Mini relacja! Monisia w Tatrach 16-30.07
Byloby mi duzo latwiej cos napisac gdybyscie zadali mi pytania!
Gerlah sam w sobie nie jest bardzo trudny w sensie podejscia! Natomiast bardzo latwo zabladzic! Mysmy podchodzili i schodzili proba Batyzowiecka, w tym samym czasie na szczyt wchodzila rowniez druga grupa, duzo bardziej profesjonalna, atakujaca szczyt od Doliny Wielickiej. Troche zaluje, ze nie weszlimy batyzowiecka i zeszlismy wielicka, zawsze cos ciekawego
Zbiorka z przewodnikiem byla o 5:40 w slaskim Domu, mnie przewodnik podwiozl autem z nowej lesnej
Dojechalismy, niestety nie bez problemu gdyz, musielismy sami usunac wiatrolom tarasujacy droge do slakiego domu.. Towarzyszy wycieczki dobrala pani z biura przewodnikow w Smokowcu co pozwolilo ograniczyc zancznnie koszty
W drodze na szczyt przewodnik szedl jako pierwszy w drodze powrotnej na koncu
Wszyscy bylismy spieci linami i ubrani w uprzeze.... Czulam sie dosc pewnie, gdyz wiedzialam, ze jestem caly czas asekurowana... Nie bylo momentu, w ktorym przewodnik musilby asekurowac na sztywno!
Sporo problemu natomiast sprawilo przechodzenie pod nawisem snieznym!
Wycieczke wspominam milo
Wrocilam do Novej lesnej elektriczka z Tatrzanskiej Polianki.. w drodze powrotnej przewodnik mnie nie podrzucil
Gerlah sam w sobie nie jest bardzo trudny w sensie podejscia! Natomiast bardzo latwo zabladzic! Mysmy podchodzili i schodzili proba Batyzowiecka, w tym samym czasie na szczyt wchodzila rowniez druga grupa, duzo bardziej profesjonalna, atakujaca szczyt od Doliny Wielickiej. Troche zaluje, ze nie weszlimy batyzowiecka i zeszlismy wielicka, zawsze cos ciekawego
Zbiorka z przewodnikiem byla o 5:40 w slaskim Domu, mnie przewodnik podwiozl autem z nowej lesnej
W drodze na szczyt przewodnik szedl jako pierwszy w drodze powrotnej na koncu
Wszyscy bylismy spieci linami i ubrani w uprzeze.... Czulam sie dosc pewnie, gdyz wiedzialam, ze jestem caly czas asekurowana... Nie bylo momentu, w ktorym przewodnik musilby asekurowac na sztywno!
Sporo problemu natomiast sprawilo przechodzenie pod nawisem snieznym!
Wycieczke wspominam milo
Wrocilam do Novej lesnej elektriczka z Tatrzanskiej Polianki.. w drodze powrotnej przewodnik mnie nie podrzucil
-
Widmo Brockenu
-

- Posty: 302
- Rejestracja: pn 13 paź, 2003
- Kontakt:
Czerwona Lawka (Priecne Sedlo) okazalo sie latwiejsze niz glosi plotka
Masz racje Iw, nie bylo tak trudno... Na mnie kojaco dziala widok lancuchow! Wiem wtedy, ze trasa jest przemyslana i zabezpieczona przez kogos wiec moge isc bezpiecznie
Trasa bardzo przyjemna, wiele schronisk po drodze. Najwiekszy ruch od Hrebienoka do Chaty Zamkowskiego, potem juz idzie sie lepiej Praktycznie normalny szlak az do terinki, potem juz zaczynaja sie schody! Przez pewien czas przecinaja sie szlaki zolty i zielony i te odcinek jest bardzo stromy i bez ulatwien! Szlak zolty prowadzil przez duze platy sniegu, ale juz bardzo wyrobione
Gdy doszlismy do momentu w ktorym zaczynaja sie lancuchy powstal korek! Przed nami wchodzila para z dwojka szkrabow, mlodsza dziewczynka okolo 5 letnia w uprzezy asekurowana przez swojego ojca
Przez nich spedzilismy na Laweczce jakies 40 minut-1h.
momentami lancuchy okazaly sie zbyteczne tzn latwiej sie szlo bez lancucha, gdyz przydawala sie wolna druga reka!
Niebezpiecznie poczulam sie raz, gdy trzymalam kawalek lancucha i koles ponizej szarpnal za ten moj niezablokowany kawalek no i polecialam troche i uderzylam rekoma w to kolko podtrzymujace lancuch!
Slyszalam plotki o kamieniach spadajacych z gory, na stojacych nizej, ale jak bylam to nic takiego sie nie zdarzylo.
Zatorom na Laweczce winne jest rowniez zejscie.. ciezko sie schodzi to musze przyznac, jest duzo ludzi, tloczno i nie wygodnie! Jak schodzilam napotkalam rowniez dosc strome platy sniegu, ale do pokonania bez kijkow!
Bardzo przyjamna dorga do Zbojnickiej chaty. bylo cieplo swiecilo sloneczko, szlo sie super!
Trasa bardzo przyjemna, wiele schronisk po drodze. Najwiekszy ruch od Hrebienoka do Chaty Zamkowskiego, potem juz idzie sie lepiej Praktycznie normalny szlak az do terinki, potem juz zaczynaja sie schody! Przez pewien czas przecinaja sie szlaki zolty i zielony i te odcinek jest bardzo stromy i bez ulatwien! Szlak zolty prowadzil przez duze platy sniegu, ale juz bardzo wyrobione
momentami lancuchy okazaly sie zbyteczne tzn latwiej sie szlo bez lancucha, gdyz przydawala sie wolna druga reka!
Niebezpiecznie poczulam sie raz, gdy trzymalam kawalek lancucha i koles ponizej szarpnal za ten moj niezablokowany kawalek no i polecialam troche i uderzylam rekoma w to kolko podtrzymujace lancuch!
Slyszalam plotki o kamieniach spadajacych z gory, na stojacych nizej, ale jak bylam to nic takiego sie nie zdarzylo.
Zatorom na Laweczce winne jest rowniez zejscie.. ciezko sie schodzi to musze przyznac, jest duzo ludzi, tloczno i nie wygodnie! Jak schodzilam napotkalam rowniez dosc strome platy sniegu, ale do pokonania bez kijkow!
Oczywiście konkretnie go opieprzyłaś?MonisiaPP pisze:Niebezpiecznie poczulam sie raz, gdy trzymalam kawalek lancucha i koles ponizej szarpnal za ten moj niezablokowany kawalek no i polecialam troche i uderzylam rekoma w to kolko podtrzymujace lancuch!
Czyli potwierdza się, że Czerwona Ławka jest łatwiejsza od Rysów z polskiej strony?
tomek.l pisze: Oczywiście konkretnie go opieprzyłaś?Nie cierpię jak mi się ktoś ładuje na mój odcinek łańcucha. Takie zachowania trzeba tępić.
What a shame.... myslalam ze sie schowam za najblizsza skale i nie wyjde!!
Trzeba reagować za każdym razem. No może nie w ten sposób jak ty. Ale trzeba uświadamiać tym co nie wiedzą, że korzystanie z łańcucha przez więcej niż jedną osobę po za przytrzaśnięciem sobie wzajemnie rąk może się przyczynić do bardziej niebezpiecznych sytuacji. A najlepiej się przekonać o tym, że nie wszyscy o tym wiedzą korzystając z łańcuchów na szlaku na Rysy.
Dresik - mity dobrze wpływają na ludzi i powinno się je hodować i pielęgnowaćDresik pisze:Chyba pęknie mit Czerwonej Ławki, tak jak pękł mit "konia" wg mnie na Ostrym Rohaczu.
Dla mnie Czerwona pozostanie na zawsze najtrudniejszym znakowanym szlakiem w Tatrach. Wiem, że to ocena subiektywna , wynikająca po częsci z zablokowania się przy pierwszym wchodzeniu... bo mądrala chciałem sobie obejść troche i przyblokowałem się w smrodliwym miejscu. Pewnie gdybym szedł przy łańcuszku byłoby bez dodatkowej adrenaliny, a tak było kilka ryzykownych wtedy ruchów. Podążanie w górę w zasięgu łańcuchów nie sprawia większych trudności technicznych, stopnie dobrze wyrąbane, jest gdzie łapki oprzeć a żelastwo bywa pomocne np w przypadku oblodzenia. Mimo tego, że od tego wspomnianego pierwszego razu przechodziłem tamtędy nie raz - w końcu to najkrótsza droga z terinki do zbójnickiej to ocene trudności pozostawiam.
Witam serdecznie,
To i może ja się wypowiem. Zdjęcia piękne. Ile razy tam byłem to nigdy nie uraczyłem śniegu - zupełnie inaczej to wyglada, pewnie łatwiej jest znaleźć szlag na śniegu niż szukać powycieranych łatek na kamieniach.
A co do porównania Czerwona Ławka vs Rysy od polskiej strony, to zdecydowanie Rysy są trudniejsze. Po pierwsze załańcuchowany odcinek jest 2x dłuższy a pozatym Rysy są 2kierunkowe
No i dużo przypadkowych turystów lezie na Rysy, "bo przeceiż sa tak blisko z MOka".
Szkoda, ze w tym roku nie mogę jechać.... urlopu brak
To i może ja się wypowiem. Zdjęcia piękne. Ile razy tam byłem to nigdy nie uraczyłem śniegu - zupełnie inaczej to wyglada, pewnie łatwiej jest znaleźć szlag na śniegu niż szukać powycieranych łatek na kamieniach.
A co do porównania Czerwona Ławka vs Rysy od polskiej strony, to zdecydowanie Rysy są trudniejsze. Po pierwsze załańcuchowany odcinek jest 2x dłuższy a pozatym Rysy są 2kierunkowe
Szkoda, ze w tym roku nie mogę jechać.... urlopu brak















