Stal może równie dobrze podrożeć jak i potanieć. Całe zło wynika z trybu zawierania umów, bez możliwości ich renegocjowania z powodów niezależnych od wykonawcy.Żabi Koń pisze: Ile przedsiębiortstw budowlanych się już wysypało, bo po wygraniu kontraktu nie zabezpieczyli sobie np. cen stali?
Czy Michał utopi Donalda?
Jestem gorszego sortu...
No ale taka opcja kupna na stal daje Ci możliwość kupna po ustalonej cenie. Jak będize na rynku taniej, to nie realizujesz opcji i też jest dobrze. Jedyny koszt to zapłacenie ceny opcji.Janek pisze:Stal może równie dobrze podrożeć jak i potanieć. Całe zło wynika z trybu zawierania umów, bez możliwości ich renegocjowania z powodów niezależnych od wykonawcy.Żabi Koń pisze: Ile przedsiębiortstw budowlanych się już wysypało, bo po wygraniu kontraktu nie zabezpieczyli sobie np. cen stali?
Zamiast tego możesz zawrzeć kontrakt terminowy. Wtedy nie masz żadnego kopsztu jeśli cena ustalona jest na poziomie ceny bieżącej zmienionej o wartość pieniądza w czasie (czyli prawie nie zmieniona). Jedynym kosztem jest koszt zabezpieczenia. Kontrakt może być z dostawą lub rozliczany według rynku.
Wiesz jaka jest różnica między inżynierem (a więc też w pewnym sensie fizykiem) a ekonomistą i prawnikiem? Otóż taka:Żabi Koń pisze:Proszę nie mylić tutaj ekonomi, jako fizyki z pierd.leniem analityków rynku, analizą techniczną i innymi wróżbitami.
Jeśli zapytać inżyniera czy można nakręcić nakrętkę M16 na śrubę M24 to powie, że nie można (bo nie można). Natomiast prawnik odpowie, że należałoby sprawdzić orzecznictwo Sądu Najwyższego, bo może się wypowiedział, że można. Natomiast ekonomista powie, że trzeba byłoby to rozważyć w powiązaniu z analizą kursów na giełdzie nowojorskiej.
Jestem gorszego sortu...
Wygląda to tak:
Dzisiaj masz cenę miedzi 13 000 PLN za tonę.
Masz dostarczyć tonę kabla (liczoną jako waga samej miedzi) za dwa miesiące. Nie masz na to magazynu, więc miedź kupisz za miesiąc.
Kontraktujesz cenę 13 000 + koszt wytworzenia + marża.
Możesz kupić opcję kupna na cenę miedzi z ceną wykonania 13 000 PLN i płacisz za nią 1 000 PLN.
Czyli mamy więc wniosek, że marża musi być większa niż 1 000 PLN
Interes jest pewny, bo
Jeśli za miesiąc cena będzie 10 000 PLN, to zarobimy dodatkowo 3 000 PLN, bo kupiny taniej z rynku niż zakładaliśmy.
Jeśli będzie 15 000, to realizujemy opcję kupna i kupujemy po 13 000 PLN i jest git.
Dzisiaj masz cenę miedzi 13 000 PLN za tonę.
Masz dostarczyć tonę kabla (liczoną jako waga samej miedzi) za dwa miesiące. Nie masz na to magazynu, więc miedź kupisz za miesiąc.
Kontraktujesz cenę 13 000 + koszt wytworzenia + marża.
Możesz kupić opcję kupna na cenę miedzi z ceną wykonania 13 000 PLN i płacisz za nią 1 000 PLN.
Czyli mamy więc wniosek, że marża musi być większa niż 1 000 PLN
Interes jest pewny, bo
Jeśli za miesiąc cena będzie 10 000 PLN, to zarobimy dodatkowo 3 000 PLN, bo kupiny taniej z rynku niż zakładaliśmy.
Jeśli będzie 15 000, to realizujemy opcję kupna i kupujemy po 13 000 PLN i jest git.
Nie powiedziałbym. Mnie w sprawie Amber Banku zastanawia kolosalna rozrzutność - luksusowe siedziby, setki samochodów, sponsorowanie gibbonów, kościołów, filmów itd. Rozumiem jak na to sobie pozwala bogata firma od lat na rynku. A tu zaledwie trzy lata. Dlatego mam podejrzenie, że to wszystko jest lub miało być tylko maską dla czegoś zupełnie innego. Czego? Na razie nie wiemy i obawiam się, że nigdy się nie dowiemy. I wcale się nie zdziwię jak Marcin P. się powiesi w celi. Tak samo jak "Baranina".krzymul pisze:No i tak było z Aferem Amberem.
Jestem gorszego sortu...
Że niby kto zaangażował tak mało środków własnych ?krzymul pisze:No i tak było z Aferem Amberem.Nesek pisze:Duży (potencjalny) zysk, małe zaangażowanie środków własnych
Bo z tego co czytałam to ludzie zaangażowali nieraz całe życiowe oszczędności.
Ja tam przed każdym przedsięwzięciem jakiego się podejmuję najpierw rozważam co mogę stracić. Jeżeli jest to tylko mój stracony czas - to pół biedy mogę się zaangażować (chociaż i tak notowałam mało strat, ale się zdarzało, kiedy ktoś np. nie zapłacił mi za wykonaną pracę).
Ale jeżeli mam zaangażować pieniądze - a zwłaszcza większe niż jakieś 100 zł - to już się bardzo mocno zastanawiam.
( BTW - totka za 6 zł tym razem też kupiłam, tyle ostatecznie mogę stracić).
Bardziej chodzi mi o ten duży potencjalny zysk... to kusi, jak toteklotek. Niektórzy hazard mają we krwi. Jak to mówią, jest ryzyko jest zabawa ...., a potem płacz i zgrzyty.Basia Z. pisze:Że niby kto zaangażował tak mało środków własnych ?
PS. Niektórzy też w zakłady bukmacherskie, czy inne gry losowe angażują grube pieniądze i nierzadko, a nawet często idą z torbami.
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Janek, nie jest tak jak piszesz, bo Ty też tracisz, ale zyskujesz jedną ważną rzecz -> stabilność. A w tej stabilności jest tak, że raz zyskujesz, a raz tracisz na hedgingu (i podobnie druga strona), ale te straty wyrównuje Ci produkcja.
Inaczej patrząc masz kontrakt terminowy na kurs USD/PLN. Ty kupujesz aparaty w USD i sprzedajesz PLN. USD spada, Ty kupujesz taniej aparat, ale tracisz na hedgingu. Druga strona kupuje jabłka w Polsce i kupuje je drożej (bo się PLN umocnił), ale zyskuje na kontrakcie. Sumarycznie średnio wyjdzie na to samo jakby nie było hedgingu, tylko, ze firmy upadają podczas takich skoków kursów i tracą płynność. Wystarczy jeden większy dołek i pozamiatane. Tak to jest bezpieczniej i można więcej planować.
To, że ktoś sobie spekuluje, to już jego brocha/wina.
Inaczej patrząc masz kontrakt terminowy na kurs USD/PLN. Ty kupujesz aparaty w USD i sprzedajesz PLN. USD spada, Ty kupujesz taniej aparat, ale tracisz na hedgingu. Druga strona kupuje jabłka w Polsce i kupuje je drożej (bo się PLN umocnił), ale zyskuje na kontrakcie. Sumarycznie średnio wyjdzie na to samo jakby nie było hedgingu, tylko, ze firmy upadają podczas takich skoków kursów i tracą płynność. Wystarczy jeden większy dołek i pozamiatane. Tak to jest bezpieczniej i można więcej planować.
To, że ktoś sobie spekuluje, to już jego brocha/wina.
Ludzie muszą sobie uświadomić, że możliwy zysk rośnie wraz ze stopniem ryzyka. Jak ktoś chce sobie otworzyć rachunek maklerski to musi wpierw wypełnić taki papierek (ankietę) odnośnie oceny i akceptacji ryzyka.Basia Z. pisze:Ja tam przed każdym przedsięwzięciem jakiego się podejmuję najpierw rozważam co mogę stracić
W Amberze zapewne tego nie było, a znając techniki manipulacji przez tych wszelkiej maści pseudo doradców finansowych (byłem na dwóch prelekcjach firm doradztwa/pośrednictwa finansowego; robią na nich ludziom straszną wodę z mózgu - np. żeby nie inwestować w lokaty bankowe bo bank może upaść
Trzeba pamiętać, że nie ma inwestycji w pełni bezpiecznych np. lokaty w bankach/SKOKach też nie są całkowicie bezpieczne ale tylko bodajże do 100/50 tyś. euro (gwarancje BFG/funduszu gwarancyjnego SKOK).
Ja to wszystko Pawle rozumiem. Ale dla małych firm to "tabula rasa" a nie stać je na wynajęcie fachowców a jeśli nawet wynajmie i trafi na cwaniaczka to puści firmę z torbami. Główny problem to nagłe i radykalne zmiany kursów. Powiedzmy sobie szczerze, najczęściej bez rzetelnych przyczyn, igraszki spekulantów. Wprowadzenie euro miało i chyba nadal ma sens, bo wstrząsnąć kursem np. waluty estońskiej a nawet polskiej stosunkowo łatwo, natomiast całą strefą euro jakby trudniej. I to nadal jest słuszne. Natomiast to co jest obecnie to skutek szaleńczego zadłużania, głównie z powodów populistycznych lub gonienia za słupkami w rankingach.
Jak to powiedział jeden mądry ekonomista - "Nie można zjeść darmowego lanczu"
Jak to powiedział jeden mądry ekonomista - "Nie można zjeść darmowego lanczu"
Jestem gorszego sortu...
Dokładnie tak. Umiejętne zarządzanie płynnością finansową to obecnie kluczowy czynnik funkcjonowania i przetrwania przedsiębiorstw. Bo co po tym, że przedsiębiorstwo osiągnęło zysk jak nie może uregulować swoich zobowiązań krótkoterminowych.Żabi Koń pisze:Sumarycznie średnio wyjdzie na to samo jakby nie było hedgingu, tylko, ze firmy upadają podczas takich skoków kursów i tracą płynność. Wystarczy jeden większy dołek i pozamiatane. Tak to jest bezpieczniej i można więcej planować.
Nie tylko przedsiębiorstw, również takich mini-przedsiębiorstw jakimi są gospodarstwa domowe.Nesek pisze: Umiejętne zarządzanie płynnością finansową to obecnie kluczowy czynnik funkcjonowania i przetrwania przedsiębiorstw. Bo co po tym, że przedsiębiorstwo osiągnęło zysk jak nie może uregulować swoich zobowiązań krótkoterminowych.
Co z tego, że zakończyłam pracę i czekam na zapłatę rachunku, jak tymczasem nie mam czym zapłacić za prąd.
Ale "opcji" w tym wypadku się nie stosuje
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Janku - obejrzyj sobie ten skecz (znasz go na pewno) i spróbuj zrozumieć na czym bohaterowie chcą zarobić:
http://www.youtube.com/watch?v=JGVOtZjtY-s
http://www.youtube.com/watch?v=JGVOtZjtY-s
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun



