mas lacje , ale nie zdenelwowałeś się?Dajcie już sobie spokój, bo to żenujące.
Ornak zimą
Krzymul, jak nie masz nic do powiedzenia, to daj sobie siana, szkoda powierzchni na serwerze.
Ermen, ja nie wiem czy to jest ironia, czy na poważnie
Nie chodzi o słówka, chodzi o to, żeby przekazać pewną minimalną wiedzę, i zaznaczyć przy tym, że chodzenie po Tatrach jest generalnie niebezpieczne, a zimą tym bardziej, nie ma tu miejsca na ambicję i popisy. Kiepskie warunki dla takiego co nie był, to żadne warunki, i wtedy się siedzi przed schroniskiem i grzańca popija, a nie w góry chodzi. Gdy pogoda dopisuje, śniegi stabilne, to można sobie spróbować Ornaka, ale z zastrzeżeniem takim, że: a/nie radzę sobie, to nie brnę dalej, bo lepiej nie będzie; b/zmiana warunków pogodowych, nawet powolna, to sygnał alarmowy, itp. itd. To są niuanse, które można przekazać. To mu nie zaszkodzi. Bo prawdę mówiąc jak się uprze to pójdzie tak czy siak, nie on pierwszy. Gorzej, gdy pójdzie i nie będzie miał żadnej wiedzy.
Uważam, że nie mogę kogoś powstrzymać, nawet TOPR nie może, jedyne co pozostaje to rzetelna informacja, od nas tu - jak my to widzimy, a od TOPR na miejscu - czy Mr Maciej P. w danych warunkach jest zdolny do wyjścia w góry. Kiedyś zabrałem kuzyna (on bardzo chciał, był styczeń, ale warunki dobre), ale mówię mu wcześniej: stary! spróbujmy, ale na Giewont nie jesteś przygotowany. Idziemy, zobaczę jak będzie, i wtedy pomyślimy. I nie obrażaj się, jak przyjdzie nam zawrócić, takie tu są reguły.
Ermen, ja nie wiem czy to jest ironia, czy na poważnie
ale to jest zasadnicza różnica dla kogoś nieobytego. Jak ja powiem Tobie na Ornak weź raki i czekan, to Ty będziesz wiedział o co chodzi, bo masz doświadczenie. Maciej go nie ma, i może nie wiedzieć, kiedy użyć raków, a kiedy są zupełnie zbędne (delikatnie mówiąc). Jakby mi ktoś doświadczony (tym bardziej kilka osób) powiedział, że to jest KONIECZNE, to bym ubrał pewnie od razu pod schroniskiem, no bo skąd bym miał wiedzieć, że robię źle jak mi mówią, że trzeba.Jak Ci ktoś napisze, żebyś wziął koniecznie raki i czekan - to jest żadna rada. ale jak napiszesz - weż bo Ci będa najprawdopodobniej potrzebne to dopiero jest rada.
Nie chodzi o słówka, chodzi o to, żeby przekazać pewną minimalną wiedzę, i zaznaczyć przy tym, że chodzenie po Tatrach jest generalnie niebezpieczne, a zimą tym bardziej, nie ma tu miejsca na ambicję i popisy. Kiepskie warunki dla takiego co nie był, to żadne warunki, i wtedy się siedzi przed schroniskiem i grzańca popija, a nie w góry chodzi. Gdy pogoda dopisuje, śniegi stabilne, to można sobie spróbować Ornaka, ale z zastrzeżeniem takim, że: a/nie radzę sobie, to nie brnę dalej, bo lepiej nie będzie; b/zmiana warunków pogodowych, nawet powolna, to sygnał alarmowy, itp. itd. To są niuanse, które można przekazać. To mu nie zaszkodzi. Bo prawdę mówiąc jak się uprze to pójdzie tak czy siak, nie on pierwszy. Gorzej, gdy pójdzie i nie będzie miał żadnej wiedzy.
Uważam, że nie mogę kogoś powstrzymać, nawet TOPR nie może, jedyne co pozostaje to rzetelna informacja, od nas tu - jak my to widzimy, a od TOPR na miejscu - czy Mr Maciej P. w danych warunkach jest zdolny do wyjścia w góry. Kiedyś zabrałem kuzyna (on bardzo chciał, był styczeń, ale warunki dobre), ale mówię mu wcześniej: stary! spróbujmy, ale na Giewont nie jesteś przygotowany. Idziemy, zobaczę jak będzie, i wtedy pomyślimy. I nie obrażaj się, jak przyjdzie nam zawrócić, takie tu są reguły.
Dokładnie o to chodzi. O tym powinien być ten wątek. Zobacz tylko o czym jest: O tym czy ktoś jest zdenerwowany, ma ADHD, szalom, łapanie za słówka i inne bzdety. Żenada do kwadratu.aro pisze:
Nie chodzi o słówka, chodzi o to, żeby przekazać pewną minimalną wiedzę, i zaznaczyć przy tym, że chodzenie po Tatrach jest generalnie niebezpieczne, a zimą tym bardziej, nie ma tu miejsca na ambicję i popisy. Kiepskie warunki dla takiego co nie był, to żadne warunki, i wtedy się siedzi przed schroniskiem i grzańca popija, a nie w góry chodzi.
Ostatnio zmieniony pn 12 sty, 2009 przez ermen, łącznie zmieniany 1 raz.
Tatry......., Pieniny......., Dolomity......... Moje najwspanialsze
Żenujące.krzymul pisze:mas lacje , ale nie zdenelwowałeś się?
Bo trzeba generalizować. Ja i parę innych osób napisało, że jak ma się doświadczenie z dolinek (rozumiem to - Strążyska, Białego itp) i nie miało się do czynienia ani z czekanem, ani rakami to samotna (czy z równie kwalifikowaną osobą) wyprawa na grań Ornaku, na której mogą być a raczej na pewno będą nawisy, jest jeżeli nie samobójstwem to kuszeniem losu. Takie rzeczy trzeba po raz pierwszy (co nie znaczy, że przez jeden dzień) robić w towarzystwie przewodnika, który będzie chciał nauczyć (wcale nie musi), osoby doświadczonej chcącej i umiejącej się podzielić swoją wiedzą lub po kursie turystyki zimowej co doradza Diablak. Góry, szczególnie takie jak Tatry, w zimie to nie zabawa dla romantycznych entuzjastów ani napieraczy - samochwałów o przesadnym wyobrażeniu o własnym ego. To po prostu trzeba umieć co oznacza nic innego jak tylko to, że się tego trzeba nauczyć.aro pisze:Janku - masz dużo racji, ale generalizujesz.
Twój, Aro, wywód właśnie to stwierdza.
Oczywiście, moja chata skraja, jak MaciejowiP spieszy się na tamten stronę to jako człowiekowi dorosłemu mu to wolno, zwłaszcza, że jak to Mefistofeles napisał - Krzymul pokrywa koszta pogrzebu.
PS.
Jeszcze jedna możliwość - taki komunikat:
"W dniu wczorajszym TOPR został zawiadomiony, że prawdopodobnie w pobliżu szczytu Ornak znajduje się dwóch turystów znajduje się dwóch turystów, którzy zawiadomili przy pomocy komórki, że stracili orientację i nie wiedzą gdzie są. W Tatrach nieoczekiwanie pogorszyła się pogoda i niedoświadczeni turyści znaleźli się pułapce. W akcji prowadzonej przez kilkanaście godzin wzięły udział śmigłowce TOPR i HZS oraz około 16 ratowników. Turystów odszukano i odtransportowano z ciężkimi odmrożeniami do zakopiańskiego szpitala".
Jestem gorszego sortu...
świete słowa!ermen pisze:Więc o czym w ogóle ta dyskusja?? O łapaniu za słówka, mówieniu że ten się nieprecyzyjnie wypowiada, używa nie takich słów, jakich uzyłby najbardziej elokwentny uzytkownik tego forum, za jakiego uważa się wielu piszących?
Dajcie już sobie spokój, bo to żenujące.
------------------------------------------
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
"Bedzie wcioł to mnie ku sobie zabiere..."
No i właśnie i o to chodzi. Denerwujący jest fakt, że ktoś prosi o pomoc i jedyną jaką otrzymuje to to że nie może wejść, nie da rady i żeby broń Boże nie szedł sam tylko wynajął przewodnika. Ja już o tym pisałem, nie będę się powtarzał. Rad też trzeba umieć udzielać.aro pisze:To są niuanse, które można przekazać. To mu nie zaszkodzi. Bo prawdę mówiąc jak się uprze to pójdzie tak czy siak, nie on pierwszy. Gorzej, gdy pójdzie i nie będzie miał żadnej wiedzy.
I na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi, o czym frakcja "napieraczy" zapomniała lub zapomina bo nie pasuje do jej "napierackiej ideologii". Bo opis szlaku zimowego jest uzależniony od aktualnej aury i wcale nie teoretycznie jest każdego dnia inny. Jednego może być to wydeptana ścieżka przy pełnej widoczności i wspaniałym słońcu, łatwa dla nawet zupełnego żółtodzioba, a drugiego droga przez mękę tak wspaniale plastycznie kiedyś opisana przez jednego z kolegów (wybaczcie zapomniałem nicka - chodzi o relację z próby wejścia na Kasprowy zakończoną interwencją TOPR), która może być śmiertelnie niebezpieczna dla nawet starego repa (przypominam casus jednego słynnego himalaisty z ubiegłej zimy)krzymul pisze:Przypominam MaciejP zadał pytanie:
" czy Ktoś z Was jest wstanie opisać szlak zimowy
Pomysł może świetny ale technicznie mało możliwy do realizacji. Ja byłbym jednak bardziej zwolennikiem zaproponowanych przez Diablaka kursów specjalistycznych organizowanych przez ludzi o wypróbowanych kwalifikacjach.leo pisze:a może by tak jakieś spotkanie na obgadanym zewsząd Ornaku (czy gdziekolwiek) urządzić zamiast dysputy prowadzić w cieple "domowego ogniska"..hm?
wtedy doświadczeni mieli by szansę pokazania "jak to się robi" wink
Gwoli uczciwości - mówiono również o innej osobie doświadczonej (to tak aby nie wyjść na naganiacza Betlejemki). A Huczaja pytam - czy rada wynajęcia przewodnika, pójścia na kurs, poszukania towarzystwa osoby doświadczonej jest radą złą. Mam dla Huczaja et consortes jedno pytanie zasadnicze - czy ktokolwiek z Waszych przyjaciół zginął w górach? Czy staliście nad jego grobem podczas pogrzebu lub choćby go tylko odwiedziliście by sobie go przypomnieć - taki był pełen energii, chęci, zapału do gór, tak je kochał a teraz te dwa metry niżej a wszystko przez ten jeden cholerny mały błąd, z którego teraz zdajemy sobie sprawę a wtedy gdyby nas zapytano odpowiedzielibyśmy - Napieraj stary, niczego się nie bój!Huczaj pisze:Denerwujący jest fakt, że ktoś prosi o pomoc i jedyną jaką otrzymuje to to że nie może wejść, nie da rady i żeby broń Boże nie szedł sam tylko wynajął przewodnika.
Powiem otwarcie - Huczaj, Krzymul - źle się zabawiacie.
Jestem gorszego sortu...
Nie jest. Jak sam napisałeś wszystko zależy od warunków i obranej trasy. Ale można przecież pomóc, pisząc jakie są zagrożenia, co może zrobić, czego broń Boże nie robić, gdzie nie iść, gdzie można itp.Janek pisze:A Huczaja pytam - czy to nie jest prawda?
A pytającemu MaciejowiP polecam jeszcze małe kompendium:
viewtopic.php?t=5469
Ostatnio zmieniony wt 13 sty, 2009 przez Huczaj, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie jest zła, ale nie jest jedynie dobra. Z głową i rozsądkiem i korzystając z rad innych ( typu: wymieniłem powyżej) można małymi kroczkami próbować samemu.Janek pisze:A Huczaja pytam - czy rada wynajęcia przewodnika, pójścia na kurs, poszukania towarzystwa osoby doświadczonej jest radą złą.
Przepraszam nigdzie o tym nie napisałem i z tego co czytałem, nikt nic takiego nie napisał. Takie rady należałoby wyrzucić od razu do kosza.Janek pisze:Napieraj stary, niczego się nie bój!
Jeśli chodzi Ci o ten wątek, to ja wcale się nie zabawiam. Bronię tylko swojego spojrzenia na udzielanie rad dla początkujących w zimie. Nigdzie nie namawiam do nieskrępowanego i lekkomyślnego napierania. I jeśli ktokolwiek tak by to rozumiał to jest w błędzie.Janek pisze:Powiem otwarcie - Huczaj, Krzymul - źle się zabawiacie.
i to tylko pokazuje, że na tak zadane pytanie trudno odpowiedzieć, gdy faktycznie zależy nam na czyimś bezpieczeństwie - przez neta można zdziałać dzisiaj wiele, kupić szpej, sporo się dowiedzieć, ale jednak ciężko zdobyć samodzielną zdolność to oceny warunków w zimie :/ i w żadnym wypadku pytający nie powinien się obrażać, że odpowiedzi nie dostał, no chyba, że liczył na utwierdzenie się w swojej tezie, że może iść ale ja osobiście bym się pod tym nie podpisał.krzymul pisze: Myślę , że zaraz padnie pytanie: co to są dobre warunki?
Ale to już było.
Upadek nie jest klęską. Nisko zawieszona poprzeczka — i owszem
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu
http://picasaweb.google.co.uk/llukasziola
http://drytooling.com.pl - serwis wspinaczki mikstowej, alpinizmu, himalaizmu






