No nie do końca. Ostatnio widziałem takich śmigających po sporych śniegowych płatach.Alien pisze:widywany w cieplejszej polowie roku,
Rzecz o bywalcach gór
ło matko,Ty teżtomtom pisze:oczywiscie sam konsekwentnie zaliczam sie do niewymienionej w artykule grupy Gorolaz Erotoman Gawedziarz
..a poważnie,poruszyłam temat "stonki",bo mam wrażenie,że niektórzy ciut nadużywają tę definicję,co daje wrażenie samouwielbienia,wynoszenia się w tej górskiej piramidzie....
ja mówię o takich laikach jakich ja spotkałam. W drodze na swinicę facet stoi na beskidzie i jest swięcie przekonany że to swinica.Sesja fotograficzna i opowiada,że turyści przesadzają z trudnością na tej trasie.
Posłucha taki jeden z drugim i polezie...Druga sytuacja ten sam dzień turysi rodzinka z dorastającymi córkami szukają szlaku chyba czarnego na posredniej turni. Nie pomaga tłumaczenie ,oni wiedzą lepiej bo na mapie jest blisko.Efekt był taki ,że facet mało co nie wydarł się na mnie!!!.A spadaj gościu, mam w głebokim poważaniu co się z tobą stabie.
A najwieksze lajkonictwo to czytanie z mapki.Żólta trasa najłatwiejsza.itd...
skąd te pomysły?????
Posłucha taki jeden z drugim i polezie...Druga sytuacja ten sam dzień turysi rodzinka z dorastającymi córkami szukają szlaku chyba czarnego na posredniej turni. Nie pomaga tłumaczenie ,oni wiedzą lepiej bo na mapie jest blisko.Efekt był taki ,że facet mało co nie wydarł się na mnie!!!.A spadaj gościu, mam w głebokim poważaniu co się z tobą stabie.
A najwieksze lajkonictwo to czytanie z mapki.Żólta trasa najłatwiejsza.itd...
skąd te pomysły?????
Pytam,co w tym złego? Uważam,że facet miał prawo nie wiedzieć,gdzie stoi.Moze pierwszy raz był w górach? Ja do dziś wielu rzeczy nie wiem.....zushka pisze:W drodze na swinicę facet stoi na beskidzie i jest swięcie przekonany że to swinica.Sesja fotograficzna i opowiada,że turyści przesadzają z trudnością na tej trasie.
No "kurdeczka" po coś te mapki są chyba nie? Kiedyś tak właśnie oznaczano trasy i w harcerstwie uczono,że żółta- najłatwiejsza,czarna -najtrudniejsza...nie ma się więc co dziwić ludziom.zushka pisze:A najwieksze lajkonictwo to czytanie z mapki.Żólta trasa najłatwiejsza.itd...
skąd te pomysły?????
OK-tu się z Tobą zgadzam,na brak posłuchu dobrych rad,należy dać sobie na luzzz i iść swoją drogą.Nic na siłę.zushka pisze:rodzinka z dorastającymi córkami szukają szlaku chyba czarnego na posredniej turni. Nie pomaga tłumaczenie ,oni wiedzą lepiej bo na mapie jest blisko.Efekt był taki ,że facet mało co nie wydarł się na mnie!!!.A spadaj gościu, mam w głebokim poważaniu co się z tobą stabie.
Mariusz napisał:
stykam sie w lekturze. Kto zaliczył sie do innej kategorii niż wymienione w artykule lub zetknął się z tego typu ciekawym zjawiskiem - to dla zrozumienia zaproponowałam zabawę - wyjaśnienie pojęcia( słowniczek pojęć)
Iw napisala:
no może trochę chciałabym
- ale tylko w porównaniu do stonki szkodliwej - która jak trafi na to forum to niech się z pożytkiem dla siebie i gór edukuje ... 
Zaliczyłam sie do I grupy stonki tzw. nieszkodliwej.I uważam że wreszcie odpowiedziałam także sobie na to pytanie. Z elitąPo lekturze artykułu nasuwa się pytanie - kto z was zaliczyłby się do której grupy turystów i dlaczego
Iw napisala:
- Ja się nie wynoszę, ja się przyznajęniektórzy ciut nadużywają tę definicję,co daje wrażenie samouwielbienia,wynoszenia się w tej górskiej piramidzie....
Polska to kraj kontrastow
i Polacy potrafia prezentowac skrajnie odmienne zachowania
sa ludzie, o ktorych wspomina Janek - bohaterowie, chcacy pokazac sie w niewiadomo jakim zreszta celu z najlepszym sprzetem w gorach, albo i tacy, ktorzy w ekspresowym tempie pokonuja trasy udowadniajac, ze czasy na tabliczkach sa dla mieczakow
a z drugiej strony mamy totalnych laikow, ktorzy niespecjalnie wiedza nawet gdzie sie znajduja ( ja widzialem jak ojciec tlumaczyl synkowi na Giewonicie, ze to co widzi to Swinica - obaj patrzyli na Długi Giewont)
jesli polaczy sie jedno i drugie w calosc czyli taki wypasiony laik - pewny siebie bohater, to mamy to o czym mowi zushka i TOPR ma pelne rece roboty
moim skromnym zdaniem Tatry sa dla wszystkich, a ze wydaje nam sie, ze jest tam tak tloczno... zobaczcie jaka mala powierzchnie zajmuja w stosunku do calego naszego kraju
sa najwyzsze, to kazdy chcialby je zobaczyc z bliska
z drugiej jednak strony to nie zabawka, ktora mozna sie pobawic i wyrzucic, milej jest jesli cos z nich sie zapamieta albo o nich poczyta i uswiadomi sobie, ze to niekoniecznie musi przypominac letni spacer po sopockim molo
i Polacy potrafia prezentowac skrajnie odmienne zachowania
sa ludzie, o ktorych wspomina Janek - bohaterowie, chcacy pokazac sie w niewiadomo jakim zreszta celu z najlepszym sprzetem w gorach, albo i tacy, ktorzy w ekspresowym tempie pokonuja trasy udowadniajac, ze czasy na tabliczkach sa dla mieczakow
a z drugiej strony mamy totalnych laikow, ktorzy niespecjalnie wiedza nawet gdzie sie znajduja ( ja widzialem jak ojciec tlumaczyl synkowi na Giewonicie, ze to co widzi to Swinica - obaj patrzyli na Długi Giewont)
jesli polaczy sie jedno i drugie w calosc czyli taki wypasiony laik - pewny siebie bohater, to mamy to o czym mowi zushka i TOPR ma pelne rece roboty
moim skromnym zdaniem Tatry sa dla wszystkich, a ze wydaje nam sie, ze jest tam tak tloczno... zobaczcie jaka mala powierzchnie zajmuja w stosunku do calego naszego kraju
sa najwyzsze, to kazdy chcialby je zobaczyc z bliska
z drugiej jednak strony to nie zabawka, ktora mozna sie pobawic i wyrzucic, milej jest jesli cos z nich sie zapamieta albo o nich poczyta i uswiadomi sobie, ze to niekoniecznie musi przypominac letni spacer po sopockim molo
niestety sie nie obronia, dlatego tacy jak Wy forumowicze powinniscie uswiadamiac tych, ktorzy o tym nie wiedzaIwona pisze:bo one same się nie obronią
a zwazywszy ile osob dziennie czyta to forum - jest o czym pisac
ja np chcialbym tak jak Janek pojsc kiedys ze swoim wnukiem i pokazac mu Tatry,
ostatnio zabieram ze soba znajomych, ktorzy do tej pory w nich nie bywali
mam swietna frajde, bo swietnie tam reaguja
...czasem nawet placza... ze strachu a czesto ze wzruszenia...
Może i był pierwszy raz w górach. Ale jak dla mnie to podstawowy objaw lajkonictwaIwona pisze: Pytam,co w tym złego? Uważam,że facet miał prawo nie wiedzieć,gdzie stoi.Moze pierwszy raz był w górach? Ja do dziś wielu rzeczy nie wiem...
Mapki jedno a kolor szlaków drugie... Nigdy kolor szlaku pieszego nie określał jego trudności (tak, jak to jest w narciarstwie). I lekką przesadą jest że "w harcerstwie tak uczono"Iwona pisze: No "kurdeczka" po coś te mapki są chyba nie? Kiedyś tak właśnie oznaczano trasy i w harcerstwie uczono,że żółta- najłatwiejsza,czarna -najtrudniejsza...nie ma się więc co dziwić ludziom.
a propos, z innego forum:Alien pisze: ja widzialem jak ojciec tlumaczyl synkowi na Giewonicie, ze to co widzi to Swinica - obaj patrzyli na Długi Giewont
"Wypowiedź, która mnie najmocniej ścieła z nóg, usłyszałam kiedyś przypadkiem na Kasprowym. Do dziś nie mogę się otrząsnąć, choć może z uwagi na typ turystów głównie wjeżdzających na Kasprowy nie powinnam się aż tak bardzo dziwić:
Stojące obok mnie dziecko patrząc w stronę Zakopanego pyta się swojej mamy:
Mamo a co to za miasto widać?
No, to jest Zakopane.
A dziecko wskazując na rozciągającą sie nad Zakopanem Gubałówkę pyta dalej:
A te góry tam?
No, wiesz, no...to są chyba te Tatry Słowackie..."
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Witam,Alien pisze:K jak KLAPKARZ
(ew. klapkara - jesli samica) ekstremalna odmiana stonki potrafiaca udowodnic, jak wytrzymale sa stawy skokowe tego gatunku
czas bytowania poszczegolnych osobnikow mozna okreslic poprzez obserwacje zuzycia stop
gatunek okresowy, widywany w cieplejszej polowie roku, po krotkim pobycie, odlatujacy w nizinne czesci kraju
zdziwilbys sie moze, ale podejscie na Czarny Staw z Morskiego Oka w klapkach lub jezuskach bylo (przynajmniej w latach 70-ych) zjawiskiem dosyc czestym a przynajmniej nie odosobnionym wsród taterników ... klapy na nogach i kletterki dyndajace na plecaku...
pozdrawiam
Niekoniecznie. Mógł chłopina wiedzieć,że gdzieś tam przed nim jest jakaś Świnica ...Beskid...ale jak rozpoznać,co jest co,będąc np. pierwszy raz w górach? Mapka to kawałek papieru...niektórzy zwyczajnie nie umieją się z niej orientować,wolą jak ktoś im wskaże palcem--->to jest Świnica,wtedy zapamiętają...MiG pisze:Jak już ktoś się ruszył z tego Kasprowego to wypadałoby wiedzieć, gdzie się lezie. A jak się jedzie w góry to wypadałoby się zapoznać z mapą, itp. itd.
iwonko oczywiście tez nie znam wszystkich szczytów. Nawet jak bym znała wszystkie świstaki po imieniu nie powiedziałabym nigdy ,że znam Tatry. Chodzi o to,że jak na dłoni widać oznaczenia tras ile się czasu idzie na swinicę.Na beskidzie jestes w kilka minut więc to naprawdę ignorancja. A druga sprawa ja przynajmniej wychodze z założenia,że jak czegoś nie wiem to nie wybiegam przed orkiestrę.Iwona pisze:hmm,więc i ja jestem ignorantką,bo do dziś nie umiem nazwać i wskazać wszystkich tatrzańskich szczytów ...podobnie chyba do większości z nas-śmiem twierdzićMiG pisze:Może i był pierwszy raz w górach. Ale jak dla mnie to podstawowy objaw lajkonictwa Albo inaczej - ignorancja.
Co do znajomości mapki, cóz dla mnie to podsawa.Byłam swiadkiem rozmowy nad czarnym gąsienicowym. Kobieta z 8-letnim tak na oko synkiem pytała o drogę nad moko. Życzliwi ludzie pokazali jej na mapce którędy co i jak.Nawet facet "policzył "jej czasy trasy.Zapomniał jednak o podstawowej sprawie-malutkim masywie gór po drodze!! Czy na mapie nie widac zaznaczonych szczytów????
Jak jest pierwszy raz w górach to po co się pcha na Świnicę?Iwona pisze: ale jak rozpoznać,co jest co,będąc np. pierwszy raz w górach?
No to niech zapyta, jak sę nie zna na mapie. Albo niech poczyta przewodnik.Iwona pisze: Mapka to kawałek papieru...niektórzy zwyczajnie nie umieją się z niej orientować,wolą jak ktoś im wskaże palcem--->to jest Świnica,wtedy zapamiętają...
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Witaj Tomtom,tomtom pisze:Gorolaz Erotoman Gawedziarz - elita elit, superrep, megagoretexman, w skrocie GEG. Osobnik ten bywa w gorach dwa razy na dekade... Jako gatunek rzadki, trudny do wytropienia, GEG pozostaje wciaz wyzwaniem dla badaczy fauny internautycznej.
ciekawy przyczynek do taksonomii
gatunek absolutnie nieszkodliwy dla ekosystemu tatrzanskiego
pozdrawiam,
Zbyszko



