku, trzeba trafu zabil jedna dziewczyne, drugiej urwal noge. Dostal trzy lata i jakos nikt w trakcie procesu nie podnosil, ze samo postepowanie to juz wystarczajaca kara, ze bedzie musial z tym zyc do konca swych dni etc. A pod Rysami bylo osiem trupow mlodych ludzi...
Prawo uznaje coś takiego jak działanie w dobrej wierze. Idiota pedzący 110 tam gdzie jest 40 w dobrej wierze z pewnością nie działa (chyba, zeby wiózł rodząca żone do szpitala - to dobre porównanie nawet). Zakładam, że Szumny robił to w dobrej wierze, niestety łamiąc wszystkie zasady poruszania sie w terenie zagrożonym. Kodeks po to daje widełki w kazdym przypadku, zeby móc uwzględnić motywy działania.
I jeszcze jedno. Kara nie jest zemstą. W cywilizowanym kraju kara ma spełniać dwie funkćę - wychowawczą i/lub izolacyjną. Izolować Szumnego nie ma potrzeby, nawet gdyby nie dostał zakazu z pewnościoą żadenej wycieczki nawet na Nosal już nie poprowadzi. A kwestię wychowawczą w zupełności załatwiał ten rok w zawiasach.




