Tak, zadawaniem właśnie takich pytań. Wiesz, Gabrielu, słyszałem mnóstwo określeń Krasnej Armii, najrozmaitszych, wiernopoddańczych i wręcz przeciwnie, obelżywych i zartobliwych, sympatycznych i nienawistnych, słowem pełem serwis. Ale określenia "Koledzy ze wschodu cokolwiek dziwnie się zachowujący" to nie - masz na nie absolutny patent i prawo pierwszeństwa. Mógłbym 100 godzin myśleć i czegoś podobnie dziwacznego bym nie wymyślił.Gabriel pisze:No właśnie czy ja Cię czymś obraziłem?
Zresztą sama istota pytania nie miała sensu. W 1945 roku miałem 10 lat. To nie jest wiek, w którym ma się określony poglądy polityczne. Najwyżej się coś słyszy i powtarza za dorosłymi. A pytanie zadane po 65 latach tymbardziej nie ma sensu, bo na odpowiedź będzie miało wpływ to wszystko co się działo w tych 65 latach a więc nie będzie dotyczyć doznań i wrażeń z tamtych czasów a to już jest fałszowanie historii - nie mam zamiaru w tym uczestniczyć, zresztą mnóstwo ludzi to robi wręcz znakomicie.
A co do Armii Radzieckiej - przegnali Niemców - to fakt niezbity. A że wprowadzili swoje porządki - prawo zdobywcy potwierdzone ugodą z Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Mogę jedynie powiedzić jedno - sympatii nie było. To zresztą zagadnienie historyczne dość niewielkiej wagi. Znacznie ciekawsze byłoby zapytanie o stosunek społeczeństwa polskiego do polskiego wojska idącego od wschodu bo to jest dopiero dylemat.
Któregoś tam stycznia 1945 roku (18 lub 19) stałem z Mamą w Bochni przy szosie z Tarnowa. Poprzedniego dnia uciekli z Bochni Niemcy a kilka godzin później dokonano samosądu ma miejscowym foksdojczu, który przed wojną nazywał się Wilk a za Niemca Wolf, pamiętam ten szyld nad jego sklepem. Na początku szli Rosjanie, ciężarówki z szoferkami z drewna, na pace każdej z nich wielki portret Stalina, za każdą ciężarówką kilkunastu raczej niewysokich i dość cherlachych żołnierzy, w porównaniu z butnymi Niemcami prezentowali się wręcz mizernie. A za nimi chyba pluton polskich żołnierzy, rosłych, z fantazją i co z tego, że orzełki bez korony. Ludzie płakali, bo po raz pierwszy od prawie pięciu lat widzieli polskiego żołnierza i to było najważniejsze. Cała reszta jest nieważna, dziennikarze po latach mogą pisać co im ślina na język przyniesie. Wtedy, 19 stycznia 1945 roku liczyło się tylko jedno - żołnierz w polskim mundurze i dlatego ludzie płakali ze szczęścia a ja po 65 latach to pamiętam jak gdyby to było wczoraj.
Udzieliłem tej odpowiedzi bo nie chcę uchodzić za tchórza, za którego wyraźnie masz ochotę mnie ogłosić. A to co pomyślisz o niej? Wybacz, obchodzi mnie to tyle co zeszłoroczny śnieg. Mam dostatecznie dużo lat aby się przyzwyczaić do hipokryzji, obłudy i złej woli.




