Kolejne wypadki w Tatrach
tommer nie tylko dzięki temu, że prawdziwa turystka, gdyby przyszło większe ochłodzenie, taka NRC-ka by jej nie pomogła - miała szczęście w nieszczęściu.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... yp=&id=864
Ale tak mnie trochę zastanawia, dlaczego nie próbowała schodzić w dół?
Bo tak siedzieć te dwa dni w jednym miejscu...
Ale tak mnie trochę zastanawia, dlaczego nie próbowała schodzić w dół?
Bo tak siedzieć te dwa dni w jednym miejscu...
No właśnie, czegoś tu nie rozumiem. Cały czas bębnią, że praktycznie nic jej się nie stało - lekkie potłuczenia i wychłodzenie. No to dlaczego nie mogła się ruszyć? Przecież nie miała żadnych poważnych ran, złamań. Z relacji wynika, że była raczej doświadczoną turystką i świadomą sytuacji, w której się znalazła.nie mogła się ruszyć
Życie byłoby hipokrytą, gdybym nie mógł żyć
W sposób, który mnie pobudza!
W sposób, który mnie pobudza!
Nie wiemy gdzie to było dokładnie było - może w dół wydawało się jej za ostro i bała się że znów pojedzie, tym bardziej że zjechała próbując podejść. W końcu ratownicy też mówią żeby zostać tam gdzie się jest jeśli nie jesteśmy pewni że damy radę. Poza tym chyba liczyła że szybko ktoś ją usłyszy w takim miejscu a tu nic. Może gdyby miała gwizdek ?
Każdemu jego Everest...
Nie jestem pewien /ale gdzieś czytałem - nie mogę tej informacji znaleść, że pojechała na stronę słowacką/.
Jeśli tak było i nie dawała rady podejść na grań, byłoby to jakoś usprawiedliwione. Do jakiejś pomocy od południa, trzeba by długo czekać. Dojść do uczeszczanego szlaku /gdy są na Słowacji w tym okresie zmknięte/ byłoby nie lada problemem. W takiej sytuacji może lepiej zrobiła, że czekała pomocy od strony turystów chodzacych od strony polskiej, lub poszukiwań przez toprowców powiadominych o braku powrotu.
Ale podkreślam jeszce raz. Nie jestem pewien o kierunku zjazdu.
Jeśli jdnak tak było, to powstaje jeszce druga sprawa. Czy wiecie, skąd człowiek oczekuje pomocy? Przede wszystkim od swoich. Nawet jeśli dzwoni pod nr 112, nawet jeśli nie baczy na koszta akcji ratunkowej, to chciałby znaleść się jak najszybciej wśród znajomych, w miejscach, które zna, wśród ludzi, którzy są jakoś bardziej bliscy.
Mógłbym rozwinąć tą myśl gdyż.... Myślę, że tak odczuwa człowiek oczekujący pomocy. Pragnie żyć i chce wrócić do domu.
Jeśli tak było i nie dawała rady podejść na grań, byłoby to jakoś usprawiedliwione. Do jakiejś pomocy od południa, trzeba by długo czekać. Dojść do uczeszczanego szlaku /gdy są na Słowacji w tym okresie zmknięte/ byłoby nie lada problemem. W takiej sytuacji może lepiej zrobiła, że czekała pomocy od strony turystów chodzacych od strony polskiej, lub poszukiwań przez toprowców powiadominych o braku powrotu.
Ale podkreślam jeszce raz. Nie jestem pewien o kierunku zjazdu.
Jeśli jdnak tak było, to powstaje jeszce druga sprawa. Czy wiecie, skąd człowiek oczekuje pomocy? Przede wszystkim od swoich. Nawet jeśli dzwoni pod nr 112, nawet jeśli nie baczy na koszta akcji ratunkowej, to chciałby znaleść się jak najszybciej wśród znajomych, w miejscach, które zna, wśród ludzi, którzy są jakoś bardziej bliscy.
Mógłbym rozwinąć tą myśl gdyż.... Myślę, że tak odczuwa człowiek oczekujący pomocy. Pragnie żyć i chce wrócić do domu.
A ja gdzieś czytałem, że spadła w rejonie Czuby Goryczkowej. Tam szlak prowadzi po słowackiej stronie. Dopiero ok kilkuset metrów (w obu kierunkach) od Czuby Goryczkowej szlak wchodzi na grań ale nie przechodzi na naszą stronę. Jeśli tak było to słusznie zrobiła nie próbując schodzić do Cichej.Nie jestem pewien /ale gdzieś czytałem - nie mogę tej informacji znaleść, że pojechała na stronę słowacką/.
pozdr
z tego co mowila wynika ze sie bala poslizgnac jeszcze dalej a po stromym twardym sniegu nie mogla wejsc,ombre pisze:No właśnie, czegoś tu nie rozumiem. Cały czas bębnią, że praktycznie nic jej się nie stało - lekkie potłuczenia i wychłodzenie. No to dlaczego nie mogła się ruszyć? Przecież nie miała żadnych poważnych ran, złamań. Z relacji wynika, że była raczej doświadczoną turystką i świadomą sytuacji, w której się znalazła.
nie ukrywajmy sie byla troche przy kosci wiec wyczula ze moze sobie cos zrobic ,
kazdy jest inny i wiekszosc by poprostu wyszla na szlak i by nie bylo sprawy ale w jej przypadku zrobila najlepiej .
ciekawe jakie miala plany jakby ja z 5 dni nikt nie uslyszal ,czy by z glodu i wychlodzenia zmarla czy by zaryzykowala zejsciem czy wejsciem,,
ale siedziec 2 dni na tylku ijesc cukier to kobieta miala mocna psyche
- Zygmunt Skibicki
-

- Posty: 4030
- Rejestracja: ndz 31 gru, 2006
- Lokalizacja: Łódź
- Kontakt:
2008.05.23
Akcja ratunkowa w Tatrach
źródło - http://www.rmf.fm/fakty/?id=137275
Kilkunastu ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego znosi do Doliny Pięciu Stawów Polskich rannego turystę, który wieczorem spadł z progów Buczynowej Dolinki. Mężczyzna jest poobijany i przemarznięty, ale przytomny.
Wczoraj około godziny 19 dwoje turystów schodząc z przełęczy Krzyżne zgubiło szlak i zaczęło schodzić żlebem. Mężczyzna, który szedł jako pierwszy, spadł najpierw z pierwszego, a potem z drugiego skalnego progu. Jego partnerka dopiero po godzinie wezwała pomoc. Siedemnastu ratowników już po zmroku ruszyło na pomoc. W ciemności i we mgle długo nie mogli znaleźć turysty. Udało im się to dopiero około godz. 2 w nocy.
Zła pogoda nie pozwala na użycie śmigłowca. Ratownicy muszą więc na piechotę transportować turystę do schroniska w Dolnie Pięciu Stawów Polskich. Toprowcy przypominają, że wysoko w Tatrach leży jeszcze sporo śniegu, który przykrywa letnie szlaki. Łatwo zgubić drogę i się poślizgnąć.
A tak to wygląda w relacji TOPR:
Wypadek w rejonie dol.Buczynowej piątek, 23 maj 2008

W godzinach wieczornych (19:50) za pośrednictwem systemu CPR (numer 112).
TOPR zostaje zawiadomiony o wypadku turystycznym w rejonie dol.Buczynowej. Para turystów z woj. Pomorskiego, schodzących z przeł. Krzyżne wchodząc na trawers do dol.Buczynowej zgubiła szlak. W wyniku pobłądzenia mężczyzna spadł stromym żlebem w kierunku doliny Roztoki, doznając kontuzji nogi. Trudny teren oraz doznana kontuzja uniemożliwiły mu samodzielne wydostanie się z powrotem na szlak.
O godzinie 20:10 wyrusza patrol ratunkowy ze schroniska w Pieciu Stawach, który około 21:30 dociera na miejsce wypadku i nawiązuje kontakt głosowy z poszkodowanym, a następnie zajmuje się sprowadzeniem partnerki poszkodowanego do schroniska. W między czasie o godzinie 20:40 i 21:00 z centrali TOPR wyjeżdża pierwsza i druga grupa ratowników.
Kontuzjowany Turysta jest ok.150 metrów poniżej wysokosci szlaku. Wyciągnięcie go w bezpieczny teren wymaga użycia specjalistycznego sprzętu. O godzinie 02:50 ratownicy rozpoczęli zaopatrywanie i transport poszkodowanego. Ze względu na trudne warunki pogodowe i terenowe ratownicy proszą o wzmocnienie grupy ratunkowej. W związku z tym z centrali TOPR o godz. 03:30 wyjeżdża kolejna grupa ratowników.
O godzinie 9:25 ratownicy wraz z poszkodowanym zgłaszają że są na szlaku i schodzą do schroniska dol. Pięciu stawów. Stan poszkodowanego jest stabilny, jest wychłodzony i ma kontuzje podudzia.
W akcji bierze udział 19 ratowników TOPR.
źródło - http://www.rmf.fm/fakty/?id=137275
Kilkunastu ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego znosi do Doliny Pięciu Stawów Polskich rannego turystę, który wieczorem spadł z progów Buczynowej Dolinki. Mężczyzna jest poobijany i przemarznięty, ale przytomny.
Wczoraj około godziny 19 dwoje turystów schodząc z przełęczy Krzyżne zgubiło szlak i zaczęło schodzić żlebem. Mężczyzna, który szedł jako pierwszy, spadł najpierw z pierwszego, a potem z drugiego skalnego progu. Jego partnerka dopiero po godzinie wezwała pomoc. Siedemnastu ratowników już po zmroku ruszyło na pomoc. W ciemności i we mgle długo nie mogli znaleźć turysty. Udało im się to dopiero około godz. 2 w nocy.
Zła pogoda nie pozwala na użycie śmigłowca. Ratownicy muszą więc na piechotę transportować turystę do schroniska w Dolnie Pięciu Stawów Polskich. Toprowcy przypominają, że wysoko w Tatrach leży jeszcze sporo śniegu, który przykrywa letnie szlaki. Łatwo zgubić drogę i się poślizgnąć.
A tak to wygląda w relacji TOPR:
Wypadek w rejonie dol.Buczynowej piątek, 23 maj 2008

W godzinach wieczornych (19:50) za pośrednictwem systemu CPR (numer 112).
TOPR zostaje zawiadomiony o wypadku turystycznym w rejonie dol.Buczynowej. Para turystów z woj. Pomorskiego, schodzących z przeł. Krzyżne wchodząc na trawers do dol.Buczynowej zgubiła szlak. W wyniku pobłądzenia mężczyzna spadł stromym żlebem w kierunku doliny Roztoki, doznając kontuzji nogi. Trudny teren oraz doznana kontuzja uniemożliwiły mu samodzielne wydostanie się z powrotem na szlak.
O godzinie 20:10 wyrusza patrol ratunkowy ze schroniska w Pieciu Stawach, który około 21:30 dociera na miejsce wypadku i nawiązuje kontakt głosowy z poszkodowanym, a następnie zajmuje się sprowadzeniem partnerki poszkodowanego do schroniska. W między czasie o godzinie 20:40 i 21:00 z centrali TOPR wyjeżdża pierwsza i druga grupa ratowników.
Kontuzjowany Turysta jest ok.150 metrów poniżej wysokosci szlaku. Wyciągnięcie go w bezpieczny teren wymaga użycia specjalistycznego sprzętu. O godzinie 02:50 ratownicy rozpoczęli zaopatrywanie i transport poszkodowanego. Ze względu na trudne warunki pogodowe i terenowe ratownicy proszą o wzmocnienie grupy ratunkowej. W związku z tym z centrali TOPR o godz. 03:30 wyjeżdża kolejna grupa ratowników.
O godzinie 9:25 ratownicy wraz z poszkodowanym zgłaszają że są na szlaku i schodzą do schroniska dol. Pięciu stawów. Stan poszkodowanego jest stabilny, jest wychłodzony i ma kontuzje podudzia.
W akcji bierze udział 19 ratowników TOPR.
Wszystko, co tu piszę ma domyślną klauzulę "moim zdaniem" i nikogo to do niczego nie obliguje, ale i nie... upoważnia.
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
Mundek
www.turystyka.skibicki.pl
- Andrzej Krystoszyk
-

- Posty: 1165
- Rejestracja: pn 17 maja, 2004
- Lokalizacja: Pułtusk
Mnie wczoraj ta burza złapała na Przełęczy Kondrackiej już po zejściu z Giewontu. Nie zdarzyło mi się to wcześniej więc przy każdym grzmocie podskakiwałam jak oparzona-rzeczywiscie w górach to zjawisko jest mocno spotęgowane. Zanim zaczęło się na dobre zwialiśmy do Kondratowej, a potem do Kuźnic. Mój partner był początkowo trochę niezadowolony bo musielismy przerwać dalszą wycieczkę i zawrócic, a przez chwilę zdawało sie że wszystko się uspokoiło. Jednak chyba potem mu przeszło bo zaczęło się na dobre i cieszylismy sie ze jesteśmy juz na dole. Natomiast współczułam wszystkim, których zastało to gdzieś wysoko, bo ładnie trzaskało.
(...) Ku przełęczom, Ku wierchom, Ku graniom...
Ja za nią... (...)
Ja za nią... (...)
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/i ... p=&id=1035
Ciekawe co oznacza "udawanie taternika"
@gosieńka: Czekamy na szerszą relację!
Ciekawe co oznacza "udawanie taternika"
@gosieńka: Czekamy na szerszą relację!
np. wspinanie w terenie II, tyle,że bez liny no i psycha siadła i nie ruszyli dalejRafał pisze:Ciekawe co oznacza "udawanie taternika"
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu



