Pamflet o górołazach zimowych - epilog
Moja apteczka to "przyrosła" juz do plecakaAsik pisze:ILU Z WAS WYCHODZAC W GÓRY BIERZE APTECZKE???
Wracając do mojego ostatniego postu miałaś podobnie jak ja nauczkę. Życzę ci żebyś nie zapomniała o tym za szybko
Asiu - jesteś WIELKA!!!!!!Asik pisze:Janku,błagam
A co do Doriana - posłużyłem się jego imieniem jako tego, kto z Was wszystkich miał niewątpliwie jako jedyny pełne kwalifikacje aby się tam znaleść. A te procesy naprawdę były. Na forum topr.com.pl pisali o nich tacy znawcy jak "gl" lub "AndzejZ", których wiedza o wszelkich aspektach gór jest doprawdy olbrzymia. W procesie Szumnego ten aspekt sprawy stał na wokandzie (wejdź na www.gazeta.pl i sięgnij do archiwum wklepująć w wyszukiwarkę słowa "Rysy" i "lawina" - tylko to kosztuje parę złotych bo one są już "zapakowane". To wstrząsająca lektura.
Uważam, że osiągnęłem swój cel - wszyscy wybieracie się na ten kurs a wiem, że Betlejemka robi to świetnie. O to mi chodziło - BO UCZYĆ SIĘ NALEŻY NIE NA BŁĘDACH A W SZKOLE. Skończysz napewno, Asiu, ten kurs celująco bo jak mówią górale "masz maturę do Tatr" a Twoje śnieżne i lodowe szlaki zaprowadzą Cię nawet na Mont Blanc a może i wyżej. Asiu - wystarczy tylko chcieć!
Bardzo sie ciesze ,Janku, ze zrozumiales moj post i nie obraziles sie o kolejny zarzut. Tyle juz ich padlo na Twa siwa glowe. I nawet jesli nas dzieli roznica zdan, to mam jakies takie przeczucie ze jest cos, co nas laczy: obydwoje zyjemy w zamierzchlej epocePozdrawiam Cię naprawdę bardzo serdecznie.
Z pozdrowieniami
uszba
A propos zimowego turystycznego szkolenia w Betlejemce. Otoz zdania sa podzielone:
1) http://speleo.waw.pl/modules.php?name=N ... cle&sid=75
2) http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artyk ... d=35281599
1) http://speleo.waw.pl/modules.php?name=N ... cle&sid=75
2) http://niusy.onet.pl/niusy.html?t=artyk ... d=35281599
Tak jest, moja wina, ogłosiłaś to w prasie wysokonakładowej na ogłoszeniach na całą stronę. Jak mogłem tego zapomnieć, przecież było o tym w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej a nawet w ... Trybunie i Nie.Iwona pisze:ale w swej skromności zapomniałeś dodać,że na ten kurs wybieraliśmy się dużo wcześniej zanim pojawiłeweś się na forum.
Iwona przestań, idziesz w zaparte bo ci nadepnięto na palec. Nie ośmieszaj się proszę!
Warto! W długi weekend były cztery identyczne w zasadzie wypadki - wszystkie zjazd z oblodzonej grani lub zbocza. Szczęście, że bez zejść śmiertelnych. To już zakrawa na epidemię. A główny przedmiot sporu polega na tym czy należy się uczyć przed czy po. Wybacz trywialną odpowiedź ale to trochę tak jak by się pytać kiedy używać prezerwatywę.zgaga100 pisze:Warto sie tak sprzeczac?
Janek powiem ci tak. Bez żartów. Uważam, że twoje wypowiedzi są potrzebne i pożyteczne. Są może w niektórych miejscach trochę zbyt personalne. Ale to moje zdanie. Ogólnie chodzi przecież o to aby potencjalny zimowy turysta zanim wybierze się na szlak zdobył jakąś podstawowa wiedzę i umiejętności. I aby stopniując skalę trudności z czasem nabierał doświadczenia. Podstawy można się dowiedzieć z książek lub od kogoś kto już ma jakieś doświadczenie w zimowej turystyce ale umiejętności poruszania się w takich warunkach wydaje mi się, że najlepiej zdobyć choćby na takim zimowym kursie. Latem jest łatwiej. Wystarczy poznać zasady i popatrzeć jak to robią inni i stopniowo można zdobywać doświadczenie zaczynając od najłatwiejszych aż do trudniejszych szlaków. Zimą wiadomo zagrożenie jest o wiele większe i przynajmniej ja uważam, że trzeba się wcześniej do tego przygotować.
O.K. przedstawiłeś swój, moim zdaniem słuszny punkt widzenia i myślę, że większość czytających to zrozumiała. I myślę, ze to wystarczy. Kto zrozumiał? Zastanowi się nad tym. A kto nie zrozumiał to i tak go nie przekonasz. Więc może ( to już do wszystkich) wystarczy już tych wytykających sobie nawzajem różne błędy i potknięcia postów.
O.K. przedstawiłeś swój, moim zdaniem słuszny punkt widzenia i myślę, że większość czytających to zrozumiała. I myślę, ze to wystarczy. Kto zrozumiał? Zastanowi się nad tym. A kto nie zrozumiał to i tak go nie przekonasz. Więc może ( to już do wszystkich) wystarczy już tych wytykających sobie nawzajem różne błędy i potknięcia postów.
Przeczytałem wszystkie powyższe posty z uwagą. Jestem na tym forum od paru dni, więc nie znam nikogo i dlatego nie zaieszczę tu ani slowa komentarza.
Opowiem krótką historyjkę, tylko proszę, aby młodzi ludzie w wieku ok. 20-25 lat nie brali tego do siebie, bo wierzę że ludzie o ktorych tu napiszę byli wyjątkiem.
Koniec września 2002r ok.15.30. (o 16 w drodze powrotnej robiłem zdjęcie przy Siklawie) Kto wtedy był w Tatrach wie jaka była pogoda:mgła, śnieg,lód. Siedzimy z paczką w Piątce, zagryzając szarlotkę a po przeciwnej stronie stołu siedząi mlodzi ludzie.Rozmawiają o wyjściu przez Krzyżne do Murowańca.Jeden z tych chłopaków był przerażony,pewnie mial lęk wysokości(czego szuka w Tatrach-nie wiem) bo ktoś do niego mówił"nie bój się, jest mgla, nie widać przepaści". W tej mgłe i o tej porze dnia nie mieli szans by dojść do Murowańca Nie było przy nich widać czekanów czy choćby kijków, ale za to było widać totalny brak odpowiedzialności. Oczywiście odradziliśmy im tą wędrowkę, a chłopak z lękiem tak odetchnął że aż na niego inni spojrzeli.
Myślę że o takich ludziach Janek pisał. Idę spać. Wszystkim miłych snów...
Opowiem krótką historyjkę, tylko proszę, aby młodzi ludzie w wieku ok. 20-25 lat nie brali tego do siebie, bo wierzę że ludzie o ktorych tu napiszę byli wyjątkiem.
Koniec września 2002r ok.15.30. (o 16 w drodze powrotnej robiłem zdjęcie przy Siklawie) Kto wtedy był w Tatrach wie jaka była pogoda:mgła, śnieg,lód. Siedzimy z paczką w Piątce, zagryzając szarlotkę a po przeciwnej stronie stołu siedząi mlodzi ludzie.Rozmawiają o wyjściu przez Krzyżne do Murowańca.Jeden z tych chłopaków był przerażony,pewnie mial lęk wysokości(czego szuka w Tatrach-nie wiem) bo ktoś do niego mówił"nie bój się, jest mgla, nie widać przepaści". W tej mgłe i o tej porze dnia nie mieli szans by dojść do Murowańca Nie było przy nich widać czekanów czy choćby kijków, ale za to było widać totalny brak odpowiedzialności. Oczywiście odradziliśmy im tą wędrowkę, a chłopak z lękiem tak odetchnął że aż na niego inni spojrzeli.
Myślę że o takich ludziach Janek pisał. Idę spać. Wszystkim miłych snów...
Janek madrze gada. Troche smedzi i niepotrzebnie przedluza, ale racje ma.
Ad rem - tez sobie lat temu pare myslalem, ze pietnascie sezonow w Tatrach upowaznia mnie do pominiecia zmudnego etapu nauki na oslej laczce, co pewnego lutowego poranka skonczylo sie solidnym zjazdem z trawersu Malego Koscielca, skutkiem czego przerzucilem sie zima na nieco lagodniejsze pagory, przynajmniej na razie.
Zabierania apteczki nauczyl mnie swobodny lot w Szarym Zlebie, po ktorym ulubiona flanele musialem przeznaczyc na opatrunki...
Ad rem - tez sobie lat temu pare myslalem, ze pietnascie sezonow w Tatrach upowaznia mnie do pominiecia zmudnego etapu nauki na oslej laczce, co pewnego lutowego poranka skonczylo sie solidnym zjazdem z trawersu Malego Koscielca, skutkiem czego przerzucilem sie zima na nieco lagodniejsze pagory, przynajmniej na razie.
Zabierania apteczki nauczyl mnie swobodny lot w Szarym Zlebie, po ktorym ulubiona flanele musialem przeznaczyc na opatrunki...
Dla czystej formalności:Janek pisze:Tak jest, moja wina, ogłosiłaś to w prasie wysokonakładowej na ogłoszeniach na całą stronę. Jak mogłem tego zapomnieć, przecież było o tym w Rzeczpospolitej, Gazecie Wyborczej a nawet w ... Trybunie i Nie.Iwona pisze:ale w swej skromności zapomniałeś dodać,że na ten kurs wybieraliśmy się dużo wcześniej zanim pojawiłeweś się na forum.
Iwona przestań, idziesz w zaparte bo ci nadepnięto na palec. Nie ośmieszaj się proszę!
worek 07.06.05 godz.20:01 napisałam:
Nie zapytałeś mnie wprost,tylko oceniłeś,a dla Twojej informacji o kursie w Betlejemce myślimy z Dorianem,Jackiem....już od lutego...tylko pisać nie chcieliśmy,bo i po co,za wcześnie-kurs dopiero w lutym 06.
wtorek 07.06.05 godz.21:30 Asik napisała:
a Betlejemka-rzeczywiście była wspominana przy okazji naszego lutowego wyjazdu





