Nieraz tu o tym pisaliśmy Basiu, po prostu sprzężenie zwrotne. Przecież rozsądnych i kulturalnych ludzi dyskutujących na argumenty nikt (no, prawie nikt) nie chce oglądać, a tym bardziej czytać. I w pogoni za oglądalnością/sprzedażą nakładu media dostarczają narodowi tego czego on pragnie, czyli dyskusji poziomem i rodem z magla.Basia Z. pisze:Media, nasze kochane media tez mają w tym wszystkim swój spory udział.
I to media z każdej strony - z prawej i z lewej, z tyłu i z przodu.
Smutne jest oglądanie tego jak całkowicie zanika etyka dziennikarska.
Czy Michał utopi Donalda?
Każdemu jego Everest...
Nie wszystkie media. Są i rozsądne:
http://tygodnik.onet.pl/30,0,77657,w_im ... tykul.html
Warto wydać parę złotych
http://tygodnik.onet.pl/30,0,77657,w_im ... tykul.html
Warto wydać parę złotych
Jestem gorszego sortu...
Od jakichś 40 lat jestem fanką Tygodnika Powszechnego.Janek pisze:Nie wszystkie media. Są i rozsądne:
http://tygodnik.onet.pl/30,0,77657,w_im ... tykul.html
Warto wydać parę złotych
Za komuny jedynie "Tygodnik", "Przekrój" i "czasem "Polityka" dały się czytać.
Ale teraz niestety czytam rzadziej.
Niemniej ten numer chyba kupię.
Wiadomo że nie wszystkie, ale ogólny "trynd" jest niestety taki jak opisałem.Janek pisze:Nie wszystkie media. Są i rozsądne:
http://tygodnik.onet.pl/30,0,77657,w_im ... tykul.html
Warto wydać parę złotych
Każdemu jego Everest...
Wielki, histeryczny hałas podjęty przez część publicystów i polityków typu "tysiące lub setki tysięcy Polaków oszukanych przez Amber Gold" lub "kompletny rozkład państwa" zaczyna zderzać się z faktami. Wg ostatnich informacji AG jest winien swoim klientom około 80 milionów złotych a tych klientów jest zaledwie ok. 7000 osób, co daje średnią ok. 11 400 zł. Biorąc pod uwagę, że największy z nich to 3 miliony a jest sporo takich po 100 i 200 tys., to ci maluczcy pewnie średnio po 3 do 5 tys. złotych. Czyli normalnie, zwykła, wcale nie największa nie tyle piramida co piramidka.
Z materiałów w mediach (rozmowy z klientami) wyziera natomiast jedno - może nie tyle bezgraniczna naiwność co kompletny brak wiedzy ma temat "inżynierii finansowej". Zadzwoniłem do swoich wnuków z zapytaniem czy w szkole dowiedzieli się coś więcej co to jest giełda, na czym polega obrót akcjami lub udziałami w funduszach inwestycyjnych a także na czym polega system emerytalny itp. Niestety nie wiedzą nic, tego w programach nauczania brak. No i nie dziwota, że nieuczciwym publicystom i politykom udaje się tak skutecznie bełtać ludziom w mózgach.
Wczoraj do "Szkła kontaktowego" zadzwonił jakiś facet - płakał, że państwo zupełnie nie działa - ludzie masowo tracą pracę, większość firm w upadłości, nic nie funkcjonuje, oszuści milionom ludzi kradną ich oszczędności itd itd. Zatrwożyłem się, zajrzałem do lodówki, no kiepsko, pustawa, a tu dwa dni wolne - nastawiłem budzik i pobiegłem raniutko do sklepu. Co za niespodzianka - był otwarty, pieczywa w bród, wędlin też pod dostatkiem, mleko, sery itd. Na wszelki wypadek zrobiłem zapasy - 5 kg cukru, 3 kg mąki, 2 kg kaszy, 5 paczek makaronu itd - aż mnie przygięło jak zapakowałem do torby. Autobusy jeżdziły, w kiosku była prasa. Ale trzeba być czujnym, wskoczyłem do auta i pojechałem na stację benzynową, pewnie już kolejka się ustawiła... Cholera, dwa samochody tylko a pamiętam jak w latach 80-ych stałem cały dzień, urlop w robocie musiałem wziąć. Wróciłem do domu - woda w kranie jest, elektryczność działa, telefon też, internet też. Kurde, gdzie ten rozkład? Ale, ale - wczoraj w telewizji mówili, że będzie dzisiaj ładna pogoda a tu siąpi. Ucieszyłem się, telewizja już kłamie, poszedłem do sklepu po świeczki, przecież tylko patrzeć jak trzeba będzie wieczorem w oknie ustawiać palące się na znak protestu. Z starego radia wymontowałem kilka oporników i powpinałem w ciuchy - no, kurde, jestem gotów - drżyj Tusku, dobiorę ci się do tyłka!!!
To oczywiście żarty, ale... może ta aferka przeistoczy się w catharsis. Już są pewne oznaki - wczoraj w telewizji podano komunikat Komisji Nadzoru Finansowego o dwóch kolejnych firmach "finansowych" podejrzanych o krętactwo, z adresem, sporo szczegółów. Czy nie można tak było od dawna, zamiast wpisu na stronie internetowej i to drobnym drukiem? Ach ta wiara w internet, a który normalny człowiek na takie strony zagląda i w ogóle wie, że taka Komisja istnieje?
Z materiałów w mediach (rozmowy z klientami) wyziera natomiast jedno - może nie tyle bezgraniczna naiwność co kompletny brak wiedzy ma temat "inżynierii finansowej". Zadzwoniłem do swoich wnuków z zapytaniem czy w szkole dowiedzieli się coś więcej co to jest giełda, na czym polega obrót akcjami lub udziałami w funduszach inwestycyjnych a także na czym polega system emerytalny itp. Niestety nie wiedzą nic, tego w programach nauczania brak. No i nie dziwota, że nieuczciwym publicystom i politykom udaje się tak skutecznie bełtać ludziom w mózgach.
Wczoraj do "Szkła kontaktowego" zadzwonił jakiś facet - płakał, że państwo zupełnie nie działa - ludzie masowo tracą pracę, większość firm w upadłości, nic nie funkcjonuje, oszuści milionom ludzi kradną ich oszczędności itd itd. Zatrwożyłem się, zajrzałem do lodówki, no kiepsko, pustawa, a tu dwa dni wolne - nastawiłem budzik i pobiegłem raniutko do sklepu. Co za niespodzianka - był otwarty, pieczywa w bród, wędlin też pod dostatkiem, mleko, sery itd. Na wszelki wypadek zrobiłem zapasy - 5 kg cukru, 3 kg mąki, 2 kg kaszy, 5 paczek makaronu itd - aż mnie przygięło jak zapakowałem do torby. Autobusy jeżdziły, w kiosku była prasa. Ale trzeba być czujnym, wskoczyłem do auta i pojechałem na stację benzynową, pewnie już kolejka się ustawiła... Cholera, dwa samochody tylko a pamiętam jak w latach 80-ych stałem cały dzień, urlop w robocie musiałem wziąć. Wróciłem do domu - woda w kranie jest, elektryczność działa, telefon też, internet też. Kurde, gdzie ten rozkład? Ale, ale - wczoraj w telewizji mówili, że będzie dzisiaj ładna pogoda a tu siąpi. Ucieszyłem się, telewizja już kłamie, poszedłem do sklepu po świeczki, przecież tylko patrzeć jak trzeba będzie wieczorem w oknie ustawiać palące się na znak protestu. Z starego radia wymontowałem kilka oporników i powpinałem w ciuchy - no, kurde, jestem gotów - drżyj Tusku, dobiorę ci się do tyłka!!!
To oczywiście żarty, ale... może ta aferka przeistoczy się w catharsis. Już są pewne oznaki - wczoraj w telewizji podano komunikat Komisji Nadzoru Finansowego o dwóch kolejnych firmach "finansowych" podejrzanych o krętactwo, z adresem, sporo szczegółów. Czy nie można tak było od dawna, zamiast wpisu na stronie internetowej i to drobnym drukiem? Ach ta wiara w internet, a który normalny człowiek na takie strony zagląda i w ogóle wie, że taka Komisja istnieje?
Jestem gorszego sortu...
No i mamy dylemat. Okazuje się, że takich parabanków w Polsce jest setki. Nie tylko w Polsce, w wszystkich krajach europejskich. Oficjalnie zarejestrowanych jako jednostki prowadzące działalność gospodarczą, płacących podatki, mających strony internetowe. Zajmują się albo przyjmowaniem lokat ale i (częściej) udzielaniem pożyczek. Tym co je odróżnia od banków jest brak nadzoru ze strony NBP i innych instytucji państwowych oraz brak, w przypadku tych od lokat, minimum ich zabezpieczenia przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Co je odróżnia od Amber Goldu to rozmiar działalności oraz to, że Amber Gold stał się niewypłacalny a one nie/jeszcze nie.
Skąd się to bierze? W przypadku tych "lokatowych" z dość naturalnej dla ludzi chęci szybszego wzbogacenia. Natomiast w przypadku tych "pożyczkowych" sprawa jest poważniejsza - jest w Polsce spora ilość ludzi, którym żaden bank nie udzieli pożyczki, a czasem to dla nich życiowa sprawa. Ja jestem jednym z nich - powyżej pewnego wieku żaden bank nie udzieli pożyczki, nawet jak kandydat na pożyczkobiorcę dysponuje wartościami je ubezpieczającymi, np. konto w banku z większą sumą pieniędzy, mieszkanie, grunty itp. Banki po prostu nie chcą mieć kłopotów, facet może umrzeć i wtedy zaczynają się ceregiele. Przed urzędową likwidacją takich firm ostrzegał prof. Balcerowicz - natura nie znosi próżni - pojawi się "podziemna" lichwa.
Tak nawiasem - nie wiem czy Państwo zdają sobie sprawę, że wszyscy lub prawie wszyscy dopuszczamy się wykroczeń - jeśli ja pożyczę np. Mefiemu tysiąc złotych i to bez procentu i nie spiszemy umowy a co istotniejsze nie opłacimy z tego tytułu niewielkiej zresztą opłaty skarbowej to dopuściliśmy się wykroczenia finansowego.
Dziwny jest ten świat!
Skąd się to bierze? W przypadku tych "lokatowych" z dość naturalnej dla ludzi chęci szybszego wzbogacenia. Natomiast w przypadku tych "pożyczkowych" sprawa jest poważniejsza - jest w Polsce spora ilość ludzi, którym żaden bank nie udzieli pożyczki, a czasem to dla nich życiowa sprawa. Ja jestem jednym z nich - powyżej pewnego wieku żaden bank nie udzieli pożyczki, nawet jak kandydat na pożyczkobiorcę dysponuje wartościami je ubezpieczającymi, np. konto w banku z większą sumą pieniędzy, mieszkanie, grunty itp. Banki po prostu nie chcą mieć kłopotów, facet może umrzeć i wtedy zaczynają się ceregiele. Przed urzędową likwidacją takich firm ostrzegał prof. Balcerowicz - natura nie znosi próżni - pojawi się "podziemna" lichwa.
Tak nawiasem - nie wiem czy Państwo zdają sobie sprawę, że wszyscy lub prawie wszyscy dopuszczamy się wykroczeń - jeśli ja pożyczę np. Mefiemu tysiąc złotych i to bez procentu i nie spiszemy umowy a co istotniejsze nie opłacimy z tego tytułu niewielkiej zresztą opłaty skarbowej to dopuściliśmy się wykroczenia finansowego.
Dziwny jest ten świat!
Jestem gorszego sortu...
Jak już pisałem wcześniej, jest jeszcze trzeci rodzaj takiej "działalności" - czyli firmy "pożyczkowe" które żyją z tego że pożyczek nie udzielają.Janek pisze:No i mamy dylemat. Okazuje się, że takich parabanków w Polsce jest setki. Nie tylko w Polsce, w wszystkich krajach europejskich. Oficjalnie zarejestrowanych jako jednostki prowadzące działalność gospodarczą, płacących podatki, mających strony internetowe. Zajmują się albo przyjmowaniem lokat ale i (częściej) udzielaniem pożyczek.
A przy okazji - gdzieś czytałem wypowiedź prawnika/bankowca który stwierdził, że umowy podpisywane przez naiwnych z firmą AG były w istocie umowami pożyczek udzielanych tej firmie przez klientów, a nie żadnymi "lokatami w złoto".
Każdemu jego Everest...
Wezwania do ustawki na facebooku:
http://finanse.wp.pl/kat,134314,title,I ... &_ticrsn=3
fragment:
http://finanse.wp.pl/kat,134314,title,I ... &_ticrsn=3
fragment:
Czasem zastanawiam się, czy nie jest tak, że jedyne na co zasługują ludzie tworzący kadrę tej "spółeczki" to strzał w tył głowy i wrzucenie do dołu z wapnem? Ja tylko pytam???!! - pisze jeden z użytkowników forum.
Jestem gorszego sortu...
http://finanse.wp.pl/kat,134314,title,F ... omosc.html
Pomieszanie z poplątaniem. Np to, że w AG już działa syndyk - a przecież jeszcze nie ogłoszono upadłości.
Sugeruje się też, Uzrąd Skarbowy, działa na niekorzyść klientów AG bo tworzy sobie uprzywilejowaną pozycję, zapisując hipotekę. To bzdura - zarówno w postępowaniu komorniczym jak i upadłościowym wierzytelności Urzędu Skarbowego i tak korzystały z pierwszeństwa przed wierzytelnościami klientów AG - takie są zapisy prawne, których korzenie sięgają ustawodawstwa z okresu dwudziestolecia międzywojennego oraz przepisów obowiązujących w poszczególnych zaborach.
Odczucie społeczne może być inne ale tak jest, a artykuły takie jak ten podnoszą jedynie temperaturę wokół sprawy.
Już widzę jakie głupoty będą głoszone w czwartek w Sejmie.
Pomieszanie z poplątaniem. Np to, że w AG już działa syndyk - a przecież jeszcze nie ogłoszono upadłości.
Sugeruje się też, Uzrąd Skarbowy, działa na niekorzyść klientów AG bo tworzy sobie uprzywilejowaną pozycję, zapisując hipotekę. To bzdura - zarówno w postępowaniu komorniczym jak i upadłościowym wierzytelności Urzędu Skarbowego i tak korzystały z pierwszeństwa przed wierzytelnościami klientów AG - takie są zapisy prawne, których korzenie sięgają ustawodawstwa z okresu dwudziestolecia międzywojennego oraz przepisów obowiązujących w poszczególnych zaborach.
Odczucie społeczne może być inne ale tak jest, a artykuły takie jak ten podnoszą jedynie temperaturę wokół sprawy.
Już widzę jakie głupoty będą głoszone w czwartek w Sejmie.
Jestem gorszego sortu...
Przed chwilą zadzwonił jakiś facet do Szkła Kontaktowego i obwieścił, że wie kto jest winny afery Amber Gold. Ano minister Radosław Sikorski. Bo dla śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego samolotu do Brukseli zabrakło a samolot dla Marcina P. do nielegalnego wywożenia kasy do Berlina się znalazł.
Naród w tworzeniu teorii spiskowych mamy cholernie wyszkolony.
PS.
Bardzo ciekawa informacja:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,133954,titl ... omosc.html
Fragment:
Naród w tworzeniu teorii spiskowych mamy cholernie wyszkolony.
PS.
Bardzo ciekawa informacja:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,133954,titl ... omosc.html
Fragment:
Nic a nic mnie to nie dziwi...To Marcin był prymusem. Nie zakuwał, ale w dzienniku miał same piątki, a na koncie kilka olimpiad z przedmiotów ścisłych i ekonomii. Na koniec wygrany konkurs z ekonomii, który gwarantował mu miejsce na uniwersytecie.
Jestem gorszego sortu...
Co ciekawe - afera Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (a tam były w Radzie Nadzorczej nazwiska z górnej półki) przeszła zupełnie prawie bez echa choć zwinięto znacznie więcej (ok.300 milionów). Z tym jednak, że tam nacięto raczej inwestorów giełdowych. Oni siedzieli cicho, chyba powodowani wstydem, że się tak dali nabrać, choć kto się wycofał przed upływem trzech lat to nieźle zarobił.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Nie tylko - słabość urzędów. Przykład IPN - od kilkunastu lat siedzieli nie na swoim i ani minister Skarbu ani prezea IPN nie podjęli zdecydowanych działań aby tą tymczasowość zalegalizować. Podejrzewam, że każdy na swoim podwórku znajdzie jakiś orzykład na coś podobnego/mefistofeles pisze:słabość (bądź skormumpowanie) polskiego sądownictwa i konieczność reformy w konteksćie wyroków w zawieszeniu
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
To dobry przykład, ale na slabość państwa. O ile wiem cele statutowe IPN nie obejmują gospodarki nieruchomościami.Janek pisze: Przykład IPN - od kilkunastu lat siedzieli nie na swoim i ani minister Skarbu ani prezea IPN nie podjęli zdecydowanych działań aby tą tymczasowość zalegalizować.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Ale każdy normalny prezes jakąś część swego czasu poświęca na prozaiczne zajęcia administracyjne. Na zainicjowanie i zaprogramowanie przebudowy to czas miał. Ja bym conajmniej raz na kwartał składał wizytę ministrowi Skarbu,mefistofeles pisze:O ile wiem cele statutowe IPN nie obejmują gospodarki nieruchomościami.
Tak nawiasem - to zabałaganili kolejno - Buzek, Miller, Belka, Marcinkiewicz, Jarosław Kaczyński i Tusk. Ministrów było tyle, że nie jestem w stanie wymienić.
Z mojego a raczej byłego mojego podwórka - sieć drogowa to coś w rodzaju krwioobiegu. Do 1992 roku Dyrekcji Generalnej Dróg Publicznych podlegały wszystkie drogi - od gminnych do krajowych. Trochę to szwankowało na samej górze ale na niższych szczeblach całkiem nieźle.
Teraz mamy kilka krwioobiegów -
- krajowe,
- wojewódzkie i powiatowe (aż 16 bo współdziałania między województwami praktycznie niema)
- gminne (każda gmina na swój strój)
W efekcie jest burdel, szczególnie na odcinku zimowego utrzymania a i koordynacji robót remontowych - efekt jest taki, że jedziesz drogą jak ta lala a za kilka kilometrów prawie nie idzie przejechać.
Od kilkunastu lat mówi się o koordynacji ale nikt nie wie jak to zrobić i czas upływa na jałowych debatach. A we Francji gdzie jest układ podobny umiano to załatwić.
Jestem gorszego sortu...
Tomku - łopatologicznie - zadaniem statutowym Twojej firmy są usługi informatyczne. Ale abyś Ty i Twoi koledzy mogli je spełniać m.in. potrzebny jest kibel abyś gdzieś mógł zrobić co trzeba. A także ktoś co go naprawi jak się zepsuje. Takich spraw w każdej firmie i instytucji jest od groma i bardzo często bywa, że facet, który tym wszystkim kieruje jest w randze wicedyrektora lub członka zarządu.
W IPN jest też na pewno ktoś taki jest i to on powinien pilnować aby firma miała techniczne warunki do działania. I to on powinien truć prezesowi - "panie prezesie, budynek nie jest nasz, niech pan coś z tym zrobi bo ja jestem za krótki"
My, w Polsce mamy własność trochę w d****, bardziej liczy się społeczna ranga firmy. Fabryka, którą sprzedawałem nie miała prawa własności gruntów lecz tylko tzw. "wieczyste użttkowanie" - to konstrukcja prawna, której na zachodzie nikt nie potrafi zrozumieć a poza Polską jest spotykana tylko w Argentynie. Oznacza to, że za sto lat od momentu przekazania Państwo ma jakieś bliżej nieokreślone możliwości zmiany umowy. Jakie, nikt nie wie, bo żadnej nieruchomości o takim statusie nie cykło 100 lat.
Wiesz co zrobił nowy właściciel fabryki, Niemiec? Nim włożył choć 1 euro w przebudowę i modernizacji to wykupił grunty od Starosty (bo to on nimi włada) i zrobił tak mimo, że miał jeszcze około 80 lat czasu, czyli było to zmartwienie jego praprawnuka. Bo ludzie na zachodzie mają wdrożone do łba, że co własność to własność. I o tym prezesi IPN zapomnieli, bo im się pewnie nie wydawało możliwe, że ktoś się odważy ich pogonić. Ale pogoniono i to powinno być nauczką dla wszystkich szefów instytucji państwowych, które mają nieuregulowane stosunki własnościowe. Idę o zakład, że wszyscy kolejni premierzy nie mieli zielonego pojęcia o tym, że IPN siedzi nie na swoim i nawet trudno mieć do nich o to pretensje Jarek też niewinny.
W IPN jest też na pewno ktoś taki jest i to on powinien pilnować aby firma miała techniczne warunki do działania. I to on powinien truć prezesowi - "panie prezesie, budynek nie jest nasz, niech pan coś z tym zrobi bo ja jestem za krótki"
My, w Polsce mamy własność trochę w d****, bardziej liczy się społeczna ranga firmy. Fabryka, którą sprzedawałem nie miała prawa własności gruntów lecz tylko tzw. "wieczyste użttkowanie" - to konstrukcja prawna, której na zachodzie nikt nie potrafi zrozumieć a poza Polską jest spotykana tylko w Argentynie. Oznacza to, że za sto lat od momentu przekazania Państwo ma jakieś bliżej nieokreślone możliwości zmiany umowy. Jakie, nikt nie wie, bo żadnej nieruchomości o takim statusie nie cykło 100 lat.
Wiesz co zrobił nowy właściciel fabryki, Niemiec? Nim włożył choć 1 euro w przebudowę i modernizacji to wykupił grunty od Starosty (bo to on nimi włada) i zrobił tak mimo, że miał jeszcze około 80 lat czasu, czyli było to zmartwienie jego praprawnuka. Bo ludzie na zachodzie mają wdrożone do łba, że co własność to własność. I o tym prezesi IPN zapomnieli, bo im się pewnie nie wydawało możliwe, że ktoś się odważy ich pogonić. Ale pogoniono i to powinno być nauczką dla wszystkich szefów instytucji państwowych, które mają nieuregulowane stosunki własnościowe. Idę o zakład, że wszyscy kolejni premierzy nie mieli zielonego pojęcia o tym, że IPN siedzi nie na swoim i nawet trudno mieć do nich o to pretensje Jarek też niewinny.
Jestem gorszego sortu...
- mefistofeles
-

- Posty: 17204
- Rejestracja: pt 25 cze, 2004
- Lokalizacja: Inowrocław
- Kontakt:
Ano widzisz. Cały wic polega na tym, że zarządzaniem obiektami firmy zajmuje sie dział,z którymwspólnego może mam może prezesa. Natomiast moja szefowa, jej szefowa i szef jej szefowej tonie obchodzi. Dział składa wniosek o powiedzmy 15 stanowisk w lokalizacji Bydgoszcz i tyle interesowania się. Oczywście jakieś tam preferencje są uwzględniane, ale do działu w kórym pracuję (i to szeroko pojętego - kilkaset osób na całym świecie) absolutnie nie należy zajmowanie się utrzymaniem budynku.Janek pisze:Tomku - łopatologicznie - zadaniem statutowym Twojej firmy są usługi informatyczne. Ale abyś Ty i Twoi koledzy mogli je spełniać m.in. potrzebny jest kibel abyś gdzieś mógł zrobić co trzeba. A także ktoś co go naprawi jak się zepsuje. Takich spraw w każdej firmie i instytucji jest od groma i bardzo często bywa, że facet, który tym wszystkim kieruje jest w randze wicedyrektora lub członka zarządu.
Tak więc jakpisałem - strukturą własności budynków zajmowanych przez państwowe urzedyzajmuje się minister skarbu i ew. podległe mu agencje. I tak to powinno działać.
Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem!
Grzegorz Braun
Grzegorz Braun
Hmm, a komu podlegają np. sprzątaczki ?mefistofeles pisze: Ano widzisz. Cały wic polega na tym, że zarządzaniem obiektami firmy zajmuje sie dział,z którymwspólnego może mam może prezesa. Natomiast moja szefowa, jej szefowa i szef jej szefowej tonie obchodzi. Dział składa wniosek o powiedzmy 15 stanowisk w lokalizacji Bydgoszcz i tyle interesowania się. Oczywście jakieś tam preferencje są uwzględniane, ale do działu w kórym pracuję (i to szeroko pojętego - kilkaset osób na całym świecie) absolutnie nie należy zajmowanie się utrzymaniem budynku.
Lub też kto się zajmuje wynajęciem firmy sprzątającej (jeżeli tak to jest zorganizowane) i kontroluje czy ta firma sprząta dobrze ?
Komu zgłaszacie jeżeli zepsuje się zamek w drzwiach?
Bo nie wierzę że jakiś szef z Ameryki zajmuje się sprzątaczkami czy remontem drzwi w Bydgoszczy.
Ktoś te sprawy "gospodarcze" musi mieć w swoim zestawie obowiązków.
Pracuję w właśnie takim wydziale, również obsługa informatyczna firmy / urzędu należy do tego typu spraw.

