lucyna pisze:ale jest jedno takie miejsce, które mnie zauroczyło. Dolina Białej Wody.
I u mnie ta Dolina ma wysokie notowania,no może jeszcze okolice Zielonego Stawu Kieżmarskiego z przyległościami.
PS.Lucynko-jest punkt zbieżny w zainteresowaniach z użytkownikiem Filancem.Jakże to miło
A ja kocham Dolinę Chocholowską. Jej majestat. Jej spokój. Mniej ludzi niż w innych częściach Tatr. Granie zawieszone gdzieś wysoko - może nie tak skaliste ale ponuro majestatyczne. Jest coś tajemniczego w tej dolinie i w szczytach ją okalających...
tomek.l pisze:Co do spokoju. To coś tam za często słychać witowskie piły łańcuchowe.
Lepsze to niż odgłosy porownywalne do słyszanych w autobusie w godzinach szczytu w okolicach MOKa, Kościeliskiej czu (nieco trudniej dojść ale i tak tam zawsze gwarno) Murowańca... Chochołowska jest najbardziej "bieszczadzką" doliną Tatr Polskich w "odtłoczonym" tego słowa znaczeniu
O tak ! Jedno zdanie - ogrom i majestat... Bliskość Lodowego, chyba najpotęzniejszego zarysem masywu Tatr, bliskość jego potężnych zachodnich ścian opadających w Dolinę Jaworową zawsze mnie przytłaczał. No i (przynajmniej wtedy kiedy tam byłem) było bardzo mało ludzi. Piękno i pokora... Dawno tam nie byłem... Może w tym roku... Bardzo chcę tam wrócic...
No Agaar tu musze przyznac, ze ja jak na dzień obecny to bardziej jednak toleruje Słowackie. Coś w sobie mają, czego nie ma w polskich.. hm.. może inny gatunek stonki? i chyba nie tak spopularyzowany.. mm.. ale to jeszcze nie to chyba. a gdzie byłaś konkretnie?