Rysy po raz pierwszy

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Iza - po prostu Janek nie odpowiada na pytanie. dla mnie sytuacje gdy ktos jest słaby czy chory a sytuacja gdy ktos uzna, że jego kondycja nie pozwala mu pokonac jakiegoś dłuższego szlaku i wybierze się na krótszy to sa dwie rózne sytucje. Oczywiście - aby je odróznic potrzebna jest wprawa, ale gdybym np ja uznał, ze wyraźnie odstaję kondycyjnie od grupy i bede jedynie balastem, więc sobie jakiś szlak odpuszczam (a uświadamiam sobie to na pierwszym z wieluplanowanych podejść) to wcale bym nie chciał by ktos ze mna zostawał. I bardzo oschle bym ew. ochotnika potraktował.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Komu z Was zdarzyło się byś i wędrować w górach samemu?

W pełni zgadzam się z Izabelą, popieram i stosuję zasady górskie, o których wspominacie ale uważam, ze też meffi ma rację, tylko nikt nie odpowiada na jego KONKRETNE pytanie. Przykład(wydumany) z ostatniego wyjazdu: wędrujemy ze Smolikiem na Wołowiec, nagle on stwierdza" wiecie co, zawracam, przypomniało mi się, że zostawiłem czajnik na gazie" Nawet, gdybyśmy chcieli wracać z nim, to nikt z nas by go nie dogonił :))
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

mefistofeles pisze:I bardzo oschle bym ew. ochotnika potraktował.
- to powiem Ci jakby było w takim wypadku, gdybym to ja była tym ochotnikiem :) ( bo przecież potencjalnie może się zdarzyć? :D więc Mefi strzeż się! ;) ) Otoż gdyby zdarzyła się nam taka sytuacja to usiedlibyśmy sobie gdzieś wygodnie, wyciągnęli mapę i obrali inny wariant, tak bysmy dalej mogli isc razem. Bo ja fatygowałam się w góry ale przede wszystkim dla Twojego towarzystwie, bo tak sie umówilismy. I to jest priorytet. Góry Mefi poczekają w przeciwienstwie do ludzi. Góry są piękne,, ale bez uczuć. Szkoda byłoby mi odpuscic sobie tak miłe towarzystwo nawet dla nie wiem jak wypasionego szlaku. Tym bardziej,ze kazdy szlak w Tatrach zasługuje na uwagę. I wiesz? Gdyby to mnie zdarzył się brak kondycji a Ty byłbys ochotnikiem do zostania ze mna to postawiłabym Ci duże łaciate i byłabym wdzięczna. No jakiś taki mazgaj jestem, więc Mefi strzeż się mnie! ;-
Ostatnio zmieniony pt 26 cze, 2009 przez Izabela, łącznie zmieniany 1 raz.
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Szarotka pisze:Komu z Was zdarzyło się byś i wędrować w górach samemu?
- mnie! I bardzo to lubię. Jednak gdy ktoś mi towarzyszy( nigdy ktoś przypadkowy) to stosuję sie do zasad ktore tu głoszę.

Szarotka
ze też meffi ma rację
- nie podzielam :)
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Izabela pisze:Bo ja fatygowałam się w góry ale przede wszystkim dla Twojego towarzystwie, bo tak sie umówilismy. I to jest priorytet. Góry Mefi poczekają w przeciwienstwie do ludzi. Góry są piękne,, ale bez uczuć. Szkoda byłoby mi odpuscic sobie tak miłe towarzystwo nawet dla nie wiem jak wypasionego szlaku. Tym bardziej,ze kazdy szlak w Tatrach zasługuje na uwagę
To podzielam i myślę, że meffi też. Jemu raczej chodzi o sytuację odwrotną ;)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Szarotka pisze:Jemu raczej chodzi o sytuację odwrotną
- jaśniej proszę! :)
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Izo - nie pozwoliłbym Ci na to. Nie i już. Chyba, że bys mnie solidnie przekonała, ze inna opcja ci tak samo odpowiada.

Inna sprawa, że przywykłem do łażenia po górach samemu.
Ostatnio zmieniony pt 26 cze, 2009 przez mefistofeles, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Szarotka pisze:meffi ma rację, tylko nikt nie odpowiada na jego KONKRETNE pytanie
Odpowiedział Lukas. Nie mam nic do dodania do tej odpowiedzi.
Szarotka pisze:wędrujemy ze Smolikiem na Wołowiec, nagle on stwierdza" wiecie co, zawracam, przypomniało mi się, że zostawiłem czajnik na gazie"
Też racja, bo w górach nie ma sytuacji zero - jedynkowych. Ale jestem ABSOLUTNIE PEWIEN, że Smolik odżałował by ten czajnik, gdyby wiedział (sytuacja wydumana), że aktualnie jest tak, że BEZ NIEGO możecie mieć kłopoty z powrotem.

Mnie na samym początku wbito w łeb, że:
- W takim składzie jakim się wyszło w takim się wraca,
- tempo marszu i możliwość osiągnięcia celu dyktuje najsłabszy z grupy.

To jest oczywiście MODEL STANDARDOWY
a od każdegu standardu istnieje możliwość odchyleń, ale należy sobie zdawać sprawę, że to jest ODCHYLENIE, coś w mniejszym lub większym stopniu nienormalnego.
Od takiego jak np. że - idziemy na Orlą Perć a na połowie drogi do Czarnego Stawu (lub nawet jeszcze dalej) kolega z nagle stwierdza, że dopadła go biegunka i chce wrócić do Murowańca, tu niebezpieczeństwo samotnego powrotu ogranicza się raczej tylko do tego, że nie "doniesie" i będzie miał przybrudzone łydki,

Do takiego jak casus Grońskiego i Birkenmajera.

A w środku obfitość stanów pośrednich. Zawsze trzeba jednak rozważyć - czy może stać się coś czego będziemy potem gorzko żałować, może przez całe życie.

Moim skromnym zdaniem przyczyną wielu kontrowersyjnych decyzji jest pospiech i brak czasu. Gdy się tak jak dawniej jeżdziło na dwa, trzy i więcej tygodni to się miało bardziej filozoficzny stosunek do życia - nie zaszliśmy dziś bo to czy tamto, nie szkodzi, pójdzie się jutro lub pojutrze, góry nie uciekną... A gdy jak teraz jedzie się na dwa lub trzy dni to człowiekiem zaczyna kierować pazerność - cholera, tyle godzin jechałem, tyle kasy wydałem i co, mam się cofać bo Kasię lub Bolka rozbolał brzuszek... Można to zrozumieć, ale czy trzeba wybaczać?
Takie piękne, staroświeckie chyba słowa - górska przyjaźń, lub dumasowskie - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Pokręciło się coś na tym świecie.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

mefistofeles pisze:Izo - nie pozwoliłbym Ci na to. Nie i już
- szkoda, że nam nie po drodze! :)

Pozdrawiam
Izabela
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Szarotka pisze:Komu z Was zdarzyło się byś i wędrować w górach samemu?
Izabela pisze:- mnie! I bardzo to lubię
Ja też i przyznasz, ze wtedy jesteśmy odpowiedzialne same za siebie, decydujemy dokąd idziemy, czy zawracamy, zmieniamy kurs. :) Podobna sytuacja miałaby miejsce z
Szarotka pisze:wędrujemy ze Smolikiem na Wołowiec, nagle on stwierdza" wiecie co, zawracam, przypomniało mi się,
Zdrowy facet zmienia po prostu kurs. Moim zdaniem to jest dozwolone. Tak samo jak przykład poruszony przez aankę: idziemy razem w grupie, z czego kilka osób zostaje w Tatrach na dłużej, a 1 tego dnia wraca i np z Murowańca wraca sama do Zakopanego. Co w tym złego?
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Janek pisze:Ale jestem ABSOLUTNIE PEWIEN, że Smolik odżałował by ten czajnik, gdyby wiedział (sytuacja wydumana), że aktualnie jest tak, że BEZ NIEGO możecie mieć kłopoty z powrotem.
też jestem tego pewna.
Janek pisze: W takim składzie jakim się wyszło w takim się wraca,
- tempo marszu i możliwość osiągnięcia celu dyktuje najsłabszy z grupy.
zgadzam się z tym.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
świster

-#6
Posty: 1981
Rejestracja: śr 05 mar, 2008

Post autor: świster »

Szarotka pisze:Komu z Was zdarzyło się byś i wędrować w górach samemu?
I to jest chyba podstawowe pytanie. Jako osoba, która lubi samotnie chodzić po górkach, wiem że takie osoby mają inne podejście i lubią decydować. Jeśli się trafi taka para osób to dochodzi często do różnych zgrzytów w temacie - co robić dalej - i najczęsciej wygrywa ta ostrożniejsza opcja niezależnie od tego kto ją proponuje.
Nie bał bym się takiej osoby zostawić na szlaku z powodów nieznaczących i nie niebezpiecznych. Jeśli jest jeden lider, to on decyduje i nie powinien pozwalać na rozłam w grupie (grupa tutaj to max 3-4 osoby).
Ostatnio zmieniony pt 26 cze, 2009 przez świster, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Izabela

-#7
Posty: 3578
Rejestracja: czw 27 sty, 2005

Post autor: Izabela »

Szarotka pisze:Co w tym złego?
- w tym nic ale o ile pamietam zaprezentowała inny wariant :)
Szarotka pisze:Ja też i przyznasz, ze wtedy jesteśmy odpowiedzialne same za siebie, decydujemy dokąd idziemy, czy zawracamy, zmieniamy kurs.
- tak nie musimy isc na kompromisy, ale sytuacja się zmienia gdy się z kimś umówimy. Zawsze jest wybór - jak się juz go dokona to nie mozna chyba miec ciastka i go zjesc?. Ja aby nie miec takich dylematów wędruję dlatego sama albo w doborowym towarzystwie. Jak w towarzystwie to nie ma opcji wracania, zostawiania, zmiany pojedynczej planów - każde wsłuchuje się w drugiego nie w samego siebie taka jest kolejność.

Pozdrawiam
Izabela
Ostatnio zmieniony pt 26 cze, 2009 przez Izabela, łącznie zmieniany 1 raz.
"skromnie przyjmować, spokojnie tracić"
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Szarotka pisze:Tak samo jak przykład poruszony przez aankę: idziemy razem w grupie, z czego kilka osób zostaje w Tatrach na dłużej, a 1 tego dnia wraca i np z Murowańca wraca sama do Zakopanego. Co w tym złego?
Oczywiście nic złego (z minimalnymi zastrzeżeniami). Natomiast rozbawiło mnie to, że Aanka, mając na koncie, jak sama to przyznała, dwa wydarzenia absolutnie nietypowe i w zasadzie nie mające nic wspólnego z tematem dyskusji, tworzy nieledwie moralitet i wyznanie wiary co do trybu odbywania górskich wycieczek typu - zbiera się grupka pełnoletnich "wolnych strzelców" a potem każdy robi co chce. No to po co się zebrali? Oczywiście, całkiem normalną jest sytuacją, że razem przyjeżdzą do Murowańca np. 8 osób a potem 2 idzie na Kościelec, 3 na OP, 2 na Świnicę a 1 zostaje w schronisku bo mu się np. jakaś panienka spodobała i chce ją poderwać.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
kael

-#4
Posty: 317
Rejestracja: śr 22 kwie, 2009
Lokalizacja: Ziemia Chełmińska

Post autor: kael »

odbiegając od tej dyskusji "wrócę" do tematu wejścia na Rysy
a raczej jak na nie nie wchodzić :D

http://www.kabaretka.com/2879/kabaret_m ... adyl__gory
"....The world is changed. I feel it in the water. I feel it in the earth. I smell it in the air. ..."
Awatar użytkownika
krzymul

-#9
Posty: 10750
Rejestracja: sob 08 lis, 2008
Lokalizacja: Pipidówa

Post autor: krzymul »

Janek pisze:Ale jestem ABSOLUTNIE PEWIEN, że Smolik odżałował by ten czajnik, gdyby wiedział (sytuacja wydumana), że aktualnie jest tak, że BEZ NIEGO możecie mieć kłopoty z powrotem.
A tutaj akurat, czy będą mieć kłopoty, to nawet Smolik nie byłby w stanie przewidzieć. Zakładamy, że (sytuacja wydumana ) Smolik się zbiesił i uznał, że dalej nie pójdzie, bo czajnik i takie tam. Oczywiście wcześniej spojrzał w niebo i jego góralski nos podpowiedział mu, że dacie radę sami dotrzeć na Jarząbczy i dalej przez Trzydniowiański wrócić do schroniska. Będąc przekonany, że tak będzie z uśmiechem na ustach oddalił sie w kierunku czajnika i spokojnie wyłączył gaz. Jednego tylko nie przewidział, że za Wołowcem od południa zaczną kłębić się chmury i pogoda gwałtownie się załamie. Wy właśnie znajdujecie się w okolicy Łopaty i cóż Wam pozostaje, ano zejść z grani do Doliny Jarząbczej pozaszlakowo. Smolik jako stały bywalec świetnie się orientuje w topografii, ale Wy poprostu zabłądziliście i zastała Was noc. Jak myślicie, jak czuł się Smolik?
Pozdrawiam.
Brudas bez łazienki z wychodkiem za stodołą.
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

krzymul-litości!!!! :))
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

świster pisze:Jako osoba, która lubi samotnie chodzić po górkach
Ha, kto z tych co dłużej chodzą po górach nie zna uroków samotności i to nie teoretycznie ale i praktycznie. Dużo by gadać... Ale...

Wychodzę rano z Roztoki, kierunek 5 Stawów, dalszy cel, nie pamiętam, powiedzmy, że Kozi. W 5 Stawach urywa pogoda, leje jak z cebra, za to spotykam trójkę miłych znajomych, zabieramy się do brydża. Koło 18-ej (koniec sierpnia) się przejaśnia, żegnam się i w drogę do Roztoki. Niebezpieczna? Wolne żarty. Może teraz, jak TPN misi nahodował. Ale wtedy misie były mityczne i raczej tylko na obrazkach.
Już niedaleko od Wodogrzmotów ścieżka doprowadza mnie do rzeczki, kurde, nie ma mostku, pozostały tylko nikłe jego ślady, woda go zabrała, cały dzień lało, potok też wezbrany, prawie już rzeczka. Jest szarawo, trochę zdenerwowany zaczynam szukać miejsca gdzie szczyty kamieni są możliwie niedaleko lustra wody. W końcu jest coś co wydaje się być optymalnym wariantem. Zdejmuje buty i ruszam - sześć kamieni do przejścia, na czwartym tracę równowagę i prawie po szyję w wodę. W dodatku z tego wszystkiego wypuściłem buty z ręki, szukam je dość długo i gdy wychodzę na brzeg jestem cały mokry i skostniały. Założenie butów przekracza siły, idę dalej w skarpetach. Gdy dotarłem do schroniska to Paweł Vogel (był wtedy tam kierownikiem) łapię mnie za rękę, wciąga do kuchni, wlewa we mnie stakana wódki i każe iść do łóżka. Po chwili dziewczyna z kuchni przynosi na górę trzy dodatkowe koce i herbatę a jacyś obcy ludzie kilka kanapek z kiełbasą. Jak w kinie!!!

Czy uniknąłbym tego gdybyśmy szli we dwójkę? Nie wiem. Ale niebezpieczeństwo tego, że mogłem się tam wykończyć byłoby znacznie mniejsze. A mogłem, gdy wreszcie wylazłem z tej rzeki to byłem już u kresu sił. Ot, głupia ścieżka z 5 stawów do Wodogrzmotów.
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

krzymul pisze:A tutaj akurat, czy będą mieć kłopoty,
Gdyby babcia miała kółka... Mam spłodzić kolejne 15 scenariuszy? Dawno nie widziałem tak przewrotnego faceta... :)
Jestem gorszego sortu...
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

Izabela pisze:ale sytuacja się zmienia gdy się z kimś umówimy
Izabela pisze:Ja aby nie miec takich dylematów wędruję dlatego sama albo w doborowym towarzystwie. Jak w towarzystwie to nie ma opcji wracania, zostawiania, zmiany pojedynczej planów - każde wsłuchuje się w drugiego nie w samego siebie taka jest kolejność.
Tu pełna zgoda :)
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ