Niedźwiedź to nie miś

Także o noclegach, mapach, pogodzie, literaturze...
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
diablak1223

-#5
Posty: 615
Rejestracja: pt 15 kwie, 2005
Lokalizacja: wawa

Post autor: diablak1223 »

lucyna pisze:Pozował Ci?
raczej towarzyszyl w sniadaniu ;). misiek na maxzoomie - zdjety z okna Betlejemki.
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Zygmunt Skibicki pisze: Po pierwsze - niedźwiedź ma bardzo kiepski wzrok, ale słuch i węch niewyobrażalnie dobre. Zwykle jest więc tak, że gdy my zauważamy niedźwiedzia, on wie już o naszej obecności od dłuższej chwili.
Zwykle tak.
Nawet gdy podchodzimy do niego pod wiatr, on na pewno usłyszy nasze kroki wcześniej. Jeśli nie zaatakował do tej pory, to znaczy że naszą obecność w tej odległości toleruje.
A tu się nie zgodzę. Parokrotnie udało mi się "wleźć" na różne zwierzaki absolutnie nieświadome mojej obecności (na misia raz). To doskonale widać kiedy zwierz Cię zauważa - jego zachowanie się diametralnie zmienia. Co najgorsze zwykle zauważa Cię gdy próbujesz wyjąć aparat....
Wystarczy się nie zbliżać, a stanąć, odwrócić się i spokojnie odejść.
Dokładnie tak. I tak mnie zawsze uczono. Owszem mówi się o tym, że przechodząc w okolicy gdzie wiadomo, że są misie warto normalnie rozmawiać i generalnie zachowywać się naturalnie - wtedy szansa zaskoczenia ich jest jednak mniejsza. Nic nie wiem o specjalnym hałasowaniu - oprócz jednego wyjątku - w dawnych czasach (przed pastuchami) na Taborze była zasada, że na hasło niedźwiedź należało wyskoczyć z namiotu z menażką i napierdalać w nią ile bozia dała....
Skąd inąnd - skąd masz te informacje, że GOPR naucza jakoś o specjalnym hałasowaniu?
Jakakolwiek ucieczka oczywiście nie ma sensu - niedźwiedzie biegają kilkakrotnie szybciej od ludzi.
I do tego lepiej się wspinają po drzewach a i woda nawet zimna im niestraszna....

Kuba

P.S. tak nawiasem mówiąc to np. w Kanadzie więcej ludzi ginie czy zostaje rannych będąc stratowanymi przez rozwścieczone łosie niż przez niedźwiedzie....
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

KubaR pisze:Skąd inąnd - skąd masz te informacje, że GOPR naucza jakoś o specjalnym hałasowaniu?

Jak to, skąd?
Od lucyny! Tej z Olszanicy. No tej, co to w każdy wątek wpisuje, że "Bieszczady über Alles..."
Przecież pisała to tu i to kilkakrotnie powołując się przy tym na wspaniale kompetentnych instruktorów, u których pobierała nauki, co ją ponoć miało wyróżniać spośród reszty...
Mówisz, że bzdura?
Czyżbym ufając słowom dyplomowanego przewodnika górskiego dał się nabrać...?
Popatrz, jak to trzeba patrzeć na łapska różnym takim...?
Przepraszam w związku z tym cały GOPR za pomówienie, Ciebie z przyczyn powszechnie wiadomych oraz wszystkich, którzy ten mój "cytat z lucyny" przeczytali.
Odszczekuję:
W górach należy zachowywać się normalnie, to znaczy można rozmawiać a nawet śpiewać, ale się nie "drzeć", nie wrzeszczeć, nie gwizdać na żadnych gwizdkach poza wypadkami konieczności wezwania pomocy a nap...ać w menażki jedynie w absolutnie uzasadnionych wypadkach.
KubaR pisze:udało mi się "wleźć" na różne zwierzaki absolutnie nieświadome mojej obecności (na misia raz).
Nie da sie wykluczyć, że podchodzisz do zwierzęcia "pod wiatr" i akurat nie kopnąłeś przed chwilą jakiegoś kamienia i nie przywaliłeś kijkiem w jakiś, ale już samo permanentne chodzenie na kijkach prawie eliminuje takie "zaskoczki" - tego nie da się robić bez hałasu.
KubaR pisze:To doskonale widać kiedy zwierz Cię zauważa - jego zachowanie się diametralnie zmienia. Co najgorsze zwykle zauważa Cię gdy próbujesz wyjąć aparat....
Może to kwestia innej interpretacji, ale ja to kojarzę raczej nie z samym wyjęciem aparatu, a z jego podniesieniem do oczu - ręce unoszą aparat i misiek może to postrzegać jako nasze przygotowanie do ataku...
Ostatnio zmieniony pt 21 wrz, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 3 razy.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
Basia Z.

-#7
Posty: 4974
Rejestracja: sob 11 lis, 2006
Kontakt:

Post autor: Basia Z. »

Zygmunt Skibicki pisze: W górach należy zachowywać się normalnie, to znaczy można rozmawiać a nawet śpiewać, ale się nie "drzeć", nie wrzeszczeć, nie gwizdać na żadnych gwizdkach poza wypadkami konieczności wezwania pomocy a nap...ać w menażki jedynie w absolutnie uzasadnionych wypadkach.
Byłam kiedyś w Roztoce w okresie, kiedy zachodziła tam Magda.
Straszono ją wyciem syreny strażackiej, takim, że uszy odpadały ale niewiele sobie z tego robiła.

Pozdrowienia

Basia
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

Basia Z. pisze:Byłam kiedyś w Roztoce w okresie, kiedy zachodziła tam Magda.
Straszono ją wyciem syreny strażackiej, takim, że uszy odpadały ale niewiele sobie z tego robiła.
Podobnie jak taboriskowe nap...nie w menachy, tak i wycie syreny mające odstraszyć niedźwiedzie od schroniska to zupełnie inny problem niż spotkanie takiego drapieznika na szlaku i wspólnych wniosków raczej nie da się wyciągnąć, nie mówiąc już o jakiejś skutecznej we wszystkich tych wypadkach metodzie. Tak myślę.
Natomiast wspólne mogą być - ja uważam, że są! - przyczyny szwendania się niedźwiedzi właśnie po "tłocznych" szlakach i bezpośrednio wokół schronisk - resztki jedzenia i porzucane opakowania po prowiancie. Dopóki tego nie wykorzenimy, problemy będą jedynie narastały z - być może - smutnymi dla niedźwiedzi konsekwencjami.
Nikt bowiem rozpanoszonych świętych krów szlakowych, czyli dresiarsko klapkowych "turystów" nie weźmie za przysłowiowe d...y i nie nauczy kultury metodami równie drastycznymi jak pastuchy elektryczne. Nie ma sensu tu rozwodzić się, dlaczego tak akurat jest, bo i tak niczego w ten sposób nie zmienimy. A szkoda...!!!
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

KubaR pisze:Nic nie wiem o specjalnym hałasowaniu - oprócz jednego wyjątku - w dawnych czasach (przed pastuchami) na Taborze była zasada, że na hasło niedźwiedź należało wyskoczyć z namiotu z menażką i napierdalać w nią ile bozia dała....
W Parku Narodowym Gór Skalistych obowiązują takie zalecenia:
- zakaz wstępu na terytorium niedźwiedzi, rewir jest doskonale oznakowany, niedźwiedzie są monitorowane,
- poruszanie się w grupach min. 2-3 osobowych,
- głośne zachowywanie się: głosna rozmowa, przyczepiony do plecaka dzwonek, puszka z kamieniami, gwizdek.
Tu nie chodzi o odstraszenie atakującego niedźwiedzia ale o "zawiadomienie" go o naszej obecności. Najczęściej do "stawiania drabiny" dochodzi w sytuacjach, gdy zaskoczymy drapieżnika.
W razie ataku należy:
- mówić do niedźwiedzia monotonnym, cichym głosem, można ewentualnie śpiewać,
- nie spuszczając wzroku z niedźwiedzia powoli wycofywać się,
- nie wolno odwracać się plecami, uciekać

Z tego co wiem to TPN i TANAP mają podpisaną umowę z Rocky Montain National Park. Amerykanie mają uczyć tatrzańskich parkowców sposobów unikania synatropizacji populacji niedźwiedzia.
lucyna

-#5
Posty: 555
Rejestracja: ndz 06 maja, 2007

Post autor: lucyna »

lucyna pisze:Nie ma sposobu aby zapobiec atakowi. Na pewno nie ucieczka, niedźwiedź zaatakuje. Zrzucenie plecaka? Tylko wtedy to miałoby sens, gdyby niedźwiedź chciał zjeść nasze kanapki.
Przede wszystkim należy zachowywać się głośno. Można idąc w miejscach, gdzie są misie głośno śpiewać, można gwizdać. Nie wolno zaskakiwać zwierząt. Jeżeli nas usłyszy, wywęszy to zejdzie nam z drogi. Znam osoby, które kilka razy spotykały te drapieżniki. Mi udało się tylko raz stanąć naprzeciw tak na oko 4-5 letniego niedźwiadka.On spojrzał na mnie, ja na niego i oboje powoli zaczęliśmy się wycofywać. Kolega, pracownik BdPN który wszedł w drogę dorosłemu osobnikowi położył się na ziemi zwijając się w kłębek. Niedźwiedź obwąchał go i poszedł sobie. Słyszałam też, że misie podobnie jak wilki nie lubią zapachu alkoholu więc pijaków nie atakują.
Spotkania niedźwiedzia z odległości 100, 150 m nie jest groźne. Bardzo często misie śledzą nas w górach. Kilka razy widziałam swoje ślady, a obok nich tropy drapieżnika. W ub roku wędrowaliśmy obok gawry niedźwiedzicy, przeszlismy około 100 m od niej i jej młodych. Widzieliśmy nagromadzenie tropów i odchody. Następnego dnia musieliśmy jeszcze raz pójść w tę okolicę. Samica z piastunem i dwójką maleństw "odprowadziła" nas na skraj lasu, do stokówki. Widać było wyraźne ślady jak nas "tropiła".
Rzeczywiście powoływałam się na GOPR. :)) :)) :))
KubaR

-#5
Posty: 608
Rejestracja: czw 09 lis, 2006
Lokalizacja: Rabka - Zdrój

Post autor: KubaR »

Zygmunt Skibicki pisze: Może to kwestia innej interpretacji, ale ja to kojarzę raczej nie z samym wyjęciem aparatu, a z jego podniesieniem do oczu - ręce unoszą aparat i misiek może to postrzegać jako nasze przygotowanie do ataku...
To nie o to chodziło. Chodzi mi o to, że se idziesz normalnie (albo jedziesz na nartach) i nagle myk włazisz na zwierza. Najczęściej sarnę, jelenia, a ostatnio w moich rejonach często na można trafić na wilka a nawet rysia (przez te skurwysyny zresztą w górach prawie nie ma saren, wszystkie trzymają się chałup). Ja raz trafiłem na niedźwiedzia (Tatry). Z reguły wtedy stajesz jak wyżeł albo zając. Po chwili zadowolony że tak blisko a klient nic nie wie, chcesz wyciągnąć aparat - sięgasz do plecaka i wtedy zwierzak zaczyna się inaczej zachowywać. Sztywnieje, rozgląda się albo węszy, a po chwili myk i w długą. A aparat jak był w plecaku tak był....


Pozdrówka,

Kuba
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

KubaR pisze:chcesz wyciągnąć aparat - sięgasz do plecaka i wtedy zwierzak zaczyna się inaczej zachowywać. Sztywnieje, rozgląda się albo węszy, a po chwili myk i w długą. A aparat jak był w plecaku tak był....
Fatalna strata okazji, ale może lepiej, że on tak... "myk i w długą", co? Zwłaszcza jeśli misiek.
Kilka takich pechów też miałem - z miśkiem także jeden. To chyba jedynie kwestia ilości stworzonych sobie okazji i odludności ostępów.
W kwestii zdjęć...
Od kilku lat noszę (wożę) przypięty do pasa plecakowego, a zima pod kurtką futerał z małym "szybkostrzałkiem" - nie jest to "cudo techniki", ale w sekundę gotowego do strzału mam w ręce. No, bo zanim wyjmę lustrzankę... zdjęcie dawno w krzakach siedzi.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Filanc

Post autor: Filanc »

Byłem świadkiem - rzecz działa się w Mięguszowieckiej, na ścieżce - jak pewna młódka na podawane z ust do ust hasło "niedźwiedź" przygotowała aparat do strzału, zaś w momencie wyłonienia się obiektu zza zakrętu zrejterowała w kosówkę.
Miś kroczył godnie znakowanym szlakiem, i całkowicie ignorował pryskającą w krzaki gawiedź :D
Awatar użytkownika
dagomar

-#7
Posty: 4327
Rejestracja: wt 17 sie, 2004
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Kontakt:

Post autor: dagomar »

w sumie czemu się dziwić ,nawet misiowi wygodniej iść szlakiem ,niż kosówką
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

To może taka historyjka:
Każde tatrzańskie schronisko jest co najmniej kilka razy w tygodniu odwiedzane nocą przez niedźwiedzie. W ciągu dnia bywa to niezmiernie rzadkie, ale zdarza się kilka razy w każdym roku możliwość "strzelenia" dobrej fotki z okna.
Kilka lat temu w epoce przedpastuchowej, wczesnym wieczorem do otwartego okna kuchni w Morskim Oku zwabiony zapachami zaczął wdrapywać się spory niedźwiedź. Szefująca w schronisku legendarna „ciocia Marysia”, która akurat była w kuchni, przytomnie chwyciła aparat i sfotografowała intruza, a następnie przytrzasnęła mu łapę skrzydłem okna. Pewnie go zabolało, bo z rykiem zwiał. Ryk był taki, że „ciocię” (jak osobiście mi powiedziała) sam podmuch odrzucił o kilka metrów. Myślę jednak, że nadzwyczaj silne emocje wzięły górę nad rzetelnością tego fragmentu jej relacji - w tym miejscu nie ma "kilku metrów" wolnej przestrzeni.
W tym samym czasie od frontu schroniska, na zewnątrz siedzieli nieświadomi niczego turyści. Od miśka dzieliło ich nie więcej niż dwadzieścia metrów gładkiego placu. Tyle, że nie mieli kontaktu wzrokowego. Dopiero ryk zwierza zgonił ich do środka - zatrzymali się dopiero na piętrze.
Zdarzenie to obrosło licznymi legendami. Jest i taka wersja, że po zrobieniu fotki „ciocia” strzeliła miśka gołą ręką w pysk. Jak by nie było naprawdę, dobre zdjęcie wspomnianego intruza z mordą w środku i pazurzastymi łapami na parapecie zrobione z odległości dwóch metrów istnieje, wisi na ścianie w MOku i jest niepodważalnym dowodem w sprawie.
A w takim razie – zuch „ciotula”!
Ostatnio zmieniony sob 22 wrz, 2007 przez Zygmunt Skibicki, łącznie zmieniany 1 raz.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

Hehe :)) dobre, dobre, podoba mi się. :) no opcja ze strzeleniem ręką też dobra, ale mnie wiarygodna. Toż ciotula przecież, jako że w kuchni była mogła do tego celu wałka lub chohli użyć, nie brudziła by sobie rąk :)
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

gosieńka pisze:Hehe :)) dobre, dobre, podoba mi się. :) no opcja ze strzeleniem ręką też dobra, ale mnie wiarygodna. Toż ciotula przecież, jako że w kuchni była mogła do tego celu wałka lub chohli użyć, nie brudziła by sobie rąk :)
To, że "gołą ręką w pysk" zdementowała sama zainteresowana - ja jej wierzę. Nadmieniam o tym, bo rzeczywiście bajania opisujące całe zdarzenie bywają wręcz absurdalne, a niektóre całkowicie oderwane od rzeczywistej logistyki.
A w sprawie wałka, chochli albo i patelni...
Ja nie wiem, czy bym zdołał o czymkolwiek w takiej sytuacji pomyśleć i wykonać cokolwiek logicznego. Jeśli już, to wyłącznie jakiś odruch... Nie wiem nawet w jakim kierunku poszła by moja reakcja. A może bym sp....ał ile sił w nogach, kto wie?
W każdym bądź razie, gdy stanąłem przy tym oknie obok "ciotuli", a ona opowiadała zdarzenie, ciary na plecach miałem niezłe.
Gdy spytałem o aparat, usłyszałem w odpowiedzi, że akurat miała go w ręce, to i "pstryknęła"...
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
cyganeria

-#6
Posty: 1028
Rejestracja: ndz 25 gru, 2005
Lokalizacja: w ludziach tyle nienawiści?...

Post autor: cyganeria »

No ale z tym aparatem to też ciekawe :think: Bo ja z aparatem do kuchni na przykład nie chadzam :) ale w sumie zdjęcie ciotuli chętnie bym zobaczyła. W którym miejscu ono wisi?
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Awatar użytkownika
Zygmunt Skibicki

-#7
Posty: 4030
Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: Zygmunt Skibicki »

gosieńka pisze:No ale z tym aparatem to też ciekawe :think: Bo ja z aparatem do kuchni na przykład nie chadzam :)
Oj! Gdybyś tam mieszkała, to pewnie i w kuchni byś go miewała - przynajmniej sporadycznie. Jak twierdzi Maria, to był czysty zbieg okoliczności.
gosieńka pisze:ale w sumie zdjęcie ciotuli chętnie bym zobaczyła. W którym miejscu ono wisi?
Ja je widziałem ostatnio w grudniu 2006-go w "biurze", ale w tym "rogowym" - na lewo od wejścia z jadalni do kuchni w czasie tej rozmowy. To nie jest pomieszczenie ogólnodostępne, ale myślę, że jeśli poprosisz, to pozwolą ci tam wejść.
Gdyby jeszcze była na miejscu Maria...
Nie przegap takiej okazji.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Awatar użytkownika
mefistofeles

-#10
Posty: 17204
Rejestracja: pt 25 cze, 2004
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Post autor: mefistofeles »

Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Awatar użytkownika
Lukas

-#6
Posty: 2585
Rejestracja: pt 04 maja, 2007
Lokalizacja: Dębica

Post autor: Lukas »

My tu o wyborach a tu normalnie misio sie uaktywnił...

"Dzisiaj rano w Dolinie Chochołowskiej w Tatrach niedźwiedź napadł na turystów. Wywiązała się walka, turyści wciągnęli napastnika do potoku i utopili zwierzę.
Udało im się obronić, ponieważ był to młody osobnik, a turystów było czterech."


Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... 00845.html
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem

http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
Awatar użytkownika
Janek

-#10
Posty: 19437
Rejestracja: wt 26 kwie, 2005

Post autor: Janek »

Wg ostatnich informacji - turyści byli fanami PO. Jeszcze minister Ziobro zapowiedział oskarżenie ich o przekroczenie granic obrony koniecznej. :P
Awatar użytkownika
Szarotka

-#9
Posty: 14769
Rejestracja: sob 07 lut, 2004
Lokalizacja: Pięknoduchowo

Post autor: Szarotka »

lukas_12 pisze:Wywiązała się walka, turyści wciągnęli napastnika do potoku i utopili zwierzę.
W Polsce po prostu nie da się nudzić
Ostatnio zmieniony pn 22 paź, 2007 przez Szarotka, łącznie zmieniany 1 raz.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
ODPOWIEDZ